andrzejg
31.07.10, 12:05
Też pisałem to już wielokrotnie, ale widać trzeba powtarzać.
Nieszczęście, które sprawia, że Tusk może mieć gdzieś i walące się
finanse państwa i inne objawy rozkładu, nie przejmować się aferami
swych totumfackich ani niczym w ogóle, polega na tym, że polska
scena polityczna podzielona została – tak to Polak widzi – pomiędzy
rządzącą mafię i opozycyjną sektę. I w takim podziale większość
twardo wybiera mafię. Bo mafia jest obliczalna: dasz gangsterowi
haracz, to ci pozwoli żyć. Natomiast sekciarz jest postrzegany jako
nieobliczalny, i nawet jeśli nie ma dowodów, że coś horrendalnego
zrobił czy tylko planuje, to może to zrobić, może wszystko zrobić w
każdej chwili i każdemu, do każdego się przywalić o wszystko, taka
jest inkwizytorska natura. Inkwizytor zaburza ludziom tak ważne dla
nich poczucie bezpieczeństwa; dlatego dopóki wybór tak wygląda,
gangster będzie zawsze mniejszym złem. Ostatnie wybory, w których
PiS przegrał w warunkach dla siebie optymalnych, jakie już nigdy się
nie powtórzą, są tego ostatecznym dowodem.
blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/07/31/tusk-ma-nosa-coraz-dluzszego/
czasami RAZ napisze cos sensownego.
Niech będzie mafia i sekta,ale najwazniejszymi są trafnie opisane
cechy tych grup ludzi - obliczalność i nieobliczalność.
A.