Dodaj do ulubionych

Zgadnij kto przyjdzie na obiad

04.02.13, 22:24
pamietacie ten film ? wspaniale kreacje... Spencer Tracy i Katharin Hepburn ... Sidney Poitier ...

Lata szescdsiesiate ... rodzice - bardzo liberalni ... i nagle, niespodzianka - corka przedstawia swoim rodzicom narzeczonego - jest wyksztalcony, szanowany, zamozny i ... czarnoskory

Test. Na tolerancje. Sprawdzian liberalizmu.

Madry film.

Zawsze gdy mam watpliwosci (wobec czlowieka - polityka) - probuje sobie wyobrazic ... czy chcialabym zaprosic go na kolacje smile Co podano - to mniej wazne (ekhmm...) ... ale atmosfera ... rozmowy ewentualne ...

I tak mi wychodzi, ze niektorych to chetnie ... i nawet dolozylabym wszelkich staran kulinarnych, lacznie z doborem win a innych absolutnie. Gdyby przyszli - postapilabym jak zona Kossaka (Maniusia) - a wiec - do klozetki na cala wizyte niepozadanej osoby.

Dyskutowac o polityce na forum - a zaprosic czleka do domu, posadzic na fotelu, czestowac herbatka, karmic wlasnorecznie wypieczonym ciastem ...

To jeszcze nic.

Przyjac do domu syna z partnerem ...

Zaprosic corke z partnerka ...

I sie cieszyc ...

Niezaleznie od wszystkiego, wlasnych wapliwosci - cieszyc sie szczesciem.

Test na to jacy jestesmy.

tete







Obserwuj wątek
    • jenisiej Tete, ujarzmiłaś siedzącego w Tobie barbarzyńcę? 05.02.13, 00:48
      Droga Tete, schowałaś się w tej klozetce, coś tam popiskujesz, ale słabo słychać. Nawet nie wiadomo, czy to rachunek sumienia, czy - Twoim zwyczajem - bicie się w cudze piersi. No to wyałttuj się!
      • jenisiej Sorry, kliknąłem zbyt szybko. 05.02.13, 00:51
        Ciąg dalszy nastąpi.
      • jenisiej Kogo poczęstowałabyś kawusią i ciastem? 05.02.13, 01:10
        Posłankę Grodzką, posła Godsona, posła Kaczyńskiego?
        Masz córkę trybadę albo syna pederastę? Zaliczyłaś tego typu testy w realu?
        Jeśli nie, możesz dzięki postępom nauki przynajmniej sprawdzić się teoretycznie:
        Test politpoprawności

        Nie wiem, czy masz abonament na tajne treści GW, ale chyba papier kupujesz? Wczoraj jeszcze ten artykuł, z którego zaczerpnąłem tytuł swego postu, był dostępny za darmo. Pamiętam pointę: autorka wykonała testy i ze zgrozą stwierdziła, że preferuje twarze o jasnej karnacji, choć jej dzieci są mulatami! Ktoś z komentatorów zasugerował, że powinno się ją pozbawić władzy rodzicielskiej, bo pewnie nieświadomie krzywdzi dzieci.

        Witaj, Tete, w krainie politpoprawności. Czekamy na Twoją spowiedź.
        • t_ete ale zakomplikowales :) 05.02.13, 23:24
          sama nie wiem ; watek mial byc lzejszy

          na razie nie popiskuje w klozetce ale snuje na temat ; nie zaliczylam testow w realu - zastanawiam sie jaki problem mialyby (czy mialyby ?) osoby posiadajace potomstwo, ktore dokonalo wyborow nie przewidzianych (wczesniej) przez rodzicow

          tete
          • astra18 Re: ale zakomplikowales :) 06.02.13, 05:48
            t_ete napisała:

            "zastanawiam sie jaki problem mialyby (czy mialyby ?) osoby posiadajace potomstwo, ktore dokonalo wyborow nie przewidzianych (wczesniej) przez rodzicow "

            Rzadko zdarza się, aby potomstwo dokonało takowych.Nie wiedziałaś o tym?smile
            • t_ete Re: ale zakomplikowales :) 06.02.13, 10:15
              astra18 napisała:


              > Rzadko zdarza się, aby potomstwo dokonało takowych.Nie wiedziałaś o tym?smile

              Wrecz przeciwnie wydaje mi sie wink
              Mysle, ze dzieje sie tak - gdy rodzice maja bardzo dobry kontakt ze swoim dzieckiem. A to nie takie czeste.

              tete
    • benek231 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 05.02.13, 08:11
      Kiedys zastanawialem sie nad tym. Wyszlo mi, ze nie mialbym problemow, z Murzynem czy lesbijka.

      Na zastanawianiu sie skonczylo, gdyz corka jest hetero- i niedlugo bedzie wychodzic za maz za faceta plci meskiej. smile

      Bo wszystko, widzisz, zalezy od tego czy kocha sie wlasne dziecko bezgranicznie, i czy pragnie sie jego szczescia. A gdy dziecko zakochane jest w czarnoskorym facecie to szczesliwe bedzie jedynie wtedy gdy jej facet zostanie przez rodzicow (przynajmniej) zaakceptowany. Podobnie z druga lesbijka.

      Ja nie wyobrazam sobie bym nie mogl (takoz moja zona) nie zaakceptowac mojej corki taka jaka ona jest. Jej ewentualny lesbianizm niczego nie moze zmienic. To jest moja corka i ja ja bezgranicznie kocham.
      • xiazeluka Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 05.02.13, 08:48
        Wyszlo mi, ze nie mialbym problemow, z Murzynem

        O tym akurat wszyscy wiemy, Kretynie52.
      • benek231 PS: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 05.02.13, 21:43
        Zapomnialem dodac, ze raczej nie spodziewalbym sie po mojej corce tego rodzaju niespodzianki. Od dziecka wie, ze przed nami nie musi nic ukrywac, a my zawsze uszanujemy jej decyzje.

        A w przypadku tego hipotetycznego Murzyna, badz lesbijki, chodzi przede wszystkim o zdolnosc do uszanowania jej wyboru - a nie o to jak my sie ewentualnie poczujemy. Takze o zdolnosc do podania jej reki, gdy tego potrzebuje.
      • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 05.02.13, 23:27
        benek231 napisał:

        > Bo wszystko, widzisz, zalezy od tego czy kocha sie wlasne dziecko bezgranicznie
        > , i czy pragnie sie jego szczescia. A gdy dziecko zakochane jest w czarnoskorym
        > facecie to szczesliwe bedzie jedynie wtedy gdy jej facet zostanie przez rodzic
        > ow (przynajmniej) zaakceptowany. Podobnie z druga lesbijka.
        >
        > Ja nie wyobrazam sobie bym nie mogl (takoz moja zona) nie zaakceptowac mojej co
        > rki taka jaka ona jest. Jej ewentualny lesbianizm niczego nie moze zmienic. To
        > jest moja corka i ja ja bezgranicznie kocham.

        Ano wlasnie smile
        Film 'Zgadnij kto przyjdzie na obiad' pieknie mowi o tym.

        tete
        • benek231 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 06.02.13, 08:15
          t_ete napisała:

          > Ano wlasnie smile
          > Film 'Zgadnij kto przyjdzie na obiad' pieknie mowi o tym.
          >
          >
          *No popatrz co za zbieg okolicznosci. smile
          Filmu nie widzialem, i pewnie nie obejrze. Nie przepadam za tego rodzaju kinem. I za ta para aktorska - tez chyba raczej nie...


          Temat interesujacy i ciagle na czasie. smile
          • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 06.02.13, 11:15
            benek231 napisał:

            > Temat interesujacy i ciagle na czasie. smile

            Wyobrazasz sobie jak zaszokowal Ameryke w 1967 ? smile
            Minelo prawie pol wieku ...

            tete

            • jenisiej Tete, na Boga, co Ty wypisujesz?! 06.02.13, 19:22
              Miałem się już nie odzywać, ale nie zdzierżyłem!

              t_ete napisała:
              Wyobrazasz sobie jak zaszokowal Ameryke w 1967 ? smile

              Ten laurkowaty, jak ktoś napisał, film z przełomu 1967/68 miałby zaszokować Amerykę?! Zaszokowani mogli być najwyżej rodzice tej pary. Walka o emancypację Murzynów została na poziomie legislacyjnym zakończona sukcesem w 1964, a jej uwieńczeniem była pokojowa nagroda Nobla dla pastora Kinga.

              Amerykanie, a w szczególności rodzice dorastającej młodzieży, mieli wówczas znacznie poważniejsze zmartwienia.

              Rosło zaangażowanie USA w wojnę wietnamską i równolegle narastał ruch protestu - od kilku lat młodzi Amerykanie palili karty powołania do wojska. Na uniwersytetach wrzało, kontrkultura, negująca tradycyjne wartości klasy średniej, ogarniała coraz szersze kręgi młodzieży. San Francisco było w 1967 areną Lata Miłości, uznawanego za kluczowe wydarzenie dla ruchu hippiesów. Grzeczne panienki wpadały w histerię na koncertach Beatlesów czy Rolling Stonesów, niegrzeczne udawały się na gigant w komunach hippisów, wcielając w życie hasła make love, not war czy sex, drugs & rock & roll.

              Itd, itp...

              Hollywood nigdy nie maszerował w awangardzie postępu. Wspomniane wydarzenia zostały uwiecznione w filmie Hair Formana dopiero w 1979. Ale może ja się mylę? Jeśli znasz jakiś udokumentowany przykład hollywoodzkiego filmu, który zaszokował Amerykę, chętnie się z nim zapoznam.
              • t_ete Re: Tete, na Boga, co Ty wypisujesz?! 06.02.13, 21:59
                jenisiej napisał:

                > Miałem się już nie odzywać, ale nie zdzierżyłem!

                > Ten laurkowaty, jak ktoś napisał, film z przełomu 1967/68 miałby zaszoko
                > wać Amerykę?! Zaszokowani mogli być najwyżej rodzice tej pary. Walka o emancyp
                > ację Murzynów została na poziomie legislacyjnym zakończona sukcesem w 1964, a j
                > ej uwieńczeniem była pokojowa nagroda Nobla dla pastora Kinga.

                I oczywiscie od tamtej pory - ewentualne czarno-biale pary nie budzily kontrowersji smile


                > Amerykanie, a w szczególności rodzice dorastającej młodzieży, mieli wówczas zna
                > cznie poważniejsze zmartwienia.
                >
                > Rosło zaangażowanie USA w wojnę wietnamską i równolegle narastał ruch protestu
                > - od kilku lat młodzi Amerykanie palili karty powołania do wojska. Na uniwersyt
                > etach wrzało, kontrkultura, negująca tradycyjne wartości klasy średniej, ogarni
                > ała coraz szersze kręgi młodzieży. San Francisco było w 1967 areną Lata Miło
                > ści
                , uznawanego za kluczowe wydarzenie dla ruchu hippiesów. Grzeczne panien
                > ki wpadały w histerię na koncertach Beatlesów czy Rolling Stonesów, niegrzeczne
                > udawały się na gigant w komunach hippisów, wcielając w życie hasła m
                > ake love, not war
                czy sex, drugs & rock & roll.
                >
                > Itd, itp...

                Dawno temu zapytalam jedna (spolecznie zaangazowana) Amerykanke w wieku 'odpowiednim' czy byla na Woodstock ... spojrzenie jakim mnie obrzucila spowodowalo ze zrobilo mi sie glupio. 'Mielismy wtedy wazniejsze problemy niz jakis koncert'.

                Oczywiscie - ze masz wiele racji. Ale nie wciskaj mi ze cala Ameryka byla tak liberalna by spokojnie przelykac zwiazki 'bialych panienek' z 'kolorowymi'.
                Poza tym - ten film pieknie maluje hipokryzje. Mozna powiedziec ze Hollywoood nabija sie z siebie.

                > Hollywood nigdy nie maszerował w awangardzie postępu. Wspomniane wydarze
                > nia zostały uwiecznione w filmie Hair Formana dopiero w 1979. Ale może j
                > a się mylę? Jeśli znasz jakiś udokumentowany przykład hollywoodzkiego fi
                > lmu, który zaszokował Amerykę, chętnie się z nim zapoznam.

                Przedwojenne "Dziwolagi' z pewnoscia. Poszly na polke na 30 lat. A zrealizowano je w rzeczywistosci, w ktorej wystawiano na jarmarkach 'ku uciesze ludu' podobne osoby.

                'Garsoniera' ... by zrozumiec jak bardzo byl to 'inny' film - trzeba by sie cofnac do Ameryki lat piecdziesiatych - tej oficjalnej oczywiscie. Tej samej, ktora uwierzyc nie mogla w raport Kinseya.

                Mysle ze znalazlyby sie i inne przyklady. Ale oczywiscie - to co wstrzasalo w latach piecdziesiatych czy szescdziesiatych - wydaje sie gladkie i niekontrowersyjne.

                A Formana miales na mysli 'Lot nad kukulczym gniazdem' ... bo pewnie nie 'Hair' ? wink

                tete


                • jenisiej Uciekasz od mojego pytania w liczne dygresje... 07.02.13, 01:44
                  t_ete napisała:
                  I oczywiscie od tamtej pory - ewentualne czarno-biale pary nie budzily kontrowersji smile

                  Oczywiście w pewnych środowiskach budzą nadal, w innych nie, podobnie jak w Polsce. Ale co to ma do rzeczy? Zakwestionowałem zdecydowanie Twą (hipo)tezę, że film zaszokował Amerykę - trzymajmy się może tematu, OK?

                  Dawno temu zapytalam jedna (spolecznie zaangazowana) Amerykanke w wieku 'odpowiednim' czy byla na Woodstock ... spojrzenie jakim mnie obrzucila spowodowalo ze
                  zrobilo mi sie glupio. 'Mielismy wtedy wazniejsze problemy niz jakis koncert'.


                  USA mają (dzisiaj) 315 mln obywateli. Na Woodstock było sporo, ale tylko 500 tys. Mogła się nie zmieścić. A o tych ważniejszych problemach (od rozterek filmowych teściów) też pisałem, czyż nie?

                  Oczywiscie - ze masz wiele racji. Ale nie wciskaj mi ze cala Ameryka byla tak liberalna by spokojnie przelykac zwiazki 'bialych panienek' z 'kolorowymi'.

                  Tete, błagam: nie zarzucaj mi, że Ci wciskam coś, czego Ci w istocie nie wciskam! Zaraz mnie oskarżysz o mentalny gwałt forumowy!

                  Poza tym - ten film pieknie maluje hipokryzje. Mozna powiedziec ze Hollywoood nabija sie z siebie.

                  Napisz recenzję i opublikuj na jakimś szerszym i godniejszym forum. Mnie to nie interesuje - filmu nie widziałem, chyba nie jest na mojej short-list, tu interesuje mnie historyczne zjawisko socjologiczne: czy ten film zaszokował Amerykę?

                  ciąg dalszy nastąpi...
                  • t_ete Re: Uciekasz od mojego pytania w liczne dygresje. 08.02.13, 21:30
                    jenisiej napisał:

                    > Oczywiście w pewnych środowiskach budzą nadal, w innych nie, podobnie jak w Pol
                    > sce. Ale co to ma do rzeczy? Zakwestionowałem zdecydowanie Twą (hipo)tezę, że [
                    > b]film zaszokował Amerykę[/b] - trzymajmy się może tematu, OK?

                    Ok. Trzymajmy sie. Mamy lata szescdziesiate. Scisle druga polowe. Masz jakies statystyki na ten temat ? Ja nie.
                    Biore wylacznie pod uwage kino tamtych lat. Lukrowane bzdety. Kaszkowata telewizje. Na tym tle film mogl wstrzasnac.

                    > USA mają (dzisiaj) 315 mln obywateli. Na Woodstock było sporo, ale tylko 500 ty
                    > s. Mogła się nie zmieścić. A o tych ważniejszych problemach (od rozterek
                    > filmowych teściów) też pisałem, czyż nie?

                    Owszem. Moimi 'amerykanskimi rozmowcami' byli ludzie ktorzy w 'czasach Woodstok' albo palili powolania do armii albo jechali do Wietnamu. Dla nich Woodstock nie byl wowczas istotnym wydarzeniem. Wspomnienia jednych i drugich byly wstrzasajace.

                    > - filmu nie widziałem, chyba nie jest na mojej short-list, t
                    > u interesuje mnie historyczne zjawisko socjologiczne: czy ten film zaszokowa
                    > ł Amerykę?


                    No to moze zacznij od obejrzenia filmu - i wyobraz sobie ze tkwisz w latach szescdziesiatych, jestes urzednikiem albo gospodynia domowa - zamieszkujacymi grzeczna biala dzielnice. Jedyny 'czarny', ktory sie w niej pojawia to facet ktory zabiera twoje smieci.

                    To mniej wiecej tak jakby we wsi z 'Konopielki' puscili 'Ostatnie tango w Paryzu' smile))

                    Owszem, miejscowa nauczycielka robila wrazenie - ale sceny z Maria Schneider niewatpliwie spowodowalyby szok.

                    tete



                • jenisiej ...więc nie mieszczę się w 1 poście. 07.02.13, 01:50
                  ja:
                  Jeśli znasz jakiś udokumentowany przykład hollywoodzkiego filmu, który zaszokował Amerykę, chętnie się z nim zapoznam.
                  Ty:
                  Przedwojenne "Dziwolagi' z pewnoscia. Poszly na polke na 30 lat. A zrealizowano je w rzeczywistosci, w ktorej wystawiano na jarmarkach 'ku uciesze ludu' podobne osoby.

                  Ha! Gratulacje, i dzięki za przypomnienie - kiedyś widziałem Freaks. Fakt, ten film powstał jeszcze przed Kodeksem Haysa. Można co prawda dyskutować, czy film zaszokował Amerykę, ale z pewnością wstrząsnął testową widownią, co spowodowało liczne skróty (niestety pierwotna wersja zaginęła). 30 lat przeleżał na półce, ale w UK (i innych krajach). W Stanach wszedł do dystrybucji, zebrał fatalne recenzje, był też atakowany przez jakieś organizacje, producent zmienił tytuł i nadal go promował, ale widownia omijała go szerokim łukiem. Miał swój renesans właśnie w latach 60., dziś jest uznawany za zabytek kinematografii. OK, niech Ci będzie, że zaszokował Amerykę - punkt dla Ciebie!

                  'Garsoniera' ... by zrozumiec jak bardzo byl to 'inny' film - trzeba by sie cofnac do Ameryki lat piecdziesiatych - tej oficjalnej oczywiscie. Tej samej, ktora uwierzyc nie mogla w raport Kinseya.

                  No niee... Tete, bądźmy poważni, OK? Ameryka była tak zaszokowana, że natychmiast przyznała filmowi 5 Oscarów. Chyba, że masz na myśli tę obywatelkę USA, która ponoć przywaliła jednemu z aktorów torebką za udział w świńskim filmie? No i co tu ma do rzeczy raport Kinseya? Tak bardzo go przeżywasz do dziś? Jeśli Cię kręcą te świńskie tematy, polecam nowszy raport duetu Masters-Johnson, kiedyś to wyszło po polsku. W dwóch tomach.

                  (...)
                  A Formana miales na mysli 'Lot nad kukulczym gniazdem' ... bo pewnie nie 'Hair'? wink


                  ??? Jeśli widziałaś oba i czytałaś mój post, nie powinnaś mieć wątpliwości. Pomijając już drobny szczegół, że właśnie HAIR przywołałem w tekście explicite.

                  No ale w końcu nie dowiedziałem się: Czy tamten film zaszokował Amerykę?
                  • t_ete Re: ...więc nie mieszczę się w 1 poście. 08.02.13, 22:05
                    jenisiej napisał:
                    >
                    > No niee... Tete, bądźmy poważni, OK? Ameryka była tak zaszokowana, że natychmia
                    > st przyznała filmowi 5 Oscarów. Chyba, że masz na myśli tę obywatelkę USA, któr
                    > a ponoć przywaliła jednemu z aktorów torebką za udział w świńskim filmie?
                    > ] No i co tu ma do rzeczy raport Kinseya? Tak bardzo go przeżywasz do dziś? Jeś
                    > li Cię kręcą te świńskie tematy, polecam nowszy raport duetu Masters-Johnson, k
                    > iedyś to wyszło po polsku. W dwóch tomach.
                    >

                    Co do 'Dziwolagow' sie zgadzamy.
                    Ale 'Garsoniera' ... mamy rok 1960, samotny facet uzycza swojego mieszkania na erotyczne figle szacownych zonatych panow (to juz wystarczajaco ryzykowne). Jest romans pozamalzenski - i panna (zreszta sliczna Shirley McLaine) nie jest zadnym wampem, szwarccharakterem rozbijajacym malzenskie stadlo (tez niestereotypowo).
                    Slusznie ze dostal tyle Oskarow (w odroznieniu od innych filmow nimi obdarzonych, ktore poszly w zapomnienie) - bo to majstersztyk. Ironiczny, nieco cyniczny.

                    Nie porownuje tego filmu do pozniejszych - bardziej odwaznych - ale widze go na tle innych produkcji, ktore powstawaly w tamtych latach. Niewatpliwie jest inny.

                    Raport Kinseya dowiodl, ze zdecydowana wiekszosc ludzi zyje w sprzecznosci z 'oficjalnym' kodeksem obyczajow. Sadzisz ze przeszlo to bez wrazenia ? Masters Johnson przeprowadzili swoje badania dziesiec lat pozniej.

                    'Swinskie tematy' ? Kpisz sobie ? Dla kogo fizjologia czlowieka moze byc 'swinska' ? No z pewnoscia dla purytanskiej Ameryki w tamtych latach to byl szok...i 'swinstwo' smile)

                    > ??? Jeśli widziałaś oba i czytałaś mój post, nie powinnaś mieć wątpliwości. Pom
                    > ijając już drobny szczegół, że właśnie HAIR przywołałem w tekście explic
                    > ite.

                    Tak. Oczywiscie ze widzialam 'obydwa' (wiele razy smile).
                    Szokiem mogl byc 'Lot nad kukulczym gniazdem' ... nawet dzisiaj niewiele osob wie o dosc czesto stosowanej (w pewnym okresie) w amerykanskim lecznictwie psychiatrycznym - lobotomii - jako 'panaceum na zachowania agresywne, odmienne', ktora to metoda byla nieludzka ... nieodwracalna ... czynila z ludzi warzywa sad

                    Ale 'Hair' ... ? Nakrecony w 1979 ... Uwielbiam go ale nie sadze by szokowal. Z pewnoscia poruszal.

                    > No ale w końcu nie dowiedziałem się: Czy tamten film zaszokował Amerykę?

                    Nie wiem czy nowojorska socjete - ale amerykanska prowincje - tak.

                    tete
                    • jenisiej Otóż, Tete, jaesteś w "mylnym błędzie". Oto dowody 09.02.13, 22:38
                      Ja:
                      No ale w końcu nie dowiedziałem się: Czy tamten film zaszokował Amerykę?
                      Ty:
                      Nie wiem czy nowojorska socjete - ale amerykanska prowincje - tak.

                      Nie wiem, jak to się stało, ale szukając informacji o filmie nie sięgnąłem od razu do angielskiej wikipedii - może to i lepiej, bo nie byłoby naszej interesującej dyskusji.

                      Bo tam m.in. stoi jak byk:

                      - Film zaszokował co najwyżej swych producentów - był hitem kasowym także w południowych stanach, a do tamtej pory zakładano, że czarny bohater spowoduje, iż tamtejsza biała publiczność film oleje. Odtąd nikt nie zaprzątał sobie głowy takimi wątpliwościami;
                      - Środowiska liberalne zgodnie stwierdzały, że problem, który przedstawia film, jest nieaktualny;
                      - Film był krytykowany za przedstawienie Murzyna jako chodzącej doskonałości, wobec czego nieunikniony happy end był od początku oczywisty dla każdego widza. Niektórzy stwierdzali, że ta postać jest zbyt biała, by możliwy był brak jej akceptacji przez rodziców dziewczyny;
                      - Film zarobił w USA 57 mln $ przy budżecie 4 mln $;
                      - Poitier (nota bene murzyński aktywista) osiągnął tym filmem trzeci sukces kasowy w ciągu pół roku;
                      - Film uzyskał liczne nominacje i nagrody, w tym 2 Oscary.

                      ========== THE END ==========
                      • t_ete Nie ufalabym wiki - nawet angielskiej ;) 09.02.13, 23:29
                        jenisiej napisał:

                        > Nie wiem, jak to się stało, ale szukając informacji o filmie nie sięgnąłem od r
                        > azu do angielskiej wikipedii - może to i lepiej, bo nie byłoby naszej interesuj
                        > ącej dyskusji.

                        Polecam interesujacy tekst

                        www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/4171
                        "(...)Mimo zarzutów o konformizm Kramera z dokumentów źródłowych z tamtego okresu możemy się dowiedzieć, że dla części amerykańskiego społeczeństwa, film okazał się zbyt radykalny w portretowaniu związku miłosnego pomiędzy czarnymi i białymi. Periodyk filmowy „Variety”, przytacza reakcje publiczności z czterech amerykańskich miast po premierze Zgadnij, kto przyjdzie na obiad. W Atlancie, która od zawsze uważana była za jedno z najbardziej liberalnych południowych miast, recenzje filmu były w większości przychylne. Podkreślano ogromną frekwencję w kinach – głównie ze strony młodzieży, zarówno białej jak i kolorowej. Wśród pochlebnych opinii zdarzały się jednak głosy takie jak ten – wydawcy czasopisma „North Side News”:

                        „Czarni partnerzy kolorowych dziewcząt zazdrośnie patrzyli na blondynki i brunetki, idące pod rękę z białymi studentami collage’ów, których umysły napęczniały od ochoty na ocenę celującą z otwartego myślenia. To fabuła tego obrazu przyciągnęła te hordy do kin, wiele z nich stoi teraz w opozycji do swoich rodziców, którzy nie chcą dopuścić do zniszczenia białej rasy poprzez zachęcania tępych Murzynów do głosowania”.

                        Cincinnnati, marzec 1968, Zgadnij, kto przyjdzie na obiad wytwórni Columbia z Sidneyem Poitier osiągnęło rekordowe przyjęcie w południowym Ohio. W Cincinnati, gdzie w zeszłym roku doszło do zamieszek, film zapełnił trzy tysiące miejsc w kinie Albee, gdzie mieszana rasowo publiczność biła drzwiami i oknami by zobaczyć opowieść o Murzynie zaręczonym z białą dziewczyną.”

                        Chicago: Ku Klux Klan planował zaatakowanie kina, w którym odbywał się seans Zgadnij, kto przyjdzie na obiad bombami zawierającymi gaz łzawiący. Atak był planowany jako wściekła reakcja na film portretujący romans w wyższych sferach pomiędzy Sidneyem Poitier i Katherine Houghton.

                        Lexington, październik 1967: „Około dwudziestu do dwudziestu pięciu zamaskowanych członków Klanu pikietowało przed kinem drive-in przekonując ludzi, by nie wspierało filmu Columbii Zgadnij, kto przyjdzie na obiad.. Protestujący mieli ze sobą transparenty głoszące hasła: «Walcz o swoje prawa» i «Mamo, Tato, To Może Przytrafić się i Wam». (Ross, 2002, 273)(...)
                        Popularną parą w roku 1967, której ślubne zdjęcie pojawiło się na okładce „Timesa”, była Peggy Rusk (córka ówczesnego sekretarza stanu) i czarny Guy Smith. O tym jak szerokim echem w kręgach politycznych i społecznych odbiło się to wydarzenie może świadczyć fakt, że Dean Rusk – numer jeden w gabinecie prezydenta Lyndona Johnsona – złożył oficjalną rezygnację na ręce prezydenta, której ten ostatecznie nie przyjął. Jednak fakt pojawienia się takiej propozycji pokazuje, jak wielkiej presji obyczajowej poddani byli Amerykanie w kwestii mieszanych małżeństw. Departament Stanu otrzymał setki listów potępiających rodzinę Rusków, a w prasie ukazywały się oświadczenia biznesmenów i ludzi polityki, którzy „woleliby zabić swoje dzieci niż dopuścić do takiego małżeństwa. (Time, 1967) (...)

                        Z dzisiejszej perspektywy Zgadnij, kto przyjdzie na obiad wydaje się filmem anachronicznym, sentymentalnym, eskapistycznym. Bardziej broadwayowski niż filmowy, przesycony cukierkowatymi dialogami, sentymentalny. To wszystko prawda, trudno nawet nie zgodzić się z opinią jednego z krytyków magazynu „Time”, że film jest jak „kopiasta łyżka cukru, mająca pomóc w przełknięciu gorzkiego lekarstwa” (Harris, Toplin, 2007, 711) jakim miałby być problem rasizmu i mieszanych małżeństw. Jednak w 1967 roku, przed erą kina blaxploitation i filmami kontestacji kulturowej, dzieło Kramera było rewolucyjne w swojej wymowie. Zaoferowało ono swoim widzom nie tylko pierwszy międzyrasowy pocałunek, ale także kontrowersyjne przesłanie sprytnie ukryte w dramatycznej formule kina gatunkowego. Gdyby Kramer stworzył dzieło buntownicze, agresywne i bardzo odważnie odnoszące się do kwestii rasowych, gdyby zbliżył historię filmu do ziemi i smutnych amerykańskich realiów owego czasu, film zostałby odrzucony przez mniej progresywną widownię i nie dotarłby nigdy do świadomości tych, którym pozytywny obraz czarnoskórego przyszłego zięcia był potrzebny. Zgadnij, kto przyjdzie na obiad był adresowany do rodziców, do dziadków, do ludzi w poprzedniego pokolenia, dla których zmiany w społeczeństwie amerykańskim były bardzo trudne. Młodzi ludzie, studenci i nastolatki za chwilę będą walczyć z establishmentem, przeżywać lato dzieci kwiatów, próbować LSD i feminizmu. Im nie potrzebna była lekcja tolerancji. Była potrzeba ludziom pokolenia Stanleya Kramera, Spencera Tracy i Katherine Hepburn."
                        • jenisiej W tym wypadku to błąd. 10.02.13, 03:15
                          Wszystkie argumenty, które przytoczyłem, są w wiki dobrze udokumentowane, zresztą potwierdza je też tekst p. Drygalskiej.

                          Tekst ciekawy, ale tendencyjny, argumentacja naciągana pod tezę o rzekomym rewolucyjnym znaczeniu tego filmu. Autorka kilkakrotnie mija się z prawdą:

                          - Jak pisałem, walka Murzynów o prawa obywatelskie była już wygrana na poziomie legislacji (co nie przeszkadza, że czarni radykałowie ostro dymili, ale z nieco innych powodów, głównie ekonomicznych czy - nie bójmy się tego słowa - rasistowskich);
                          - Kontrkultura nie dosłownie za chwilę wybuchnie, a od dawna dynamicznie się rozwija, choć nie osiągnęła jeszcze apogeum.

                          Autorka, pisząc o filmie i jego recepcji, wielokrotnie sama sobie przeczy: taki niby rewolucyjny, a z drugiej strony niewinny i naiwny. Pisze o pierwszym międzyrasowym pocałunku, a kilka akapitów wyżej dowiedzieliśmy się, że był on pierwszy tylko na ekranach Południa (zresztą tamten też był wykonany przez tego samego cukierkowatego, dyżurnego Murzyna Hollywoodu).

                          By przydać wiarygodności swej niewiarygodnej tezie, autorka pisze:
                          nakręcony w 1967 dramat obyczajowy.
                          (...)
                          w ciągu 12 godzin w pięknej kalifornijskiej rezydencji państwa Drayton rozegra się psychodrama.
                          Czy ona aby na pewno widziała ten sam film, co reszta świata?

                          No i niestety nie da się ukryć, że na ten rewolucyjny film, który wg Ciebie zaszokował Amerykę mieszana rasowo publiczność biła drzwiami i oknami by zobaczyć opowieść o Murzynie zaręczonym z białą dziewczyną. I to raczej nie po projekcji wybuchały uliczne zadymy.

                          Autorka musiała bardzo się natrudzić, by znaleźć kilka przykładów ostrych, negatywnych reakcji wśród czarnych i białych rasistów. Czy według Ciebie Ku Klux Klan i Czarne Pantery to środowiska reprezentatywne dla przekroju społecznego ówczesnej Ameryki?

                          Chcesz, to się nadal upieraj, że film zaszokował Amerykę. Z tego tekstu to też nie wynika. Ja już Cię nie będę dłużej przekonywał.

                          Do następnej okazji.
                          • t_ete Re: W tym wypadku to błąd. 10.02.13, 19:21
                            jenisiej napisał:

                            > w ciągu 12 godzin w pięknej kalifornijskiej rezydencji państwa Drayton rozeg
                            > ra się psychodrama.

                            > Czy ona aby na pewno widziała ten sam film, co reszta świata?

                            Tak. Mozna powiedziec ze to rodzaj psychodramy. Czym jest psychodrama przeciez wiesz...

                            > Chcesz, to się nadal upieraj, że film zaszokował Amerykę. Z tego tekstu
                            > to też nie wynika. Ja już Cię nie będę dłużej przekonywał.

                            Nie bede sie upierac. Pozostan przy swoim zdaniu.
                            Z pewnoscia film byl wazny, i nadal z przyjemnoscia mozna go obejrzec. Choc traci myszowatym hollywoodem wink Ale te dialogi ...

                            > Do następnej okazji.

                            Do nastepnej smile

                            tete
            • benek231 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 06.02.13, 19:55
              t_ete napisała:

              > benek231 napisał:
              >
              > > Temat interesujacy i ciagle na czasie. smile
              >
              > Wyobrazasz sobie jak zaszokowal Ameryke w 1967 ? smile
              > Minelo prawie pol wieku ...
              >
              >
              *Nie wiem czy zaszokowal, ale z cala pewnoscia wielu liberalnych Amerykanow zaksztusilo sie przy popijaniu drinkow. Dal wiele do myslenia.
              Te wszystkie sztandarowe sprawy, jak emencypacja, rownosc praw, czy rewolucja seksualna, mialy sie bowiem nijak do tego co dzialo sie w domach, w rodzinach. I mysle, ze wlasnie ten aspekt liberalizowania sie Ameryki pokazuje film. Bo piekne hasla mozna sobie glosic, gardlowac ile sie da, ale jak przychodzi co do czego to taki jeden liberal z drugim, na widok Murzyna przyprowadzonego przez corke, dlawi sie wlasna slina.

              Pomimo zaistnialych przemian i postepu, w rodzinach niewiele zmienilo sie od tamtej pory. Zarowno w bialych jak i czarnych (zoltych, brazowych...). Po prostu najlepiej widziane jest przestawanie ze swoimi, przy czym nie musi tu chodzic o jakies uprzedzenia rasowe. Wiadomo przeciez, ze swiat bialych i swiat czarnych to zupelnie inne swiaty. Inny styl bycia, inne mody, inna kultura i literatura, muzyka... wszystko niemal. Dzis mlodzi ludzie zdaja sobie z tego sprawe - mlodzi ludzie pozbawieni uprzedzen. Jak i z tego, ze moda na rzucanie sie sobie na szyje, na przelomie lat 60/70, byla jedynie moda - takim spolecznym odruchem wynikajacym z autentycznej potrzeby.
              • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad :O) 06.02.13, 21:33
                benek231 napisał:

                > *Nie wiem czy zaszokowal, ale z cala pewnoscia wielu liberalnych Amerykanow zak
                > sztusilo sie przy popijaniu drinkow. Dal wiele do myslenia.

                Zakrztusilo sie ... to juz cos smile

                > Te wszystkie sztandarowe sprawy, jak emencypacja, rownosc praw, czy rewolucja s
                > eksualna, mialy sie bowiem nijak do tego co dzialo sie w domach, w rodzinach. I
                > mysle, ze wlasnie ten aspekt liberalizowania sie Ameryki pokazuje film. Bo pie
                > kne hasla mozna sobie glosic, gardlowac ile sie da, ale jak przychodzi co do cz
                > ego to taki jeden liberal z drugim, na widok Murzyna przyprowadzonego przez cor
                > ke, dlawi sie wlasna slina.
                >

                Otoz to. Jak przychodzi co do czego ... to choc na tradycyjnym polskim wigilijnym stole - puste nakrycie ... ile osob wpusci 'obcego' by go ugoscic ?

                > Pomimo zaistnialych przemian i postepu, w rodzinach niewiele zmienilo sie od ta
                > mtej pory. Zarowno w bialych jak i czarnych (zoltych, brazowych...). Po prostu
                > najlepiej widziane jest przestawanie ze swoimi, przy czym nie musi tu chodzic o
                > jakies uprzedzenia rasowe. Wiadomo przeciez, ze swiat bialych i swiat czarnych
                > to zupelnie inne swiaty. Inny styl bycia, inne mody, inna kultura i literatura
                > , muzyka... wszystko niemal. Dzis mlodzi ludzie zdaja sobie z tego sprawe - mlo
                > dzi ludzie pozbawieni uprzedzen. Jak i z tego, ze moda na rzucanie sie sobie na
                > szyje, na przelomie lat 60/70, byla jedynie moda - takim spolecznym odruchem w
                > ynikajacym z autentycznej potrzeby.

                Mysle ze masz racje, swiat zmienia sie powoli. Szybko - 'trendy' modowe, wnetrzarskie, fotki w tabloidach... To co trudne - musi miec czas ...

                tete
    • ada08 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 05.02.13, 08:44
      t_ete napisała:

      >
      > Lata szescdsiesiate ... rodzice - bardzo liberalni ... i nagle, niespodzianka -
      > corka przedstawia swoim rodzicom narzeczonego - jest wyksztalcony, szanowany,
      > zamozny i ... czarnoskory
      >
      > Test. Na tolerancje. Sprawdzian liberalizmu.

      Filmu nie oglądałam, przeczytałam streszczenie i czegoś nie rozumiem: dlaczego dziewczyna nie powiedziała rodzicom, że jej narzeczony jest czarny? Żeby ich przetestować? Uważam, że to niesmaczne takie testowanie najbliższych osób.
      Jeśli się zaprasza narzeczonego pierwszy raz do domu rodziców, których się szanuje, to należy im udzielić o tej osobie podstawowych informacji, a nie zaskakiwać ich, stawiac w niezręcznej sytuacji.
      Dziewczyna z białej rodziny powinna była powiedzieć rodzicom, że jej narzeczony jest czarny.
      Facet z czarnej rodziny powinien był powiedzieć swoim rodzicom, ze jego narzeczona jest biała. No ale wtedy nie byłoby filmu.
      a.
      • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 05.02.13, 23:33
        ada08 napisała:

        > Filmu nie oglądałam, przeczytałam streszczenie i czegoś nie rozumiem: dlaczego
        > dziewczyna nie powiedziała rodzicom, że jej narzeczony jest czarny? Żeby ich pr
        > zetestować? Uważam, że to niesmaczne takie testowanie najbliższych osób.
        > Jeśli się zaprasza narzeczonego pierwszy raz do domu rodziców, których się szan
        > uje, to należy im udzielić o tej osobie podstawowych informacji, a nie zaskakiw
        > ać ich, stawiac w niezręcznej sytuacji.
        > Dziewczyna z białej rodziny powinna była powiedzieć rodzicom, że jej narzeczony
        > jest czarny.
        > Facet z czarnej rodziny powinien był powiedzieć swoim rodzicom, ze jego narzecz
        > ona jest biała. No ale wtedy nie byłoby filmu.
        > a.

        A bierzesz pod uwage ze dziewcze wychowane w rodzinie (jak na amerykanskie lata szescdziesiate) szokujaco liberalnej - po prostu 'nie pomyslalo' o takim szczegole ?
        Dlaczego mialaby uprzedzac rodzicow ... czyzby kolor skory mial znaczenie ? Wychowano ja w przeswiadczeniu - ze nie. Ludzie sa rowni. W to wierzyla.

        To nie bylo niesmaczne.

        Film jest wspanialy, warto obejrzec. Choc ... fakt, przy nowych produkcjach - to 'stara dobra szkola'

        tete

        • ada08 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 07:28
          t_ete napisała:

          >
          > A bierzesz pod uwage ze dziewcze wychowane w rodzinie (jak na amerykanskie lata
          > szescdziesiate) szokujaco liberalnej - po prostu 'nie pomyslalo' o takim szcze
          > gole ?
          > Dlaczego mialaby uprzedzac rodzicow ... czyzby kolor skory mial znaczeni
          > e ? Wychowano ja w przeswiadczeniu - ze nie. Ludzie sa rowni. W to wierzyla.
          >

          Gdy ktoś uważa, że wszyscy ludzie są równi to nie znaczy, że wszystkich w równym stopniu lubi, wszyscy mu się w równym stopniu podobają, każdego chciałby mieć w najbliższej rodzinie itd. Przekonanie, ze wszyscy ludzie są równi nie oznacza bezwarunkowej aprobaty dla wszystkich, dziewczyna powinna sobie z tego zdawać sprawę. Kolor skóry ma znaczenie, co nie znaczy, że negatywne, ale ma znaczenie, bo wygląd ma znaczenie.

          Cała ta sytuacja filmowa wydaje mi się zresztą dosyć sztuczna. W sytuacji naturalnej, czyli kochającej się i rozumiejącej rodziny, dziewczyna zawiadamia rodziców, ze ma narzeczonego, rodzice pytają kim on jest, co robi, skąd pochodzi itd. (To nie jest nadmierne wścibstwo tylko normalna u rodziców potrzeba, by się zorientować w co się córka pakuje smile) Potem matka zazwyczaj pyta: A jak on wygląda? Córka wyciąga zdjęcie, a w jego braku opisuje narzeczonego (w sposób przesadnie korzystny smile) Rodzice są zaskoczeni albo nie, zadowoleni albo nie, ale nie są postawieni pod ścianą w dniu pierwszej wizyty przyszłego zięcia.

          > To nie bylo niesmaczne.
          >

          Pisząc "niesmaczne" miałam na myśli poddawanie testowi ludzi, którzy nie są tego świadomi. Takie testowanie kogoś kojarzy mi się z zastawianiem na niego pułapki, a to uważam za niesmaczne.

          > Film jest wspanialy, warto obejrzec.

          Na pewno obejrzę, gdy sie trafi okazja smile
          a.
          • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 10:12
            ada08 napisała:


            > Gdy ktoś uważa, że wszyscy ludzie są równi to nie znaczy, że wszystkich w równy
            > m stopniu lubi, wszyscy mu się w równym stopniu podobają, każdego chciałby mieć
            > w najbliższej rodzinie itd. Przekonanie, ze wszyscy ludzie są równi nie oznacz
            > a bezwarunkowej aprobaty dla wszystkich, dziewczyna powinna sobie z tego zdawa
            > ć sprawę. Kolor skóry ma znaczenie, co nie znaczy, że negatywne, ale ma znaczen
            > ie, bo wygląd ma znaczenie.

            Mloda zakochana dziewczyna 'nie uprzedzi' swoich rodzicow, ze jej wybranek jest 'czarny' - bo dla niej jest madry i piekny. Dla mlodej zakochanej dziewczyny jest oczywiste, ze rodzice zaakceptuja jej wybor - poniewaz wychowywali ja tak - by liczylo sie dla niej to - kim sa ludzie a nie w jakim kolorze.


            > Cała ta sytuacja filmowa wydaje mi się zresztą dosyć sztuczna. W sytuacji natur
            > alnej, czyli kochającej się i rozumiejącej rodziny, dziewczyna zawiadamia rodzi
            > ców, ze ma narzeczonego, rodzice pytają kim on jest, co robi, skąd pochodzi itd
            > . (To nie jest nadmierne wścibstwo tylko normalna u rodziców potrzeba, by się z
            > orientować w co się córka pakuje smile) Potem matka zazwyczaj pyta: A jak on wygl
            > ąda? Córka wyciąga zdjęcie, a w jego braku opisuje narzeczonego (w sposób przes
            > adnie korzystny smile) Rodzice są zaskoczeni albo nie, zadowoleni albo nie, ale n
            > ie są postawieni pod ścianą w dniu pierwszej wizyty przyszłego zięcia.

            Alez tak wlasnie bylo smile Studiujac w innym miescie - poznala wspanialego czlowieka ; zakochana i zachwycona opowiadala przez telefon - kim jest, co robi jej narzeczony. Nie pamietam czy bylo pytanie : 'jak wyglada ?' Ale pewnie gdyby bylo - odpowiedzialaby ze 'jest przystojny' smile


            > Pisząc "niesmaczne" miałam na myśli poddawanie testowi ludzi, którzy nie są teg
            > o świadomi. Takie testowanie kogoś kojarzy mi się z zastawianiem na niego pułap
            > ki, a to uważam za niesmaczne.

            Corka nie 'testowala' rodzicow. Jej podejscie bylo ... (jesli dobrze pamietam) mlodzienczo-entuzjastyczne. To raczej jej narzeczony mial watpliwosci. Nieco starszy od niej, dojrzaly. Zdawal sobie sprawe, ze to moze byc trudne dla jej rodzicow.


            > Na pewno obejrzę, gdy sie trafi okazja smile

            Dwie recenzje :

            kultura.wiara.pl/doc/1147257.Zgadnij-kto-przyjdzie-na-obiad
            kobieta20.pl/artykuly/zgadnij__kto_przyjdzie_na_obiad
            tete
        • andrzejg Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 11:52
          t_ete napisała:

          > Dlaczego mialaby uprzedzac rodzicow ... czyzby kolor skory mial znaczeni
          > e ? Wychowano ja w przeswiadczeniu - ze nie. Ludzie sa rowni. W to wierzyla.
          >

          Tak,kolor skóry ma znaczenie i nie chodzi o sam kolor skóry , ale o kulturę , zwyczaje i sposób życia jaki ze sobą wniesie do rodziny.Kolor skóry jest sygnałem o mozliwości znacznych różnic kulturowych, choć takie mogą być również i bez tego 'skórnego' sygnału.Dlaczego miałbym sie nie martwić o córkę , która chce się związać z człowiekiem z diametralnie odmiennej kultury? Na tyle jestem przewidujący ,że zdaję sobie sprawę z obciążeń jakie czekają taki związek. Jest oczywistym, że nieczego jej nie zabronię, ale ostrzegłbym po prostu.

          A.

          P.S.
          Zresztą,miałem taką rozmowę z synem i przyjął to ze zrozumieniem,podjął decyzję , a teraz wszyscy żyjemy szczęśliwie. Faktem jest ,że różnice kulturowe są znikome,ale jakieś tam zawsze
          • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 12:37
            andrzejg napisał:


            > Tak,kolor skóry ma znaczenie i nie chodzi o sam kolor skóry , ale o kulturę , z
            > wyczaje i sposób życia jaki ze sobą wniesie do rodziny.Kolor skóry jest sygnałe
            > m o mozliwości znacznych różnic kulturowych, choć takie mogą być również i bez
            > tego 'skórnego' sygnału.Dlaczego miałbym sie nie martwić o córkę , która chce s
            > ię związać z człowiekiem z diametralnie odmiennej kultury? Na tyle jestem przew
            > idujący ,że zdaję sobie sprawę z obciążeń jakie czekają taki związek. Jest oczy
            > wistym, że nieczego jej nie zabronię, ale ostrzegłbym po prostu.

            Andrzej - ale ja to napisalam 'z punku widzenia corki' (filmowej corki bardzo liberalnych - jak na tamte czasy - rodzicow). Dla niej - nie bylo to najwazniejsze. Wazna byla milosc.
            Oczywiscie ze roznice o ktorych piszesz sa wazne. I martwienie sie - czy z bagazem roznic - mlodzi poradza sobie - tez jest naturalne. Wszelkie ojcowskie ostrzezenia - takze smile

            > P.S.
            > Zresztą,miałem taką rozmowę z synem i przyjął to ze zrozumieniem,podjął decyzję
            > , a teraz wszyscy żyjemy szczęśliwie. Faktem jest ,że różnice kulturowe są zni
            > kome,ale jakieś tam zawsze

            Czasem te roznice - dzialaja na korzysc. Pokonywanie roznorakich problemow - wiaze bardziej i wzmacnia zwiazek.

            tete
          • oleg3 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 12:52
            andrzejg napisał:

            > Tak,kolor skóry ma znaczenie i nie chodzi o sam kolor skóry , ale o kulturę ,
            > zwyczaje i sposób życia jaki ze sobą wniesie do rodziny.Kolor skóry jest sygnałem
            > o mozliwości znacznych różnic kulturowych, choć takie mogą być również i bez
            > tego 'skórnego' sygnału.

            Ładnie to przedstawiłeś Andrzeju. Mniej więcej o to mi chodziło, gdy pisałem swój post.
          • ada08 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 13:55
            andrzejg napisał:

            >
            > Tak,kolor skóry ma znaczenie i nie chodzi o sam kolor skóry , ale o kulturę , z
            > wyczaje i sposób życia jaki ze sobą wniesie do rodziny.Kolor skóry jest sygnałe
            > m o mozliwości znacznych różnic kulturowych, choć takie mogą być również i bez
            > tego 'skórnego' sygnału.Dlaczego miałbym sie nie martwić o córkę , która chce s
            > ię związać z człowiekiem z diametralnie odmiennej kultury? Na tyle jestem przew
            > idujący ,że zdaję sobie sprawę z obciążeń jakie czekają taki związek. Jest oczy
            > wistym, że nieczego jej nie zabronię, ale ostrzegłbym po prostu.
            >

            Oboje wychowali się w Stanach (chyba? filmu nie znam), czyli w takiej samej kulturze, w takiej samej "cywilizacji". Więc tu różnice kulturowe były chyba niewielkie. Co innego, gdyby ona się urodziła i wychowała w Stanach, a on dopiero kilka lat temu przyjechał do Stanów z Haiti, gdzie się urodził i wychował. Tu właśnie o kolor skóry idzie, moim zdaniem, a nie o różnice kulturowe.
            a.
            • oleg3 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 14:23
              ada08 napisała:

              > Więc tu różnice kulturowe były chyba niewielkie
              Nie znam ani specyfiki USA ani tego co chcieli pokazać autorzy filmu. Oożeniłem się z Podlasianką (jestem góralem jurajskim: to taki podtyp Krakowiaka), z tej samej klasy społecznej, z identycznym poziomem wykształcenia A różnice były i są! Ile było cichych dni z tego powodu. smile
              • andrzejg Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 16:12
                oleg3 napisał:

                > ada08 napisała:
                >
                > > Więc tu różnice kulturowe były chyba niewielkie
                > Nie znam ani specyfiki USA ani tego co chcieli pokazać autorzy filmu. Oożeniłem
                > się z Podlasianką (jestem góralem jurajskim: to taki podtyp Krakowiaka), z tej
                > samej klasy społecznej, z identycznym poziomem wykształcenia A różnice były i
                > są! Ile było cichych dni z tego powodu. smile

                Jakbyś wyszedł za samego siebie , to do dzisiaj bys miał ciche lata, a nie dni
                No i to godzenie takie do kitu by było
                smile

                A.
                • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 22:02
                  andrzejg napisał:

                  > Jakbyś wyszedł za samego siebie , to do dzisiaj bys miał ciche lata, a nie dni
                  > No i to godzenie takie do kitu by było
                  > smile

                  smile)) pieknie powiedziane. Nie wytrzymalabym z soba cichych dni.

                  tete
    • oleg3 Mój prywatny test 05.02.13, 11:11
      Mój syn ma od przedszkola 3 przyjaciół Mulatów. Jedyne niezrealizowane marzenie (moje!): nie zobaczyłem tych ciemnoskórych Podlasiaków (bo są Podlasiakami tak jak moje dzieci) w stroju ludowym. Niestety coś mi wypadło i nie byłem na występie. Bywają w naszym domu i są traktowani jak wszyscy inni kumple syna.

      Zdałem test?

      Gdyby jednak moja córka związała się z muzułmaninem (kolor skóry bez znaczenia) . miałbym problem. Bałbym się o nią. To pewnie rasizm?
      • jenisiej Chyba kpisz? 05.02.13, 14:02
        To ma być test? I to zdany? Ujawniłeś jeno faszystowskie uprzedzenia, brak empatii i skłonności sadystyczne: chciałeś robić bekę, jak mawiają młodzi, wykształceni etc., z tych biednych stworzeń - niezależnie od tego, czy te ludowe stroje były podlaskie, czy buszmeńskie.

        Prawdziwy test byłby wówczas, gdyby Twój syn zawarł związek partnerski z trzema mulatami, Twoją córką i tym muzułmaninem.

        wink
        • oleg3 Re: Chyba kpisz? 05.02.13, 14:14
          jenisiej napisał:

          > Ujawniłeś jeno faszystowskie uprzedzenia, brak empatii i skłonności sadystyczne

          No cóż. Na razie chodzę wolny. Nie mam nawet bransoletki. W razie czego będę się zasłaniał demencją.
      • pikrat Re: Mój prywatny test 05.02.13, 14:13
        Muzulmanin to rasa? smile
      • t_ete Re: Mój prywatny test 05.02.13, 23:41
        oleg3 napisał:

        > Mój syn ma od przedszkola 3 przyjaciół Mulatów. Jedyne niezrealizowane marzenie
        > (moje!): nie zobaczyłem tych ciemnoskórych Podlasiaków (bo są Podlasiakami ta
        > k jak moje dzieci) w stroju ludowym. Niestety coś mi wypadło i nie byłem na wys
        > tępie. Bywają w naszym domu i są traktowani jak wszyscy inni kumple syna.

        smile))))))))))) Ciemnoskore Podlasiaki w strojach ludowych wygladaja pewnie slodko.

        > Zdałem test?

        To test dla nas samych. Wyglada na to ze spiewajaco smile Zazdroszcze.

        > Gdyby jednak moja córka związała się z muzułmaninem (kolor skóry bez znaczenia)
        > . miałbym problem. Bałbym się o nią. To pewnie rasizm?

        Dlaczego zaraz rasizm ? Jak znam tatusiow - wielu boi sie o swoje corki. Z wielu powodow. Zamartwiaja sie choc kandydat na ziecia wcale nie muzulmanin.

        Pieknie zamartwial sie o swoja corke Spencer Tracy ...

        tete
    • superspec Liberalizm czyli pseudowolność. 05.02.13, 14:43
      Odkryłem że najwięcej mnie łączy z premierem Wielkiej Brytanii.Konserwatystą.wink
      • pikrat Re: Liberalizm czyli pseudowolność. 05.02.13, 14:51
        A no wlasnie. Propozycja brytyjskich konserwatystow optujacych za malzenstwami dla homoseksualistow to cios w nasze srodowiska liberalne. To kopniak w tylek dla SLD, PO, i PSL.
        Szkoda, ze nie powstal o tym watek. Ciekaw bylbym opinii w tej sprawie naszej, forumowej konserwy. Liberalowie juz sie wypowiadali... wink
        • benek231 Religiant a konserwatysta to niekoniecznie :O) 05.02.13, 18:12
          to samo.

          W Polsce mamy do czynienia przede wszystkim z tymi pierwszymi, przy czym nie chodzi nawet o malzenstwa jednoplciowe.
        • jenisiej Cóż w tym dziwnego, że konserwa w UK popiera homo? 05.02.13, 21:59
          Wszak w Zjednoczonym Królestwie od 16 w. funkcjonuje instytucja elitarnych public schools, które w swych internatach wychowały, jak sądzę, więcej pederastów niż wszystkie katolickie seminaria duchowne razem wzięte. Potem ci młodzi ludzie, po studiach w Oxbridge, dzięki licznym protektorom zajmowali eksponowane stanowiska w administracji państwa.

          W rezultacie penalizujące sodomię brytyjskie prawo było w praktyce martwe. Taka np. afera Cleveland Street skończyła się kilkoma skromnymi wyrokami dla męskich prostytutek i alfonsów, a wysoko urodzeni klienci z wnukiem królowej Wiktorii, księciem Albertem Wiktorem na czele, wymknęli się karzącej ręce sprawiedliwości mimo licznych plotek, znajdujących odbicie także w ówczesnej prasie.

          Trzeba było prowokować los, jak Oscar Wilde, lub mieć pecha, jak Alan Turing, by dostać - nomen omen - po dupie.
      • oleg3 Re: Liberalizm czyli pseudowolność. 05.02.13, 14:53
        superspec napisał:

        Amerykańska liberalna rodzina to - po europejsku - lewica, socjaliści, socjaldemokraci. Liberalizm, ten klasyczny, nie stosuje PC i każdy w domowym zaciszu może być homofobem, rasistą i antysemitą. Nie może bić innego człowieka, kraść, oszukiwać. Może prowadzić sklep tylko dla białych czy tylko dla rudych.
        • benek231 Liberalizm to nie pseudowolność. :O) 05.02.13, 19:22
          Malo wiesz, Oleg. I wiekszosc Republikanow to zagorzali liberalowie. Opowiadaja sie bowiem za liberalnym panstwem tj. panstwem nie podpisujacym sie pod zadna z ideologii grupowych; panstwem oddzielonym od ideologii, panstwem neutralnym w ideologicznych kwestiach oraz bezstronnym przy rozstrzyganiu sporow na ideologicznym gruncie. To jest to co najwazniejsze na temat liberalizmu.

          Pozniej nastepuja podzialy na indywidualnym gruncie swiatopogladowym, przy czym i tak niemal wszyscy popieraja Konstytucje, oraz Bill of Rights.

          Liberal to nie to samo co socjalista i socjaldemokrata, choc z pozycji zaby moze tak byc postrzegany.
          • oleg3 Re: Liberalizm to nie pseudowolność. :O) 05.02.13, 20:19
            benek231 napisał:

            > Malo wiesz, Oleg.
            Wystarczająco, by cię zawstydzić. smile

            Cytat
            Amerykański liberalizm (zwany także modern liberalism, nowoczesnym liberalizmem) jest jednym z głównych nurtów światopoglądowych w obecnych Stanach Zjednoczonych. Nurt ten wywodzi się z klasycznego liberalizmu, ale pod wpływem ewolucji przerodził się w XX wieku w coś, co w Europie określa się mianem lewicy. Główne siły amerykańskiego liberalizmu skupione są w Partii Demokratycznej. Konkurencyjna Partia Republikańska od czasów Lincolna systematycznie ewoluowała na prawo, stając się główną wyrazicielką myśli konserwatywnej, ale też posiada swoich liberałów (zobacz: republikanie tylko z nazwy).
            Tekst linka
            • benek231 Re: Liberalizm to nie pseudowolność. :O) 05.02.13, 20:38
              Nadal malo wiesz. Tam nigdzie liberalizm nie jest utozsamiony z socjalistami i socjaldemokracja. A jesli za linkiem jest, to cytujesz kogos kto zna sie na tym jak i Ty.
              Owszem, sa w Partii Demokratycznej socjalisci i socjaldemokraci, ale to nic nie zmienia, jako ze PD to przede wszystkim partia liberalow.

              Socjalisci, a takze socjaldemokraci, daza do panstwa opartego na ich socjalistycznych, badz socjaldemokratycznych wartosciach. Liberal popiera panstwo liberalne, tj. panstwo nie posiadajace grupowych preferencji ideologicznych.
              Co z Toba jest, Oleg? Ja to od lat powtarzam a wy, ludzie, ciagle wolicie plesc to co akurat slina na jezyk przyniesie.
              • dachs Re: Liberalizm to nie pseudowolność. :O) 05.02.13, 20:55
                benek231 napisał:

                > Nadal malo wiesz. Tam nigdzie liberalizm nie jest utozsamiony z socjalistami i
                > socjaldemokracja.

                Gó... wiesz. Utożsamianie jest zależne od utożsamiającego.
                Ty możesz sobie amerykański liberalizm utożsamiać z czym chcesz.
                Odczep się od ludzi, którzy utożsamiają go z socjalizmem.
              • benek231 No i co Oleg, czy za miesiac znow oglosisz :O) 07.02.13, 21:33
                ze amerykanski liberalizm to to samo co socjalizm lub/i socjaldemokracja? Czy tez moze - jesli nie chcesz mi wierzyc - douczysz sie nieco (polecam guru liberalizmu J.Rawls'a)? Albo po koscielnemu - ten zlodziejski kosciolek od dwoch wiekow dezinformuje swych parafian co do demokracji i liberalizmu amerykanskiego - nadal klamal bedziesz, bo inaczej nie potrafisz?
                • manny-jestem Oleg mieszka w Polsce a zna sie na Stanach lepiej 08.02.13, 15:24
                  niz Oregonczyk.

                  W Ameryce sa dwie partie: Partia Socjalistyczna i Partia Komunistyczna.

                  I to by bylo na tyle.
    • polski_francuz Ciekawy test 05.02.13, 19:28
      i trudno o sobie powiedziec, zem czysty jak lza i bez uprzedzen. Powiedzmy, ze pewne uprzedzenia zanikaja a inne powstaja. Pomine moze te co powstaly i powiem lepiej o tych co zanikaja.

      Mieszkalem na postdoku we Francji w tanim mieszkaniu socjalnym, ktore odziedziczylem po rodzinie z Magrebu. Kuchnia byla cala otluszczona of ichnich potraw i bardzo mnie wkurzalo i w takim tonie listy do domu slalem. Bylo to na poczatku lat 80-tych.

      Dzisiaj akceptuje tych ludzi bardziej i byc moze, bede mial jednego doktoranta stamtad. Licze na to, ze bedzie uczciwie pracowal.

      Ta tolerancja ma swoje granice i gdyby corka mi przyszla do domu z boyfriendem pochodzenia mgrebinskiego bym pewnie staral sie ja przekonac, ze sie pomylila.

      Jaka ocena testusmile?

      PF
      • t_ete Re: Ciekawy test 05.02.13, 23:49
        polski_francuz napisał:

        > i trudno o sobie powiedziec, zem czysty jak lza i bez uprzedzen. Powiedzmy, ze
        > pewne uprzedzenia zanikaja a inne powstaja. Pomine moze te co powstaly i powiem
        > lepiej o tych co zanikaja.

        Dlatego przypomnialam film. Ludzie, ktorzy przekonani sa o tym, ze nie maja uprzedzen - nagle znajduja sie w sytuacji dla nich ... trudnej. Maja wiec te uprzedzenia - czy nie ? Sa liberalni ... czy sie im tak wydawalo ?

        > Mieszkalem na postdoku we Francji w tanim mieszkaniu socjalnym, ktore odziedzic
        > zylem po rodzinie z Magrebu. Kuchnia byla cala otluszczona of ichnich potraw i
        > bardzo mnie wkurzalo i w takim tonie listy do domu slalem. Bylo to na poczatku
        > lat 80-tych.
        >
        > Dzisiaj akceptuje tych ludzi bardziej i byc moze, bede mial jednego doktoranta
        > stamtad. Licze na to, ze bedzie uczciwie pracowal.
        >
        > Ta tolerancja ma swoje granice i gdyby corka mi przyszla do domu z boyfriendem
        > pochodzenia mgrebinskiego bym pewnie staral sie ja przekonac, ze sie pomylila.

        A gdyby wzbudzil Twoja sympatie ? Okazalby sie (jak w filmie) czlekiem powszechnie szanowanym, robiacym naukowa kariere, zamoznym i kochajacym Twoja corke ?

        > Jaka ocena testusmile?

        Sam sobie wystawiasz Polski_Francuzie. Ja nie mialabym odwagi kogokolwiek oceniac.

        tete
        • polski_francuz Re: Ciekawy test 06.02.13, 14:16
          "A gdyby wzbudzil Twoja sympatie ? Okazalby sie (jak w filmie) czlekiem powszech nie szanowanym, robiacym naukowa kariere, zamoznym i kochajacym Twoja corke ?"

          Sympatia, sympatia to chodzi o rodzine i jej szczescie i moja ocena szans na to. Ocenilbym, ze szanse sa male. Ale na ocene bym popracowal, popatrzyl sie na rodzine boyfrienda i posluchalbym zainteresowanych uwaznie.

          Jeszcze jedno mi do glowy przyszlo. Wybor mojej corki, w jakis i to wazny sposob, odzwierciedlilby i to co jej dalem jako ojciec i to czego jej nie dalem. Dlatego Jej wybor bym zaakceptowal...w koncu.

          PF
          • t_ete Re: Ciekawy test 06.02.13, 22:18
            polski_francuz napisał:

            > Jeszcze jedno mi do glowy przyszlo. Wybor mojej corki, w jakis i to wazny sposo
            > b, odzwierciedlilby i to co jej dalem jako ojciec i to czego jej nie dalem. Dla
            > tego Jej wybor bym zaakceptowal...w koncu.

            Jak Spencer Tracy w filmie (zebys sobie nie pomyslal ... to komplement smile)

            Bo tak chyba jest z wyborami dzieci. Sa odbiciem tego co dostaja i czego im nie dajemy ... Swietnie to ujales.

            tete

    • ataraxx Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 00:08
      Znakomity film, pamiętam. Piękna para aktorska ale amerykanie mają na sumieniu wiele jeśli chodzi o ich postępowanie z ciemnoskórymi... film trochę laurkowaty ale nie mogę inaczej o nim myśleć, jak z nostalgią.

      lektura filmowa - obowiązkowa smile



      t_ete napisała:

      > pamietacie ten film ? wspaniale kreacje... Spencer Tracy i Katharin Hepburn ...
      > Sidney Poitier ...
      >
      > Lata szescdsiesiate ... rodzice - bardzo liberalni ... i nagle, niespodzianka -
      > corka przedstawia swoim rodzicom narzeczonego - jest wyksztalcony, szanowany,
      > zamozny i ... czarnoskory
      >
      > Test. Na tolerancje. Sprawdzian liberalizmu.
      >
    • astra18 Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 05:55
      t_ete napisałą:

      "Przyjac do domu syna z partnerem ...

      Zaprosic corke z partnerka ...

      I sie cieszyc ...

      Niezaleznie od wszystkiego, wlasnych wapliwosci - cieszyc sie szczesciem.

      Test na to jacy jestesmy."

      A skąd rodzice mają mieć pewność, że to nie miłość tylko TEST??????
      • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 06.02.13, 11:10
        astra18 napisała:


        > A skąd rodzice mają mieć pewność, że to nie miłość tylko TEST??????

        Ale sie uczepilas tego 'testu'.
        Zycie stale nas testuje ... W tym sensie pisalam. Nie chodzilo o sztucznie wykreowana sytuacje w celu sprawdzenia.

        Mozna tez inaczej : Bog nas testuje. Dal nam wolna wole. A my postepujemy tak czy siak. Dokonujemy wyborow. Czy to nasze zycie czy 'tylko test' ?


        tete
    • rycho7 odmiency sie do mnie nie garna 06.02.13, 09:06
      t_ete napisała:

      > Test. Na tolerancje. Sprawdzian liberalizmu.

      Mialem w zyciu przypadki gdy zapraszalismy odmiencow do domu. Nigdy zaproszenie nie bylo przyjmowane.

      Musze przyznac, ze zastanowilo mnie w tym kontekscie pojecie odmienca. Miewalem sytuacje gdy sam bywalem testowany na "odmiennosc". Najciekawsze bylo to ze strony husytow. Test zdalem jako zem nie katobolszewik, czyli odmieniec w Bolanda.

      Jest faktem, ze katobolszewia zaprasza mnie z trudem. Czasami wrecz nadmiernym.

      > Test na to jacy jestesmy.

      Moge Cie zapewnic, ze jestesmy super-drapieznikami. Ty wolisz sie wpatrywac w warstwe pudru?
      • t_ete Re: odmiency sie do mnie nie garna 06.02.13, 12:43
        rycho7 napisał:

        > Mialem w zyciu przypadki gdy zapraszalismy odmiencow do domu. Nigdy zaproszenie
        > nie bylo przyjmowane.

        Bali sie Ciebie ? smile

        > Musze przyznac, ze zastanowilo mnie w tym kontekscie pojecie odmienca. Miewalem
        > sytuacje gdy sam bywalem testowany na "odmiennosc". Najciekawsze bylo to ze st
        > rony husytow. Test zdalem jako zem nie katobolszewik, czyli odmieniec w Bolanda

        Nie wykluczam ze i ja jestem odmiencem. Dla niektorych. Ale mnie to nie peszy.

        > Jest faktem, ze katobolszewia zaprasza mnie z trudem. Czasami wrecz nadmiernym.

        Korzystasz z zaproszenia by sie nad nimi pastwic ?

        > Moge Cie zapewnic, ze jestesmy super-drapieznikami. Ty wolisz sie wpatrywac w w
        > arstwe pudru?

        Nie wiem czy jestem drapieznikiem.
        Wole prawdziwe twarze. Wiekszosc sie pudruje choc z mizernym skutkiem.

        tete
        • rycho7 Re: odmiency sie do mnie nie garna 06.02.13, 15:48
          t_ete napisała:

          > Bali sie Ciebie ?

          Nie sadze. Po pewnym czasie zazwyczaj stwierdzalem, ze mieli nieczyste sumienie. Aczkolwiek to wniosek nie do utrzymania na skali czasu.

          > Ale mnie to nie peszy.

          Przyznam, ze ja mialem z tym problem do czasu gdy odkrylem, ze ludziom sie jedynie wydaje, ze sa gatunkiem inteligentnym. Statystycznie oplaca sie nadawac reklamy. To dowod nie do obalenia (statystycznie). Jak mam znacznie oslabiona wiez gatunkowa.

          > Korzystasz z zaproszenia by sie nad nimi pastwic ?

          Staram sie nie. Szczegolnie gdy ma samoswiadomosc wzrosla. Pojawia sie problem gestosci sita przy poszukiwaniu slow "dla poddierzki razgowora".

          > Nie wiem czy jestem drapieznikiem.

          Wygodniej Ci mowic, ze nie wiesz. Moze nawet wygodnie samej sobie wmawiac. To zwalnia (pozornie) z odpowiedzialnosci za czyny i zaniechania. Chowanie klow i pazurow jest umowa spoleczna. Do czasu gdy przestaja zobowiazywac jakiekolwiek umowy. Od Ciebie zalezy czy to akceptujesz lacznie z udawaniem, ze problem nie istnieje.

          U czlowieka najgrozniejsza bronia jest umysl. Jeszcze grozniejszy jest umysl udajacy, ze nie jest zniewolony. "Spokoj spoleczny" katolandu.
          • t_ete Re: odmiency sie do mnie nie garna 06.02.13, 22:09
            rycho7 napisał:

            > Nie sadze. Po pewnym czasie zazwyczaj stwierdzalem, ze mieli nieczyste sumienie
            > . Aczkolwiek to wniosek nie do utrzymania na skali czasu.

            Wiesz ... ja bym sie troche bala. Ale ciekawosc pewnie zwyciezylaby strach.

            > Przyznam, ze ja mialem z tym problem do czasu gdy odkrylem, ze ludziom sie jedy
            > nie wydaje, ze sa gatunkiem inteligentnym. Statystycznie oplaca sie nadawac rek
            > lamy. To dowod nie do obalenia (statystycznie). Jak mam znacznie oslabiona wiez
            > gatunkowa.

            Sie wydaje. Ale niektorzy sa naprawde inteligentni. Przebywanie w ich towarzystwie jest przyjemnoscia.

            > Staram sie nie. Szczegolnie gdy ma samoswiadomosc wzrosla. Pojawia sie problem
            > gestosci sita przy poszukiwaniu slow "dla poddierzki razgowora".

            Rozumiem. Pastwic sie mozna w necie ale osobiscie - szkoda czasu.

            > Wygodniej Ci mowic, ze nie wiesz. Moze nawet wygodnie samej sobie wmawiac. To z
            > walnia (pozornie) z odpowiedzialnosci za czyny i zaniechania. Chowanie klow i p
            > azurow jest umowa spoleczna. Do czasu gdy przestaja zobowiazywac jakiekolwiek u
            > mowy. Od Ciebie zalezy czy to akceptujesz lacznie z udawaniem, ze problem nie i
            > stnieje.

            Nie posiadam klow i pazurow. Zwykle odpuszczam. W necie i w zyciu tez. Posiadacze klow i pazurow wygrywaja ze mna. Nie martwi mnie to.

            > U czlowieka najgrozniejsza bronia jest umysl. Jeszcze grozniejszy jest umysl ud
            > ajacy, ze nie jest zniewolony. "Spokoj spoleczny" katolandu.

            Ale Ty sie nie nabierasz na udawanie. Ja moze czasem - tak.

            tete
            • rycho7 eugenika 07.02.13, 16:40
              t_ete napisała:

              > Ale niektorzy sa naprawde inteligentni.

              Ciesze sie, ze czynem pokazujesz swoje przekonanie, ze statystyki klamia. Ciekawe co na temat tychze inteligencji ma do powiedzenia ewolucja. Czemu stale sie troszczy aby mial kto zamiatac i tluc kamienie?

              > Nie posiadam klow i pazurow. Zwykle odpuszczam. W necie i w zyciu tez.
              > Posiadacze klow i pazurow wygrywaja ze mna. Nie martwi mnie to.

              Ucieklas od tego o czym ja napisalem. Nie musze naciskac. Aluzju ponial.

              > Ale Ty sie nie nabierasz na udawanie.

              Dalem sie nabrac w kluczownym momencie. ...
    • oleg3 Okiem cynika 06.02.13, 14:03
      Popatrzmy na narzeczonego Murzyna, Eskimosa czy Papuasa jako na nowy produkt dostępny na rynku. Praktyka i teoria (o ile taka istnieje) marketingu widzi to tak.

      Ponieważ nie wszyscy konsumenci akceptują nowości w tym samym czasie możliwe jest ich sklasyfikowanie w kilku grupach. Podstawą tej klasyfikacji jest tempo akceptacji z tego punktu widzenia można wyróżnić pięć grup nabywców:
      Pionierów
      Pionierzy – są pierwszymi konsumentami, którzy akceptują pojawiającą się nowość. Pionierzy stanowią 2.5% całego rynku docelowego.
      Wczesnych naśladowców
      Są bardziej podatni na oddziaływanie środków masowego przekazu niż pionierzy i stanowią 13.5% rynku docelowego.
      Wczesną większość
      Wczesna większość – obejmuje konsumentów, którzy akceptują nowość stosunkowo szybko, choć decyzja o zakupie wymaga dłuższego namysłu. W tej grupie jest niewielu liderów opinii, stanowią 34% rynku docelowego.
      Późną większość
      Są dość sceptycznie nastawieni do wszystkiego, co nowe. Akceptacja nowego produktu często wynika z presji społecznej lub ekonomiczne konieczności. grupa ta obejmuje 34% rynku docelowego.
      Maruderów
      Maruderzy – to konsumenci mocno przywiązani do tradycji, zorientowani w swoich działaniach na przeszłość. W czasie, gdy maruderzy dokonują zakupu nowości, inni akceptują już zupełnie inne produkty. Grupa ta stanowiąca 16% rynku docelowego/





      • wikul Jestem "młodym, wykształconym, z dużego miasta" 06.02.13, 14:45
        Na imię mi Piotr, mam 30 lat, ukończyłem WPiA w Łodzi, można więc mnie uznać za stereotypowego "młodego, wykształconego, z dużego miasta". Jednak swoistym curiozum jest fakt, iż popieram PiS. Ale spokojnie, nie zamierzam nikogo w redakcji "Gazety" ani obrażać, ani o nic oskarżać.
        Nie padnie ani słowo o Smoleńsku, ani o modnych ostatnio związkach partnerskich.
        Postanowiłem do was napisać z tego względu, iż w środowisku, którego jestem zwolennikiem, niestety nie znajdę odpowiedzi na dręczące mnie pytania, a u was, paradoksalnie, mogę takowe znaleźć. ...


        wyborcza.pl/1,126764,13352419,Jestem__mlodym__wyksztalconym__z_duzego_miasta___popieram.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#ixzz2K7stCgZJ

        Myślę że to pasuje do wątka.
        • rycho7 przerazajace 06.02.13, 16:30
          wikul napisał:

          > Chciałbym wyleczyć się z tej zakorzenionej głęboko w mojej świadomości rusofobii, nie tylko dla mojej Lubej, ale i dla siebie samego, zrozumieć tą osławioną duszę rosyjską i wiem, że istnieje literatura, która mi na to pozwoli, jednak moje środowisko nie zapewni mi takich źródeł.

          Asfalt musi lezec na swym miejscu. To o Puszkinie.

          Z pewnym takim zdziwieniem dowiedzialem sie, ze dozylem takich czasow.
        • ada08 Re: Jestem "młodym, wykształconym, z dużego miast 06.02.13, 19:59
          Przeczytawszy ten list zadumałam się nad znaczeniem słowa wykształcony.
          a.
          • oleg3 Re: Jestem "młodym, wykształconym, z dużego miast 06.02.13, 20:42
            ada08 napisała:

            > Przeczytawszy ten list zadumałam się nad znaczeniem słowa wykształcony.
            smile smile

            Nie jestem pewien czy ktoś (autor, redakcja) nie robi sobie jaj. W końcu Rosjanie to nie Chińczycy czy Marsjanie. Tego młodego pewnie ominęła fala zainteresowania Wysockim czy Bułhakowem. Moja rada: niech jedzie na koncert Aloszy Awdiejewa.
            • rycho7 Re: Jestem "młodym, wykształconym, z dużego miast 06.02.13, 21:00
              oleg3 napisał:

              > Moja rada: niech jedzie na koncert Aloszy Awdiejewa.

              To nie takie proste. Jestem daleki od prostych rad. Znam i lubie Rosjan. Tyle, ze moje rady kojarza mi sie z trudami mlodosci. Z uczeniem sie na pamiec poezji. Przepieknej. Ja nie przepadam za poezja. Ale tej rosyjskiej warto sie bylo uczyc.

              Ostatnio mialem "rosyjski" kontakt. Pozostalo przy jezyku polskim. Ale rozmowa byla w rosyjskim duchu. A moze niemiecka mentalnosc?
          • rycho7 zadumaj sie nad pojeciem podazy wyksztalcenia 06.02.13, 21:10
            ada08 napisała:

            > Przeczytawszy ten list zadumałam się nad znaczeniem słowa wykształcony.

            Wyznanie pieknoducha?
          • dachs Re: Jestem "młodym, wykształconym, z dużego miast 06.02.13, 21:36
            ada08 napisała:

            > Przeczytawszy ten list zadumałam się nad znaczeniem słowa wykształcony.
            > a.

            Nie frasuj się, Ado. Autor listu użył tego słowa z pewnością nieświadomie. smile
          • benek231 Re: Jestem "młodym, wykształconym, z dużego miast 06.02.13, 22:01
            ada08 napisała:

            > Przeczytawszy ten list zadumałam się nad znaczeniem słowa wykształcony.
            > a.
            >
            >
            *Pozwol, ze Cie wespre... smile

            "Czlowiek Wyksztalcony"

            www.youtube.com/watch?v=SWOAapRdvRw
            • dachs A Ty potrafisz się zadumac? 06.02.13, 22:45
              benek231 napisał:


              > *Pozwol, ze Cie wespre... smile
              • benek231 Poszła won... :O) 07.02.13, 08:07
                n/t
        • t_ete Do watka pasuje 06.02.13, 22:13
          ale ciezko mi uwierzyc w szczerosc wyznania mlodego czlowieka smile


          tete
        • jenisiej Hehe, zabawne 06.02.13, 22:38
          Ale czytelnicy są czujni. Najbardziej popularny komentarz:

          To, że zwolennik PiS zwierza się "Gazecie Wyborczej" ze swoich rozterek miłosnych jest tak prawdopodobne jak ciąża Anny Grodzkiej z Robertem Biedroniem.
        • krates-8 Listy do redakcji Czerwonego Sztandaru 12.02.13, 01:48
          ładnie skomentował

          kurakles 6 dni temu

          Nie chciałbym być Polakiem,
          Polakiem być - to wstyd.
          Nie można ufać takim,
          Co drugi z nich, to Żyd.
          Co trzeci to literat
          Na żołdzie CIA
          Co czwarty ksiądz, a teraz
          Spiskują wszyscy trzej.

          Aż przypomniała mi się piosenka Kaczmarskiego szydząca z lewicowych propagandystów, otwierająca się powyższymi słowami. Kończyła się bowiem o tak:

          I chyba na tym koniec.
          Papieros w ręku drga...
          A, jeszcze podpis: pionier -
          Iwan, liet szest', Moskwa.


          Cały tekst: wyborcza.pl/1,126764,13352419,Jestem__mlodym__wyksztalconym__z_duzego_miasta___popieram.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza&v=1&obxx=13352419#opinions#ixzz2Kdq3uOg0
    • andrzejg Zgadnij kto przyjdzie na obiat 06.02.13, 23:38
      to chyba wolałbym homoseksualistę
    • pro100 tresować leminga od przedszkola 07.02.13, 21:09
      niezalezna.pl/38157-homobajka-dla-przedszkolakow
      to na starość nawet nie bałaknie na związek partnerski pani z pieskiem, czy juhasa z owiecką.
      poza tym nauka potrafi wymusić już krzyżówki międzygatunkowe i taki np capobiedroń powinien także mieć pełnię praw.
      • jenisiej To jakaś konserwatywna książeczka... 07.02.13, 21:40
        ...prawie jak opowieści o kwiatkach i motylkach.

        Mamami Maćka i Karoli są Sabina i Krysia. Obie są lesbijkami.
        Ponieważ dwie kobiety nie mogą mieć ze sobą dzieci, poprosiły o pomoc Stefana. Stefan jest gejem […] i kocha Andrzeja. Stefan i Andrzej są parą, jak małżeństwo.


        Brakuje mi tu bardzo ważnej informacji: Dzieci Stefana, Maciek i Karola, będą mogły żyć ze sobą, jak małżeństwo, i mieć ze sobą dzieci!

        I przekażą tę pochodnię postępu w sztafecie pokoleń!
        • pro100 Re: To jakaś konserwatywna książeczka... 07.02.13, 23:02
          jenisiej napisał:

          > ...prawie jak opowieści o kwiatkach i motylkach.
          >

          fakt, nic o lizaniu rowa itp
          www.dailymotion.com/video/x4wufl_joanna-najfeld-vs-jacek-adler-w-wsi_news#.URQj6PIobh4
          • wikul Re: To jakaś konserwatywna książeczka... 08.02.13, 00:16
            No dobrze "Wszyscy się lizali, nikt nie wkładał"

            kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,13321794,_Wszyscy_sie_lizali__nikt_nie_wkladal____ze_wspomnien.html
            • pro100 wydaje się, 08.02.13, 07:12
              że postempaki zrobią wszystko by choć na chwilę nie myśleć o dniu w którym zalegalizują 4 żony.
          • snajper55 Re: To jakaś konserwatywna książeczka... 12.02.13, 13:48
            pro100 napisał:

            > www.dailymotion.com/video/x4wufl_joanna-najfeld-vs-jacek-adler-w-wsi_news#.URQj6PIobh4

            Piękny przykład uczestniczki dyskusji, która nie pozwala innym się wypowiedzieć, wchodzi w słowo, zagłusza odpowiedzi innych. Metoda zakrzykiwania bardzo często stosowana przez zwolenników naszej "prawej" strony. Czy oni jakieś szkolenia przechodzą, że tak samo się zachowują czy też wynika to z podobnych cech ich charakterów - apodyktyczności, braku tolerancji, pychy, samozadowolenia, przeświadczenia o własnej nieomylności. "Kultura z wyższej półki" w pełnej krasie.

            S.
    • wikul Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 14.02.13, 16:03
      A gdyby przyszedł Gowin z Grodzką ? Czy to też byłby test na tolerancje. Sprawdzian liberalizmu ?

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,13401221,_Nie_mam_zdania__czy_Grodzka_jest_mezczyzna__czy_juz.html#MT
      • t_ete Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 15.02.13, 00:03
        wikul napisał:

        > A gdyby przyszedł Gowin z Grodzką ? Czy to też byłby test na tolerancje. Spraw
        > dzian liberalizmu ?

        Gdyby Gowin z Grodzka przyszedl do Ciebie ? smile
        Z pewnoscia bylby to niezapomniany wieczor Wikulu.
        Chcialabym, chciala ...

        smile

        tete

        ps. gdyby tak mnie odwiedzili - pewnie siedzialabym w kaciku sluchajac dyskusji z tchem zapartym ... Ty sobie wyobrazasz ... tak bez kamer ? Byloby normalnie wink
        • wikul Re: Zgadnij kto przyjdzie na obiad 15.02.13, 14:50
          t_ete napisała:

          > Gdyby Gowin z Grodzka przyszedl do Ciebie ? smile
          > Z pewnoscia bylby to niezapomniany wieczor Wikulu.
          > Chcialabym, chciala ... smile
          > tete

          Rozśmieszyłas mnie Tete. Wolalbym Gowina z Godsonem. Z Gowinem chętnie bym podyskutował z Grodzką chyba nie miałbym o czym.

          > ps. gdyby tak mnie odwiedzili - pewnie siedzialabym w kaciku sluchajac dyskusji
          > z tchem zapartym ... Ty sobie wyobrazasz ... tak bez kamer ? Byloby normalnie
          > wink
          • rycho7 roi sie Monopartia 15.02.13, 15:45
            wikul napisał:

            > Wolalbym Gowina z Godsonem.

            Jestescie w fazie POobcinania skrzydelek? Model T w kazdym kolorze byle byl czarny.

            Gospodarz przyjmuje jedynie cyngli z wlasnej hewry.
            • wikul Rycho, fantastycznie się z tobą dyskutuje ... 15.02.13, 15:55
              ... jak z dupą w nocy.
              • rycho7 Re: Rycho, fantastycznie się z tobą dyskutuje ... 15.02.13, 17:22
                wikul napisał:

                > ... jak z dupą w nocy.

                Nie siedze w Twojej glowie, wiec nie wiem czy to nie jest zakamuflowany komplement. Na zasadzie "utartych torow" przyjme, ze nie jest.

                Zapewne trudno Ci bedzie w to uwierzyc ale ja nie otrzymuje SMSow ze zdaniami ktore zaakceptujesz w konwersacji. Ja bardzo Ci zalezy to w skladch makulatury moge poszukac pozolklych numerow "Notatnika Agitatora". Teksty beda na czasie.

                To, ze tego nie dostrzegasz czyni wymiane slow zabawniejsza. W ogole wygladasz na slabo zorientowanego, nie wiesz co robic w nocy ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka