Centralizacja vs decentralizacja

31.07.12, 16:26
Jak mamy rozmawiac o sprawach istotnych to moze czas odejsc od sporu monarchia vs demokracja, ktory tak naprawde jest sprawa zastepcza i niezbyt istotna.

Kwestia fundamentalna zas jest zakres uprawnien rzadu na jego poszczegonych szczeblach.

Bowiem jesli chcemy miec wolnosc to sprawa narzedzia- czyli systemu to doprawdy male piwo. Podstawowa kwestia jest zas w ktory aspekty zycia moze nam sie rzad wtracic i jakie funkcje powinny nalezec do rzadu centarlnego a jakie do samorzadu lkalnego.

Bo prawda jest ze krytycy demokracji maja racje ze jej dzisiejszej forma uzurpuje sobie co raz wiecej uprawnien kosztem wolnosci obywateli. Czego zwolennicy monarchii nie zauwazaja to tego ze proces centralizacji wladzy poglebiali prawie wszyscy monarchowie w prawie kazdej epoce czasu i kulturze. A to ze szlo im to opornie to tyle bylo wynkiem braku chceci a raczej braku dostepu do technologii ktorych dzisiejsi centralizatorzy uzywaja aby zatruwac nam zycie. Wystarczy to spojrzec na Francje ancien regime'u gdzie centralizacja wprowadzona przez republikanow po 1789 byla prostym suktkiem lat centralizacji prowadzonej przez monarchow francuskich. Zreszta jednym chyba panstwem ktore bylo w roku 1789 mniej scentralizowane niz w roku 1200 byla I RP.

Monarchistom to powinno dac cos do zastanowienia, ale , jak pisze to akurat jest tu malo istotne.

Co jest istotne. A to ze Oleg, na przyklad, jest minarchista monarchista, a jestem minarchista demokrata (wedle forumowej nomenklatury). W czym sie obaj zgadzamy to naszym minarchizmie wlasnie. Zgadzam sie ze rzad powinien miec uprawnien malo a jego funkcje powinny byc jak najdalej zdecentralizowane. Wydaje mi sie ze ta kwestia ultymatywnie definiuje kto jest za wolnoscia a kto niezbyt. Dowalanki zas co do tego czy elpsza jest konarchia czy demokracja sa po prostu blahostka.

I to bedzie moj wklad w ta dyskusje.
    • oleg3 Oleg napisał też 31.07.12, 16:35
      manny-jestem napisał:

      > Co jest istotne. A to ze Oleg, na przyklad, jest minarchista monarchista, a jestem
      > minarchista demokrata (wedle forumowej nomenklatury). W czym sie obaj zgadzamy
      > to naszym minarchizmie wlasnie

      Cytat
      Widzę, że demokracja przeszła już w fazę prowadzącą do totalitaryzmu. Życzyłbym sobie cofnięcia tego procesu. Jak byśmy nie nazwali nowy ustrój nie ma znaczenia. Może być to nawet demokracja.
      Tekst linka
    • oleg3 Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 18:09
      manny-jestem napisał:
      > Czego zwolennicy
      > monarchii nie zauwazaja to tego ze proces centralizacji wladzy poglebiali prawie
      > wszyscy monarchowie w prawie kazdej epoce czasu i kulturze. A to ze szlo im to
      > opornie to tyle bylo wynkiem braku chceci a raczej braku dostepu do technologi
      > i ktorych dzisiejsi centralizatorzy uzywaja aby zatruwac nam zycie.

      Ja Manny jestem tylko miłośnikiem historii, nie mam za sobą systematycznych studiów historycznych. Ale te Twoje tezy nie są empiryczne, nie wynikają z gruntownej znajomości źródeł czy głębszych przemyśleń ważnych lektur. To ad hoc sformułowane forumowe hasełka.

      Jakimi możliwościami technologicznymi dysponował twórca Cesarstwa Chińskiego tworząc pierwszy w historii system totalitarny? Inkowie nie znali nawet pisma (w naszym rozumieniu) tworząc scentralizowany system dystrybucji dóbr. Chingis Chan nie miał komór gazowych a potrafił zmniejszyć populację na opanowanym obszarze do 10%. Mandżurowie nie mieli telefonów, a kontrolowali każdą rodzinę w Cesarstwie.

      W Europie łacińskiej te procesy były możliwe dopiero po przełamaniu Tradycji. Tradycji indywidualizmu mającego oparcie w religii katolickiej. Każdy jest dzieckiem bożym i ma swoje kardynalne prawa.
      • manny-jestem Re: Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 18:39
        oleg3 napisał:
        >
        > Ja Manny jestem tylko miłośnikiem historii, nie mam za sobą systematycznych stu
        > diów historycznych. Ale te Twoje tezy nie są empiryczne, nie wynikają z gruntow
        > nej znajomości źródeł czy głębszych przemyśleń ważnych lektur. To ad hoc sformu
        > łowane forumowe hasełka.
        > ==

        Jak ja lubie ta korwinowsko-markistowska potrzeba zniszczenia przeciwnika wszelkimi mozliwymi sposobami.

        Po pierwsze twierdzenie o technologiach warazone bylo w trybie przypuszczajacym. ktore z gory zaklada ze jest to kwestia dyskusjna a nie niepodwazalny aksjomat.

        Po drugie jedynego czego moge byc winien to nie uscislenia ze odnosze sie do kregu naszej cywilizacji.


        > W Europie łacińskiej te procesy były możliwe dopiero po przełamaniu Tradycji. T
        > radycji indywidualizmu mającego oparcie w religii katolickiej. Każdy jest d
        > zieckiem bożym
        i ma swoje kardynalne prawa.=

        Empiryczne studia wskazuja ze monarchowie panstw naszego kregu cywilizacyjnego centralizowali panstwa i lamali lokalne przywileje. Zakladam wiec ze wedlug Ciebie to oni w ogromnym stopniu przyczynili sie do tego ze ostatecznie zlamano Tradycje.
        Wystarczy zreszta spojrzec kto i dlaczego tak gorliwy byl w akceptacji i szerzeniu protestantyzmu. To raczej nie byl proces demokratyczny. Zreszta poreformacyjni monarchowie katoliccy wolniejsi w dazeniu do centralizacji od protestanckich nie byli. Wystarczy poczytac jak wygaldal zasieg panstwa we Francji, Hiszpanii czy Anglii w 1200 a tym jak to wygladalo w 1750. W koncu to arcykatolicki monarcha oglosil ze panstwo to on. Wolnosciowiec taki z niego byl.

        Byc moze ze moja teza co do roli technologii jest za daleko idaca. Jednak w sporze co do wyzszosci monarchii nad demokracja to i tak ma male znaczenie.
        • oleg3 Re: Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 18:48
          manny-jestem napisał:

          > Jak ja lubie ta korwinowsko-markistowska potrzeba zniszczenia przeciwnika
          > wszelkimi mozliwymi sposobami.
          Też Cię kocham.

          > Wystarczy poczytac jak wygaldal zasieg panstwa we Francji, Hiszpani
          > i czy Anglii w 1200 a tym jak to wygladalo w 1750.

          450 lat! A ile lat upłynęło od Waszyngtona do Roosevelta?

          > Byc moze ze moja teza co do roli technologii jest za daleko idaca.
          smile
          • oleg3 Re: Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 18:52
            > 450 lat!
            Oczywiście 550.

            Ja to idę partnerowi na rękę. smile
            • manny-jestem Re: Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 19:02
              Moglbym napisac ze masz na bakier z matma, ale nie moj sposob prowadzenia dyskusji wink
          • manny-jestem Re: Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 19:01
            oleg3 napisał:

            > 450 lat! A ile lat upłynęło od Waszyngtona do Roosevelta?
            >


            No wlasnie. A jak wygladala technologia czasu Waszyngtona a ta czasu Roosvelta? Roznica znaczenia wieksza niz pomiedzy czasami Waszyngtona a Wilhelma Zdobywcy.

            Oczywiscie ze Tradycja jest wazna ale mozliwosci techniczne rzadu tez. Nasz dzisiejszy rzad nie wymyslilby pomyslu zeby wlozyc GPS do kazdego nowego auta, ktory przekaze lokalizacje tego auta organowi rzadowemu gdyby nie mial dostepu do takiej technologii. Richelieu w obrebie naszej tradycji byl w stanie zniszczyc prywatne armie arystokratow kiedy uznal ze stoja oni na drodze centralnej monarchii. Zrobil to majac do dyspozycji srodki jakie mial. Do czego bylby zdolny gdyby mial czolgi?
            • oleg3 Re: Tradycja nie brak technologii 31.07.12, 19:11
              manny-jestem napisał:

              > No wlasnie. A jak wygladala technologia czasu Waszyngtona a ta czasu Roosvelta?
              > Roznica znaczenia wieksza niz pomiedzy czasami Waszyngtona a Wilhelma Zdobywcy

              No to weźmy Lincolna. Wtedy różnica możliwych technologii (era Waszyngtona-era Lincolna) będzie mniejsza. A zasięg państwa rażąco różny. A to tylko jakieś 150 lat. Przyznasz, że proces szybszy niż u Burbonów.

              To są imponderabilia, istotne tylko przy kreśleniu postulowanego modelu przyszłości. Bo państwo już tak ma, że rośnie, niezależnie od formy politycznej.
              • manny-jestem Re: Tradycja nie brak technologii 01.08.12, 22:27
                Wiem ze wojna secesyjna i jej skutki tu przeslaniaja obraz, ale jesli spojrzalbys na to cuprawnienia rzadu federalnego to roznica miedzy epoka Waszyngtona a Lincolna az tak wielka nie jest. Drastyczna roznica zaczyna sie dopiero w epoce Teddiego mniej wiecej a potem jego kuzyna oczywiscie.
          • manny-jestem Btw 31.07.12, 19:08
            Te przyklady z poza naszego obrebu cywilizacyjnego tez wspieraja doskonale teze co do wyzszosci monarchii nad demokracja...
            • oleg3 Re: Btw 31.07.12, 19:14
              manny-jestem napisał:

              > Te przyklady z poza naszego obrebu cywilizacyjnego tez wspieraja doskonale teze
              > co do wyzszosci monarchii nad demokracja...

              A który przykład dotyczył monarchii?
              • manny-jestem Re: Btw 01.08.12, 22:25
                Mam rozumiec ze dotyczyly demokracji?
        • oleg3 Zgoda 31.07.12, 19:23
          manny-jestem napisał:

          > Empiryczne studia wskazuja ze monarchowie panstw naszego kregu cywilizacyjnego
          > centralizowali panstwa i lamali lokalne przywileje. Zakladam wiec ze wedlug
          > Ciebie to oni w ogromnym stopniu przyczynili sie do tego ze ostatecznie zlamano
          > Tradycje.
    • sz0k Re: Centralizacja vs decentralizacja 31.07.12, 18:46
      manny-jestem napisał:

      > Kwestia fundamentalna zas jest zakres uprawnien rzadu na jego poszczegonych szc
      > zeblach.

      Nic odkrywczego, było to mówione w chyba każdym wątku o monarchii tutaj. M. in. w moich sporach z gandalphem.

      > Co jest istotne. A to ze Oleg, na przyklad, jest minarchista monarchista, a jes
      > tem minarchista demokrata (wedle forumowej nomenklatury).

      Tylko ten minarchizm (powiedzmy po prostu: państwo minimum vel "nocnego stróża") trzeba jakoś osiągnąć. I tu jest pies pogrzebany. Ja uważam, że w dupokracji jest to nieosiągalne bo ten system z natury dąży do czegoś dokładnie przeciwnego. Monarchia ma przynajmniej jakieś prawdopodobieństwo na jego wprowadzenie i utrzymanie.

      > Dowa
      > lanki zas co do tego czy elpsza jest konarchia czy demokracja sa po prostu blah
      > ostka.

      Jeśli jest taką błahostką to dlaczego od lat się za każdym razem tym ekscytujesz? Błahostką nie jest chociażby z powodu podanego przeze mnie powyżej. Luka np. od kilku lat próbuje jeszcze w nieco inne tony uderzać, znane ze słynnej reklamy: "Jeśli nie ma różnicy to po co przepłacać".
    • dachs Re: Centralizacja vs decentralizacja 31.07.12, 20:41
      manny-jestem napisał:

      > Bowiem jesli chcemy miec wolnosc to sprawa narzedzia- czyli systemu to doprawdy
      > male piwo. Podstawowa kwestia jest zas w ktory aspekty zycia moze nam sie rzad
      > wtracic i jakie funkcje powinny nalezec do rzadu centarlnego a jakie do samorz
      > adu lkalnego.

      Niewątpliwie, kwestia bardzo ważna, ale stosunkowo łatwa do uregulowania - jednorazowo w konstytucji, a potem tylko przestrzegać.
      Gorzej jest, że obywatel przestaje mieć powoli wpływ na to, kto przestrzega.
      Z wrodzoną sobie skromnością wskażę na swój własny post, za który tak miło pochwalił mnie Luka.
      forum.gazeta.pl/forum/w,13,137758298,137777239,Kaligula_konia_Palikot_Biedronia.html
      Zwrócę tu ponownie uwagę na niedocenione w dyskusji struktury. Prócz systemu partyjnego, który czyni możliwym mianowanie do parlamentu dosłownie każdego, którego wskaże właściciel partii politycznej, istnieje struktura od ideologii partyjnej zupełnie niezależna.
      Drakoński zakaz palenia, pomysły nt. sprzedaży alkoholu na stacjach, gwałtowny rozwój sieci radarów, niedogodności podatkowe, dodatkowe prawa dla Straży Miejskiej, represyjne regulacje dot. dysponowania własnością (spróbuj wyciąć chore drzewo w ogrodzie), a tych ostatnich jest całe mnóstwo, nie mają najmniejszego związku z partią, jaka jest akurat u władzy.
      Wszystkie te przepisy przykrojone są pod kątem wygody urzędników, ogromna większość z nich generuje dodatkowo konieczność zwiększania liczby urzędników. Nie tylko te, wydawane w trybie administracyjnym, ale także te, które wymagaja przyklepania przez Sejm.
      Większość ustaw przechodzi w Sejmie prawie jednogłośnie, posłowie ich w ogóle nie czytają, a nawet jak czytają nie są w stanie wyobrazić sobie konsekwencji prawa, jakie pilnie stanowią.
      Urzędnicy natomiast wiedza, czego chcą, znają dokładnie konsekwencje poszczególnych regulacji i korygują je wyłącznie w kierunku wzmocnienia swojego grupowego interesu.
      Struktura - pomyślana jako apolityczny aparat sprawnego zrządzenia państwem - wyrodziła się w samodzielna siłę, nie podlegającą kontroli.
      Weźmy taki przykład.
      www.youtube.com/watch?v=6ZeuTUfZonQ&feature=youtu.be
      Jeżeli uda się tę sprawe dostatecznie nagłośnić ( o co osobiście proszę), urzędnik ten zostanie może nawet ukarany, może nawet zwolniony, ale generalne myślenie się nie zmieni.
      Myślenie to musi obejmować wiele dziedzin nowoczesnej technologii, ale sam schemat myślowy jest ten sam: przepis jest święty, nawet jeśli najgłupszy, wyłącznie z racji tego, że jest przepisem. Nie tylko jego przekroczenie jest grzechem, ale nawet refleksja na temat jego sensowności.
      Nie jestem pewien, Manny, czy to sztywne trzymanie się przepisów, nie przyszło do nas właśnie z USA.
      W monarchii austro-węgierskiej byl medal za niesubordynację, w tym co zwykło się nazywać demokratycznym państwem prawa, możesz zapłacić więzieniem, jeżeli po pijanemu uratujesz komuś życie.
      • krates-8 Alienacja strutur władzy. Pies pogrzebany. 01.08.12, 01:58
        tak to jest walka z dobrze zorganizowaną zarazą
        świadomą swoich interesów
        sprzecznych z interesami obywateli
        jeśli nie znajdziemy na to lekarstwa
        to pasożyt wyniszczy do cna organizm nosiciela
        stanowi to jeszcze jeden bardzo mocny argument za minarchią
        minimalne struktury z minimalnym zakresem uprawnień
        minimalizują zagrożenie
        system autorytarny dysponuje chyba większym arsenałem środków
        by walczyć z wyradzaniem się struktur
        niż demokracja
        inna sprawa czy rządzący chcą z nich korzystać
        w chinach tak : za korupcję grozi kara śmierci
        w rosji nie : władza centralna toleruje i wykorzystuje korupcję i samowolę urzedników
        póki co chińczykom idzie lepiej
    • krates-8 Decentralizacja maksymalna 01.08.12, 00:23
      na granicy rozbicia dzielnicowego
      tylko wtedy będzie konkurencja
      systemów prawnych podatkowych monetarnych
      spoiwem i atraktorem powinna być największa wolność i najmniejsze daniny
      gwarantem monarcha z prawem weta

      nie ma nic przyjemniejszego
      niż projektowanie od podstaw
      idealnego ustroju 8)
      • pro100 dyzie marzyciele 01.08.12, 05:42
        krates-8 napisał:

        > nie ma nic przyjemniejszego
        > niż projektowanie od podstaw
        > idealnego ustroju 8)
        >
        by było przez chwilę idealnie stare musi runąć (albo trzeba obalić siłą - kuszenie szatańskiesmile)
        • krates-8 Re: dyzie marzyciele 01.08.12, 10:27
          masz rację
          w oczekiwaniu aż runie
          możemy sobie pomarzyć
          chyba że zaproponujesz
          jakieś działanie
          i nas porwiesz do czynu
          • pro100 niech zgnije do reszty 01.08.12, 14:40
            krates-8 napisał:

            > masz rację
            > w oczekiwaniu aż runie
            > możemy sobie pomarzyć
            > chyba że zaproponujesz
            > jakieś działanie
            > i nas porwiesz do czynu
            nie kuś szatanie do zła najwiekszego
            >
            na nawozie można coś zacząć. tym nawozem będziemy my.
      • hymenos Czarno to widzę 01.08.12, 11:24
        krates-8 napisał:

        > na granicy rozbicia dzielnicowego
        > tylko wtedy będzie konkurencja
        > systemów prawnych podatkowych monetarnych
        > spoiwem i atraktorem powinna być największa wolność i najmniejsze daniny
        > gwarantem monarcha z prawem weta

        To wizja konieczności wymiany waluty w kantorze lub banku przy okazji przemieszczania się z księstwa Małopolski do księstwa Mazowieckiego i opanowania na poziomie firmy przepisów wymyślonych przez każdego lokalnego władcy dzielnicy, w którym zechciałoby się prowadzić interesy. Wzrost kosztów działalności z tego tytułu jest oczywisty. Najniższe opodatkowanie i największa wolność nie są gwarantem sukcesu.
        • krates-8 Re: Czarno to widzę 01.08.12, 19:01
          > konieczności wymiany waluty

          dlaczego od razu konieczność wymiany?
          raczej możliwość
          zakładasz że wszystkie dzielnice
          skorzystałyby z możliwości kreowania własnej waluty
          co wcale nie jest pewne
          myślę że cześć zrezygnowałaby z własnej
          zadowalając się walutą państwową
          albo przeszłaby na euro dolara rubla a może talara małopolskomazowieckiego
          ponadto w obiegu i w użyciu może być więcej walut
          a ostatecznie
          przy dzisiejszej technologii wymiana to naprawdę żaden problem

          poszczególne stany usa czy kantony szwajcarskie
          mogą stanowić lokalne podatki i prawo
          i nic złego się nie dzieje

          tak, duże firmy musiałyby uwzględniać
          prawo lokalne w swojej działalności
          nie powinno nas to martwić
          teraz też działając na większą skalę muszą uwzględniać lokalne czynniki
          ceny, koszty pracy, infrastrukturę, logistykę
          i tak mają nieproporcjonalną przewagę nad małymi
          w zamian za to małe zyskałyby
          dopasowując się lepiej od dużych do lokalnego prawa
          konkurencja warunków prawnych
          wymusiłaby uproszczenie przepisów
          i uczynienie ich przyjaznymi dla obywateli i firm
          inaczej obywatele firmy a z nimi dochody wyemigrują do sąsiedniej dzielnicy
          teraz ujednolicenie przepisów na całym terenie państwa
          powoduje że obywatele emigrują z pl do uk
          a firmy z ue do chin

          wbrew pozorom to nie jest jakieś wielkie novum
          teraz istnieją specjalne strefy ekonomiczne
          gdzie firmy mają inne warunki
          ja tylko chcę by samorządy mogły ustanawiać
          podobne strefy na całym swoim terenie 8)

          pewne konieczne minimum powinno być prawem publicznym obowiązującym
          w całej federacji
          takie prawo mogłoby być prawem domyślnym
          dla umów zawartych bez wskazania właściwego prawa lokalnego

          > Najniższe opodatkowanie i największa wolność nie są gwarantem sukcesu

          Tego nie napisałem. Napisałem że niskie opodatkowanie i duża wolność mogą być spoiwem i atraktorem dla obywateli i dla dzielnic. Wielu chciałoby żyć w takim państwie a niewielu chciałoby secesji i przyłączenia do państwa ościennego.
          • hymenos Re: Czarno to widzę 01.08.12, 21:44
            krates-8 napisał:

            > zakładasz że wszystkie dzielnice
            > skorzystałyby z możliwości kreowania własnej waluty
            > co wcale nie jest pewne

            Zakładam, że jeśli coś może pójść źle to właśnie tak pójdzie. Kreowanie własnego pieniądza to jeden z najlepszych sposobów na poprawienie sobie budżetu, dla takiego władcy dzielnicowego.

            > myślę że cześć zrezygnowałaby z własnej
            > zadowalając się walutą państwową
            > albo przeszłaby na euro dolara rubla a może talara małopolskomazowieckiego
            > ponadto w obiegu i w użyciu może być więcej walut

            Piieniądz, to jeden z najważnieszych instrumentów sterowania gospodarką a i polityką również. Ma możliwość - skorzysta.

            > a ostatecznie
            > przy dzisiejszej technologii wymiana to naprawdę żaden problem

            Problem jest, chociażby w opłatach przy każdej wymianie.

            >
            > poszczególne stany usa czy kantony szwajcarskie
            > mogą stanowić lokalne podatki i prawo
            > i nic złego się nie dzieje

            W bardzo ograniaczonym zakresie. Zasada jest tu prosta, im więcej podmiotów mogących nałożyć na osobę fizyczną lub prawną podatków tym więcej więcej będziesz musiał ich płacić.

            >
            > tak, duże firmy musiałyby uwzględniać
            > prawo lokalne w swojej działalności
            > nie powinno nas to martwić
            > teraz też działając na większą skalę muszą uwzględniać lokalne czynniki
            > ceny, koszty pracy, infrastrukturę, logistykę
            > i tak mają nieproporcjonalną przewagę nad małymi
            > w zamian za to małe zyskałyby
            > dopasowując się lepiej od dużych do lokalnego prawa
            > konkurencja warunków prawnych
            > wymusiłaby uproszczenie przepisów
            > i uczynienie ich przyjaznymi dla obywateli i firm
            > inaczej obywatele firmy a z nimi dochody wyemigrują do sąsiedniej dzielnicy
            > teraz ujednolicenie przepisów na całym terenie państwa
            > powoduje że obywatele emigrują z pl do uk
            > a firmy z ue do chin

            No właśnie. Sam stwierdzasz, że konkurencja już istnieje. Nie bardzo wiem, na jakiej zasadzie twierdzisz, że rozdrobnienie zwiększy konkurencję chociażby wobec takich Chin?

            >
            > wbrew pozorom to nie jest jakieś wielkie novum
            > teraz istnieją specjalne strefy ekonomiczne
            > gdzie firmy mają inne warunki
            > ja tylko chcę by samorządy mogły ustanawiać
            > podobne strefy na całym swoim terenie 8)

            Specjalne strefy mają sens jedynie, gdy są specjalne. Nie ma większego sensu ustanawianie samych specjalnych stref.


            >
            > pewne konieczne minimum powinno być prawem publicznym obowiązującym
            > w całej federacji
            > takie prawo mogłoby być prawem domyślnym
            > dla umów zawartych bez wskazania właściwego prawa lokalnego

            Oczywiście. Problem co oznacza owe minimum.

            >
            > > Najniższe opodatkowanie i największa wolność nie są gwarantem sukcesu
            >
            > Tego nie napisałem. Napisałem że niskie opodatkowanie i duża wolność mogą być [
            > b]spoiwem[/b] i atraktorem dla obywateli i dla dzielnic. Wielu chciałoby
            > żyć w takim państwie a niewielu chciałoby secesji i przyłączenia do państwa oś
            > ciennego.

            A więc oprócz wolności i niskich podatków trzeba czegoś więcej. Czegoś, co stanowiłoby mocniejszy czynnik integracyjny i umożliwiłoby przeciwstawienie się naciskom (gospodarczym, politycznym czy cywilizacyjnym) państw ościennych.
            >
    • hymenos Re: Centralizacja vs decentralizacja 01.08.12, 11:41
      Zależy czego to dotyczy. W demokracji mamy podział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Pytanie zasadnicze brzmi, czy ten podział w wymyślonej monarchii czy minarchii ma być zachowany czy też nie. Monarchia z założenia skupia całą władzę w jednym ręku. Zatem centralizacja czy decentralizacja dotyczyłaby każdej władzy. Tymczasem każdy rodzaj władzy rządzi się swoimi prawami i władzę wykonawczą należałoby zdecentralizować, władza ustawodawcza to jednak scentralizowany organ tworzący prawo, a sądy to ścisła hierarchia z zachowaniem autonomii poszczególnych szczebli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja