Dodaj do ulubionych

Tak złe, że aż trzeba pokazać

26.08.11, 23:44

kultura.gazeta.pl/kultura/1,114548,10174403,_Tak_zle__ze_az_trzeba_pokazac_calemu_swiatu___Wizyta.html

"Znasz przekonanych o swoim talencie malarzy, których maziaje są gorsze od rysunku przedszkolaka?"

Znalazłoby się kilku. Pierwszy, który przychodzi mi na myśl, to Picasso.
Obserwuj wątek
    • melord Re: Tak złe, że aż trzeba pokazać 27.08.11, 09:01
      jaceq napisał:

      > Znalazłoby się kilku. Pierwszy, który przychodzi mi na myśl, to Picasso.
      >
      dorzuce jeszcze jednego.... Salvador Dalí
      • matelot Re: Tak złe, że aż trzeba pokazać 27.08.11, 10:44
        Nieśmiało... Nikifor?
    • t_ete zapotrzebowanie 27.08.11, 13:43
      www.portretyslubne.pl/galeria-portetu.html
      portrety.galeriaobrazow.pl/
      prawde mowiac wolalabym zeby 'glod sztuki' objawial sie raczej poszukiwaniem dobrej kopii ulubionego obrazu, nabyciem plakatu gdy zakup oryginalu chocby poczatkujacych malarzy jest zbyt drogi ... niz - 'zakontraktowaniem' koszmarka na zamowienie ; .... chyba ze ktos traktuje z przymruzeniem oka takie 'monidlo' ... czy np. siebie w kontuszu lub jako 'Napoleona' wink ale cos mi mowi ze facet ktory chce miec swoj portret 'konny' czy pani - malowana na 'Boznanska' - podchodza do tego z powaga ...

      mozna nie lubic Picassa z jakiegos okresu - ale nie wierze by mozna bylo nie lubic go W OGOLE ... chyba ze sobie zazartowales ? wink

      tete
    • wikul Re: Tak złe, że aż trzeba pokazać 27.08.11, 13:50
      jaceq napisał:

      > "Znasz przekonanych o swoim talencie malarzy, których maziaje są gorsze od rysu
      > nku przedszkolaka?"
      >
      > Znalazłoby się kilku. Pierwszy, który przychodzi mi na myśl, to Picasso.

      Tak sądzisz ? Ten autoportret też o tym świadczy ?

      https://www.picasso.fineart24.pl/images/phocagallery/wczesne/thumbs/phoca_thumb_l_autoportret_z_ojcem_1895.jpg

      www.picasso.fineart24.pl/galeria/wczesne-prace
      • t_ete Picasso 27.08.11, 14:56
        najczesciej kojarzony jest z okresem pozniejszym - abstrakcyjnym ;

        ja lubie jego wczesniejsza tworczosc, szczegolnie okres blekitny

        www.flickr.com/photos/57669468@N00/3860312188/in/gallery-oxfordshire_church_photos-72157622492686138/
        www.thefineartcompany.co.uk/figurative/PP-1.jpg
        i moj ulubiony :

        3.bp.blogspot.com/_-k5avj3LX9s/SKAw6hGeJbI/AAAAAAAAASc/HhbH4xGGv80/s1600-h/ch%C5%82opiec+z+fajk%C4%85.jpg
    • ada08 Ja się nie znam, ale podobają mi się te... 27.08.11, 15:17
      obrazki smile

      Uwielbiam takie rzeczy.

      Podobnie uwielbiam opinie w rodzaju:

      Ja się nie znam, ale uważam, że to jest świetne.

      Ja się nie znam, ale uważam, że to jest kiepskie.

      itd
      smile
      a.
      • krates-8 dyletant 29.08.11, 10:26
        skoro już musi
        głosić swoje opinie
        to niech o sztuce
    • piq e, no, bez jaj, jest kolosalna różnica... 29.08.11, 00:09
      ...między nawet najdzikszym malarzem, który ma warsztat i wie co robi, a debilem, który robi to, co robi, bo inaczej nie umie. Dalego nie poważam szczególnie, ale Picasso to gigant, a Nikifor miał dar Boży (dlatego pewnie matelot go nie rozumie, bo matelot nie rozumie darów Bożych, rozumie najwyżej przesyłki kurierskie za potwierdzeniem odbioru) - i mógł iść na przełaj - wystarczy popatrzeć, jak Nikifor malował las w tle. Poezja.
      • ada08 Re: e, no, bez jaj, jest kolosalna różnica... 29.08.11, 07:47
        piq napisał:

        > Picasso to gigant, a Nikifor miał dar Boży

        Nikifor miał dar Boży, a Picasso go nie miał? Weź Ty sie w garść piq smile
        a.

        • piq jak się chce, to się rozumie,... 04.09.11, 14:32
          ...Picasso był gigantem, jak raczyłem napisać. W tym mieści się talent, praca, warsztat, determinacja, niezależność itp., wszystko to, co składa się na wielkiego mistrza sztuki. Owszem, to wszystko można nazwać darem Bożym, jeśli się chce, tylko po co?

          Nikifor miał prawdziwy dar Boży, który pozwolił mu robić to, co robił, "zaumnie", poza tym, co człowiek może świadomie przetwarzać, na takiej samej zasadzie, jak autystyczne dziecko wyciąga w pamięci pierwiastki sześcienne z dowolnej liczby albo recytuje dowolny ciąg Fibonacciego do dowolnie wielkiej liczby bez chwili wahania. To miałem na myśli pisząc o darze Bożym.
      • matelot Re: e, no, bez jaj, jest kolosalna różnica... 29.08.11, 09:05
        piq napisał:

        > ...między nawet najdzikszym malarzem, który ma warsztat i wie co robi, a debile
        > m, który robi to, co robi, bo inaczej nie umie. Dalego nie poważam szczególnie,
        > ale Picasso to gigant, a Nikifor miał dar Boży (dlatego pewnie matelot go nie
        > rozumie, bo matelot nie rozumie darów Bożych, rozumie najwyżej przesyłki kurier
        > skie za potwierdzeniem odbioru) - i mógł iść na przełaj - wystarczy popatrzeć,
        > jak Nikifor malował las w tle. Poezja.
        ==================
        Widzisz, zindoktrynowany dupku, ty nawet przymiotniki piszesz wielką literą, krówko boża smile
        Matelot jest wrażliwy na sztukę, ale tylko na tą, która zrobiła na nim wrażenie. Ty zaś klepiesz, że coś jest piękne bo ci powiedzieli, że tak jest. Nie wykluczam jednak, że jako jednostka prymitywna możesz w szczególny sposób odbierać malarza prymitywistę i dla ciebie ten las to sztuka. Dla mnie to sztuka w stylu jelenia na rykowisku.smile
        • wkkr A Chagall? 29.08.11, 09:23
          Mnie jego obrazy rozwalają...
          np. samotność
          https://isurvived.org/Pictures_iSurvived-2/Chagall-Loneliness_MEGA.GIF
          • matelot Re: A Chagall? 29.08.11, 09:34
            Mnie nie rozwalają, ale na pierwszy rzut oka widać warsztat, ogromny talent. Pewnie nie od Boga, gdyby przyjąć, że Nikifor, jak twierdzi piq... wink

            Wolę klasyków bez problemów, takich, którzy mieli jasna wizję otaczającego ich świata.
            Jamesów Joyce'ów od pędzla nie rozumiem.smile
            • t_ete Re: A Chagall? 29.08.11, 11:32
              matelot napisał:

              > Mnie nie rozwalają, ale na pierwszy rzut oka widać warsztat, ogromny talent. Pe
              > wnie nie od Boga, gdyby przyjąć, że Nikifor, jak twierdzi piq... wink

              Chagall jest wspanialy. Wsrod malarzy zaliczanych do Ecole de Paris - mam najwieksza grupe 'ulubiencow' smile
              Warsztat mistrza nie czyni. Mozna byc znakomitym (warsztatowo) 'kopista' - i nie stworzyc zadnego - bardziej osobistego - dziela. Potrzebne jest to 'cos'. Dar Bozy ? Iskra ? Talent ? Malarze prymitywisci (jak Nikifor) mieli to 'cos' i ... wielkie pragnienie tworzenia... tak wielkie ze ani skromne srodki techniczne ani 'braki warsztatowe' - nie byly przeszkoda.

              > Wolę klasyków bez problemów, takich, którzy mieli jasna wizję otaczającego ich
              > świata.Jamesów Joyce'ów od pędzla nie rozumiem.smile

              Matelocie smile
              Pisalam juz o tym - ale powtorze z 'naciskiem' wink dzisiejsi klasycy - to wczorajsi 'burzyciele' ...
              Wystarczy cofnac sie 'tylko' o 150 lat by uzmyslowic sobie jak goracy spor o 'jasna wizje otaczajacego swiata' wiedli malarze akademicy z malarzami impresjonistami wink A impresjonizm - szczegolnie taki w wydaniu Edgara Degas ... to przeciez DZIS juz klasyka - nieprawdaz ?

              Malarz 'bez problemu' to jak czlowiek 'bez problemu'. Nie istnieje.

              tete
              • matelot Re: A Chagall? 29.08.11, 17:27
                Jak wspomniałem wyżej do sztuki podchodzę subiektywnie i albo coś mi się podoba albo nie. Oczywiście można mieć zaufanie do krytyków, ale uważam, że powinno to być zaufanie ograniczone a niektórych obdarzyłbym nieograniczoną nieufnościąsmile

                Ostatnio "leci" w telewizorni reklama samochodu skoda oktawia. Główni bohaterowie, znaczy ci, którzy do tej skody za chwilę wsiądą, są na wystawie sztuki współczesnej. Oglądają sobie różne, hmm... dzieła po czym znudzeni podchodzą do wieszaka z okryciami wierzchnimi. Aby się do nich dostać muszą "przebić się" przez tłumek znawców sztuki, biorą okrycia i wychodzą. Kamera pokazuje jeszcze przez chwilę "wyrobionego artystycznie znawcę", który z niedowierzaniem spogląda na wieszak i poszukuje odpowiedzi na swoje wątpliwości w folderze wystawy...

                Nikifor na mnie nie działa więc jego akwarele nie są dla mnie więcej warte niż papier i farbki.
                Warsztat malarza - nie znam się, słyszałem o kopistach malujących lepiej od uznanych mistrzów. Czy gdyby taki kopista namalował "coś" z natury wzorując się na uznanym dziele też zostałby okrzyknięty mistrzem? - sam sobie odpowiem - pewnie po śmierci. Z resztą taki los spotkał wielu malarzy, którzy nie doczekali się uznania w oczach krytyki za życia.
                Przynajmniej portreciarze zarabiali lepiej do czasu aż wymyślono fotografię.

                Pisząc o malarzach bez problemów miałem na myśli to, że nie byli dotknięci chorobą umysłową. Jednak większość ludzi szczęśliwie na nią nie zapada za to doskwiera wielu jednostkom wybitnym: kompozytorom, poetom i malarzom i w jakiś tam sposób wpływa na dzieła.smile Czy wśród krytyki są schizofrenicy? - danych brak.smile
                • t_ete Re: A Chagall? 29.08.11, 22:29
                  matelot napisał:

                  > Jak wspomniałem wyżej do sztuki podchodzę subiektywnie i albo coś mi się podoba
                  > albo nie. Oczywiście można mieć zaufanie do krytyków, ale uważam, że powinno t
                  > o być zaufanie ograniczone a niektórych obdarzyłbym nieograniczoną nieufnością:
                  > )

                  Masz racje. Ale warto nieco 'uchylic drzwi', nie zamykac sie przed tym co troche odbiega od kanonu do ktorego przywyklismy. Jesli moda (ciuchy, fryzury itd) czy kreowanie zapachow jest swego rodzaju sztuka - to takze tu warto sie otworzyc. A sztuka kulinarna ? smile Pokochalam kuchnie japonska a pewnie kiedys nie przyszloby mi nawet do glowy ze bede wcinac surowe ryby i jeszcze rozkoszowac sie tym smile


                  > Ostatnio "leci" w telewizorni reklama samochodu skoda oktawia. Główni bohaterow
                  > ie, znaczy ci, którzy do tej skody za chwilę wsiądą, są na wystawie sztuki wspó
                  > łczesnej. Oglądają sobie różne, hmm... dzieła po czym znudzeni podchodzą do wie
                  > szaka z okryciami wierzchnimi. Aby się do nich dostać muszą "przebić się" przez
                  > tłumek znawców sztuki, biorą okrycia i wychodzą. Kamera pokazuje jeszcze przez
                  > chwilę "wyrobionego artystycznie znawcę", który z niedowierzaniem spogląda na
                  > wieszak i poszukuje odpowiedzi na swoje wątpliwości w folderze wystawy...

                  smile Pamietam z jakiegos filmu scene w galerii sztuki ; muzyczny celebryta oglada z zainteresowaniem gasnice - myslac ze to dzielo kontrowersyjnego artysty smile))

                  > Nikifor na mnie nie działa więc jego akwarele nie są dla mnie więcej warte niż
                  > papier i farbki.

                  Na mnie 'nie dziala' wielu uznanych artystow. Nie dziala i juz. Nic nie pomoga pozytywne opinie madrali. Ale to nie ma zwiazku z kierunkiem malarstwa, rzezby itd

                  > Warsztat malarza - nie znam się, słyszałem o kopistach malujących lepiej od uzn
                  > anych mistrzów. Czy gdyby taki kopista namalował "coś" z natury wzorując się na
                  > uznanym dziele też zostałby okrzyknięty mistrzem? - sam sobie odpowiem - pewni
                  > e po śmierci. Z resztą taki los spotkał wielu malarzy, którzy nie doczekali się
                  > uznania w oczach krytyki za życia.

                  Mistrzowie, ktorzy za zycia nie doczekali sie uznania w oczach krytykow - zwykle 'wyprzedzali' swoja epoke. Byli zbyt nowatorscy, za bardzo 'inni' by ich zaakceptowano a to znaczy kupowano. Bywalo ze umierali w biedzie. Teraz ich dziela sprzedaje sie na aukcjach za ciezkie miliony. Kiedys nie chciano im za te kawalki plotna dac nawet chleba sad

                  > Przynajmniej portreciarze zarabiali lepiej do czasu aż wymyślono fotografię.

                  Owszem. Ale wlasnie 'wejscie fotografii' otworzylo ludzi na nowe kierunki w malarstwie. Fotografia byla portretem doskonalym. Portrecista - 'akademik' stal sie zbedny bo pojawil sie facet z tajemnicza skrzyneczka wink

                  > Pisząc o malarzach bez problemów miałem na myśli to, że nie byli dotknięci chor
                  > obą umysłową. Jednak większość ludzi szczęśliwie na nią nie zapada za to doskwi
                  > era wielu jednostkom wybitnym: kompozytorom, poetom i malarzom i w jakiś tam sp
                  > osób wpływa na dzieła.smile Czy wśród krytyki są schizofrenicy? - danych brak.smile

                  Matelocie, to rzecz skomplikowana ; z pewnoscia ludzie majacy potrzebe tworzenia, sa troche ... inni ; chciec wyrazic siebie pedzlem na plotnie ... podzielic sie z innymi swoja wizja ... juz samo to jest niezwykle. Jasne ze sa 'babraki' malujace na zamowienie, pod klienta. Ale nie o nich pisze. Czy choroba psychiczna 'wyzwala' talent ? Raczej nie. Moze poteguje chec podzielenia sie wizja ...a forma tego 'dzielenia sie wizja' - zalezy od talentu.
                  Tak mysle.

                  tete
                  • matelot Re: A Chagall? 29.08.11, 23:49
                    No tośmy sobie, Tete, pogadali.smile
                    Temat nawet wdzięczny. Przecież nie można furt o polityce bo wyzwala złe instynkta. O religiach przez wrodzoną skromność nie wspomnę bo wyzwala jeszcze gorsze.smile

                    Serdeczności smile
                    • t_ete Re: A Chagall? 30.08.11, 16:12
                      matelot napisał:

                      > Przecież nie można furt o polityce bo wyzwala złe instynkta.

                      Nie mozna. Dlatego rzadziej pisze na Aqua. Ozywiam sie gdy jest szansa by 'obok polityki' zagadnac.

                      > O religiach przez wrodzoną skromność nie wspomnę bo wyzwala jeszcze gorsze.

                      Juz Ty wiesz co wyzwalasz gdy sie odzywasz w 'tym temacie' wink

                      Pozdrawiam serdecznie, tete
        • piq ciociu matelociu... 04.09.11, 15:00
          ...wpadłszy na chwilę do miasta z lasu, raczę niniejszym z łaski swojej zniżyć się do poziomu twojej elukubracji, byś zobaczył, jakim jesteś ćwierćinteligentem.

          A zatem: deklarujesz się, ciociu, jako ateistka, więc nie ma dla ciebie czegoś takiego jak dar Boży. Zatem trzeba ci to wytłumaczyć jako "przesyłka kurierska", bo to na tyle materialistyczny rodzaj zaopatrzenia z zewnątrz, że dasz radę zrozumieć.

          Przy okazji wyjaśniam ci, ciotuchno, że można pisać także "dar Wotani", "dar Apolliński" albo "dar Welesowy", podobnie jak "poemat Mickiewiczowy". To jest przymiotnik dzierżawczy odimienny, i napisałem "dar Boży", albowiem chrześcijański bóg nazywa się Bóg. Gdybym napisał "dar boży", to musiałbym uzupełniać o nazwę/imię owego boga. W języku (i we wszystkim najlepiej) przyjmuje się zasadę ekonomiki, czyli w tym wypadku domyślności, o czym możesz nie wiedzieć, biedaczko, boś ograniczona intelektualnie.

          Pozostań zatem wraz z innymi ciociami ze swoją wrażliwością na sztukę, tę, która robi na tobie wrażenie. Jak zwykle zgrabnie ograniczyłeś sobie dostęp do rzeczy, których może nie rozumiesz, ale gdybyś nabrał rozumu, to może byś zrozumiał. Ale na wszelki wypadek, z czystego lenistwa i skoncentrowanej głupoty, odrzuciłeś precz tę szansę. To o tobie w "Rejsie" jest powiedziane: "lubi te piosenki, które zna".

          A teraz, udzieliwszy ci łaskawie nieco z krynicy mego górującego intelektu (w tym wypadku "krynica" pisze się z małej litery, co sobie zapamiętaj), udaję się z powrotem nosić pnie w lesie, zatem zaszczycę cię być może moją uwagą za tydzień, jeśli będę chciał się pospolitować z ciociami wymagającymi oświecenia (z małej litery).
          • matelot Re: ciociu matelociu... 04.09.11, 21:51
            ...wpadłszy na chwilę do miasta z lasu, raczę niniejszym z łaski swojej zniżyć się do poziomu twojej elukubracji, byś zobaczył, jakim jesteś ćwierćinteligentem.

            Oho… piquś podniósł nogę i zacznie się lanie… wody smile. Zamieniam się w pilnego czytelnika by nie uchybić zwierzęciu bom wielki miłośnik zwierząt a piesków w szczególności. Niech więc piquś mnie zabawia tak jak tego oczekuję.

            A zatem: deklarujesz się, ciociu, jako ateistka, więc nie ma dla ciebie czegoś takiego jak dar Boży. Zatem trzeba ci to wytłumaczyć jako "przesyłka kurierska", bo to na tyle materialistyczny rodzaj zaopatrzenia z zewnątrz, że dasz radę zrozumieć.
            Co zdanie to "zatem"... cieniutko... z erystyki dwója.smile
            Hmm.. na razie wszystko się zgadza. Czasem lubię ciebie poczytać, kiedy nie silisz się na naukawy język uczelni wyższej szkolącej najlepszych cyrkowych clownów.


            Przy okazji wyjaśniam ci, ciotuchno, że można pisać także "dar Wotani", "dar Apolliński" albo "dar Welesowy", podobnie jak "poemat Mickiewiczowy". To jest przymiotnik dzierżawczy odimienny, i napisałem "dar Boży", albowiem chrześcijański bóg nazywa się Bóg.
            Tę wypowiedź muszę, wybacz, poszatkować, ale czytają nas ludzie i nie wypada im takiej ciemnoty wciskać. Otóż chrześcijański Bóg nie ma imienia własnego, to po pierwsze a po drugie nie jesteś konsekwentny w swoim procesie, hmm… myślowym, ponieważ przytomnie zauważasz, że jestem ateistą, zatem „odkrycie”, że dla mnie pojęcie w stylu „dar boży” rzeczywiście nie istnieje nie jest żadnym odkryciem. Zastępczo – czasem bowiem trzeba się z religiantami porozumiewać, używam określenia „natura”, które nikogo nie obraża a jest wystarczająco komunikatywne.

            Co do „darów”… czy napisałbyś, w oparciu o zasady, na które się powołałeś, dar stalinowski, dar leninowski, dar hitlerowski?


            Gdybym napisał "dar boży", to musiałbym uzupełniać o nazwę/imię owego boga. W języku (i we wszystkim najlepiej) przyjmuje się zasadę ekonomiki, czyli w tym wypadku domyślności, o czym możesz nie wiedzieć, biedaczko, boś ograniczona intelektualnie.

            Strzał do własnej bramki, picusiu. Skoro wiesz, że „jestem ograniczona” to po jaki piqusiowy xujek pisząc do mnie, używasz określeń, których nie jestem w stanie zrozumieć? Zarzucasz mi intelektualne ograniczenia sam nie będąc od nich wolnym… Nobady’s perfekt, picusiusmile

            Pozostań zatem wraz z innymi ciociami ze swoją wrażliwością na sztukę, tę, która robi na tobie wrażenie. Jak zwykle zgrabnie ograniczyłeś sobie dostęp do rzeczy, których może nie rozumiesz, ale gdybyś nabrał rozumu, to może byś zrozumiał.

            Ble, ble, ble, ble… żałosny skowyt, który w piqusiowym mniemaniu jest szczekaniem brytana.

            Ale na wszelki wypadek, z czystego lenistwa i skoncentrowanej głupoty, odrzuciłeś precz tę szansę. To o tobie w "Rejsie" jest powiedziane: "lubi te piosenki, które zna".
            =========================
            No i sam widzisz, picusiu, jaki jesteś głuptasek. Może zanim klepniesz „wyślij” spróbuj przeczytać swoje humanistyczne chaotyczne elukubracje dotyczące negacji efemerycznych pryncypiów determinujących arbitrarną cywitatywę relatywizmu immanentno-transcendentnego solipsystycznej jaźni.wink
            Nie ma jak to lubić piosenki, których się nie zna, podziwiać obrazy, których się nie widziało i zachwycać się książką, której się nie przeczytało… Taki z ciebie mądruś
            .smile

            A teraz, udzieliwszy ci łaskawie nieco z krynicy mego górującego intelektu (w tym wypadku "krynica" pisze się z małej litery, co sobie zapamiętaj), udaję się z powrotem nosić pnie w lesie, zatem zaszczycę cię być może moją uwagą za tydzień, jeśli będę chciał się pospolitować z ciociami wymagającymi oświecenia (z małej litery).

            Liczę, że jeszcze nie raz mnie rozbawisz, piesku z łatką na móżdżku. A jak nie zechcesz mnie bawić to żaden problem bo mam jeszcze sz0ka, który z powodzeniem może ciebie zastąpić.
            Tymczasem noś te pnie… może któryś spadnie ci na głowę i odzyskasz sprawność intelektualną? Medycyna zna takie przypadki
            smile
            • piq chcesz, matołku, manto, to masz... 08.11.11, 01:41
              ...z rozkoszą powtórzę prawie każde twoje słówko (część streszczam tam gdzie jest "beeee", bo nie chcę cioci nadmiernie upokarzać powtarzaniem tego, co ciocia matołocia nagwazdrała), bo każde twoje słówko świadczy o tym, ciociu matołociu, że na określenie "ćwierćinteligent" musisz sobie zasłużyć. Na razie za głupiś.

              matelot napisał:

              > beee bee beeeeeeeee beeeeee

              A dalej:
              >> A zatem: deklarujesz się, ciociu, jako ateistka, więc nie ma dla ciebie czegoś
              >> takiego jak dar Boży. Zatem trzeba ci to wytłumaczyć jako "przesyłka kurierska"
              >> , bo to na tyle materialistyczny rodzaj zaopatrzenia z zewnątrz, że dasz radę z
              >> rozumieć.
              > Co zdanie to "zatem"... cieniutko... z erystyki dwója.smile

              Matołcyczku, jeżeli już, to nie z erystyki, tylko stylistyki. Erystyka to sztuka prowadzenia sporów, a nie pisania tekstów na forach. Na przykład ja nie uprawiam erystyki pisząc do ciebie, gdyż sporu ze mną prowadzić z oczywistych względów nie dasz rady (co widać dalej). Uprawiam co najwyżej rodzaj nieco perwersyjnej zabawy, podobnej do rzucania psu kija. Róznica jest taka, że ja ci nie rzucam kija, tylko cię nim szturcham dla rozrywki, patrząc z ciekawością na twoje pocieszne fikołki.
              Dalej piszesz na swoim zwykłym poziomie umysłowym:
              > beeeee be beeeeeeeeeeeee bbeeeee
              ...czego nie komentuję, bo czasami lepiej się litościwie odwrócić, kiedy ktoś robi z siebie cycka.
              Jednak łaskawie pochylę się z troską nad twoją niewiedzą człeczynki, który zapomina zasad rządzących językiem, w którym usiłuje bełkotać. Albowiem moim obowiązkiem jest umożliwiać jakiś awans umysłowy takim matołotkom poprzez udzielanie światłych pouczeń.

              >> Przy okazji wyjaśniam ci, ciotuchno, że można pisać także "dar Wotani", "dar Ap
              >> olliński" albo "dar Welesowy", podobnie jak "poemat Mickiewiczowy". To jest prz
              >> ymiotnik dzierżawczy odimienny, i napisałem "dar Boży", albowiem chrześcijański
              >> bóg nazywa się Bóg.
              > (...) Otóż chrześcijański Bóg nie ma imienia własnego, t
              > o po pierwsze
              Po pierwsze to matołotek nie przyswoił sobie Biblii. Chrześcijański Bóg (ładnie matołotek napisał z dużej litery) jest tożsamy z JHWH ze Starego Testamentu, a sam on przedstawił się też jako Jestem (co ma dla wierzących świadomie daleko idące konsekwencje teologiczne). Wierzący należący do tzw. Ludów Księgi (również muzułmanie) nadali mu poręczną ksywkę Bóg, pod którą jest powszechnie znany. A ksywki piszemy z dużej litery.

              > a po drugie nie jesteś konsekwentny w swoim procesie, hmm…
              > myślowym, ponieważ przytomnie zauważasz, że jestem ateistą, zatem „odkryc
              > ie”, że dla mnie pojęcie w stylu „dar boży” rzeczywiście nie
              > istnieje nie jest żadnym odkryciem. Zastępczo – czasem bowiem trzeba się
              > z religiantami porozumiewać, używam określenia „natura”, które niko
              > go nie obraża a jest wystarczająco komunikatywne.
              A co tu biedaczyna nasz umysłowy ma na myśli? I po co to napisał? Wszak nie ma tematu "jak matelocia używa określenia »natura« i po co?". To raz. Dwa: stawia matelocia tezę "nie jesteś konsekwentny beee be beeeeeeee", po czym pisze matelocia "beeeeee beeee be beee" nie dowodząc owej tezy, jeno co najwyżej swojego kłopotu z rozumieniem tekstu - nawet własnego. Widać dlatego matelocia obecnie czyści zęzy, bo to zajęcie proste, potrzebne, a nie wymagające szczególnego rozumienia zdań złożonych. "Wyczyść zęzy" jeszcze matelocia zrozumie. I dlatego uciekło toto z piątej klasy podstawówki na morze.

              > Co do „darów”… czy napisałbyś, w oparciu o zasady, na które s
              > ię powołałeś, dar stalinowski, dar leninowski, dar hitlerowski?
              Jeśli dar pochodziłby (odpowiednio) od Stalina, Lenina lub Hitlera, to polskie zasady pisowni (Sienkiewiczowska powieść) nie pozostawiają innego wyboru, tylko trzeba pisać z dużych liter. Poziom ortografii z podstawówki. Jednak "stalinowski oprawca" od "stalinizm" - z małej ltery. Możesz teraz ładnie podziękować za pouczenie i iść płakać.

              >> Gdybym napisał "dar boży", to musiałbym uzupełniać o nazwę/imię owego boga. W
              >> języku (i we wszystkim najlepiej) przyjmuje się zasadę ekonomiki, czyli w tym w
              >> ypadku domyślności, o czym możesz nie wiedzieć, biedaczko, boś ograniczona inte
              >> lektualnie.

              > Strzał do własnej bramki, picusiu. Skoro wiesz, że „jestem ograniczona
              > ” to po jaki piqusiowy xujek pisząc do mnie, używasz określeń, których ni
              > e jestem w stanie zrozumieć? Zarzucasz mi intelektualne ograniczenia sam nie bę
              > dąc od nich wolnym… Nobady’s perfekt, picusiusmile
              Nieeeee, absolutnie nie, jak zwykle mylisz kompromitująco ramki, ciociu zęzowa, i dlatego nikt nie chciał z tobą grać w piłkę. Używając określeń, których nie jesteś w stanie zrozumieć, mam dwa powody: pierwszy to pokazuję ci poziom, który powinieneś osiągnąć, by pojmować coś więcej, niż świat zęz. Drugi powód jest niestety niepodyktowany dobrotliwością moją, tylko ograniczeniem: nie jestem w stanie, ciociu matelociu, zniżyć się do poziomu dla ciebie dostępnego. Co widać i co będzie widać zawsze.
              Oczywiście, że mam intelektualne ograniczenia, ciotuchna, ale przynajmniej nie używam zwrotów typu "nobady's perfekt" [pisownia oryginalna matołocia] bo to nawet nie ćwierćinteligenckie, najwyżej parobcze (ani emotikonów).

              Dalej jest matołocie:
              > beeeeeeeee beeee beeeeee bebe beeeeeeeeee
              ...i dochodzimy do cioci matołoci "zwycięstwa intelektualnego" nad biednym piqsiem w postaci:
              >> Ale na wszelki wypadek, z czystego lenistwa i skoncentrowanej głupoty, odrzuci
              >> łeś precz tę szansę. To o tobie w "Rejsie" jest powiedziane: "lubi te piosenki,
              >> które zna".
              > =========================
              > No i sam widzisz, picusiu, jaki jesteś głuptasek. Może zanim klepniesz ̶
              > 2;wyślij” spróbuj przeczytać swoje humanistyczne chaotyczne elukubracje d
              > otyczące negacji efemerycznych pryncypiów determinujących arbitrarną cywitatywę
              > relatywizmu immanentno-transcendentnego solipsystycznej jaźni.wink
              Oj, jakie marne. I jeszcze emotikonek na końcu. Jeśli zwiałeś ze szkoły czyścić zęzy w piątej klasie, to ile dzisiaj masz lat? Dwanaście?

              > Nie ma jak to lubić piosenki, których się nie zna, podziwiać obrazy, których si
              > ę nie widziało i zachwycać się książką, której się nie przeczytało… Taki
              > z ciebie mądruś.smile
              Mądruś cię przecenił, ciotuchna. Mądruś myślał, że ciocia matołocia kojarzy cytat z "Rejsu" i rozumie przekaz, ale ciocia matołocia nie kojarzy cytatu z "Rejsu" i nic nie zrozumiała. Oto, biedactwo ty moje, inżynier Mamoń oświadczył, iż lubi tylko te piosenki, które już słyszał, bo jak ma lubić piosenki, które słyszy po raz pierwszy. Oj, ciocia matołocia, to nie jest moja kompromitacja, tylko twoja niepełna ćwierćinteligencja. Odniesienie do twoich preferencji (nie użyję wszak słowa "gust") w dziedzinie Sztuk Niętych oczywiste dla każdego, kto już ćwierćinteligentem nie jest. Zwłaszcza do zamknięcia się matołocia w twierdzy zadufanego w sobie matołoctwa, przez co ciocia matołocia rezygnuje z własnego rozwoju (bo jużem, myśli ciotuchna matołocia, wszystkie te rozumy zeżarła, a to, czego nie rozumiem, jest na pewno głupie). Co też wszak po matołoci widać.

              Dalej jest ciotkowe rytualne beeeeeeee beee be beeeeeeeeeeeeeee uzupełnione emotikonami.

              Jak widać powyżej, cioto matołoto, to, co miałeś za swoje wielkie zwycięstwo, okazało się czymś w rodzaju wrzucenia sobie własnej szczoteczki do zębów do własnego pełnego nocnika. O, przepraszam cię, matołociu, może to sformułowanie przerastać twoją percepcję, co mi już wszak zarzucałeś, że za dużo od ciebie wymagam, więc teraz czytaj uważnie, bo już prościej nie umiem:

              Wrzucenie sobie szczoteczki do zębów w pełny nocnik nie jest zwycięstwem.

              Możesz się już znowu rozpłakać.
      • jaceq Re: e, no, bez jaj, jest kolosalna różnica... 30.08.11, 22:22
        piq napisał:

        > Dalego nie poważam szczególnie,
        > ale Picasso to gigant

        Uważam, że jest dokładnie odwrotnie.
    • melord Nikifor 30.08.11, 01:36
      z encyklopedii:
      Od 1960 aż do śmierci Nikiforem opiekował się krynicki artysta malarz Marian Włosiński. Poświęcił dla niego swój talent i stworzył mu dobre warunki do pracy i życia, a po śmierci Nikifora zadbał o zachowanie jego twórczości.

      hmm...w roku 1960 pojechalem z rodzicami na urlop do Krynicy.
      Nikofor malowal swoje"bazgroly" na deptaku i w pewnym stopniu byl atrakcja Krynicy podobnie jak "parasolnik" w Sopocie.
      Pamietam jednak,ze byl to czlowiek ulomny,generalnie milczacy,jesli juz sie odezwal trudno bylo zrozumiec jego mowe.
      Dziwi mnie ten fragment zamieszczeny w encyklopedi,ze niby sie nim ktos opiekowal????
      Nikifor sprawial wrazenie zebraka,ktory dawal swoje obrazki na grosze(zlotowke ,dwie) by tym sposobem zarobic na zycie.Czy mial "dar bozy"...kazdy jakis ma,okreslil bym to inaczej,przejawial zdolnosci w uzywniu kolorow w malowaniu w czym przecietny czlowiek ma jednak trudnosci.
      Tych obrazkow mialem kilka ale jak zdecydowana wiekszosc dawcow jalmuzny(tak to sie wtedy odczuwalo) nie przwiazywalem do nich zadnego znaczenia...wyrzucilem je wkrotce.
      Powtornie bylem w Krynicy dwa lata pozniej i sytuacja materialna Nikifora nie ulegla zmianie
      dalej uzywal formy zebrania-malujac.
      Jakis czas pozniej uslyszalem,ze znalazl sie "sponsor" ktory wylansowal Nikifora na artyste prymitywnego i jego "dziela" zaczely nabierac wartosci.
      Spekulowno rowniez,ze domalowano troche obrazkow po jego smierci,inne "podrasowano"
      byc moze sa to wylacznie plotki i nie nalezy przywiazywac do nich wagi.
      Tak czy inaczej zrobiono z prymitywnych obrazkow(czesto bazgrol) Nikifora "dziela sztuki"
    • ada08 A tu artysta z Krakowa, oraz inni. Dzieła ich 30.08.11, 17:09
      są, moim zdaniem, równie ładne, jak te otwierające wątek smile

      tiny.pl/h58g7
      a.
      • t_ete bez przesady ;) 30.08.11, 18:37
        nie porownalabym obrazow Marczukiewicza do tych malowanyc kolanem (w otwarciu watku) ;

        ten jest slodki : szczecin.gazeta.pl/szczecin/51,34939,10196203.html?i=6
        chetnie powiesilabym w domu - ale mnie nie stac ...

        smile

        tete
        • matelot Re: bez przesady ;) 30.08.11, 20:51
          Jest gdzieś cena tego "dzieła"?
          Nie chciałbym ranić uczuć, ale artysta do mnie nie przemówił więc cudzysłów, uważam, jest konieczny.

          Inne obrazy artysty są niedrogie i przesyłka gratis wink

          galeria-malarstwa.pl//index.php?gclid=CMaN1NfW96oCFYG_zAodWQRa2g&page=2
          • t_ete wole te :) 30.08.11, 22:12
            www.marczukiewicz.eu/galeria3.html
            A te 'inne' z Twojego linka ... szczekoscisk ; nie katuj mnie ...

            tete

            • matelot Re: wole te :) 30.08.11, 22:19
              t_ete napisała:

              > www.marczukiewicz.eu/galeria3.html
              > A te 'inne' z Twojego linka ... szczekoscisk ; nie katuj mnie ...
              >
              > tete
              >
              =================
              Żartujesz... około trzysta zeta za spory obraz to prezent, znaczy, jeżeli się podoba. Te szczecińskie tematy są gdzieś wycenione?
              • t_ete Re: wole te :) 30.08.11, 22:34
                matelot napisał:

                > Żartujesz... około trzysta zeta za spory obraz to prezent, znaczy, jeżeli się p
                > odoba.

                Jesli sie podoba ... Ja nie chcialabym ich za darmo...
                'Spory obraz' ... jasne wink pewnie z 'meter' pokrytego olejem zagruntowanego plotna ...

                >Te szczecińskie tematy są gdzieś wycenione?

                Masz na mysli obrazy Marczukiewicza ? Dalam link do jego strony. Pewnie trzeba zadzwonic - i pytac o cene. Domyslam sie ze sa wielokrotnie drozsze niz te 'spore' knoty po 300 zet.

                tete
            • matelot Re: wole te :) 30.08.11, 22:30
              t_ete napisała:

              > www.marczukiewicz.eu/galeria3.html
              > A te 'inne' z Twojego linka ... szczekoscisk ; nie katuj mnie ...
              >
              > tete
              >

              ================
              Te inne... to nie Marczukiewicz, ale po wpisaniu tagów marczukiewicz malarz właśnie była się otworzyła. Odniosłem wrażenie, że niektóre obrazy można zamówić. To jak muzyka... do kotleta...
              Co pasowałoby do tego pokoju? Ten? - Rzeczywiście, ma sporo niebieskiego. Będzie gotowy na jutro? - Dziękuję, płacę z góry smile
              • t_ete Re: wole te :) 30.08.11, 22:50
                matelot napisał:

                > Te inne... to nie Marczukiewicz, ale po wpisaniu tagów marczukiewicz malarz wła
                > śnie była się otworzyła. Odniosłem wrażenie, że niektóre obrazy można zamówić.
                > To jak muzyka... do kotleta...
                > Co pasowałoby do tego pokoju? Ten? - Rzeczywiście, ma sporo niebieskiego. Będzi
                > e gotowy na jutro? - Dziękuję, płacę z góry smile

                Jasne ze nie Marczukiewicz.
                W necie jest mnostwo stron - na ktorych mozesz podziwiac oferty - i analizowac pod katem wielkosci oraz koloru czy aby pasuje do salonu smile Najlepsze sa jednak te strony - na ktorych mozesz zamowic swoj portret - wystylizowany ... np. na posiadacza ziemskiego, kierowce rajdowego czy inne takie. Wysylasz swoja fotke - okreslasz warunki - i masz. Prawda ze subtelne ?
                Sa takze oferty dla par. Wybierasz sobie scene, niezwykle romantyczna - np. z 'Przeminelo z wiatrem' ; wysylasz fotki - i prosze. Ty - jako Rhett Butler, Ona - jako Scarlett O'Hara. W stosownej scenerii i strojach. A wszystko 'na olejno' i w rozmiarze. Wyobrazasz sobie ? smile


                tete
                • matelot Re: wole te :) 30.08.11, 23:27
                  Jest rynek, jest usługa.smile
                  Z resztą - deptak w Świnoujściu czy dziesięciu innych miasteczkach nadmorskich latem, zamienia się w Montmartre. Dominują obrazy wykonywane na oczach potencjalnych klientów. Większość przy pomocy farb w sprayu. Czas wykonania - około 10 minut. Tematyka nie z tego świata. I są chętni. Okazuje się, że można przy pomocy umiejętnego doboru kolorów i zastosowania prostych środków wyrazu wykonać dzieło, które jest w stanie zachwycić przeciętnego Kowalskiego. A jednak, dominujące kilkadziesiąt lat temu "jelenie na rykowisku" czy jakieś"dróżki obsadzone brzozami", stawiały przez malarzami większe wymagania i konieczność posiadania umiejętności posługiwania się pędzlem.
                  A dziś?

                  www.spryciarze.pl/zobacz/jak-namalowac-sprayem-krajobraz-oczko-wodne-z-gora-w-tle
                  Zaczyna się reklamąsad
                  • t_ete Re: wole te :) 31.08.11, 12:01
                    matelot napisał:

                    > Jest rynek, jest usługa.smile
                    > Z resztą - deptak w Świnoujściu czy dziesięciu innych miasteczkach nadmorskich
                    > latem, zamienia się w Montmartre. Dominują obrazy wykonywane na oczach potencja
                    > lnych klientów. Większość przy pomocy farb w sprayu. Czas wykonania - około 10
                    > minut. Tematyka nie z tego świata. I są chętni. Okazuje się, że można przy pomo
                    > cy umiejętnego doboru kolorów i zastosowania prostych środków wyrazu wykonać dz
                    > ieło, które jest w stanie zachwycić przeciętnego Kowalskiego. A jednak, dominuj
                    > ące kilkadziesiąt lat temu "jelenie na rykowisku" czy jakieś"dróżki obsadzone
                    > brzozami", stawiały przez malarzami większe wymagania i konieczność posiadania
                    > umiejętności posługiwania się pędzlem.
                    > A dziś?

                    Tak jak napisales : jest rynek - jest usluga.
                    Malowane sprayem 'dziela' byc moze zadowola jakiegos klienta.
                    Ja wolalabym pusta sciane smile

                    tete
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka