nie moge pominac
moje kotki odeszly za Teczowy Most ... jedna w listopadzie, druga calkiem niedawno ; czulam ze kawalek mnie odszedl razem z nimi bo wiele lat bylysmy razem ; bardzo bolalo ; kto ma koty - ten zrozumie, dla innych pewnie bede kocia histeryczna mama ...a niech tam
pierwszy odruch - nie chce wiecej ale czym sa moje zale wobec tylu kocich nieszczesc ? adoptowalam wiec kocie zycie z TOZ - i mam nadzieje ze po trudnych wczesniejszych doswiadczeniach - pan kot odzyska wiare w ludzi, poczuje sie u mnie bezpiecznie i bedzie szczesliwy
tete
ps. a gdy sie zadomowi (bo jest niesmialkiem), w domu pojawi sie pani kota (ona tez potrzebuje domu) i bedzie 'normalnie'

tzn. klotnie, swary, gonitwy ... nie beda sie nudzic a ja ... ja sobie jakos poradze