31.08.17, 18:11
Miałam też nazwać ten watek "dlaczego lubię telewizję" smile

A to dlatego, że kolejny raz (setny, milionowy) znajduję w telewizji coś, czego nie mogłam znaleźć gdzie indziej.

Dzisiaj wieczorem - nie widziałam, ale po tym co do tej pory czytałam o filmie - polecam.
Ale kino+ godz. 20:10
Krew Saamów (Sameblod) - dramat obyczajowy, Szwecja 2016, reż. Amanda Kernell, wyk. Lene Cecilia Sparrok, Mia Erika Sparrok, Maj-Doris Rimpi, Hanna Alström, Anders Berg, Katarina Blind, Emilia Bostedt (107 min)
Premiera w telewizorze. Polecam gorąco nie tylko dlatego, że jest to świetny film sam w sobie, ale głównie dlatego, że porusza bardzo wstydliwą, niewygodną dla Szwedów kwestię. Chodzi o "trudne relacje" między ludami tubylczymi, a kolonizatorami, czyli w tym przypadku między Lapończykami (Samami), a Szwedami. Otóż wizerunek Szwecji jako kraju znanego ze swojej tolerancji i otwartości na imigrantów oraz mniejszości narodowe mija się nieco z prawdą. Lapończycy od lat walczą o ratyfikowanie przez Szwecję konwencji ONZ o prawach ludów pierwotnych, którą podpisało większość krajów świata. Konwencja ta zmusiłaby Szwedów do oddania Lapończykom, przynajmniej pod zarządzanie, olbrzymich obszarów, które jeszcze do 1846 roku do nich należały. Niewątpliwie wywołałoby to stanowczy sprzeciw obecnych szwedzkich "właścicieli" tych ziem, więc żaden rząd nie zdecyduje się z własnej woli na ruszenie tej kwestii. Ponadto, mimo że Szwedzi, zmuszeni przez Unię Europejską, uznali w 2000 r. oficjalnie Lapończyków za mniejszość narodową, to dotychczas nie przeprosili ich za setki lat skrajnej dyskryminacji, w tym nawet przymusowej sterylizacji. Dopiero w ostatnich latach stosunek państwa do Lapończyków jest jako tako poprawny, a media chętnie promują kulturę lapońską. Jednak Samowie wciąż czują się i naprawdę są dyskryminowani we własnym kraju. A przechodząc do filmu, to poznajemy w nim niejaką Christiane, która wraca w rodzinne strony na pogrzeb swojej siostry. I ten powrót przypomina jej, dlaczego jako czternastolatka opuściła dom. Christiane nazywała się kiedyś Elle-Marja i pochodzi z plemienia Saamów, żyjącego z hodowli reniferów. Jako nastolatka, wraz z siostrą i innymi lapońskimi dziećmi trafiła do szkoły z internatem, gdzie uczyły się m.in. poprawnego języka szwedzkiego. W szkole były upokarzane, co w dziewczynie wywołało bunt. Uciekła więc, i prócz imienia zmieniła w swoim życiu coś jeszcze. BARDZO WARTO ZOBACZYĆ.



Obserwuj wątek
    • issa-a Re: Ale kino 31.08.17, 19:39
      od jakichs 2 lat nie ogladam dramatow. Nawet tych dobrych.
      Dosyc mam umartwiania sie, chyba życie przerosło fikcje, nie daje rady.
      Wole durny film na Romace, ale "przyjazny".
      Gdzie sa sympatyczne komedie, na ten trudny czas?
      • joa66 Re: Ale kino 31.08.17, 20:07
        W sumie podobnie. Ale czasami się boję, że jak nie teraz to nigdy. W razie czego - zawsze mogę wyłączyć.
        • morgen_stern Re: Ale kino 31.08.17, 20:14
          To jest ta kolejna chwila, w której żałuję, że nie mam telewizji smile Na Ale kino były świetne filmy czasem.
          O trudnej historii Saamów opowiada też "Hen" Wiśniewskiej (tu akurat na terytorium Norwegii), ale dzieje bardzo podobne. Polecam.
          • joa66 Re: Ale kino 31.08.17, 21:56
            Dzięki.

            I to są własnie te chwile, przez które nie mogę się zdecydowac na rezygnację z TV smile
    • spanish_fly Re: Ale kino 31.08.17, 21:53
      Przypadkiem włączyłam i wciągnęło mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka