Dodaj do ulubionych

a może by tak obozy dla Kaszubów...

01.04.11, 02:48
...albo getta? I dla górali, Kurpiów i Ślązaków, i dla Lachów sądeckich? I tak dalej? Wszak będąc Kaszubem nie można być Polakiem. I tak dalej.

Takie są skutki zamiany środków uspokajających na dopalacze.

???
"Czy uważa pan, że w dzisiejszej Europie można łączyć patriotyzm regionalny z narodowym?".
Obserwuj wątek
    • gini Re: a może by tak obozy dla Kaszubów... 01.04.11, 08:58
      piq napisał:

      > ...albo getta? I dla górali, Kurpiów i Ślązaków, i dla Lachów sądeckich? I tak
      > dalej? Wszak będąc Kaszubem nie można być Polakiem. I tak dalej.
      >
      > Takie są skutki zamiany środków uspokajających na dopalacze.
      >
      > ???
      > "Czy uważa pan, że w dzisiejszej Europie można łączyć patriotyzm regionalny z n
      > arodowym?".

      No ja Cie przepraszam Piq u jak ktos na sile podkresla, ze jest Kaszubem, czy tez Slazakiem, kaze sobie wymieniac krzeselka na stadionie na swoje barwy narodowe, to w jaki sposob on sie czuje zwiazany Z Polakami?

      Swojego czasu Kaszubi domagali sie wlasnego parlamentu z wlasna flage itd...
      Ja juz nie mowie o histeryczna walke o ten jezyk kaszubski, ktory chyba dopiero sie tworzy, bo bylo to iles tam gwar.
      • gini Re poza tym piq u 01.04.11, 09:04
        Nie czepiaj sie po chamsku, do tych srodkow uspokajajacych, wiesz w jakim okresie ,£JK je zazywal, ja bylam w podobnej sytuacji i tez zazywalam, bo inaczej sie nie dalo.

        Hieny z GW i TVN zrobily z tego show, bo JK powiedzial, ze jadac na identyfikacje do Smolenska zazyl srodki., hienujesz w ich stylu.

        zalosne
        • cepekolodziej Re: Re poza tym piq u 01.04.11, 11:07
          Droga gini,

          to wszystko już było. Poza jednym: nigdy i nigdzie Kaszubi nie domagali się własnego parlamentu.


          A flagę własna mają. Warszawa też ma własną - żółto-czerwoną.

          Tu:

          Gadalismy o tym wszystkim wyczerpująco (chyba?)

          tutaj

          W końcu ponad 700 wpisów to nie byle co - nawet w historii Aquanetu.
          • cepekolodziej Re: Re poza tym piq u 01.04.11, 11:10
            Oraz:

            Od tego czasu trochę się zmieniło. Kaszubszczyzna ma od 2005 status języka regionalnego:

            pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_regionalny
            • cepekolodziej Re: Re poza tym piq u 01.04.11, 11:12
              I można zobaczyć, gdzie kaszubski jest już językiem pomocniczym, i gdzie na razie nie, ale może się nim stać:

              tu:
              • cepekolodziej Re: Re poza tym piq u 01.04.11, 11:15
                A na Uniwersytecie Gdańskim od 2009 funkcjonuje kaszubistyka.

                20 marca w Słupsku odbyły sie imprezy kaszubskie z okazji Dnia Jedności Kaszubów (Dzéń Jednotë Kaszëbów 2011 – Stôłpsk):

                kaszubia.com/
                Można sobie poczytać co nieco.
                • polski_francuz Hi cepku 02.04.11, 22:37
                  jak sie masz.

                  PF
                  • hasz0 ______rejterada piqcza_z Mani_copulacją______akt 1 03.04.11, 00:03
                    DZIWNA PODRĘCZNIKOWA LEKCJA dla Scana:
                    MOTTO
                    gdyby Zborowskiego obdarzono tytułami Zamoyskiego

                    ..że jakby zbadać własne korzenie kilka pokoleń wstecz, to by się okazało, że w rubryce "narodowość" trzeba by wpisać Czech, Austriak albo Ormianin.

                    geny polskie stanowią oxymoron
                    JEDONLITA UNIKALNA MIESZANKA=homogeniczna różnorodność
                    .
                    kilka tysięcy szkieletów z X wieku z Wielkopolski, Małopolski i północno-środkowej Ukrainy. - Już wtedy zdecydowanie różniliśmy się od naszych pobratymców ze wschodu.
                    Kim są Polacy? Nigdzie indziej nie spotkałem tylu fascynujących typów twarzy" - stwierdził niedawno David Lynch, amerykański reżyser. Dlatego casting do jednego ze swoich nowych filmów postanowił zrobić w Polsce. Lynch zauważył to, co kaznodzieja Jakub Olszewski w połowie XVII stulecia. Olszewski pisał: "Rzeczpospolita jest jak ptak pstry, wszytek farbowany". Kim tak naprawdę są Polacy? Geny jakich jeszcze narodów nosimy w sobie? Badania przeprowadzone na Akademii Medycznej w Warszawie dowodzą, że współcześni Polacy mają bardzo ujednolicony bagaż genetyczny: jest on dość równomierną mieszanką genów wielu nacji. - Stanowimy zupełne przeciwieństwo takich narodów jak Włosi, Francuzi czy Hiszpanie.

                    www.wprost.pl/ar/?O=71296
                    Podam ci swój przykład:

                    dziadek ze strony ojca był potomkiem węgierskiego najemnika na służbie książąt oświęcimsko-zatorskich, nawiasem mówiąc do bodajże XVII wieku językiem urzędowym połowy południowej Polski była czeszczyzna;

                    a pozostałych dzielnic po 17 w. robiorowych radziecki i niemiecko-€uropekjski
                    PATENTOWANY maleszkowaty mieszaczu i durniu! Pisarczyku dla naiwnych!


                    babcia - krew osadników wołoskich, ale z ewidentną dominantą turecką, drugi dziadek z wyglądu i zamiłowania konny Tatar przez całe życie, babcia klasyczna płowo-niebieska panienka ze dworu.

                    Ojciec Matejki był Czechem,

                    Mehoffera Niemcem,

                    Szopena Chopinem,

                    zasłużona dla Polski rodzina Samsonowiczów to Ormianie od pokoleń,

                    cichy bohater i sprawca odzyskania niepodległości, człowiek do specjalnych poruczeń Piłsudskiego Aleksander Sulkiewicz to Tatar,

                    podobnie jak Sienkiewicz i Mickiewicz.

                    Holoubek był z czeskiej rodziny,

                    a Stuhr jest z austriackiej.

                    Cała obecna wioska Wilamowice to Holendrzy,

                    ostatni z nich, pamiętający dawny język osadników, są badani jako jedyni na świecie używający XVI- czy XVII-wiecznej mowy holenderskiej.

                    a mąż Curie Francuzem niemoto wybiórcza
                    - zapomniałeś?


                    Bo czym w istocie jest polskość?

                    _________Jest wyborem, __________tak, ale czy tylko?
                    ____________________IQ=?____________________

                    Szkoci Anglików obrażali słownie i wypinali na nich gołe tyłki do czego służyła szkocka spódniczka!
                    .
                    PROSTO Z WYBIÓRCZEJ i salonu słabo zawoalowana manipulacja
                    _piqczę!
                    .
                    ...
                    "Oni [Słowianie] bardzo późno, na tle Germanów, zeszli z drzew w puszczy nad Dnieprem" i zajęli ziemie nad Wisłą, od niepamiętnych czasów germańskie.
                    "Słowianki zbyt późno wyłoniły się z bagien nad Prypecią!",
                    "Tylko Cyganie później od Słowian pojawili się na arenie dziejowej".


                    którego człowiek sam dokonuje, czerpiąc z własnej tradycji, z przekazu rodzinnego, z historii i mowy, trudno zliczyć źródła.
                    Taki Sulkiewicz wpisałby do spisu powszechnego "Tatar", wyznanie "muślim", a jednocześnie był ponoć jednym z sześciu najważniejszych dla odzyskania niepodległości ludzi-działaczy-konspiratorów.

                    Na koniec na siłę wepchał się do oddziałów liniowych, jak wzorcowy Sarmata, i jak wzorcowy Sarmata poległ.

                    Nie ma lepszego przykładu, czym jest polskość. Znajdź sobie o nim jakieś szersze opracowanie, bo to niesamowity facet.

                    I naprawdę nie przeszkadza temu przynależność to jakiejś grupy etnicznej czy etnograficznej, jak Kaszubi, Ślązacy, Lachy sądeckie czy Łęczycanie.

                    Ba, wręcz pomaga, bo łatwiej być Polakiem, kiedy się jest zakorzenionym w historii, tradycji, kulturze i miejscu. Chyba nie powiesz mi, że góral ma wybrać, czy chce być góralem, czy Polakiem - całkiem zresztą świeżej daty, bo osadnictwo pasterskie w Karpatach było wieloetniczne i trwało aż do XVI wieku.

                    A jakbyś spróbowała góralowi powiedzieć, że bycie góralem przeszkadza w byciu Polakiem, to by cię albo wyśmiał, albo palnął ciupazką.

                    Na koniec ciekawostka: agentami Armii Krajowej, którzy umożliwili penetrację Peenemünde, byli polscy Niemcy pochodzenia austriackiego Traegerowie.

                    A nieszczęsnego płk. Albrechta wydał gestapowcom za 50 zł rotmistrz ułanów mazowieckich Przemysław Deżakowski, bo potrzebował na wódkę.

                    I to jest drugi świetny przykład na to, czym jest polskość i patriotyzm.
                    I nie ma nic wspólnego z tym, co się wpisuje do formularza.

                    PS.
                    dla Scana:
                    www.pardon.pl/artykul/9885/nie_tylko_bohaterowie_poznaj_polskich_zdrajcow_polski
                    CytatWładysław Mamel – Polak z gdańskim paszportem, pracujący w Komisariacie Polskim w Gdańsku, powstaniec wielkopolski, posiadacz wielu odznaczeń, ciszący się opinią patrioty i osoby ze wszech miar godnej zaufania
                    polskawalczaca.blogspot.com/2007/07/polscy-zdrajcy-i-rozkradania-polski.html
                    polskawalczaca.blogspot.com/2007/09/koszerna-spolka-rodem-z-warszawy.html
                    [quote]pomysłodawcą był Józef Stalin, który 27 sierpnia 1941 r. w rozmowie z Dymitrowem naszkicował zasady działania PPR. Po tym spotkaniu szef Kominternu zanotował w swoim dzienniku (s. 419): "Będzie lepiej założyć Polską Partię Robotniczą z komunistycznym programem. Partia komunistyczna odstrasza nie tylko obcych, lecz także niektórych z tych, którzy z nami sympatyzują. Na aktualnym etapie - streścił dalej słowa Stalina - walka o wyzwolenie narodowe. Jednak samo przez się jest zrozumiałe, że to nie będzie partia typu Labour Party".
                    Pierwszy zrzut miał miejsce we wrześniu 1941 roku. Samolot przewożący funkcjonariuszy NKWD z Janem Turlejskim, uległ katastrofie na terenie ZSRR w rejonie Wiaźmy. Według profesora Adama Kerstena, Turlejskiego chciano się pozbyć. Jakieś walki polityczne między komunistami pochodzenia Żydowskiego na terenie ZSRR. Do dziś tak dokładnie nie znamy, historii tworzenia przyszłych struktur Polskiej Partii Robotniczej w Rosji. Wiemy, że byli szkoleni w ośrodkach NKWD w okolicach Puszkino k/ Moskwy, Kusznarenkowa koło Ufy. Już w 1940 roku Józef Stalin myślał o przejęciu władzy w Polsce. Był to okres kiedy jeszcze nie powstała machina do dzielenia Europy, "Wielka Trójka".
                    Zadania i cele Polskiej Partii Robotniczej określił Białorusin Pantelejmon Kondratowicz Ponomarienko, oficer NKWD, koordynujący działania na Białorusi. W Polsce, Polska Partia Robotnicza, mogła rozwijać swą działalność, za pieniądze przesyłane z Moskwy. W większości były to fałszywe, podrabiane dolary amerykańskie i marki niemieckie. Po układzie w Poczdamie, Stalin za darmo stał się właścicielem Europy Środkowej, z Polską i Jugosławią.
                    Polska i część Jugosławii, nigdy nie kolaborowała z Niemcami, należała do Koalicji zwycięskich mocarstw.
                    Już po Poczdamie w Polsce istniały dwie duże partie polityczne Polska Partia Socjalistyczna i Polska Partia Robotnicza. Stalin z przyczyn nam bliżej nieznanych, po początkowych czystkach, mordach, prześladowaniach postanowił połączyć obie partie w jedną komunistyczną organizację, która będzie jak pies służyła Moskwie. Być może, aparat peperowski był za mały, choć liczył w 1948 roku około 200 000 członków. Już w 1947 rok
                    • hasz0 Re: ______rejterada piqcza_z Mani_copulacją______ 03.04.11, 00:15
                      • rycho7 najlepiej Ci poszlo z IQ 03.04.11, 13:39
                        hasz0 napisał:

                        > muszą być pomimo sekatorowych ciągaot
                        > przeze mnie starego
                        > ________D E M A S K O W A N E!

                        To sukces, ze po sekatorze zostalo 19,5. Przed bylo 48 cm? U Wasz to standart?
                        • hasz0 Re: najlepiej Ci poszlo z IQ_jawohl! 03.04.11, 14:21
                          https://uwazamrze.pl/wp-content/uploads/2011/03/fot-43-jury-East-News-Reporter-Mieczyslaw-Wlodarski-490x180.jpg
                          https://files.gadu-gadu.pl/must-be-the-music-a54a9cbdb5cc3c73ea60b27efc240b03f3c2e8fe.jpg

                          PO-słuchaj koko i ZACO wychłostali=>
                          ochyachy.pl/5586127567758913099/sztaba-moze-czas-na-program-zabij-mnie-muzyka
          • gini Cepie drogi 01.04.11, 11:17
            cepekolodziej napisał:

            > Droga gini,
            >
            > to wszystko już było. Poza jednym: nigdy i nigdzie Kaszubi nie domagali się wła
            > snego parlamentu.
            >
            >
            > A flagę własna mają. Warszawa też ma własną - żółto-czerwoną.
            >
            > Tu:
            >
            > Gadalismy o tym wszystkim wyczerpująco (chyba?)
            >
            > tutaj
            >
            > W końcu ponad 700 wpisów to nie byle co - nawet w historii Aquanetu.

            Ja tak sie ciesze, ze Cie widze, ze juz nie bede sie dzis wyklocac.
            Pozdrawiam serdecznie, najserdeczniej jak sie da.

            Co do parlamentu, to wlasnie w tym watku cos tam takiego bylo .
            • gini Re: Cepie drogi 01.04.11, 11:30
              wiadomosci.onet.pl/swiat/nie-maja-rzadu-od-224-dni-wstyd,1,4119824,wiadomosc.html
              Wiadomosci z Brukselki .Nie ma rzadu, nie moga sie dogadac bo jedni po flamandzku drudzy po francusku, czy Belgia przetrwa czy sie rozpadnie,wlasnie przez te spory jezykowe, pokaze przyszlosc.

              Haslo dnia:
              Ziemia dla ziemniakow !
              Bruksela dla Brukselek !
              • cepekolodziej Re: Cepie drogi 01.04.11, 12:04

                https://menelek.blox.pl/resource/manneken_pis1_kaszuby450.jpeg
                • gini Re: Cepie drogi 01.04.11, 12:08
                  cepekolodziej napisał:

                  >
                  > .https://www.malopolskie.pl/Img/Wydarzenia/2007/duze/manneken-pis-522.jpg
                  >
                  • gini Re: Cepie drogi 01.04.11, 12:09


                    na razie musze znikac , zjawie sie jednak , nie ma obawy

                    pozdrowka
      • rycho7 Sw. Wojciech uczyl sie wieleckiego 01.04.11, 10:15
        gini napisała:

        > histeryczna walke o ten jezyk kaszubski, ktory chyba dopiero sie tworzy

        Byli cisi i pokorni, wiec nie dalo sie unicestwic jak jezyka pruskiego lub drewlanskiego.
    • rycho7 wielecka wspolnota jezykowa 01.04.11, 09:27
      piq napisał:

      > a może by tak obozy dla Kaszubów...

      My Obodryci szabla odbierzemy i przylaczymy do Macierzy. Snajperzy zamelduja sie z Serbii. Mazurzy i Slazacy powroca na swoje. Mozemy liczyc na to, ze nasi teutonscy kuzyni uzyja kiesy aby samo, pokojowo powrocilo. Nie wspomne o Prusach Poludnowych graniczacych z cesarsko-krolewska lewobrzezna Warschau poprzez rzeke Weichsel.
      • cepekolodziej Re: wielecka wspolnota jezykowa 01.04.11, 11:33
        rycho7 napisał:


        > My Obodryci


        No nie -
        • rycho7 Re: wielecka wspolnota jezykowa 01.04.11, 13:14
          cepekolodziej napisał:

          > Juz myślałem, że jesteś Sogdyjczykiem albo innym Kuszanoidem

          Kiedys sie wysililem i wypisalem chyba z 15 Heimatow, ktore sobie przypisuje.

          Nie chodzi o rownoczesnosc lecz o rozne okresy. Geny sogdyjskie moge miec sprzed 2000-3000 lat. Obodryckie z Baczki sprzed 500 lat.
    • pan.scan Czy Kaczor chce wyhodować 01.04.11, 11:47
      Człowieka Polskiego, wzorem radzieckiego? Toż to bolszewickie myślenie w najczystszej postaci -"masz kochać jedną Polskę od morza do Tatr wraz z jej naczelnikiem tow. Gnojarkiem, który taką Polskę ci zorganizuje".
      Nie wolno ci być patriotą Suwalszczyzny, Tatr czy Śląska, mimo,że patriotyzm to uczucie do lokalnych "heimatów", które przekłada sie na ojczyznę. Ćwok, który doopy poza Żoliborz nie ruszył tego nie zrozumie.
      No i na cholerę Gnojarek pojechał do górali, powiedzieć im że nie są Polakami? A jeśli już tam zajechał to powinien występować w lakierkach, tużurku i meloniku, jak żoliborskiemu Polakowi-patriocie przystało.
      A najlepiej w pepegach i oprychówce.

      https://i.pinger.pl/pgr38/5ea407470003a01e4b06fcbb/jaroslaw_kaczynski_fakt.jpeg
      • gini Re: Czy Kaczor chce wyhodować 01.04.11, 11:54


        Co tam scanie wczoraj FZP odkrylo, ze byli niezydowscy Ztydzi, to my bedziemy mieli po prostu niepolskich Polakow i po sprawie , cos takiego jak ty.
    • pan.scan "Wszak będąc Kaszubem nie można być Polakiem" 01.04.11, 12:11
      Nieco lektury:

      Dziennikowi Bałtyckiemu udało się dotrzeć do nieznanego dotąd życiorysu Józefa Tuska, który podyktował w 1975 roku dziennikarzowi przygotowującemu „Słownik Biograficzny Gdańszczan”.

      Tusk podał, że należał do kilku organizacji grupujących Polonię gdańską, m.in. do Polskiej Tajnej Organizacji Wojskowej! Była to organizacja kadrowa, grupująca głównie celników, kolejarzy i pocztowców oraz członków klubów sportowych, których szkolono na wypadek wojny. Ta informacja stawia w zupełnie innym świetle pracę telegrafisty Tuska na polskim dworcu PKP. Była to strategiczna placówka, gdzie ulokowana była siatka polskiego wywiadu. Telegrafista umieszczony w tak strategicznym miejscu musiał być związany z polskim wywiadem wojskowym.

      Być Polakiem wśród swoich nie było trudno, ale otwarcie głosić polskość wśród dominujących liczebnie gdańskich Niemców – o, to było coś zupełnie innego, rodzaj heroizmu – mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” Brunon Zwarra.
      www.wiadomosci24.pl/artykul/jozef_tusk_i_inni_2_3919.html

      "Brunon Zwarra - Ostatni Polak z Wolnego Miasta Gdańska"
      Tekst linka
      • rycho7 Re: "Wszak będąc Kaszubem nie można być Polakiem" 01.04.11, 13:22
        pan.scan napisał:

        > Telegrafista umieszczony w tak strategicznym miejscu musiał być związany z polskim
        > wywiadem wojskowym.
        >
        > otwarcie głosić polskość wśród dominujących liczebnie gdańskich Niemców

        Wywiad na zatrudnia idiotow. Strategiczny agent nie mogl "otwarcie głosić polskości". Zdecyduj sie. Wiadomo, ze Bul-Kaczyńsk
        • rycho7 hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 13:39
          rycho7 napisał:

          > Zdecyduj sie. Wiadomo, ze Bul-Kaczyńsk

          Ja przy pomocy mojej klawiatury nie wytwarzam literki "ń". Cenzora porabalo. Oryginalny tekst byl nastepujacy "... Bul-Kaczyńsk

          Dla przymulow z admilicji Kalkstein byl agentem Gestapo, ktory wydal Bora-Kaczyńsk
          • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 13:46
            • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 13:51
              W.P: „Fakt smoleński” jako produkt dezinformacji
              „Fakt smoleński” jako produkt dezinformacji – Ktoś stwierdził kiedyś, że nie ma „nagich faktów”, czyli takich zdarzeń, do których można dotrzeć bez pośrednictwa jakiejś teorii. F. Nietzsche zaś miał kiedyś powiedzieć, że w ogóle nie ma faktów, są tylko interpretacje. Te spostrzeżenia (abstrahując tu od ich prawdziwości) można z powodzeniem przenieść do świata neokomunistycznych środków masowego przekazu. W przypadku rosyjskich i (usłużnych wobec nich) polskojęzycznych mediów można rzec nawet tak: faktem jest tylko to, o czym mówią te środki masowego przekazu. Tak więc to, o czym one nie mówią – nie istnieje. Idąc dalej tym tropem można dodać: realnym światem jest wyłącznie to, co przedstawiają te media. To zaś, czego one nie przedstawiają, jest jedynie czyimś urojeniem lub prywatnym wymysłem. Z tego rodzaju filozofią i rutyną obrazowania rzeczywistości mieliśmy i wciąż mamy do czynienia w przypadku medialnych relacji dotyczących tego, co się stało w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. w godzinach przedpołudniowych lokalnego czasu. Wydarzenie było bezprecedensowe (nie tylko w historii naszego kraju), zatem, żeby je medialnie zobrazować i wykreować „opinię publiczną” na jego temat, należało od samego początku zastosować precyzyjne procedury dezinformowania. Dla władz rosyjskich (i dla polskich, jak się później okazało, bo przecież bez mrugnięcia okiem przejęły „narrację smoleńską”wink sytuacja była o tyle komfortowa, że od pierwszych chwil po katastrofie dysponowały wyłącznością na informacje na jej temat. Tak jak sztab na froncie. W gestii władz rosyjskich pozostało więc ustalenie „faktów”, tj. przekazanie „obrazu świata”. Specjalizujący się w teorii dezinformacji V. Volkoff w swym klasycznym już opracowaniu dotyczącym medialnego fałszowania przekazu, pokazuje, w jaki sposób można skutecznie manipulować obrazem jakiegoś rzeczywistego zdarzenia. Jeśli odbiorca nie może osobiście zweryfikować informacji, to podaje się mu fałszywą. Nawet gdyby później trzeba było ją zdementować, to i tak to „w niczym już nie zmieni jej pierwotnego działania” („Dezinformacja oręż wojny”, Warszawa 1991, s. 101). Można też w specjalny sposób dobierać doniesienia, mieszać wieści prawdziwe z nieprawdziwymi, ukierunkowywać komentarze, wypaczać sens podanej informacji, zniekształcać ją itd. Zwracam jednak uwagę na ten „efekt pierwszego wrażenia” związany z niemożliwością sprawdzenia przez odbiorców tego, co się faktycznie wydarzyło i z koniecznością przyjęcia przez nich takiej wersji wydarzeń, jaka jest oficjalnie przekazywana – ponieważ on szczególnie zadziałał 10 kwietnia. Z perspektywy czasu, jaki od tamtej pory upłynął, obraz lansowany przez Rosjan, a udoskonalany przez polskojęzyczne media, stanowił wyjątkowo przemyślaną konstrukcję i był elementem wielkiej dezinformacyjnej kampanii. Istota rzeczy w takim manipulowaniu relacjonowaniem jakiegoś zdarzenia i w kreowaniu pewnego „obowiązującego publicznie”, gotowego (tj. niewymagającego weryfikacji) poglądu na to zdarzenie sprowadza się do odpowiedniego ujęcia tego, co zaszło. Spreparowany przez specjalistów, gotowy pogląd zwalnia obywateli z poszukiwań prawdy i w ten sposób „demobilizuje” ich (Volkoff, „Dezinformacja…”, s. 103). Właściwe (z punktu widzenia dezinformatorów) ujęcie pozwala ponadto na konsekwentne uzupełnianie opisu danego zdarzenia „ekspertyzami”, „wyjaśnieniami”, „symulacjami”, „wizualizacjami”, a nawet – co należy też do tradycji manipulowania odbiorcami – „zeznaniami świadków”. Nigdy nie powinniśmy zapomnieć o wysiłku, jaki włożyli sowieciarze, by dowieść – także dzięki „relacjom naocznych świadków” (zebrano ich blisko stu, nomen omen m.in. spośród mieszkańców Smoleńska) – że ludobójstwa katyńskiego dokonali Niemcy, a nie Rosjanie. Tych pierwszych zresztą, jak wiemy, sowieci chcieli w Norymberdze – przy okazji sądzenia ich za inne zbrodnie – także za Katyń skazać. Na szczęście dla nas – nie doszło do tego. Powinniśmy o historii ze „świadkami niemieckiego Katynia” pamiętać również w kontekście „świadków” ze Smoleńska 2010, do których jeszcze wrócę w niniejszym tekście. A. Golicyn, W. Suworow, W. Bukowski, A. Besancon i in. napisali tak wiele na temat specjalizowania się służb rosyjskich i podporządkowanych im mediów w zakłamywaniu rzeczywistości (w Polsce mamy analogiczną sytuację – mainstreamowe media są od 21 lat podporządkowane służbom), że właściwie tajemnicą poliszynela jest to, iż kłamstwo w świecie zsowietyzowanym jest „chlebem powszednim”. Jeśli zresztą sięgniemy myślą do czasów poprzedniego reżimu, to oprócz poczucia życia w bydlęcych warunkach, bez trudu możemy odtworzyć sobie charakterystyczny dla tamtych czasów „głód prawdy”, który musieliśmy zaspokajać nasłuchując zachodnich rozgłośni pośród trzasków zagłuszarek lub docierając do wydawnictw bezdebitowych. Czy powinno nas teraz zastanawiać to, że zagłuszarki i dezinformację w niespotykanej wcześniej (tj. za „III RP”wink skali uruchomiono w przypadku katastrofy smoleńskiej? Nie powinno, jeżeli od „kontraktowych wyborów”, od „prezydenta Jaruzelskiego” i „premiera Kiszczaka” (to był przecież pierwszy tandem polityczny po „obaleniu komunizmu”, zanim wujek Tadek objął „władzę” jako „pierwszy niekomunistyczny” itd.), a szczególnie od „nocnej zmiany” z czerwca 1992 r., uważnie obserwowaliśmy rekomunizację Polski i ewolucję polskojęzycznych mediów. Nawet jednak jeśli mamy już jasną i wyraźną świadomość tego, że transformacja tak naprawdę nie prowadzi od komunizmu do demokracji w stylu republikańskim, lecz po prostu do neokomunizmu (jak to kiedyś określił śp. Z. Herbert), zaś środki masowego przekazu u nas upodabniają się do tych z peerelu lat 70./80. – to warto zdać sobie też sprawę z tego: dlaczego tak się dzieje, że wydarzenie zgoła przełomowe w dziejach Polski (10 kwietnia 2010) zostało poddane tak gigantycznej dezinformacyjnej obróbce. Ta prawda jakoś wciąż się nie przebija do szerszego obiegu w debacie publicznej, więc pozwolę sobie wypowiedzieć ją wprost. Manipulacja i dezinformacja, uporczywe przeinaczanie jakichś zdarzeń czy nawet preparowanie faktów (nie mówiąc o sporządzaniu fałszywych dokumentów, fotografii, filmów na ich temat) są stosowane wtedy, gdy chce się zataić to, co się rzeczywiście wydarzyło. Nikt nie musi kłamać, jeśli nie ma nic do ukrycia. Nikomu nie jest potrzebne fałszowanie danych, jeśli te dane są bezpieczne. Dezinformator nie odwraca uwagi obywateli od czegoś, co nie jest z punktu widzenia dezinformatora zagrożeniem dla panującego reżimu i układu sił. Wreszcie: nie zaciera się śladów, jeśli się nie brało udziału w zbrodni lub jeśli się nie współpracuje ze zbrodniarzem. Albo inaczej, krócej: nie zaciera się śladów, jeśli nie było zbrodni. Jak więc, kiedy już doszło do zbrodni, sprawić, by w mediach zatrzeć jej ślady? Przede wszystkim trzeba niezwykle starannie dobrać słowa (opisu i komentarza) oraz obrazy ilustrujące dane zdarzenie. W tradycji komunistycznej nie bez powodu wprowadzano „zapisy” na określone sformułowania – parafrazując bowiem znane stwierdzenie z Ewangelii św. Jana: na początku jest słowo. Jeżeli do opisu i komentowania czegoś użyje się odpowiednio wybranych słów (w interesującej nas sprawie: „wypadek”, „błąd pilota”, „fatalne warunki pogodowe tłumaczące wszystko”, „pośpiech związany z uroczystościami”wink – wykreuje się taki a nie inny obraz danego zdarzenia w umysłach adresatów przekazu. Oczywiście najwięcej się trzeba napracować, jeżeli chce się przykryć prawdę
              • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 13:56
                o tym, co faktycznie się wydarzyło, ale – jeśli konsekwentnie (jak w złotych latach komunistycznych) unika się pewnych wyrazów (tu „zamach”, „zbrodnia”, „przestępstwo”wink, a w ich miejsce wstawia się inne, o znaczeniu odpowiednio przekierowującym uwagę odbiorcy, wtedy można liczyć na to, że ów odbiorca zacznie myśleć we właściwy (z punktu widzenia dezinformatora) sposób. Będzie wszak myślał o „faktach medialnych”, czyli o tym, co wypreparowano w środkach przekazu – nie zaś o realnym zdarzeniu. Dla ludzi zawodowo manipulujących świadomością społeczną nie jest istotne to, że odbiorcy zafałszowanego komunikatu przestają myśleć o realnym świecie. Od zawracania sobie głowy realnym światem są przecież dezinformatorzy. Szary obywatel ma czapkować władzy i płacić rekiet jej przedstawicielom – wtedy jest „dojrzały do demokracji”. uż 10 kwietnia można było spostrzec, że w polskojęzycznych mediach funkcjonuje „zapis” na określenia „zamach na prezydenta”, „zbrodnia”, „atak terrorystyczny”, „przestępstwo”, „sabotaż”, „eksplozja na pokładzie” itp., ale nawet na tak zgoła niewinne, jak „awaria” czy „blokada sterów” etc. Mijały godziny, a tego rodzaju zwroty się nie pojawiały. Poza jakimikolwiek podejrzeniami była strona rosyjska, smoleńska wieża kontroli lotów i zakłady remontowe w Samarze, w których przez długie miesiące przebywał tupolew. Jakimś nadludzkim zgoła sposobem albo szóstym zmysłem wszyscy mainstreamowi dziennikarze relacjonujący to, co się stało w Smoleńsku, wszyscy mainstreamowi komentatorzy i eksperci (jeszcze zanim zaczęły się dokładniejsze oględziny miejsca katastrofy) wiedzieli, że to był „nieszczęśliwy wypadek”. Śmierć tylu najwyższych urzędników państwowych, wojskowych, znakomitych polityków – nie przesłaniała tego „fachowego” obrazu. Jak wiemy z relacji J. Kaczyńsk
                • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 13:58
                  Wprawdzie w tradycji sowieckiej bywało przez dziesiątki lat tak, że np. pewni ludzie znikali z pewnych fotografii, tak jak na mapach ZSSR nie było pewnych obiektów, takich jak tajne miasta, wojskowe ośrodki badawcze, fabryki zbrojeniowe itp. Trudno jednak mówić o katastrofie lotniczej stulecia i zupełnie nie pokazać jej na zdjęciach czy w telewizyjnych migawkach – nawet jeśli zaszła na sypiącym się, przypominającym popegeerowską „bazę maszynową”, lotnisku wojskowym w Rosji. Dezinformacja dezinformacją, lecz coś trzeba ludziom pokazać. Co więc pokazano? No właśnie – „to doskonałe pytanie” – jak mawiał nieoceniony dla dezinformacji, legendarny L. Maleszka w jednym ze swych najsłynniejszych wywiadów przytoczonych w filmie „Trzech kumpli”. Przetrząsnąłem chyba wszystkie dostępne „smoleńskie” materiały na przeróżnych portalach, prześledziłem najprzeróżniejsze relacje telewizji (nie tylko polskich, ale szczególnie rosyjskich) i mogę z przekonaniem graniczącym z pewnością orzec, że nie pokazano prawie nic – nawet jak na „narrację powypadkową”. Po pierwsze – nie dysponowano żadnym (telewizyjnym, filmowym, amatorskim, fotograficznym) zapisem samego przebiegu katastrofy. Po drugie, prawie nikogo nie dopuszczono do rejestrowania wyglądu miejsca „wypadku”. Do karykaturalnych rozmiarów urosła pseudorelacja montażysty TVP S. Wiśniewskiego, biegającego po błotnym pobojowisku jak błędna owca z hasłem „Ja p…lę – to nasz” wypowiedzianym na widok biało-czerwonej szachownicy na szczątkach samolotu. Tę pseudorelację emitowały do znudzenia wszystkie stacje, a poszczególne jej kadry zamieniły się z czasem w „ikony” całego zdarzenia. Sam Wiśniewski później zresztą miał coraz to inną pamięciową wizję tego, co 10 kwietnia na własne oczy miał zobaczyć i na własnej skórze odczuć. Wredni blogerzy–paranoicy dokonali wiwisekcji wszystkiego co (jako jedyny świadek ze strony polskiej, który dotarł na miejsce katastrofy) mówił w swych wywiadach, więc nie będę tych rzeczy powtarzał, zwrócę uwagę jedynie na najważniejsze elementy jego wypowiedzi, które ilustrują ewolucję poglądów tego świadka. Na początku twierdził on: „…chłopaki mnie OMON-owcy chwycili: „do tiurmy pójdziesz!” (…wink coś musiałem im powiedzieć, żeby mnie nie zastrzelili, już raz miałem makarowa przy łbie” (relacja na gorąco dla TVP Info – dość szybko zresztą zniknęła z naszych anten telewizyjnych). Parę dni później twierdził już, że: „Rosjanie mnie odciągnęli. Wpadłem w błoto. Pytali, kim jestem (…wink Na początku była jedna wielka panika i przerażenie. Oni byli całkowicie zdezorientowani. Chcieli usunąć wszystkich z miejsca katastrofy [?? - przyp. F.Y.M]. Nie doszukiwałbym się tu jakichś podtekstów. Choć na początku było bardzo nieprzyjemnie” (wywiad dla „Rzeczpospolitej” z 13 kwietnia br.). Następnie zaś uznał, że „Katastrofa musiała nimi bardzo wstrząsnąć, byli dla mnie uprzejmi i grzeczni. Nawet żartowali, mówiąc, że pójdę do więzienia i szybko z niego wyjdę. W końcu jednak przyszedł jakiś pułkownik i zaczął mnie wypytywać, skąd jestem, jakim sposobem się tutaj dostałem. (…wink Tłumaczyłem, że jestem z polskiej telewizji, a pułkownik miał coraz większe przerażenie w oczach…” (wywiad dla TVP Info z 14 kwietnia) (www.youtube.com/watch?v=yifz6Se52kE (od min. 2.18)). Nie wypada w tym miejscu pytać o to, co tak wpłynęło na wyostrzenie pamięci polskiego montażysty. Warto tu jednak dodać, że słynne migawki Wiśniewskiego z miejsca katastrofy emitowane były u nas 10 kwietnia dopiero o godz. 10.27 (polskiego czasu) – wcześniej pokazywani byli zebrani modlący się w Lesie Katyńskim, tupolew sprzed katastrofy oraz zaproszeni do studiów telewizyjnych goście, nie licząc materiałów operatora towarzyszącego P. Kraśce (od godz. 10:18) ze zbliżeniami na gęby i łapy przedstawicieli OMON-u, FSB oraz Specnazu, i migawek pokazujących szczątki samolotu zza gęstych drzew. Przez godzinę zatem (licząc od chwili oficjalnie podanej w mediach informacji o samej katastrofie, tj. ok. 9:23, choć w PolsatNews już o 9.02 padła informacja, że doszło do awarii polskiego samolotu) – mimo rangi wydarzenia – nie było absolutnie żadnych zdjęć ze Smoleńska. Godzina to mnóstwo czasu dla zawodowców, jeśli chodzi o maskirowkę, zwłaszcza gdy do samego zdarzenia doszło jeszcze godzinę wcześniej i jeśli się ma w ręku wszystkie filtry medialne, czyli decyduje się (jak na froncie), które wiadomości, o jakiej treści i w jakim kształcie będą docierać do odbiorców. Po trzecie, wprawdzie nie zezwolono na swobodne fotografowanie i filmowanie „miejsca wypadku”, lecz pozwalano rejestrować niesamowitą wprost krzątaninę służb ganiających w te i we wte między drzewami (na tle snujących się ze swym sprzętem wzdłuż muru dziennikarzy – gdzie się podziała ich niezwykła cywilna odwaga i tupet?). Ta krzątanina i gonitwa były o tyle niezrozumiałe, że – jak utrzymywały od pierwszych kwadransów po katastrofie władze rosyjskie (a za nimi polskie) – „nie było już kogo ratować” („никтo не выжил”wink. Nieco z tymi zdjęciami kontrastowały też obrazki spokojnie palących papierosy gości w czarnych skórzanych kurtkach, którzy nigdzie się nie spieszyli, ale mało kto zwracał na to wtedy uwagę, skoro jeszcze nie było wiadomo ostatecznie, ile osób zginęło, bo podawano różne dane, a polski MSZ „nie mógł ustalić” pełnej listy pasażerów tupolewa. Nie zobaczyliśmy właściwie nic konkretnego związanego z tak ważnym – komentowanym na całym świecie (przez następne kilka dni jako breaking news) – wydarzeniem. Co najważniejsze: nie było żadnych przekazów medialnych typowych dla wielkich katastrof czy wypadków lotniczych. Nie widzieliśmy helikopterowych oblotów nad pobojowiskiem, kiedy ekipy telewizyjne pokazują obraz szczątków i akcję służb, a także całą okolicę. Nie zaprezentowano migawek z wynoszeniem rannych i/lub zabitych (tego rodzaju obrazki należą do kanonu relacji z katastrof). Nie pokazano dokładnie tego, jak wyglądają wszystkie części wraku. Nie emitowano wywiadów na gorąco z uczestnikami zdarzeń. Nie wszczęto żadnego dziennikarskiego śledztwa. (Jak ponadto pamiętamy, nie było wtedy „na wizji” rządzących polskich polityków, którzy „lecieli, lecieli i dolecieć nie mogli” do Warszawy, ale o tychże politykach nie warto nawet wspominać – miejmy nadzieję, że za wszystkie swoje zaniedbania zasiądą wnet na ławie oskarżonych). Nie zajęto się w mediach nawet kompromitującą, skandaliczną wprost postawą M. Janickiego, B. Klicha czy T. Arabskiego. Ta bardzo znikoma ilość materiałów nadających się do publikacji i do komentowania nie przeszkadzała rozmaitym „znawcom tematu” w twórczym „rekonstruowaniu” przebiegu „wypadku” i nawet tworzeniu komputerowych symulacji „ostatnich minut lotu” Tu-154M. Wyjątkowo szybko (jak na takie okoliczności) podana „do wierzenia” przez rosyjskie władze wersja wydarzeń została skwapliwie podjęta i nagłośniona przez pudła rezonansowe w naszym kraju jako „najbardziej prawdopodobna”. Bajka o samotnej brzozie i lądowaniu tupolewa na plecach błyskawicznie stała się jedynym obowiązującym wszystkie agendy Ministerstwa Prawdy scenariuszem tego, co się stało 10 kwietnia. Po raz pierwszy bajkę o drzewie przekazano już kwadrans przed godz. 10-tą polskiego czasu, a więc kilkanaście minut po pierwszych oficjalnych doniesieniach o katastrofie – J. Olechowski, dziennikarz TVP Info, relacjonował ją telewidzom przez telefon, jadąc wraz z innymi przedstawicielami mediów z Cmentarza Katyńskiego na lotnisko Siewier
                  • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 14:01
                    • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 14:02
                      -a więc zanim jeszcze zdążył z kolegami po fachu ujrzeć, co się w ogóle stało i postawić stopę na miejscu tragedii. Ruską bajkę rozpowszechniano odtąd bez najskromniejszych prób sprawdzenia empirycznych uzasadnień dla tejże wersji, bez jakiejś dokładnej wizji lokalnej w terenie, bez porównywania z lotniczymi katastrofami (do których doszło w podobnych warunkach: lądowania w lesie), bez znajomości zawartości pokładowych rejestratorów i bez konfrontacji z tymi wypowiedziami niezależnych ekspertów, którzy zwracali uwagę na to, że scenariusz mógł być całkiem inny (awaria aparatury, sabotaż, meaconing, wybuch na pokładzie itd.). To lansowanie „jedynego racjonalnego” (i jedynego możliwego) scenariusza świadczyło bezsprzecznie o tym, że zbrodniomyślą jest zastanawianie się nad tym, czy doszło do zamachu na prezydencką delegację. Natychmiast też, tj. od pierwszych dni po katastrofie, przystąpiono do wyszydzania i zwalczania (zagłuszania) hipotez dotyczących świadomego, umyślnego zabójstwa osób znajdujących się na pokładzie tupolewa. Posunięto się tak daleko, że ludziom analizującym „wersje zamachowe” zarzucano najpierw tylko zaburzenia psychiczne – taką smoleńską wersję schizofrenii bezobjawowej. Potem jednak „paranoikom od zamachu” zarzucano już zagrażanie warszawsko-moskiewskiemu pojednaniu oraz – co ciekawsze – zakłócanie atmosfery żałoby, w czasie której w mediach wcześniej lżących prezydenta wylewano krokodyle łzy nad zmarłymi i grano rzewne melodie. To zakłócanie żałoby nie było oczywiście spowodowane lansowaniem przez dezinformatorów tezy o „kozakującej załodze”, „gen. Błasiku za sterami” czy „prezydencie zmuszającym do lądowania, spieszącym się za wszelką cenę do Katynia” – czyli tezy o głupim wypadku. (Kwintesencją walki z „paranoją smoleńską” była wypowiedź J. Millera w wywiadzie dla „GW” z 7 sierpnia br. wyjaśniającego obiektywne trudności związane ze współpracą z braćmi Moskalami tym, że w Polsce „za dużo źle się mówi o postawie Rosjan w badaniu katastrofy”wink. Skoro wypadek był głupi, to nie tylko pożałowania godni stawali się ludzie oddający cześć poległym 10 kwietnia i domagający się wyjaśnienia przyczyn tajemniczej katastrofy, ale przede wszystkim należało jak najszybciej po niej „posprzątać pobojowisko”. Jeśli wypadek był głupi, to szczątki samolotu zamieniały się w bezużyteczny złom, teren nadawał się do zaorania, drzewa do wycięcia, rzeczy ofiar do jak najszybciej utylizacji, manipulacje związane ze stenogramami i makabryczne wyposażenie smoleńskiego lotniska okazywały się zupełnie nieistotne, sprzeczności w zeznaniach świadków także – o całej historii należało jak najprędzej zapomnieć. Jak już mowa o naocznych świadkach, to najwybitniejszą relację jednego z nich znaleźli reporterzy nieocenionego dla Ministerstwa Prawdy, TVN-u (www.youtube.com/watch?v=W1gqkU8rhdA, od min. 1.49). Tymże dzielnym reporterom mieszkanka Smoleńska opowiedziała, jak katastrofę widział i zapamiętał jej kilkunastomiesięczny wnuczek: „uuuuuu, patom uch!, i wsio”. Nie należy jednak pomijać zgłaszających się do prokuratury rosyjskiej niemalże na ochotnika „autorów” głośnego filmiku „1.24” nakręconego niedługo po katastrofie, a zamieszczonego parę dni później na portalu youtube. Ponieważ „filmik Koli”, jak go ochrzcili internauci, poważnie zachwiał „narracją wypadkową” – „autorów” prezentowano z należytą powagą w polskojęzycznych mediach, by stanowczo zaprzeczyli, że cokolwiek podejrzanego widzieli lub słyszeli. (W sierpniu znalazł się w Sieci nawet wklejony w oficjalne materiały kanału Russian Today filmik nakręcony ponoć przez innych „świadków”, smoleńskich chłopaczków (także zresztą obficie cytowanych w polskim mainstreamie), na którym miał być widoczny lecący we mgle rządowy tupolew. Po analizie blogerów okazał się Iłem na pogodnym niebie). Na koniec propagandowej kampanii całą historię trzeba było obrócić w świetny żart. Zaczęło się to naigrywanie z tragedii już w czasie zwalczania pomysłu pochówku pary prezydenckiej na Wawelu (spontaniczne szydercze „protesty” najzdrowszej polskiej młodzieży), ale dopiero z czasem nabrało ono rozmachu. Do akcji przecież musiał wkroczyć klasyk gatunku, czyli pewien biłgorajski mędrzec, o którym napisałem kiedyś, że powinien był zacząć od happeningu, jak przylatuje ze Smoleńska w trumnie na Okęcie, a jego ciało wiozą po ulicach Warszawy (ten happening najbarwniej by mu wyszedł w czasie tygodnia żałoby). Studenci ponieśli więc na juwenaliach pudło ze śmiałym, zabawnym napisem „TUPOLEJ”, a jakiś czas potem napruci alkoholem i dragami „młodzi gniewni” po oddaniu moczu na znicze przy Krakowskim Przedmieściu ułożyli fajny krzyż z puszek „zimny lech”. Po kilku miesiącach zrobiło się więc wyjątkowo wesoło, bo cała katastrofa i ofiara życia złożona przez 96 osób okazały się po prostu „śmichu warte”. Ani się zatem obejrzeliśmy, a powróciliśmy do „najweselszego z baraków w obozie” i to znów w cieniu czerwonej gwiazdy, o pielęgnację której zaczęli dbać tym razem najwspanialsi przedstawiciele „salonu” wybudzeni z internacjonalnej drzemki już 9 maja br. No ale powiedzmy sobie szczerze, co może być złego w zamordyzmie, który cała ta okołosmoleńska dezinformacyjna mgła skrywa? Spójrzmy na takiego sędziwego wujka Tadka, który już w 1953 r. słusznie zachwalał zamordyzm, a i po wielu dziesięcioleciach potrafi wciąż znaleźć jego jasne strony, a nawet nazywać rokoszanami tych, którym zamordyzm się jakoś nie za bardzo podoba. Historia błędnym lub obłędnym kołem się toczy. Zwłaszcza jeśli jej sternikami są wypróbowani w bojach „o wolność i demokrację” ludzie z wojskówki i bezpieki, których zbiorowa mądrość w bloku sowieckim przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. W przypadku „faktu smoleńskiego” najsmutniejsze jest pewnie to, że mroczna prawda o tym, jak wyglądała zbrodnia z 10 kwietnia i kto brał w niej udział, jest wciąż przed nami – ale chyba już przez te pięć miesięcy zdołaliśmy się uodpornić na to, że Polska i Federacja Rosyjska dziś tak bardzo się nie różnią od swoich poprzedników w postaci peerelu i ZSSR. Rosyjski radiowy korespondent W. Pac w jednym z wejść live w trakcie nadzwyczajnego programu telewizyjnego w TVP Info w pierwszych godzinach po katastrofie, plotąc na gorąco o godz. 10.20 co mu ślina na język przyniosła, błysnął inteligencją. Po przekazaniu na antenie (ogólnie obowiązującej) rosyjskiej wersji zdarzeń i po poinformowaniu o obecności rosyjskich śledczych na miejscu katastrofy, rzekł z rozpędu tak: „To jest teraz podwójna tragedia katyńska. Historię oczywiście możemy różnie traktować. I wszyscy też pamiętamy historię z prezydentem Bierutem, który z Moskwy wrócił… Pojechał żywy, ale z Moskwy wrócił… Ale to jest zupełnie inna historia i tutaj nie przekłada się na te… Zupełnie…” (www.youtube.com/watch?v=ypxLebjDSD8&feature=related) I to była chyba jedyna taka aluzyjna wypowiedź w mainstreamie sugerująca, że „fakt smoleński” może mieć drugie dno. Podobnie wstrzemięźliwy (i o wiele czujniejszy od Paca w kwestii zbrodniomyśli) był wspomniany już Kraśko w swej (zarazem pierwszej na świecie) książce dotyczącej katastrofy, pisząc: „Tamtego dnia często powtarzano „drugi Katyń”.
                      • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 14:02
                        --To nie było dobre sformułowanie, bo tamte wydarzenia były zbrodnią, a to był tragiczny wypadek, ale grały emocje. Smoleńsk po prostu kojarzył się z wydarzeniami z czasów wojny. Wszyscy obecni koło miejsca tragedii dojechali z cmentarza polskich oficerów. Katyń był powodem naszego tu przyjazdu. Katyń był przede wszystkim powodem „ich” przyjazdu” („Smoleńsk. 10 kwietnia 2010”, Warszawa 2010, s. 29). Dezinformację stosuje się w dwóch podstawowych celach: 1) po to, by narzucić odbiorcom jakiś fałszywy pogląd na świat albo (jeśli ten pierwszy wariant nie zachodzi) 2) by zasiać w umysłach odbiorców poważne wątpliwości, co do jakiegoś prawdziwego poglądu. Tak czy tak dezinformatorzy dążą do tego, by trwale zmienić czyjeś myślenie. Ubranie katastrofy smoleńskiej w maskujące szaty „lotniczego wypadku”, „nieszczęśliwego zbiegu okoliczności” etc. pozwalało na pokierowanie uwagą odbiorców w taki sposób, by nie patrzyli na to, co się wydarzyło 10 kwietnia, jak na zamach na L. Kaczyńsk
                        • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 14:05
                          Zdjęcia pod tym linkiem: www.polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=792:fakt-smoleski-jako-produkt-dezinformacji&catid=304:dzielnica-dokumentalistow-i-wiadkow&Itemid=1 // Free Your Mind_____________________________

                          ______________
                          gps65.nowyekran.pl/post/3942,tomasz-turowski-organizowal-katastrofe-smolenska

                          m.nowyekran.pl/1ee83389d88efa08ffdef0f7648952b6,13,0.jpg
                          23.02.2011 01:02 18 komentarzy
                          Tomasz Turowski organizował katastrofę smoleńską....

                          .

                          fajnie się Ziemkiewicz przejęzyczył, nie?

                          Właśnie obejrzałem ostatni program Pospieszalskiego "Warto rozmawiać". Z programu niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. Jedyna nowość, to to, że otwarcie i wyraźnie w telewizji powiedziano, że:

                          1. Profesor Geremek był PRL-owskim agentem i organizował całą dyplomację III RP.

                          2. Większość dyplomantów polskich to agenci SB, którzy w istocie pracowali dla ZSRR.

                          3. Tomasz Turowski był asem wywiadu PRL-u, który szpiegował papieża Jana Pawła II i w jego meldunkach są nawet informacje o przemówieniach papieża z czasu zanim zostały wygłoszone.

                          4. Tomasz Turowski to dobry kumpel Bronisława Kaczyńsk

                          5. Nikt się nie przyznaje do znajomości z Tomaszem Turowskim. Nawet "profesor" Bartoszewski, który jako minister spraw zagranicznych osobiście mianował go na ambasadora Kuby, w ogóle go nie zna.

                          6. Tomasz Turowski organizował katastrofę smoleńską, o przepraszam, organizował wizytę smoleńską.

                          7. Siemiątkowski twierdzi, że w 1989 roku to Amerykanie kazali zostawić ruską agenturę w Polsce jako polskie służby specjalne, bo chcieli ją przejąć.

                          8. Teraz Amerykanie się nami w ogóle nie interesują i mają gdzieś ruską agenturę.

                          9. Wszystko wskazuje na to, że Tomasz Turowski spowodował opóźnienie powrotu Sasina ze Smoleńska po to, by Kaczyńsk

                          10. To nie dlatego wybrano Tomasza Turowskiego na ambasadora tytularnego w Moskwie, że ma w tej Moskwie dobre kontakty, wybrano go, bo ma w Warszawie dobre kontakty!

                          Tyle zapamiętałem...

                          Nie ma się więc co dziwić, że taki program zdjęli, nie?

                          Ja już od dawna nazywam okupujące nas państwo Drugą Komuną. I się spieram z różnymi patriotami, którzy mówią, że Polska musi być silna, że Polska powinna się opiekować Polakami itp... - w istocie mówią: Druga Komuna musi być silna, Polacy muszą być niewolnikami Drugiej Komuny. A ja mówię: niech szlag trafi Drugą Komunę!

                          PS. Audycja jest już w Sieci: Ilu PRL-owskich szpiegów prowadzi polska politykę zagraniczną? 22.02.2011
                          • hasz0 Re: hamerykanska awtomata do wiazania krawata 01.04.11, 14:10
          • rycho7 Prawdziwy Polak Bor-Kaczyńsk 01.04.11, 13:49
            rycho7 napisał:

            > Dla przymulow z admilicji Kalkstein byl agentem Gestapo, ktory wydal Bora-Kaczy
            > ńsk

            Dalszy (wyciety) tekst wywodzil, ze ja nie sprawdzalem tego czy Kalkstein przezywszy po wojnie splodzil blizniaki.

            Nie sprawdzam faktow, sprawdzam dzialanie awtomaty. Tera w tytule.
            • hymenos Re: Prawdziwy Polak Bor-Kaczyńsk 01.04.11, 16:00
              rycho7 napisał:

              > Nie sprawdzam faktow, sprawdzam dzialanie awtomaty. Tera w tytule.

              bul-kaczynski
      • hasz0 ______Odetnij sobie "P"..Scan i zostaniesz Olakiem 01.04.11, 13:28
        • hasz0 __________Już tylu klamstw ile napisaleś Olaku.. 01.04.11, 13:34
          TUSK PROSIŁ WAS Olaków o ZAUFANIE DO Anodiny Morozowa Putina Miedwiediewa
          wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Dziadek-Tuska-wsrod-ochotnikow-do-Wehrmachtu-i-SS,wid,12290928,wiadomosc.htm
          ########################
          ot. Dmitry Karpezo/Luxo
          Przedstawiciele wojska zaprzeczają, jakoby istniała tajna instrukcja dla 36. specpułku, zgodnie z którą Tu-154M mógł odejść na lotnisko zapasowe tylko za zgodą "głównego pasażera". Jeszcze ostrzej wypowiedział się Antoni Macierewicz: – Doniesienia rosyjskich mediów na temat rzekomej instrukcji mają charakter dywersyjny.
          - Nie ma żadnej tajnej instrukcji, o której donosiła "Komsomolskaja Prawda" – stwierdził w TVN24 rzecznik Sił Powietrznych płk. Robert Kupracz.
          Dziś rosyjski dziennik napisał, że instrukcja mówiąca o tym, że o lądowaniu na zapasowym lotnisku decyduje "główny pasażer", mogła przyczynić się do katastrofy pod Smoleńskiem. Rzecznik rządu pytany o tajną instrukcję powiedział, że taka istnieje. Kilka godzin później miał już inne zdanie.
          Dziennik napisał, że w 36. specjalnym pułku lotniczym "na krótko przed katastrofą pojawiła się służbowa, tajna instrukcja, zgodnie z którą samolot może odejść na lotnisko zapasowe tylko za zgodą głównego pasażera".
          Przekazując tę informację gazeta powołała się na rozmowę z jednym z polskich dziennikarzy. Nie podano jednak jego nazwiska.
          Paweł Graś, który na początku częściowo potwierdził doniesienia rosyjskiego dziennika, po kilku godzinach powtarzał już stanowisko przedstawicieli wojska.
          (wg, tvn24.pl, RMF FM) / Przedruk z "Niezależna".28.01.2011./
          #################################l

          „Pamiętają psy-atamany, pamiętają polskie pany błysk szabelek Pierwszej Konnej” – śpiewali w 1920 r. czerwonoarmiści, idący na Warszawę pod wodzą Michaiła Tuchaczewskiego, by nad trupem Polski przeskoczyć ze sztandarami światowej rewolucji do Europy. „Polskim panom” rzeczywiście zapadło to w pamięć. W Rosji natomiast i tę pieśń, i samą wojnę szybko starano się przysypać piaskiem zapomnienia.

          Na froncie wojny polsko-bolszewickiej był Izaak Babel, autor zbioru opowiadań „Armia Konna”. Widział zbrodnie wojenne popełniane przez bolszewików zgodnie z dyrektywą „w krwi rozgromionej armii polskiej utopić przestępczy rząd Piłsudskiego”, o realiach wojny opowiedział do bólu prawdziwie. Ale nie cieszył się uznaniem władz. „Stalin Babla nie lubił, najbardziej za jego »Armię Konną«, w jego prozie za dużo było potu, krwi i spermy, za to całkiem nie było słychać fan far” – napisał Andriej Kolesnikow w eseju poświęconym pisarzowi. Wódz Narodów represjonował Babla, a wraz z nim jego literacką spuściznę i pamięć o niesławnej wojnie.
      • gini Re: "Wszak będąc Kaszubem nie można być Polakiem" 01.04.11, 14:26


        To ja juz nic nie rozumiem,


        skoro ktos podaje w spisie, narodowosc kaszubska czy tez slaska, to zdaje sie, ze nie uwaza sie za kogos narodowosci polskiej.,ktora rowniez ma do wyboru.




        https://niepoprawni.pl/files/images/szachownica.jpg
        --
        • piq cały dowcip polega na tym,... 01.04.11, 17:12
          ...że jakby zbadać własne korzenie kilka pokoleń wstecz, to by się okazało, że w rubryce "narodowość" trzeba by wpisać Czech, Austriak albo Ormianin. Podam ci swój przykład: dziadek ze strony ojca był potomkiem węgierskiego najemnika na służbie książąt oświęcimsko-zatorskich, nawiasem mówiąc do bodajże XVII wieku językiem urzędowym połowy południowej Polski była czeszczyzna; babcia - krew osadników wołoskich, ale z ewidentną dominantą turecką, drugi dziadek z wyglądu i zamiłowania konny Tatar przez całe życie, babcia klasyczna płowo-niebieska panienka ze dworu.

          Ojciec Matejki był Czechem, Mehoffera Niemcem, Szopena Chopinem, zasłużona dla Polski rodzina Samsonowiczów to Ormianie od pokoleń, cichy bohater i sprawca odzyskania niepodległości, człowiek do specjalnych poruczeń Piłsudskiego Aleksander Sulkiewicz to Tatar, podobnie jak Sienkiewicz i Mickiewicz.

          Holoubek był z czeskiej rodziny, a Stuhr jest z austriackiej. Cała obecna wioska Wilamowice to Holendrzy, ostatni z nich, pamiętający dawny język osadników, są badani jako jedyni na świecie używający XVI- czy XVII-wiecznej mowy holenderskiej.

          Bo czym w istocie jest polskość? Jest wyborem, którego człowiek sam dokonuje, czerpiąc z własnej tradycji, z przekazu rodzinnego, z historii i mowy, trudno zliczyć źródła. Taki Sulkiewicz wpisałby do spisu powszechnego "Tatar", wyznanie "muślim", a jednocześnie był ponoć jednym z sześciu najważniejszych dla odzyskania niepodległości ludzi-działaczy-konspiratorów. Na koniec na siłę wepchał się do oddziałów liniowych, jak wzorcowy Sarmata, i jak wzorcowy Sarmata poległ. Nie ma lepszego przykładu, czym jest polskość. Znajdź sobie o nim jakieś szersze opracowanie, bo to niesamowity facet.

          I naprawdę nie przeszkadza temu przynależność to jakiejś grupy etnicznej czy etnograficznej, jak Kaszubi, Ślązacy, Lachy sądeckie czy Łęczycanie. Ba, wręcz pomaga, bo łatwiej być Polakiem, kiedy się jest zakorzenionym w historii, tradycji, kulturze i miejscu. Chyba nie powiesz mi, że góral ma wybrać, czy chce być góralem, czy Polakiem - całkiem zresztą świeżej daty, bo osadnictwo pasterskie w Karpatach było wieloetniczne i trwało aż do XVI wieku. A jakbyś spróbowała góralowi powiedzieć, że bycie góralem przeszkadza w byciu Polakiem, to by cię albo wyśmiał, albo palnął ciupazką.

          Na koniec ciekawostka: agentami Armii Krajowej, którzy umożliwili penetrację Peenemünde, byli polscy Niemcy pochodzenia austriackiego Traegerowie. A nieszczęsnego płk. Albrechta wydał gestapowcom za 50 zł rotmistrz ułanów mazowieckich Przemysław Deżakowski, bo potrzebował na wódkę. I to jest drugi świetny przykład na to, czym jest polskość i patriotyzm.
          I nie ma nic wspólnego z tym, co się wpisuje do formularza.
          • rycho7 Re: cały dowcip polega na tym,... 01.04.11, 18:31
            piq napisał:

            > w rubryce "narodowość" trzeba by wpisać Czech, Austriak albo Ormianin.

            Ja wolalbym wpisac wszystkie moje 15 Heimatow. Z tekstow wnioskuje, ze moi przodkowie w XVII wieku byli wyraznie obcy na poludniowych Morawach. Na przelomie XIX/XX wiekow spolonizowali sie w drugim pokoleniu. Z wylaczeniem okresu II WS kiedy przez Polakow zdecydowanie byli wykorzystywani w roli Niemcow. Ja nie mam gorszych korzeni. Wszystki zawdzieczam moje istnienie.

            Obecnie bardzo zaluje, ze gwaltownie zanika warsiawska gwara, przepiekna. W dni swiateczne Warszawiacy wyjezdzaja do domowi nrobi sie pusto, wiec kto chcialby obciazac dzieci w szkole jakims wiechem.
      • gini Re: "Wszak będąc Kaszubem nie można być Polakiem" 01.04.11, 15:39
        Według spisu powszechnego z 2002 roku, przy liczbie ludności w Polsce sięgającej 38,2 mln, narodowość niepolską zadeklarowało blisko 471,5 tys. osób. Według tych danych, najliczniejsze mniejszości, to: śląska - 173,1 tys., niemiecka - 152,9 tys. i białoruska - 48,7 tys.


        No to ja juz nie wiem, scanik, jak ktos deklaruje narodowosc niepolska, to dlaczego ja mam na sile uznawac za Polaka wbrew jego woli?
    • perla nie znam szczegółów sprawy, obiły mi sie tylko 01.04.11, 17:32
      o uszy jakieś wycinkowe rzeczy.
      Niemniej uważam, iż jest coś na rzeczy, o ile faktycznie tow. komisarz Tusk ciągle podkreśla swe kaszubstwo.
      Ciekawe co by powiedzieli Francuzi gdyby Sarko w co drugiej wypowiedzi podkreślał swe żydostwo, i co by powiedzieli Amerykanie jakby Obama ciągle gadał, że Murzynem jest właśnie.
      • gini Re: nie znam szczegółów sprawy, obiły mi sie tylk 01.04.11, 19:23
        mampytanie.salon24.pl/
        znalazlam, teraz bede myslec jaka narodowosc sobie obrac, podobno moze byc zmyslona ,to ja juz cos tam sobie zmyslilam.
        Jestem Brusseloise , pozniej polece do konsulatu niech zmieniaja w paszporcie a co!!
        .
        • rycho7 Re: nie znam szczegółów sprawy, obiły mi sie tylk 02.04.11, 21:36
          gini napisała:

          > Jestem Brusseloise , pozniej polece do konsulatu niech zmieniaja w paszporcie

          Pamietam sprzed lat, ze to nie byla teoria. Bruksleczycy to "prawie" osobna nacja.

          Zaszokowal mnie Holender egzegeza archaizmu jezyka holenderskiego wlasciciela piwiarni w Brukseli.
          • jaceq Re: nie znam szczegółów sprawy, obiły mi sie tylk 02.04.11, 21:44
            rycho7 napisał:

            > gini napisała:
            > > Jestem Brusseloise

            Chyba: Bruxeloise?
            • rycho7 Re: nie znam szczegółów sprawy, obiły mi sie tylk 02.04.11, 21:48
              jaceq napisał:

              > Chyba: Bruxeloise?

              To odrebny jezyk. "warsiawka".
              • rycho7 ciesz sie zes nie z Niemiec 02.04.11, 21:50
                rycho7 napisał:

                > jaceq napisał:
                >
                > > Chyba: Bruxeloise?
                >
                > To odrebny jezyk. "warsiawka".

                Mialem ambicje rozpoznawania niemieckich dialektow. Zalamalem sie na hanowerskim, to jest po prostu Hochdeutsch.
              • wikul Re: nie znam szczegółów sprawy, obiły mi sie tylk 02.04.11, 22:11
                rycho7 napisał:

                > jaceq napisał:
                >
                > > Chyba: Bruxeloise?
                >
                > To odrebny jezyk. "warsiawka".

                O, przepraszam, to jezyk wolski, Wolacy posługuja się jezykiem wolskim.
                • rycho7 tako rzecze katobolszewia 02.04.11, 22:21
                  wikul napisał:

                  > O, przepraszam, to jezyk wolski, Wolacy posługuja się jezykiem wolskim.

                  Ruki po szwam.
            • jaceq Bruxa 02.04.11, 21:49
              "Bruxa - w świecie z książek Andrzeja Sapkowskiego wampir z rodzaju wampirów wyższych, potrafiący powalić przeciwnika za pomocą fali dźwiękowej. Posiada ostre kły, po wypiciu krwi śpiewa. Atakuje zarówno w nocy jak we dnie. Występuje pod postacią kobiety. Często myli się ją z rusałką, bądź driadą. Posiada zdolność zauroczenia oraz telepatii, lecz aby uzyskać władzę nad daną istotą musi regularnie wysysać z niej krew. Posiada zdolność polimorfii (przemiany) w czarnego ptaka lub nietoperza. Podczas walki stara się używać głównie swoich umiejętności, wydaje głośne, obezwładniające piski.

              Bruxa (Bruxsa) rodzi się w normalnej ludzkiej rodzinie zawsze jako kobieta. Może wyjść za mąż i mieć dzieci, jednak co miesiąc podczas pełni księżyca budzi się w niej wampir."
              • rycho7 Wixen 02.04.11, 22:00
                jaceq napisał:

                > "Bruxa - w świecie z książek

                Nie podejmjue sie dzis zglebiac kult Wicca. My szatany tez mamy zwiazki zawodowe na karku.
              • gini Re: jaceq connard 02.04.11, 22:25


                Je suis Brusseloise monsieur connard jaceq.Je ne suis pas Bruxa .


                https://img21.imageshack.us/img21/6315/czarownicah.gif
                • rycho7 Re: jaceq connard 02.04.11, 22:32
                  gini napisała:

                  > Je ne suis pas Bruxa .

                  Nigdy bym Cie nie uznal godnej kultu Wicca.
                • jaceq Re: jaceq connard 02.04.11, 22:37
                  Jesteś, bruxa, jesteś. A connard jest Twój Stary (ukłony!)
                  • gini Re: jaceq connard 03.04.11, 13:55
                    Je suis Brusseloise monsieur connard, salopard jaceq..
                    • gini dla cepa od Brukselki 03.04.11, 18:29
                      https://mm.salon24.pl.s3.amazonaws.com/86/9e/869e00de0aa95a38eb7f199971883e93,2,0.jpg

                      masz jakies takie kaszubskie do mojej kolekcji?
                      • gini Re: dla cepa od Brukselki 03.04.11, 18:45
                        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/89/Duchy_of_Warsaw_1809-1815.PNG/605px-Duchy_of_Warsaw_1809-1815.PNG


                        Juz niedlugo.
                        • cepekolodziej Re: dla cepa od Brukselki 03.04.11, 19:10

                          O -
                          • gini Re: dla cepa od Brukselki 03.04.11, 19:24
                            cepekolodziej napisał:

                            >
                            > O -
                            • gini Re: dla cepa od Brukselki 03.04.11, 20:04
                              a Warszawianka z urodzenia, ale od ilus tam lat w Brukseli, pan Meller dzis oswiadczyl, ze ma zwiazki ze Slaskiem przez zone i dlatego w spisie poda narodowosc slaska.

                              To ja moze podam narodowosc brukselska?
                              Ciekawe co mi napisza w paszporcie jak pojde zmiecnic.

                              pozdrtawiam serdecznie
                              GINI1225526 | 03.04.2011 17:03
                              l.
                              No dobrze, niech Wam bedzie
                              a jakies podnarodowosci chyba tez sie wylonią.
                              Mokotowska za Boga sie nie dogada z Praską czy Brodnowska. No i czy Kneset osobno sie wyłoni?

                              No i Oswiadczam ze narodowosc Sudecka absolutnie nie godzi sie na dofinansowywanie tych wszystkich głupiomądrych co to ich tam macie na pęczki.
                              Wizy po 100$ co najmniej do nas. big_grin
                              SELENA0229 | 03.04.2011 18:33
                              link nadużycie odpowiedz
                              @selena
                              Nie badz taka spusc troche , skad ja wezme 100dolarow, paszport bede musiala zmieniac w polskim konsulacie to drogo kosztuje, a musza mi w koncu te brukselska narodowosc wpisac.
                              GINI1225526 | 03.04.2011 18:41
                              link nadużycie usuń odpowiedz
                              @gini
                              pan Meller dzis oswiadczyl, ze ma zwiazki ze Slaskiem przez zone i dlatego w spisie poda narodowosc slaska.

                              Jestem za, wszyscy podajmy narodowość śląską, jak szaleć to po całości wink

                              Serdecznie
                              PACZULA2132858 | 03.04.2011 19:29

                              Od dzisiaj koniec z Brukselka przerzucam sie na slaskie !!!(kluski )
                              Slask dla slaskich!!!
                              • hasz0 ______Narodwość sączowska/siewierska/zagłębiowska? 03.04.11, 20:48
                                • hasz0 Re: ______Narodwość sączowska/siewierska/zagłębio 03.04.11, 20:50
                      • cepekolodziej Re: dla cepa od Brukselki 03.04.11, 19:08
                        Tam jest błąd. Powinno być: Slezská národnost


                        A tu przykłady kaszubskiej niebezpiecznie wrednej propagandy:

                        https://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTqsVt2d8kOEZvM0lSRrwYPcNhAIZKLryfosGTWrI4ek4otioUV

                        i

                        https://expresskaszubski.pl/pictures/2011-04/spis-plakat-duze.jpg


                        smile
                        • cepekolodziej Re: dla cepa od Brukselki 03.04.11, 19:24

                          https://spis.kaszubi.pl/UserFiles/Image/plakat_kaszub_nsp2011(1).jpg


                          Klara po kaszubsku:

                          https://s.cdaction.pl/obrazki//klara-2-5_17292.jpg

                          https://s.cdaction.pl/obrazki//klara-2-3_17292.jpg

                          https://s.cdaction.pl/obrazki//klara-2-2_17292.jpg
    • pan.scan Nieco off topic 01.04.11, 19:05
      Pomysły Gnojarka na urzędowo zadekretowany patriotyzm nie powinny jednak dziwić. Oto perełka z jego "raportu o stanie Rzeczpospolitej". Styl znany z minionej, bolszewickiej epoki.
      www.pis.org.pl/article.php?id=18568, str. 15

      "Centralny ośrodek dyspozycji politycznej

      Afera Rywina i jej społeczne skutki przez chwilę zrodziły nadzieję na dokonanie przełomu. Warunkiem zmian było jednak powołanie nowego centralnego ośrodka dyspozycji politycznej nieuwikłanego w przedsięwzięcia transakcyjne.
      Takiego ośrodka nie należy automatycznie utożsamiać z rządem, prezydentem czy jakimkolwiek organem państwowym. Chodzi bowiem o grupę osób, która w danych warunkach historycznych ostatecznie podejmuje najważniejsze decyzje w państwie.
      Mowa o grupie, gdyż nawet w sytuacji dyktatury jednostki musi ona blisko współpracować z jakąś grupą, która ma wpływ na jej decyzje".
    • wikul A oto co na temat Kaszubów mowił brat - bliźniak. 02.04.11, 21:21
      "Trwała tu germanizacja, ale nie powiodła się z dwóch względów: mamy tu Kościół i istnieli Kaszubi z ich tradycją, odrębnym językiem, ale związani z Polską. (...) Nikt, moi drodzy, nie chce, abyście nie byli Kaszubami, abyście nie kultywowali swojej tradycji i historii, której się nie musicie wstydzić. Aby język polski nie był jedynym na tej ziemi, którą nazywamy Polska. Powtarzam, nikt rozsądny, nikt mądry nie ma nic przeciwko temu".

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9363030,Prezes_PiS__Tusk_ostentacyjnie_kaszubski.html

      Jarosław Kaczyński kolejny raz sie skompromitował.
      • jaceq Zdaje się, że prezes-stryjek 02.04.11, 21:27
        znowu ma w plecy, po Góralach i Kaszubach swoje odbiorą Ślązacy (czyli: zakamuflowani Niemcy).

        Tekst linka


        Jesienią to może być ładnych parę procent. Prezesowi-stryjkowi wystarczy tylko pozwolić mówić, ile tylko zechce i podawać mu szklankę z wodą, gdy mu w gardle zaschnie.
        .
        • wikul Re: Zdaje się, że prezes-stryjek 02.04.11, 21:31
          jaceq napisał:

          > znowu ma w plecy, po Góralach i Kaszubach swoje odbiorą Ślązacy (czyli: zakamuf
          > lowani Niemcy).
          >
          > Tekst linka
          >
          >
          > Jesienią to może być ładnych parę procent. Prezesowi-stryjkowi wystarczy tylko
          > pozwolić mówić, ile tylko zechce i podawać mu szklankę z wodą, gdy mu w gardle
          > zaschnie.


          No własnie.
          • jaceq Re: Zdaje się, że prezes-stryjek 03.04.11, 19:10
            Kurduplowaty "skin w garniturze" przysporzył ojczyźnie Ślązaków, ale sobie elektoratu chyba raczej nie:

            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9368903,Meller__Zadeklaruje_narodowosc_Slaska__Walcie_sie.html
            • wikul Re: Zdaje się, że prezes-stryjek 03.04.11, 19:26
              jaceq napisał:

              > Kurduplowaty "skin w garniturze" przysporzył ojczyźnie Ślązaków, ale sobie elek
              > toratu chyba raczej nie:


              Chyba nie, ale i tak pisia lemingoza go uwielbia, co by nie zrobił. Ale jest jednak nowy element,
              Kluziki dostrzegają że bycie PiS-bis nic nie daje i coraz odważniej deklarują:

              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9368334,Kluzik_Rostkowska_w_Lublinie___Kaczynski_musi_odejsc__.html
            • gini Re: Zdaje się, że prezes-stryjek 03.04.11, 19:26
              jaceq napisał:

              > Kurduplowaty "skin w garniturze" przysporzył ojczyźnie Ślązaków, ale sobie elek
              > toratu chyba raczej nie:
              >
              > wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9368903,Meller__Zadeklaruje_narodowosc_Slaska__Walcie_sie.html
              >

              Sciagal ode mnie ten sale petit con, ja tez deklaruje narodowosc brukselska po mezu wlasnie.
              A deklarowalam wczesniej!!
              Niech sie wali ten skin w kurteczce i okularkach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka