Przy wysmuklym, poruszającym się jak kozica Obamie, wszystkie wdzieki naszej prezydenckiej pary jakby rzucają się w oczy ze zwielokrotnioną siła. Krawiec prezydentowej widocznie nie nadąża z poszerzaniem garsonek, bo Pierwszej Damie poły tego czegoś, nieforemnego, unoszą się na boki, a całość podjeżdża do góry. Bardziej z przodu niż z tyłu. No i człapie zamiast chodzić, co przy takiej wadze dziwić nie powinno. Policzki Pana Prezydenta świecą się od tłuszczu, a brzuch rośnie w oczach.
No cóż. Nie pierwszy to prezydent obżerający się kotletami bez opamiętania. No ale jednak to nasz prezydent. Donaldu Tusku, przy wszystkich jego wadach, przynajmniej nie przytył o 100 kilo. Może by tak zaapelować do PO, żeby w trosce o estetykę i nowoczesność odchudziła reprezentację naszego państwa?