Wyobraźmy sobie grupę młodych artystów (np. 30-letnich

), którzy "całym swoim młodym sercem" zakochali się w nowej ideologii.
Pisali by o przywódcy, Adolfie Hitlerze jako o nowym ojcu ludzkości, wychwalali by jego osiągnięcia w tworzeniu nowego ładu i nowej kultury europejskiej.
Podpisaliby rezolucję związku zrzeszającego tych artystów, popierającą ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej, powzięte na konferencji w Wannsee. Część z nich podpisała by tę rezolucję, bo ich jedynym dachem nad głową byłby pokój w domu przy przy jakiejś tam ulicy, przydzielony im przez nowe nazistowskie władze. Obawiali się, że jeśli tego nie podpiszą, to mogą ten lokal utracić. rezolucji
Niektórzy z nich pełnili by funkcje dyplomatyczne lub w inny sposób reprezentowali władze nazistowskie.
W późniejszych latach odcięli by się od wspierania nazizmu. Ktoś z nich napisałby jakieś dzieło ukazujące mechanizm myślenia intelektualistów w systemie nazistowskim.
Później byliby szanowanymi artystami, "o niezaprzeczalnym dorobku", a "potęga ich twórczości" w opinii wielu nie pozwalałaby na żadną krytykę, czy nawet refleksję nad ich nazistowskim epizodem.
To tak ku refleksji...