Gość: uch...
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
13.03.04, 07:16
Z góry przepraszam zainteresowane strony, za dalszą treść, ale ma ona na celu
wyłącznie obnażenie pkt widzenia pewnych forumowiczów.
Postanowiłem w końcu, skoro wszyscy o nim gadają obejrzeć ten hipotetyczny
film. I co?
Co za tragedia. Kompletny brak realizmu, kominy nieprawdopodobnie długie, a
dym okrutnie czarny. Tak nie mogło być - musieli palić starymi oponami. Gdy
się pali ludzi, dym jest zwykle jasny i mniej widoczny, zresztą mogę tu
przytoczyć odpowiedni wzór na reakcję utleniania.
Nie powala finezja podziału na "good gays", których nawet dziecko by
rozszyfrowało po wystających żebrach i na "bad gays" w glancowanych
oficerkach. Tytułowy bohater, by przeżyć musiałby by być chyba jakimś
terminatorem. Wierzcie mi żaden prawdziwy człowiek by nie wytrzymał tak
długiego gazowania.
Montaż tragiczny, przesadne "speed-mmotion", całość można podzielić na
banalne trzy części: przejazd, pobyt, eksterminacja plus przebitki z szabasu.
Kardynalne błędy reżyserskie, nie dało się tego oglądać. No jedynie muzyka
była zauważalna,
aha no i może jedyna scena mnie poruszyła swoim pięknem: ratlerek
wygrzebujący z śmietnika plasterek salami
Poszedłem na ten film w oczekiwaniu na przeżycia estetyczne i artystyczne, a
także chciałem zobaczyć kawał dobrej reżyserskiej roboty. A co zobaczyłem -
chała.