cepekolodziej
03.02.19, 10:54
W latach bezpośrednio po wojnie na 'poniemieckich' terenach ogromna masa książek, czasopism, druków. Szło to wszystko - no, niemal - na makulaturę, gniło na składowiskach, było palone.
Lubiłem zwiedzać zrujnowane domy, opuszczone mieszkania. Znajdowałem tam często przykłady starej niemieckiej karykatury, humorystyczne przedstawienia praktyk medycznych. Ulubiony temat: lewatywa, ręczne wydobywanie utwardzonej zawartości kiszki stolcowej.
Pacjent, tłustawy, leży na boku, głowa - blond loczki, błękitne oczy, kąciki ust boleśnie w dół - na poduszce, trzyma w dłoniach zwiniętą gazetę, na pierwszym planie lekko wyolbrzymiona sempiterna, otwór odbytowy zamknięty
W obrazie pojawia się druga postać, ktoś nieodmiennie wysoki i chudy, czarnowłosy i nie-do-golony. W żylastych dłoniach dzierży wielką lewatywę, której końcówkę już był wetknął w odbyt pacjenta. Twarzy pacjenta nie widać, zasłania ją rozpostarta gazeta.
W następnym obrazie ręka chudego bruneta wydobywająca z rozwartego odbytu grudę kału. Twarz pacjenta w wyrazie uszczęśliwienia.
Prastare obrazy. Ale celnie odtwarzające ponadczasową polityczną rzeczywistość.
-----------------------------
Все это рок-н-ролл!