Dodaj do ulubionych

Dzien Kota

17.02.12, 22:29
nie moge pominac

moje kotki odeszly za Teczowy Most ... jedna w listopadzie, druga calkiem niedawno ; czulam ze kawalek mnie odszedl razem z nimi bo wiele lat bylysmy razem ; bardzo bolalo ; kto ma koty - ten zrozumie, dla innych pewnie bede kocia histeryczna mama ...a niech tam

pierwszy odruch - nie chce wiecej ale czym sa moje zale wobec tylu kocich nieszczesc ? adoptowalam wiec kocie zycie z TOZ - i mam nadzieje ze po trudnych wczesniejszych doswiadczeniach - pan kot odzyska wiare w ludzi, poczuje sie u mnie bezpiecznie i bedzie szczesliwy

tete

ps. a gdy sie zadomowi (bo jest niesmialkiem), w domu pojawi sie pani kota (ona tez potrzebuje domu) i bedzie 'normalnie' wink tzn. klotnie, swary, gonitwy ... nie beda sie nudzic a ja ... ja sobie jakos poradze smile
Obserwuj wątek
    • wikul Re: Dzien Kota 17.02.12, 22:35
      A nie przyszło Ci do głowy, parafrazując śp.noblistkę że tego się nie robi przyjacielowi kota?.
      • t_ete Re: Dzien Kota 17.02.12, 23:17
        wikul napisał:

        > A nie przyszło Ci do głowy, parafrazując śp.noblistkę że tego się nie robi p
        > rzyjacielowi kota?
        .

        Nie robi sie. Nie powinno. Ale tak sie dzieje. Nasi bracia mniejsi odchodza. My odchodzimy.

        Pan kot zostal porzucony. A ja mam kawalek przestrzeni ktora moze objac w posiadanie. I cieszy mnie gdy widze jak porusza sie po 'swoim' terenie coraz bardziej pewnie. Poczatek byl drastycznie trudny ... mam nadzieje ze to juz za nami. Moze bedzie z tego dobry zwiazek ?

        tete
    • dachs Re: Dzien Kota 17.02.12, 22:53
      Szkoda że Twój kot nie potrafi przeczytać, tego co o nim napisałaś.
      A może zresztą i lepiej...zamruczał by Cię na smierć. smile
      • wikul Re: Dzien Kota 17.02.12, 22:56
        Przed chwilą usłyszałem po raz kolejny jak Jarosław Kaczyński uczci Dzień Kota. Dzisiaj będzie mu podrzucał więcej winogron niż zwykle. Bo kot a raczej kotka Kaczyńskiego uwielbia winogrona ... gonić.
        • t_ete Re: Dzien Kota 17.02.12, 23:24
          wikul napisał:

          > Przed chwilą usłyszałem po raz kolejny jak Jarosław Kaczyński uczci Dzień Kota.
          > Dzisiaj będzie mu podrzucał więcej winogron niż zwykle. Bo kot a raczej kotka
          > Kaczyńskiego uwielbia winogrona ... gonić.

          Kto ma kase - turla winogrona, kto nie ma - robi 'wedke' z kija, sznurka i papierowej kulki. Kot ma zabawe w obydwu przypadkach.

          Juz wiele razy pisalam ale w Dzien Kota - powtorze : Jaroslaw Kaczynski ma u mnie PUNKT za to ze adoptuje kocie bidy ktore nie mialyby szansy na zycie smile

          tete
      • t_ete Re: Dzien Kota 17.02.12, 23:20
        dachs napisał:

        > Szkoda że Twój kot nie potrafi przeczytać, tego co o nim napisałaś.
        > A może zresztą i lepiej...zamruczał by Cię na smierć. smile

        Mruczy jak traktor. Niebywaly jest ... nie miauczy ale skrzeczy jak zachrypnieta owca wink
        No i je ... je ... je ... Ten tydzien mu pozwole ale potem ogranicze bo zmieni sie w kule.

        tete
        • wikul Re: Dzien Kota 18.02.12, 15:50
          t_ete napisała:

          > Mruczy jak traktor. Niebywaly jest ... nie miauczy ale skrzeczy jak zachrypniet
          > a owca wink
          > No i je ... je ... je ... Ten tydzien mu pozwole ale potem ogranicze bo zmieni
          > sie w kule.
          > tete

          No właśnie, bo jak nie to ...

          www.onlinewahn.de/b18.htm
    • pro100 koci dualizm falowo-korpuskularny 17.02.12, 23:23
      w postaci falowej mruczuś do zagłaskania, w postaci korpuskularnej chmura pazurów dookoła szacowanego miejsca przebywania kota i mordercze instynkty (zwłaszcza kotki polują na wszystko co się rusza, kocur tylko na to co ma ochotę zjeść)
      • t_ete Re: koci dualizm falowo-korpuskularny 17.02.12, 23:32
        pro100 napisał:

        > w postaci falowej mruczuś do zagłaskania, w postaci korpuskularnej chmura pazur
        > ów dookoła szacowanego miejsca przebywania kota i mordercze instynkty (zwłaszcz
        > a kotki polują na wszystko co się rusza, kocur tylko na to co ma ochotę zjeść)

        I to jest chyba najbardziej fascynujace. Mieciutkie lapki killera ... lagodne oczeta, ktore w kilka sekund staja sie stalowe, nieustepliwe ...Plochliwosc i arogancja w jednym. Mizianie i kontrola czy aby dwunozny pojal co ma kotu zrobic wink

        Pluszowy morderca. Cierpliwy treser czlowieka.

        Ale juz jestem zakochana wiec przepadlam smile

        tete
    • marouder.com Dwa tygodnie temu umarla Diana.. 18.02.12, 05:48
      ..dwuletnia kotka mojego syna. On i jego ukochana znalezli ja kiedys latem na trawniku pod blokiem Moniki. Okazalo sie, ze "wlasciciele" wyjezdzajac na wakacje pozostawili ja na dworze w ten sposob pozbywajac sie klopotu. Miala wtedy kilka miesiecy..Byla bardzo inteligentnym, pelnym poczucia humoru, dystansu i godnosci stworzeniem..Wydaje mi sie, ze uwazala sie za czlowieka, w nosie miala Morela, starszego kocura i wilczura Duncana, miala ich za glupkow i ciagle ich w cos "wkrecala", pokarm jadala w ten sposob, ze nabijala sobie jego kawalki na pazurki lapki i podawala go sobie do pyszczka.

      Umarla na nie rozpoznana wczesniej bialaczke, ktorej zapewne nabawila wtedy, gdy wyrzucona ja z domu..
      Pochowalismy ja na lakach tzw. Pychowickiego Parku Krajobrazowego.
      • t_ete Re: Dwa tygodnie temu umarla Diana.. 18.02.12, 09:05
        marouder.com napisał:

        > ..dwuletnia kotka mojego syna. On i jego ukochana znalezli ja kiedys latem na t
        > rawniku pod blokiem Moniki. Okazalo sie, ze "wlasciciele" wyjezdzajac na wakacj
        > e pozostawili ja na dworze w ten sposob pozbywajac sie klopotu. Miala wtedy kil
        > ka miesiecy..Byla bardzo inteligentnym, pelnym poczucia humoru, dystansu i godn
        > osci stworzeniem..Wydaje mi sie, ze uwazala sie za czlowieka, w nosie miala Mor
        > ela, starszego kocura i wilczura Duncana, miala ich za glupkow i ciagle ich w c
        > os "wkrecala", pokarm jadala w ten sposob, ze nabijala sobie jego kawalki na pa
        > zurki lapki i podawala go sobie do pyszczka.
        >
        > Umarla na nie rozpoznana wczesniej bialaczke, ktorej zapewne nabawila wtedy, gd
        > y wyrzucona ja z domu..
        > Pochowalismy ja na lakach tzw. Pychowickiego Parku Krajobrazowego.

        Bardzo smutne gdy zwierzaki umieraja tak mlodo. Kocia bialaczka jest straszna choroba sad
        Dobrze ze miala swoj dom (choc tak krotko) ...

        Moja kotka gdy byla mlodsza - uwielbiala jesc jak Diana. Siadala przed miseczka i 'nabijala' kawalki ryby na pazurki. Gdy byla starsza konczylo sie na wyrzucaniu lapka kawalkow ryby z miski i zjadaniu ich z podlogi (pojecia nie mam dlaczego).
        Fela byla wytworna elegantka, Julka balaganiarzem. I obydwie byly cudowne.

        Jest wiele zwierzakow potrzebujacych czlowieka. Wlasnie takich beztrosko opuszczonych jak Diana, porzuconych z dala od domu - jak moj nowy pan kot. Szczesliwie jesli na ich drodze pojawi sie wrazliwy czlowiek (jak Twoj syn) ktory przygarnie lub panie z TOZ, ktore z zimna, glodu i osamotnienia - wezma do cieplego pomieszczenia, nakarmia, odchuchaja, podlecza i zamieszcza adopcyjne ogloszenie.

        Sa inne smutne historie ... gdy umiera opiekun sad
        Gdybym mieszkala w Krakowie ...
        www.morusek.pl/ogloszenie/94288/Kropcia-8211-piekna-dymna-kotka/

        tete
        • marouder.com Re: Dwa tygodnie temu umarla Diana.. 19.02.12, 03:21
          Dziekismile
          Zostawilem Bogumilowi namiary na pania Kropkesmile
          • t_ete Re: Dwa tygodnie temu umarla Diana.. 20.02.12, 10:01
            marouder.com napisał:

            > Dziekismile
            > Zostawilem Bogumilowi namiary na pania Kropkesmile

            Kropka chwycila mnie za serce. Mam nadzieje ze znajdzie u kogos dom. Trzymam kciuki smile

            tete
            • marouder.com.pl Astra 10.03.12, 18:34
              Ma siedem miesiecy, dziwne brazowo-szaro-czarne futerko i jako zywo przypomina egipskie figurki kocie.

              Monika i Bogumil dostali ja od czlowieka, ktory opiekuje sie krzywdzonymi kotami ,odbieranymi ich wlacicielom.

              Jest ufna, lagodna i niezwykle delikatna.
              • t_ete :) 11.03.12, 23:52
                Odwdzieczy sie calym kocim sercem.
                To znaczy ... zrobi to po kociemu czyli wezmie ich w posiadanie smile

                Moj wspanialy Maciek musi miec kolezanke. Bo jesli nie ... to zmieni sie w potwora. Terroryste. Aroganta. Bezczelnego manipulanta. Z bezradnej ciapy powoli wychodzi Mr Hyde ... czyli prawdziwy kot wink
                Ale musze z tym jeszcze poczekac bo Maciek jest 'na leczeniu'. Minimum dwa tygodnie.

                Kolezanka - kicia. Nie moge sie doczekac. Jeszcze nie wiem jak bedzie wygladac (wszystkie koty sa urodziwe choc szylkrety nieco demoniczne...) ale z pewnoscia bedzie z tych 'potrzebujacych domu' ... jest ich tak wiele sad

                tete



                • marouder.com.pl Godnosc osobista:) 12.03.12, 02:11
                  ...oto, gdy Morel (10 kilowy kocur) probuje ja zdominowac prychajac, stroszac sie, paradujac w jakichs heroicznych pozach, najpierw patrzy na niego z latwo rozpoznawalna ironia, by za chwile obrocic sie do niego tylem i zajmowac sie toaletasmile

                  To samo z Duncanem (owczarek niemiecki lat 13)..ten od lat roi sobie, ze kazdy w domu czyha na jego posilek, warczy na nas, jesli zblizamy sie wedle niego za bardzo do kosci lub kawalka miesa. Staramy sie go wtenczas nie irytowac. Gdy sprobowal tego w stosunku do kotki, ta palnela go w nos, odwrocila sie i niespiesznie odeszla dumnie unoszac w gore ogon.
                  Pies byl zszokowany.

                  Obawiam sie, ze do niego dotarlo, iz kotka ma go za glupkasmile

                  Astra wazy 2 kilogramy.
                  • t_ete Re: Godnosc osobista:) 12.03.12, 23:48
                    marouder.com.pl napisał:

                    > ...oto, gdy Morel (10 kilowy kocur) probuje ja zdominowac prychajac, stroszac s
                    > ie, paradujac w jakichs heroicznych pozach, najpierw patrzy na niego z latwo ro
                    > zpoznawalna ironia, by za chwile obrocic sie do niego tylem i zajmowac sie toal
                    > etasmile

                    To lubie smile moglabym sie gapic nieustannie.
                    Maciek ploszy sie czasem na jakis stukot znienacka - i gna zawijajac zadkiem. Nastepnie siada w pozie Bastet i subtelnie czysci futerko. Zapytany - spoglada z dystansem ... przeciez nic sie nie stalo, mial mala ochote na rozbryk ale teraz nie zyczy juz sobie zadnych poufalosci wink

                    > To samo z Duncanem (owczarek niemiecki lat 13)..ten od lat roi sobie, ze kazdy
                    > w domu czyha na jego posilek, warczy na nas, jesli zblizamy sie wedle niego za
                    > bardzo do kosci lub kawalka miesa. Staramy sie go wtenczas nie irytowac. Gdy sp
                    > robowal tego w stosunku do kotki, ta palnela go w nos, odwrocila sie i niespies
                    > znie odeszla dumnie unoszac w gore ogon.
                    > Pies byl zszokowany.
                    >
                    > Obawiam sie, ze do niego dotarlo, iz kotka ma go za glupkasmile
                    >
                    > Astra wazy 2 kilogramy.

                    Terry Pratchett opisal to bez milosierdzia.

                    "Pamiętajcie, z instynktownego punktu widzenia kota, świat zwierząt dzieli się na:
                    a) rzeczy, które go zjadają
                    b) rzeczy, które on sam może zjeść
                    c) rzeczy, które może zjeść, ale od razu tego pożałuje
                    d) inne koty."

                    Gdy patrze na mojego paskudnopyszczkowego (aktualnie) Macka zwinietego w rozkoszny klebuszek - nie dowierzam. Ale ... niestety Marouderze, dla kotow my jestesmy uzytecznymi 'kleksami' a psy coz, to 'rzeczy brudne i szczekajace' smile

                    tete

    • wikul Wasze koty tak potrafią ? 18.02.12, 16:23
      https://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/images/2/24/Alik_redaktor.jpg
      • off_nick Re: Wasze koty tak potrafią ? 18.02.12, 17:02
        wikul napisał:

        Nie wiem, ale dachshundy potrafią bardzo dużo.

        https://farm1.static.flickr.com/113/302989968_1afc0ca085.jpg
    • ewa8a Re: Dzien Kota 18.02.12, 18:00
      Bardzo mi przykro Tete z powodu kotek, rozumiem Twój żal. Fajnie, że przygarnęłaś kocurka, a jeszcze fajniej, że na tym nie koniec. Ja takich niechcianych mam więcej. Czytałam gdzieś, że kot na odległość wyczuwa frajera i mnie chyba wyczuły, bo gdy tylko zamieszkałam w domu na obrzeżach miasta, pojawiła się pierwsza bieda (kochany staruszek po jakiś strasznych przejściach, niestety już nie żyje), potem następna itd. Ostatni rudy cwaniak zagnieździł się 2,5 roku temu i mam nadzieję, że na tym koniec, bo przestrzeni wprawdzie mam sporo, ale nie można przesadzać.
      • wikul Re: Dzien Kota 18.02.12, 18:22
        Kot kibic

        www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=MSBkK2B6AfI
      • t_ete Re: Dzien Kota 20.02.12, 09:49
        ewa8a napisała:

        > Bardzo mi przykro Tete z powodu kotek, rozumiem Twój żal. Fajnie, że przygarnęł
        > aś kocurka, a jeszcze fajniej, że na tym nie koniec.

        Ach Ewo, niby wiedzialam ze sa ciezko chore, niby liczylam sie z tym ale - przezylam to okropnie sad starsza miala problemy krazeniowo-sercowe z atakami dusznosci ; leczylam ja prawie caly zeszly rok ; okresowo - po serii zastrzykow byla poprawa, podawalam jej leki w domu - i po 2-3 tygodniach znow do weta sad , przez kilka miesiecy nie miala badania krwi bo byla obawa ze nie przezyje narkozy, gdy zrobil jej sie ropien przy zebie, nie chciala jesc, byla osowiala - musiala przejsc zabieg w narkozie, pobrano jej krew ... i wyrok : ciezka niewydolnosc nerek ; okazalo sie ze dlatego nie jadla i byla coraz slabsza ... jej organizm byl zatruty, po narkozie nie doszla juz do siebie) ; mlodsza miala guzy gruczolow piersiowych, problemy zaczely sie latem, byla operowana dwukrotnie, niestety w szybkim tempie przerzuty ... Bywalo ze taszczylam je razem do kliniki - jedna na zastrzyki, druga na plukanie drenu ... Lekarze oczywiscie kiwali glowami i przestrzegali ze powinnam sie liczyc z... itd. Ale wiesz jak to jest ... czlek zawsze ma nadzieje na cud ...

        Gdybym nie zdecydowala sie na kota - zabilby mnie zal. Maciek mnie potrzebowal a ja jego. Kotka jest obowiazkowa - inaczej Maciek rozniesie mi mieszkanie w pyl i utuczy sie z nudow jak prosiak. Licze sie z poczatkowymi trudnosciami i bijatykami. Ale koty sa zbyt inteligentne by nie zawrzec jakiegos kompromisu. Moze nie beda sie kochac ale przynajmniej tolerowac.


        >Ja takich niechcianych mam więcej. Czytałam gdzieś, że kot na odległość wyczuwa frajera i mnie chyba wycz
        > uły, bo gdy tylko zamieszkałam w domu na obrzeżach miasta, pojawiła się pierws
        > za bieda (kochany staruszek po jakiś strasznych przejściach, niestety już nie
        > żyje), potem następna itd. Ostatni rudy cwaniak zagnieździł się 2,5 roku temu i
        > mam nadzieję, że na tym koniec, bo przestrzeni wprawdzie mam sporo, ale nie mo
        > żna przesadzać.

        Szczescie w nieszczesciu dla kotow. Twoj dom mam na mysli smile Bo czy nie jest cudowne ze blakajac sie i glodujac - odnalazly przystan ?
        Gdy panie z TOZ opowiadaly mi kocie historie - robilo mi sie niedobrze. To niewyobrazalne jaka krzywde ludzie potrafia zrobic zwierzetom sad Dlaczego ? Bo moga to zrobic jesli zechca ? Ale dlaczego chca ?

        tete
        • ewa8a Re: Dzien Kota 20.02.12, 11:45
          To prawdziwy pech, że choroby dopadły je w tym samym czasie. Z tego co czytam, schorzenia nerek najczęściej są przyczyną śmierci kotów. One mało piją i jedzą zbyt dużo suchej karmy. Niewydolność nerek też wykończyła mojego staruszka Marudę, o którym wspominałam. Pocieszeniem jest, że ostatnie 4 lata swojego życia spędził w komfortowych warunkach i pozostanie w pamięci na zawsze jako kot nr 1.
          • t_ete Re: Dzien Kota 20.02.12, 22:53
            ewa8a napisała:

            > To prawdziwy pech, że choroby dopadły je w tym samym czasie. Z tego co czytam,
            > schorzenia nerek najczęściej są przyczyną śmierci kotów. One mało piją i jedzą
            > zbyt dużo suchej karmy. Niewydolność nerek też wykończyła mojego staruszka Maru
            > dę, o którym wspominałam. Pocieszeniem jest, że ostatnie 4 lata swojego życia s
            > pędził w komfortowych warunkach i pozostanie w pamięci na zawsze jako kot nr 1.

            Mysle ze leki, ktore Fela w sporych ilosciach dostawala przez caly rok - i ktore ratowaly jej krazenie - jakos sie przyczynily do nerkowych problemow.
            Podobnie jak Ty - pocieszam sie Ewo, ze moje kotki przez kilkanascie lat mialy bezpieczne zycie w moim domu ; moge miec tylko nadzieje ze byly po kociemu szczesliwe.

            tete


    • wikul Re: Dzien Kota 19.02.12, 21:59
      video.interia.pl/obejrzyj,film,107675,sortuj,sm,st,46870,pozycja,3,Kot_korzystaj%C4%85cy_z_kibelka
    • benek231 Re: Dzien Kota 20.02.12, 00:07
      Spoznione ale nie mniej serdeczne zyczenia z okazji Dnia Kota smile

      Ja zaczalem w piatek robic wspinaczkowy slup z polkami, dla moich polrocznych kotow egipskich.
      W tym roku umarl Mruczek (dlugowlosy sjamczyk) i jego towarzyszka Mizia (dlugowlosa pstra calico - moja przyboczna kocica obronna) zostala sama. Jesienia poszlismy wiec do schroniska a tam dwojka kociat wystawiala lapki przez siatke klatki. No i mamy towarzystwo dla Mizi. Do tej pory wychowala ich (chlopakow) sobie, jak nalezy. Fantastyczne kocurki.

      Moze uda mi sie dzis skonczyc ten slup. Pozostaje zmontowac go oraz starannie owinac sznurem - zwoj za zwojem. smile
      • t_ete Re: Dzien Kota 20.02.12, 09:59
        benek231 napisał:

        > Spoznione ale nie mniej serdeczne zyczenia z okazji Dnia Kota smile
        >
        > Ja zaczalem w piatek robic wspinaczkowy slup z polkami, dla moich polrocznych k
        > otow egipskich.
        > W tym roku umarl Mruczek (dlugowlosy sjamczyk) i jego towarzyszka Mizia (dlugow
        > losa pstra calico - moja przyboczna kocica obronna) zostala sama. Jesienia posz
        > lismy wiec do schroniska a tam dwojka kociat wystawiala lapki przez siatke klat
        > ki. No i mamy towarzystwo dla Mizi. Do tej pory wychowala ich (chlopakow) sobie
        > , jak nalezy. Fantastyczne kocurki.
        >
        > Moze uda mi sie dzis skonczyc ten slup. Pozostaje zmontowac go oraz starannie o
        > winac sznurem - zwoj za zwojem. smile


        Taki slup to kocie marzenie smile jak drzewo - mozna sie powspinac, poleniuchowac na polkach i pazurkami 'kore' zaznaczyc ; zazdroszcze umiejetnosci ze potrafisz sam zrobic ... ja musialabym kupic a to okropna drozyzna ; mimo kosztow - rozwazam bo Maciek jest jeszcze mlodziakiem skorym do zabaw a kotka ktora wkrotce przybedzie - nie ma jeszcze roku ;

        Pozdrowienia serdeczne dla calej kociej rodziny smile

        tete
        • wikul Jak szybko i porzadnie umyc kota 20.02.12, 13:42
          To chyba stare ale warto przypomnieć.

          1. Podnies obydwie czesci klapy i wlej do miski klozetowej dwie lyzki szamponu dla zwierzat .

          2. Wez kota na rece i glaszcz go caly czas po drodze do lazienki .

          3. Jednym plynnym ruchem umiesc kota w kibelku i opusc deske.
          Mozliwe, ze bedziesz musial stanac na klapie .

          4. Kot samoczynnie wprawi sie w ruch i wytworzy obfita piane.
          Nie zwracaj uwagi na odglosy dobiegajace ze srodka - kotu sprawia to prawdziwa frajde .

          5. Trzy - lub czterokrotnie spusc wode. Ten etap to "dokladne plukanie" .

          6. Niech ktos otworzy drzwi wejsciowe do domu. Upewnij sie, ze droga pomiedzy lazienka a drzwiami wejsciowymi jest wolna .

          7. Stan jak najdalej za toaleta i szybko podnies obydwie klapy .

          8. Kot wyskoczy z predkoscia swiatla, wymknie z lazienki i pobiegnie sobie gdzies, gdzie bedzie mógl sie wysuszyc .

          9. Zarówno toaleta, jak i kotek beda lsnic czystoscia.
          • oleg3 Re: Jak szybko i porzadnie umyc kota 20.02.12, 14:17
            Nie uśmiałem się.
            • ewa8a Re: Jak szybko i porzadnie umyc kota 20.02.12, 14:47
              Ja też, raczej smutna historyjka. Wikul najprawdopodobniej nie ma kota.
              • oleg3 Re: Jak szybko i porzadnie umyc kota 20.02.12, 14:51
                ewa8a napisała:

                > Ja też, raczej smutna historyjka. Wikul najprawdopodobniej nie ma kota.
                Ja mam dwie kotki. Dachowce!
                Bardzo jestem do nich przywiązany. I cała moja rodzina. smile
                • benek231 Re: Jak szybko i porzadnie umyc kota 22.02.12, 15:29
                  oleg3 napisał:

                  > ewa8a napisała:
                  >
                  > > Ja też, raczej smutna historyjka. Wikul najprawdopodobniej nie ma kota.
                  > Ja mam dwie kotki. Dachowce!
                  > Bardzo jestem do nich przywiązany. I cała moja rodzina. smile
                  >
                  >
                  *Nie przejmuj sie oleg, za wyjatkiem dwoch ostatnich (ze schroniska, co to lapki wystawialy) wszystkie poprzednie koty przygarnialem takie jakie sie napatoczyly. Zlaza sie do mnie. Przed Mruczkiem wszystkie tez byly burasy. Burasy sa fajne. smile
                  • oleg3 Re: Jak szybko i porzadnie umyc kota 22.02.12, 20:46
                    Kleo i Plamka pozdrawiają Mruczka. smile
              • wikul Re: Jak szybko i porzadnie umyc kota 20.02.12, 15:57
                ewa8a napisała:

                > Ja też, raczej smutna historyjka. Wikul najprawdopodobniej nie ma kota.

                Nie mam, ale nie chciałem urazić żadnego własciciela kota.
                • wikul Żeby sie zrehabilitować ... 20.02.12, 16:04
                  ... przytaczam sentencję Jeana Cocteau.

                  „Człowiek jest cywilizowany na tyle, na ile potrafi zrozumieć kota”
    • sarahh7 Re: Dzien Kota 23.02.12, 23:44
      A kiedy dzien psa?wink
      • wikul Re: Dzien Kota 24.02.12, 00:37
        sarahh7 napisała:

        > A kiedy dzien psa?wink

        Piesek ? A jaka rasa ?
    • wikul Dzień Dzielnego Kota 26.02.12, 20:00
      deser.pl/deser/1,111858,11036153,Glodny_aligator_kontra_kot__ktory_nie_zna_strachu_.html
      • t_ete wiesz ... 12.03.12, 00:04
        koty to przedziwne stworzenia ... puchatosc futrzaka i stalowy nieugiety blysk postanowienia w oku ; oraz kly drapiezcy ... pazury takoz

        MNK czyli Moj (ubrdalo sie kobiecie bo przeciez kot nigdy do nikogo nie nalezy !) Nowy Kot przy zastrzyku prawie amputowal mi reke ; na szczescie mialam rekawice ochronne ; trzymalysmy go z lekarka we dwie a on wsciekle szalal, gryzl, drapal - i zdolal sie wyrwac dwukrotnie ! Wola walki godna podziwu. Gdy wracalismy do domu - usilowal przegryzc drzwiczki transportera. W domu zamienil sie w pluszaka ktory zalosnie domaga sie kolejnej porcji jedzenia ...

        Atak na aligatora wcale mnie nie dziwi. Raczej dziwi brak filmow o ogromnych zwierzach zagryzionych przez koty wink Maciek by zagryzl. Mnie nie zagryzie bo ktos przeciez musi mu dawac jedzenie, jest zbyt cwany by pozbyc sie miskowego podajnika wink)))))))))))))

        tete
        • benek231 Moj ostatni Maciek, (Orange Tabby) :O) 12.03.12, 00:50
          wazyl prawie 12kg i gonil obce psy z posiadlosci. Od kocieta wychowywala go suka Dingo wiec nawet nauczyl sie od niej warczec, gdy ktos obcy pojawial sie na terenie. Bydle bylo to twarde, nieugiete i nieustepliwe. Niczym ten gubernator stanu California - he would never stop Sam wolalem nie narazac sie Mackowi, bo w takich przypadkach kladl uszy na boki i szedl w moim kierunku do ataku. Zatrzymac go mozna bylo miotla, a nastepnie rozsadnie bylo wycofac sie.

          Nawiasem mowiac wszystkie moje koty przed tym Mackiem byly Mackami. Taka tradycja rodzina. Jak pamietam w domu zawsze byl ojciec, matka, ja, i Maciek. smile
          Mama wolalaby nie miec kota, ale przede wszystkim panicznie bala sie myszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka