Gość: Karol_F
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
16.04.02, 10:58
Zawsze zwalczałem antysemityzm. Broniłem narodu, który tyle wycierpiał wskutek
zbrodni i niegodziwości antysemitów.
Teraz jestem bezradny. Ariel Szaron wytrącił mi wszystkie argumenty z ręki.
Trudno zrozumieć, jak Niemcy, naród, który wydał tylu uczonych i artystów, mógł
oddać władzę w ręce takiego pajaca, jak Hitler, który doprowadził ich do
zbrodni, za którą zapłacili klęską, zniszczeniem i utratą znacznej częsci
obszaru państwa. Jeszcze trudniej zrozumieć, jak Żydzi, naród, który wydał
tylu uczonych i artystów, po doświadczeniach Holocaustu mógł oddać władzę w
ręce zbrodniarza z Szabry i Szatili, który na zawsze uczynił z Izraela państwo
bandyckie.
Dawno temu podziwiałem Izrael - państwo, które cieżko doświadczony, odradzający
się naród zbudował dla siebie na piaskach pustyni. Podziwiałem kibuce -
realizację marzenia o sprawiedliwości społecznej. Dopiero, gdy Izrael zaczął
budować osiedla na terytoriach okupowanej Palestyny, zacząłem się niepokoić.
Gdy żydowski fanatyk zabił premiera Rabina, który był o krok od stworzenia
trwałego pokoju, miałem nadzieję, że proces pokojowy będzie trwać nadal. Gdy
dla zdobycia władzy Netaniahu dopuścił do władzy żydowski ciemnogród - partie
skrajnej prawicy - niepokój wzrastał. Teraz już nie mam wątpliwości, że Izrael
poszedł w ślady Trzeciej Rzeszy, że pewien poparcia siedmiomilionowej
społeczności żydowskiej USA kpi sobie z protestów opinii światowej. Wstyd mi,
że polska delegacja do ONZ w strachu przed USA wstrzymała się od głosu w
sprawie rezolucji, wzywającej Izrael do powstrzymania zbrodni.
Przykro mi, patrząc na rozradowane, triumfujące gęby antysemitów, ale jestem
dziś bezsilny.