Polacy mają jakoś hopla na punkcie tej kobiety. robią z niej diabła którym nie
jest, do czego przyczynają się polskie media, które wydzierają z kontekstu jej
wypowiedzi i przekręcają prawdę, bo w ten sposób więcej gazet się sprzeda.
Dlatego, żebyście się dowiedzieli jak jej pozycja na temat odszkodowań
naprawdę wygląda tłumaczenie artykułu z wczorajszej Frankfurter Allgemeine
Sonntagszeitung>
Erika Steinbach pozostaje przy "zerowym rozwiązaniu"
"Dzień ziemi ojczystej": Opory w prezydium związku wypędzonych
Berlin. Erika Steinbach (CDU), prezes Związku Wypędzonych (BdV) jest, mimo
szerokiego oporu we własnym związku, dalej gotowa do przyjęcia wewnętrznego
rozwiązania przy odszkodowaniach niemieckich wypędzonych. Na "Dniu ziemi
ojczystej", corocznym głównym spotkaniu BdV, powiedziała, że takie rozwiązanie
jest jedynym możliwym rozwiązaniem, od kiedy kanclerz Schröder się publicznie
wypowiedział przeciwko majątkowym roszczeniom wypędzonych wobec krajom
przepędzającym. "Jeżeli tak jest, a na to wygląda, to musi on zmienić ramowe
warunki", żąda Erika Steinbach."To znaczy, że pozostaje mu tylko krajowe,
wewnętrzne rozwiązanie, czy nam to pasuje czy nie." Pani prezes powtórzyła
sformułowanie, że przy ukrztałowaniu tego czysto niemieckiego, wewnętrznego
rozwiązania jest również gotowa do wspierania materialnie zerowgo rozwiązania
(czyli pewnie jakieś symboliczne i znikome odszkodowania od niemieckiego
państwa). Wie ale, że w BdV nie każdy tak myśli. Wewnętrzne rozwiązanie, przy
którym Niemcy, jako kraj, który spowodował drugą wojnę światową, zapłacić mają
odszkodowania, jest żądane przez polskich polityków, ale odrzucane przez rząd
niemiecki i większość prezydium BdV. Od kiedy pani Steinbach wypowiada się za
tym rozwiązaniem, trafia na opór we własnym związku. Dlatego też do tej pory
nie doszło do wspólnego oświadczenia prezydium, które miało być opublikowane
końcem sierpnia.
Komentarz tej gazety>
Odwaga Eryki Steinbach
Erika Steinbach, prezes BdV, rozwala bzdury niemieckiego samooszukania, i
trafia na opór. Koncept, dla którego się roztrzygneła, wychodzi na to, że
słuszne materialne roszczenia przepędzonych nie mają się więcej kierować wobec
krajów, z których przepędzeni pochodzą, ale wobec państwa niemieckiego.
Ta zmiana w polityce BdV nie relatywuje współwiny tych krajów w katastrofie
niemieckiego exodus po 1945. Pozycja pani Steinbach bierze tylko pod uwagę, że
wiele z tych krajów, przede wszystkim Polska, w mniejszym rozmiarze
Czechosłowacja, musiały w prawie niewyobrażalnym stopniu cierpieć przez
niemiecką okupację. Tylko w Polsce zgineło około 5 millionów ludzi. Ponieważ
polski rząd już w 1953 roku zrezygnował ze wszystkich prywatnych i państwowych
roszczeń wobec Niemiec, każde niemieckie roszczenia wobec Polski wychodziły by
na taką sytuację jak w tragicznej komedii science fiction "Brazil", gdzie
torturowany ma ponieść koszty za torturowanie.
Ale jeżeli okupowane krajen według zdrowego rozsądku, nie powinny płacić,
gdzie pozostają przepędzeni ze swoim cierpieniem? Niemiecki prawodawca musi
uznać, że ich nieszczęście wyrosło z wojny, za które Niemcy są odpowiedzialne
i z której Niemcy materialnie - przynajmniej w porównaniu z sąsiadami, na
których napadli - wyszły z nieprawdopobnym szczęściem. Z tego wyrasta
odpowiedzialność, też wobec przepędzonych. Wszystkie rządy niemieckie od
Adenauer do Schrödera do tej pory się chowały przed tą odpowiedzialnością -
tylko na to zwróciła uwagę Erika Steinbach.
Zrobiłem sobie dużo trudu z tłumaczeniem. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta.