Gość: wertyk
IP: *.adsl.inetia.pl
18.10.09, 19:52
Sama nie wiem, co mam myslec. Robilam tam sporą imprezę grupową. W sobote
wieczor w tej duzej knajpie byla tylko nasza grupa (gorne pietro bylo zajete
tylko przez nas, a bylo nas 20pare osob, wiec zajelismy raptem 1/3 gornej
sali), na dole zajete bylo w porywach do 3 stolików. Restauracja zarobiła na
nas ponad 2tysiace zlotych, ale kelner zaczal sie pieklic przy placeniu, ze
dostal za maly napiwek. Z jednej strony go rozumiem, ale z drugiej strony wtf,
chyba profesjonalista sie w takiej sytuacji zamyka i nic nie mowi, a on walnal
cala filipikę, gadal co o "prztyczkach w nos", "zartach z niego", "wszedzie na
swiecie" itd. Kolezanka, ktora płaciła (a byla tylko posredniczka, bo impreza
byla skladkowa, my mialysmy osobne rachunki z powodu platnosci kartą),
popłakała się przez niego. Niestety gastronomia to taka praca, ze nawet majac
do czynienia z najwiekszym chamem, trzeba sie ugryzc w jezyk, a sytuacji w
ktorej owy "cham" stanowi gros dziennego utargu i z dobrej woli stara sie dac
choc maly napiwek (cca 20pln) kelnerowi, to juz jest dla mnie naprawde
niezrozumiale. Na pewno juz tam nie wroce.