Dodaj do ulubionych

reżim poprawności politycznej w Szwecji

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 12:56
Słowaccy politycy bronią szwedzkiego pastora skazanego za krytykę homoseksualizmu

Sprzeciw wobec terroru poprawności


Słowaccy konserwatyści są zbulwersowani wyrokiem szwedzkiego sądu, który
skazał tamtejszego protestanckiego duchownego na karę więzienia za wypowiedź
pod adresem homoseksualistów. Słowacki minister spraw wewnętrznych Vladimir
Palko rozmawiał we wtorek z ambasador Królestwa Szwecji w Bratysławie o
procesie, który uważa za "polityczny". Zdaniem ministra, po raz pierwszy w
najnowszej historii tzw. demokratycznej Europy uwięziono duchownego za słowa
wypowiedziane w kazaniu.

Pastor Ake Green rok temu w kazaniu nazwał homoseksualizm "anormalnym,
strasznym rakiem na ciele społeczeństwa" i stwierdził, że szatan wykorzystuje
homoseksualistów i popęd homoseksualny jako "swoją najsilniejszą broń
przeciwko Bogu". Szwedzki sąd powiatowy w Kalmarze skazał go za to na miesiąc
więzienia za "nawoływanie do nienawiści przeciwko grupie społecznej w oparciu
o jej orientację seksualną".

- Argumentacja sądu, że kazanie przeciwko grzechowi jest poniżaniem
grzeszników, jest absurdalna i kłamliwa - oświadczył prezes Ruchu
Chrześcijańsko-Demokratycznego (KDH) a zarazem przewodniczący słowackiego
parlamentu Pavol Hruszovsky. Uznał on skazanie 63-letniego duchownego za
jaskrawe naruszenie praw człowieka i wolności słowa. Również w słowackim
kodeksie karnym znajduje się zakaz "nawoływania do nienawiści", jednak nie są
w nim wymienione wprost tzw. mniejszości seksualne. Szwecja zgodnie z
zaleceniami Unii Europejskiej paragraf ten rozszerzyła w 2003 r. i przepis ten
znalazł po raz pierwszy zastosowanie w procesie pastora Greena.

Nie zaprzeczył on swoim słowom przed sądem, jednak oświadczył, że w kazaniu
chodziło mu o przedstawienie biblijnego poglądu na współżycie osób jednej
płci, a nie o pogardzanie homoseksualistami. Wyrok nie jest jeszcze
prawomocny. Pastor zapowiedział w wywiadzie dla szwedzkiej gazety "Nya Dagen",
że się od niego odwoła. Duchowni z całego kraju zapewniają go o swoim poparciu.

"Rewolucyjny" wyrok

- Czym jest wolność religijna, jeśli nie można dyskutować o tym, co jest
moralne, a co niemoralne - pytał, komentując wyrok Hruszovsky, i zapowiedział,
że w imieniu KDH wystosuje w tej sprawie list do przewodniczącego szwedzkiego
parlamentu. Partyjny kolega Hruszovskiego, minister spraw wewnętrznych
Vladimir Palko, podkreślił, że szwedzki przypadek wskazuje, dokąd prowadzi
"antydyskryminacyjna" legislatywa unijna.
Palko uznał sprawę pastora Greena za "proces polityczny". - Powiedziałem pani
ambasador, że Słowacja ma długoletnie doświadczenia z zamykaniem księży, ale
mamy także doświadczenia związane z ich rehabilitacją. Królestwo Szwecji jak
na razie doświadczyło tylko tego pierwszego - oświadczył minister
dziennikarzom po spotkaniu z ambasador Szwecji Cecilią Julin, zaznaczając, że
przypadek szwedzki może pomóc Słowakom zrozumieć, dlaczego KDH sprzeciwiał się
przyjęciu tzw. ustawy antydyskryminacyjnej, forsowanej przez UE.

UE w służbie lewicowej tyranii

- Ideologia lewicowo-liberalna wykorzystuje do szerzenia tyranii także
instytucje Unii Europejskiej i prowadzi do dławienia wolności - stwierdził
minister Palko, zdaniem którego najlepszym sposobem walki z tymi tendencjami
byłoby odrzucenie projektu konstytucji europejskiej. - W Europie zaczynają
ludzi zamykać w więzieniu za ich poglądy, a to jest niczym rewolucja.
Zapewniam państwa, że 7 listopada 1917 r. też niewiele osób sobie
uświadamiało, co się zaczyna - ostrzegał Palko na konferencji prasowej.

Działania KDH w obronie szwedzkiego duchownego wywołały histerię wśród lewicy
i liberałów. Nawet Jozef Banasz ze Słowackiej Unii
Demokratyczno-Chrześcijańskiej (SDKU) premiera Mikulasza Dzurindy powiedział,
że konieczne jest zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia parlamentu, na którym
zostaną przedyskutowane "antyeuropejskie" i "antyintegracyjne" działania KDH w
sferze polityki zagranicznej.

Socjolog Lubomir Faltan stwierdził na łamach dziennika "Pravda", że
wystąpienie KDH w obronie szwedzkiego duchownego jest elementem kampanii, w
której partia ta zamierza doprowadzić do referendum i walczyć o odrzucenie
eurokonstytucji przez Słowację.
Obserwuj wątek
    • Gość: dlot Re: reżim poprawności politycznej w Szwecji IP: *.bredband.skanova.com 15.07.04, 13:00
      Zgadza sie. W normalnych cywilizowanych krajach za takie cos jak : ""anormalnym,
      strasznym rakiem na ciele społeczeństwa" powinno sie karac. Konserwatywna lub
      lepiej powiedziec fundamentalistyczna Polska ma bardzo daleko do normalnosci.
      • Gość: maja Re: reżim poprawności politycznej w Szwecji IP: *.anonymizationservice.com 15.07.04, 13:11
        Ale Szwedom zrobiono wodę z mózgu! Więc okazuje się, że w katolickiej Polsce -
        zupełnie jak za czasów Reformacji - jest więcej wolności niż w protestanckiej,
        politycznie poprawnej Szwecji! Wolę mieszkać bez Wielkiego Brata.
      • Gość: lancet To nie rezim.. to TERROR! IP: *.telia.com 15.07.04, 15:16
        No coz.. Dopiero teraz zaczyna byc widoczne "golym okiem" iz terror systemow
        totalitarnych, - faszyzmu, komunizmu.. zostal wyparty i zastepuje go powoli ale
        nieublaganie terror tzw. DEMO-KREACJI ubranej w niebiesko-rozowa,
        czyli "demokratyczno"-socjalistyczna - kusa koszulinke i w teczowe majtki
        pedalow, dewiantow i reszty swoloczy spod znakow antysemityzmu, pacyfizmu,
        feminizmu, leseferyzmu.. etc.etc..

        A durniow z wyporanymi mozgami az nadto w Szwecji.. Chociazby taki
        matolkowaty "dlot".. Tyle ze.. zapewniam was iz w rozmowach prywatnych, Szwedzi
        prezentuja zupelnie inne stanowisko i sprawach pedalstwa, i wychowania i
        systemu szkolnictwa i mnostwa innych, ale tez i na temat obowiazujacych norm
        prawnych w Szwecji - a w szczegolnosci Kodeksu Karnego, gdzie wykladnia,
        wyrocznia i interpretatorem prawa jest zydowski adwokat Leif(Lew - jak Rywin)
        Silbersky... Jak rzeknie i oceni Silbersky.. tak ma byc!

        lancet
        • Gość: fax Re: To nie rezim.. to TERROR! IP: *.anonymizationservice.com 15.07.04, 16:41
          Ciekawa jestem, co Szwedzi myśleliby, gdyby mieli Radio Maryję po szwedzku? Może
          Ojciec Rydzyk wyśle tam paru Redemptorystów, aby założyli jakieś wolne radio?
          • Gość: lancet Re: To nie rezim.. to TERROR! IP: *.telia.com 15.07.04, 17:53
            Gość portalu: fax napisał(a):

            > Ciekawa jestem, co Szwedzi myśleliby, gdyby mieli Radio Maryję po szwedzku?
            > Może Ojciec Rydzyk wyśle tam paru Redemptorystów, aby założyli jakieś wolne
            radio?
            ----------------------------------------

            Moze.. Ale co ma wspolnego picie w Szczawnicy ze szczaniem w piwnicy?? - Co ma
            wspolnego wsadzanie do wiezienia za gloszone poglady z tworzeniem Rasdia Maryja
            w Szwecji??
            - Jesli masz objawy paranoi koscielnej i katolickiej, to porazmawiaj np
            z "kretyn52" albo z "Krakenem" i kilku im podobnych, ktorym wszystko kojarzy
            sie jak i tobie.. z Kosciolem..
            - Do wiezienia wsadzili( i to ksiedza)- katolicy winni,
            powodz w Bangladeszu - katolicyzm winny
            - stonka kartofle zzarla.. tez katolicyzm winny.. etc.itp..

            - Ja wiem ze glupota nie boli, a myslenie boli.. ale naprawde poszukaj watkow
            zakladanych przez "kretyna52" - et consortes, a wyzyjesz sie w owych
            rzygowinach do woli..

            lancet
      • Gość: mr_pope Re: reżim poprawności politycznej w Szwecji IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 12:34
        A to ciekawe. Można skazać kogoś za poglądy oparte na Biblii, a nie można skazać
        za postawę 'religia to zagrożenie dla świata'. I gdzie tu wolność w demokracji?
    • indris Wolter się kłania 15.07.04, 13:20
      Jak najdalszy od katolickiego fundamentalizmu Wolter głosił zasadę: "nienawidzę
      tego co mówisz, ale zrobię wszystko, żebyś mógł to mówić".
      Dlatego nalezy protestować przeciw WSZELKIM represjom karnym za poglądy. Zrówno
      antygejowskie jak progejowskie. Zarówno przeciw skazywaniu Nieznalskiej czy
      Leppera (za "lżenie prezydenta" ) w Polsce, jak skazywaniu owego pastora w
      Szwecji.
      • Gość: paulina Re: wolność słowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 17:52
        > Dlatego nalezy protestować przeciw WSZELKIM represjom karnym za poglądy. Zarówno
        > antygejowskie jak progejowskie. Zarówno przeciw skazywaniu Nieznalskiej czy
        > Leppera (za "lżenie prezydenta" ) w Polsce, jak skazywaniu owego pastora w
        > Szwecji.

        Święta racja! Z jakiej racji Polacy mają zrezygnować z wielowiekowej tradycji
        wolności wypowiedzi? Co do Radia Maryja - sprawa jest jak najbardziej "na
        temat": parę lat temu w parlamencie europejskim próbowano przegłosować rezolucję
        wzywającą do zamknięcia tej radiostacji za rzekomą nietolerancję!
      • Gość: Bartek Kozłowski Re: Wolter się kłania IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.07.04, 01:59
        Dokładnie się z tym zgadzam. A swoją drogą, można też zadać pytanie o to, czy
        uchwalone w Szwecji prawo wyjdzie na dobre samym homoseksualistom i lesbijkom.
        Bo doświadczenia, jakie różne kraje miały i mają nadal z przepisami
        wymierzonymi w tzw. "hate speech" (czyli - generalnie rzecz biorąc - wypowiedzi
        znieważające mniejszości) pozwalają mieć co do tego nader poważną wątpliwość.

        Na temat uchwalonego w Szwecji prawa napisałem jakiś czas temu artykuł
        (pierwotnie umieszczony jako post na tym forum) do którego lektury serdecznie
        zachęcam. Mój tekst (troszkę zmieniony w stosunku do pierwotnej wersji) znaleźć
        można pod adresem b.kozlov1.webpark.pl/swed.htm
    • Gość: niepoprawny polit. Co na to szwedzcy geje i lesbijki? IP: 216.65.64.* 17.07.04, 20:09
      worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=39328
      "Soren Andersson, the president of the Swedish Federation for Lesbian, Gay, Bisexual and Transgender rights, said on hearing Green's jail sentence that religious freedom could never be used as a reason to offend people."

      Ale za poglądy to można pakowac do pierdla?
      • Gość: ilonek Re: Co na to szwedzcy geje i lesbijki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 21:29
        W polsce też tak będzie jeśli przejdzie ta nowa konstytucja europejska! Bruksela
        będzie już decydować, co wolno mówić, a co nie.
        • Gość: jul Re: Wielki Brat na horyzoncie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 10:53
          Dziś zamykają za głoszenie poglądów "homofobicznych", jutro będą ludzi zamykać
          za krytykę ustroju Unii Europejskiej a pojutrze za przynależność do nielegalnych
          organizacji religijnych.
          • Gość: orlik Re: Wielki Brat na horyzoncie - teraz w BERLINIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 11:19
            I CO - NIE MA SZATANA? WRACA STARE - DZIŚ SZYKANY A JUTRO PRZEŚLADOWANIE:

            "Senat niemieckiej stolicy zapowiedzial wprowadzenie rozporzadzenia, na mocy
            którego zabroni noszenia i umieszczania wszystkich symboli religijnych w
            widocznych miejscach przez osoby pracujace w sektorach publicznych. Oznacza to,
            ze lewicowy senat utworzony przez senatorów z postkomunistycznego PDS i SPD
            zamierza zabronic jako pierwszy land w Niemczech noszenia na widocznych
            miejscach nie tylko chust muzulmanskich, ale takze innych symboli religijnych,
            m.in. krzyzy.

            Wszyscy nauczyciele, sedziowie, policjanci, pracownicy sadów, urzedów w Berlinie
            nie beda w przyszlosci mogli nosic ani umieszczac w widocznym miejscu zadnych
            symboli religijnych.

            Jak tlumaczyl we wtorek stoleczny szef MSW Ehrhard Koerting (SPD), wladze
            Berlina wprowadzaja taki zapis, by nie dyskryminowac ani nie wyrózniac zadnej
            religii i dlatego zakazuje noszenia wszystkich widocznych symboli religijnych.
            Berlin zamierza byc miastem i landem neutralnym religijnie - przekonywal
            Ehrhard. Wedlug nowych przepisów dozwolone moze byc jedynie noszenie na szyi
            malo widocznych krzyzyków, gwiazd Dawida lub innych symboli religijnych. Ponadto
            zezwolono ksiezom katolickim na nauke religii w sutannach..."
            • Gość: wudu Re: Wielki Brat na horyzoncie - teraz w BERLINIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:58
              Oto mocno spóźniona relacja w "Rzeczpospolitej":

              "Szwecja

              Precedensowy wyrok

              Homoseksualistów nie wolno krytykować

              Pastor zielonoświątkowców Ake Green został skazany na miesiąc więzienia przez
              sąd rejonowy w Kalmarze za "podżeganie przeciwko homoseksualistom". Sprawa jest
              bez precedensu.

              Pierwszy raz bowiem w historii prawa ogłoszono wyrok za łamanie obowiązującego
              od dwóch lat prawa traktującego podburzanie przeciwko osobom o orientacji
              homoseksualnej analogicznie jak dyskryminowanie grup etnicznych.

              Pastor został oskarżony, że w swoim kazaniu wyrażał się uwłaczająco o
              homoseksualistach. Kazanie wygłosił w zeszłym roku w lipcu przed zgromadzonymi w
              kościele pięćdziesięcioma osobami. Miało ono za temat: "Czy homoseksualizm to
              popęd, czy też to złe siły grają z ludźmi".

              Pastor skrytykował w nim partnerstwo między osobami tej samej płci. Dostrzegł
              też związek między opcją homoseksualną a AIDS. - Biblia podejmuje tę tematykę i
              poucza o tych zboczeniach. Dewiacje seksualne to wielki wrzód na ciele całego
              społeczeństwa. Pan wie, że seksualnie zdeformowani ludzie będą zdolni nawet
              gwałcić zwierzęta, które są narażone przez popęd ludzki" - powiedział. Pastor
              stwierdził też, że rosnącym problemem w Szwecji jest sodomia, ale nie tylko
              homoseksualiści są jej winni.

              Wyraził też przekonanie, że orientacja homoseksualna to nie cecha wrodzona,
              tylko sprawa wyboru. Z tego względu Ake Green jako sługa boży czuje się
              zobowiązany "przemieniać" homoseksualistów poprzez opiekę duchową. Podkreślił
              też, że nie występuje przeciwko konkretnym homoseksualistom, ale przeciwko
              samemu zjawisku.

              - Władze chcą, żebyśmy milczeli. Ale my mamy wszelkie powody, by uczestniczyć w
              społecznej debacie - zadeklarował pastor.

              Sąd rejonowy podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że wynikające z ustaw prawa
              homoseksualistów do poszanowania ich godności są ważniejsze od prawa Ake Greena
              do obraźliwego wypowiadania się na ich temat, nawet jeśli czyni to w imię swych
              przekonań religijnych.

              Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu"

              www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040722/swiat/swiat_a_3.html
    • Gość: wikul Brygady politycznej poprawności (1) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.07.04, 01:49
      Brygady politycznej poprawności (1)
      Agnieszka Kołakowska
      Dotarła do mnie z Polski przygnębiająca wiadomość. Okazuje się mianowicie, że
      na Uniwersytecie Warszawskim istnieje wydział o nazwie "Gender Studies". O jego
      istnieniu dowiedziałam się z artykułu Bożeny Umińskiej "Naród z natury
      egzystencjalny, płeć z natury metafizyczna", w lipcowo-sierpniowym numerze
      miesięcznika "Res Publica Nowa" z 1999 roku. Smutna to rzecz i niepokojąca;
      świadczy bowiem (jak zresztą sama treść artykułu) o tym, że po Polsce krąży
      groźna amerykańska choroba, z trudem uleczalna, zwana polityczną poprawnością.
      Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą i definitywną utratę zdrowego
      rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze -
      poczucia humoru. U pani Umińskiej objawia się ona w formie feminizmu. W Stanach
      Zjednoczonych, po blisko dwudziestu latach szaleństwa, zjawisko politycznej
      poprawności, od dawna wyśmiewane, zaczyna już wymierać; w Polsce zaś, gdzie
      modne ideologie zachodnie docierają z opóźnieniem, dopiero od niedawna się
      rozwija.
      Nie będę wdawać się w analizę artykułu pani Umińskiej - jeśli seria dowolnie
      wybranych cytatów, poprzeplatanych okrzykami oburzenia, na taką nazwę
      zasługuje. Na część pierwszą, o antysemityzmie, odpowiedziała już rozsądnie
      Agata Bielik-Robson ("RPN", listopad-grudzień 1999, a ostatnio, w nieco
      zmienionej wersji, w "Życiu" z 17.01.2000). Część druga, o zjawisku, dziwacznie
      określanym przez panią Umińską jako "antyfeminizm", składa się prawie wyłącznie
      z okrzyków oburzenia, a z okrzykami oburzenia trudno dyskutować. Obie części są
      mało oryginalne i niezwykle nużące. Cóż można odpowiedzieć osobie, którą oburza
      urocza historyjka Oscara Wilde'a (niesłusznie chyba przypisana Churchillowi) o
      pociechach pijaństwa; którą oburza Wajda (ponieważ "obsesyjnie poniża
      kobiety"); którą oburza Beckett (ponieważ uważa ona, na podstawie czyjejś
      absurdalnej tezy, że Beckett "utożsamia kobiety z jej funkcjami rozrodczymi");
      którą oburza właściwie wszystko?
      Jest w Ameryce stara, wytarta seria dowcipów "żarówkowych" - dowcipów,
      wyśmiewających po kolei wszystkie możliwe ugrupowania, narodowości,
      pochodzenia, rasy i zawody. Pośród najbardziej popularnych jest taki: "Ile
      potrzeba feministek, żeby wkręcić żarówkę?". Odpowiedź: "To wcale nie jest
      śmieszne!". Ten wariant ma już brodę do pasa, co najmniej dwudziestoletnią;
      wątpię jednak, by był znany paniom z wydziału "Gender Studies", a gdyby go
      usłyszały, ich reakcja byłaby zapewne świetnym dowodem jego trafności. Bożena
      Umińska robi wrażenie postaci karykaturalnej - wiecznie oburzonej, wiecznie
      obrażonej, śmiertelnie poważnej feministki z dowcipu o żarówkach; podejrzewałam
      momentami, że czytam złośliwą parodię. Z karykaturą nie sposób rozmawiać, a z
      parodii można tylko się śmiać - reakcja, która pani Umińskiej jest wyraźnie
      obca. Zwracam jedynie uwagę, że między mizoginizmem i antyfeminizmem jest
      istotna różnica, której pani Umińska, bezdyskryminacyjnie oskarżając, kogo się
      da, o jedno i o drugie, zdaje się nie dostrzegać: mizoginizm jest niechęcią do
      kobiet; antyfeminizm jest niechęcią do feminizmu i feministek. Pierwsze zakłada
      drugie, drugie jednak bynajmniej nie zakłada pierwszego. Dla mnie, na przykład,
      osoby płci żeńskiej, konsekwentne wyznawanie mizoginizmu byłoby trudne;
      antyfeminizm natomiast, zwłaszcza w obliczu ideologicznego feminizmu w jego
      bardziej szaleńczych wydaniach, przychodzi mi, przyznaję, z największą
      łatwością. No, ale pani Umińska posiada rzadki talent, którego nie należy
      lekceważyć; wolno sądzić, że osoba zdolna do podejrzewania Henryka
      Krzeczkowskiego o antysemityzm okazałaby się nie mniej zdolna do wykrywania
      mizoginizmu u kobiet.
      Można jednak zastanowić się nad zjawiskiem, którego artykuł ten jest
      przykładem. Chciałabym więc powiedzieć kilka słów, w charakterze przestrogi, o
      politycznej poprawności i jej niebezpieczeństwach. Zacznijmy od "Gender
      Studies" - wydział, na którym pani Umińska indoktrynuje nowe pokolenie polskich
      humanistów.
      Oba człony samej nazwy tej dziedziny są podejrzane. Słowo "studies" powinno
      wzbudzić naszą czujność, ponieważ cechuje ono niechybnie pseudodziedziny,
      powstałe w celach propagandowych, z nauką niewiele mających wspólnego.
      Tradycyjne dziedziny mają nazwy proste i przezroczyste, budzące
      zaufanie: "Matematyka", "Historia", "Geografia", "Fizyka". Wiemy mniej więcej,
      co się w nich dzieje. W dziedzinach "studies" natomiast mieliśmy już "Peace
      Studies" (gdzie uczyliśmy się, że jednostronne rozbrojenie uratuje nas przed
      wstrętnym amerykańskim imperializmem), "African-American Studies" (gdzie uczymy
      się, że kultura Zulusów jest o wiele więcej warta od zachodniej, że Beethoven
      był czarny, że starożytni Grecy to naprawdę Egipcjanie, którzy byli czarni, i
      że wszystko jest względne), "Women's Studies" (które niewiele się różnią
      od "Gender Studies", i gdzie uczymy się, że Szekspir był ohydnym mizoginistą i
      żałosnym wyrazem społecznych energii swojej epoki, a także, że wszystko jest
      względne), "Cultural Studies" (gdzie uczymy się przede wszystkim, że wszystko
      jest względne, a wartości i osiągnięcia zachodniej cywilizacji, zwanej niegdyś
      judeochrześcijańską, najwzględniejsze), i tak dalej.
      Słowo "gender" też powinno wzbudzać naszą czujność, ponieważ jest ono terminem
      gramatycznym, odnoszącym się nie do płci, a do rodzaju; jego użycie w tym
      pierwszym znaczeniu jest dobrym przykładem sposobu, jakim feministki, i inne
      grupy chcące zmienić świat przez ideologiczną indoktrynację na uniwersytetach,
      gwałcą i na siłę przywłaszczają sobie język. (Choć świadczy także, a może
      głównie, o ich braku wykształcenia.) Manipulacja języka jest, jak dobrze wiemy,
      znamienną, a może i najgroźniejszą cechą prób manipulacji społeczeństwa; pani
      Umińska też wykazuje skłonności do takiej manipulacji.
      Nie wiem dokładnie, jakie zajęcia odbywają się na warszawskim wydziale "Gender
      Studies"; na wszystkich jednak wydziałach o tej nazwie, jakie znam, polegają
      one, po pierwsze, na pełnym oburzenia oskarżaniu kultury zachodniej, w tym nauk
      ścisłych, o systematyczne, zakodowane nawet w języku, jakim się posługujemy,
      poniżanie, wykluczanie, zniewalanie, lekceważenie i prześladowanie kobiet; po
      drugie, na próbach zmieniania języka przez fiat, by dopasować go do
      ideologii "nowego oświecenia"; po trzecie, na wykładaniu postmodernistycznej
      feministycznej teorii literackiej, która z kolei polega na reinterpretacji
      ludzkich działań według tezy, że płeć tłumaczy wszystko. Skutki tego pierwszego
      widzimy chociażby w stylu wypowiedzi pani Umińskiej; skutki drugiego i
      trzeciego, równie żałosne, lecz o wiele groźniejsze, widać na wszystkich
      amerykańskich uniwersytetach. Nie jest przesadą powiedzieć, że są one
      orwellowskie. Na amerykańskich wyższych uczelniach od blisko piętnastu lat
      panuje terror: terror feminizmu, antyrasizmu, antyseksizmu, antyelitaryzmu, i
      wszystkich innych możliwych tego rodzaju "anty" i "izmów" (z wyjątkiem,
      oczywiście, antykomunizmu). Pracownicy uniwersytetów boją się tej fali
      przeciwstawiać: wiedzą, że słowo krytyki "nowego oświecenia" grozi utratą
      pracy; wiedzą, że książki, której język nie jest podporządkowany regułom
      politycznej poprawności, żadne wydawnictwo uniwersyteckie nie tknie; wiedzą, że
      wyrażanie się pochlebnie o tak zwanej zachodniej cywilizacji, wykładanie
      Platona, Arystotelesa, Kartezjusza, Szekspira, i wszystkich innych "zmarłych
      białych mężczyzn", bez caveat, bez potępiania (wolno jednak, alternatywnie,
      przedstawiać ich jako modnych i poprawnych postmodernistów), bez wspominania o
      niewspółmiernie większych literackich i filozoficznych osiągnięciach Zulusów,
      jest nie do przyjęcia. Słowem, wiedzą, że próba nauczania czegokolwiek w
      normalnym sensie tego słowa, na podstawie jakichkolwiek elementarnych dla
      naszej cywilizacji wartości, jest oznaką fasz
      • Gość: . Zostaw baby i "gender" - jest jeszcze straszniej IP: *.range81-153.btcentralplus.com 23.07.04, 02:55
        Mysle, ze to kolejne wcielenia widma Mumii Wolnosci, co krazy i nad tym forum:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14379605
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14380346
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka