benek231
24.06.19, 07:18
PiS buduje oligarchię, by umocnić swoją władzę. Dlatego prezesi spółek płacą na fundusz wyborczy
Dominika Wielowieyska
24 czerwca 2019 | 06:00
Partia Jarosława Kaczyńskiego zmienia system finansowania ugrupowań politycznych w karykaturę. Wykorzystuje do tego państwowe spółki.
Partie polityczne są w Polsce finansowane z budżetu, mogą też przyjmować limitowane darowizny od osób prywatnych. Te przepisy uchwalono dlatego, aby politycy nie wisieli u klamki biznesmenów i byli bezstronnymi arbitrami przy rozstrzyganiu konfliktów między różnymi lobby gospodarczymi. I by obowiązywały jasne reguły finansowania dające każdemu szansę na zaistnienie.
Jednym z poważnych zarzutów wobec tych reguł było to, że betonują scenę polityczną. Dają sporo pieniędzy największym formacjom, bo wysokość subwencji zależy od liczby zdobytych głosów w wyborach. To nie jest zła reguła: popierając jakąś partię, decydujemy także o przekazaniu jej ułamka swoich podatków.
Niestety, dziś zarzut o betonowaniu sceny politycznej staje się prawdziwy. Ale nie dlatego, że przepisy są złe, tylko dlatego, że PiS znalazł nowe perpetuum mobile na swoje kampanie wyborcze.
To prawda, że o wyniku wyborów decydują nie tylko pieniądze. Do Sejmu wiele razy dostawały się nowe ugrupowania, które bogate nie były. Niemniej pieniądze są ważne i mogą przechylić szalę zwycięstwa na czyjąś korzyść.
Prezes Kaczyński od lat 90. XX w. konsekwentnie budował swoje zaplecze finansowe wokół spółki Srebrna. W 2018 r. chciał z wykorzystaniem kredytu ze zrepolonizowanego banku Pekao SA zbudować w Warszawie komercyjny drapacz chmur za mniej więcej 1,2 mld zł, który zapewniałby nowy potężny strumień finansowania środowiska PiS poza oficjalnym systemem wsparcia partii z budżetu. To kapitalizm polityczny.
Teraz ujawniamy inny mechanizm. Ludzie, którzy dzięki łasce PiS dostali posady w spółkach skarbu państwa – a nigdy wcześniej żadna inna partia nie wymieniała tak często i w takiej liczbie menedżerów firm – masowo wpłacali darowizny na fundusz wyborczy. To nie pojedyncze przypadki, które mogły się zdarzyć. To zaplanowany system pośredniego drenowania państwowych spółek, tak aby część pieniędzy wędrowała na konta partii rządzącej.
W ten sposób PiS, łamiąc standardy, zapewnia sobie kolejne źródło finansowania, którego partie opozycyjne nie mają. Zwiększa się przepaść między możliwościami obozu władzy a możliwościami jego politycznych adwersarzy.
To psucie demokracji, budowanie państwa oligarchicznego, które ma służyć głównie jednej idei: umacnianiu władzy PiS.
wyborcza.pl/7,75398,24928157,pis-buduje-oligarchie-by-umocnic-swoja-wladze-dlatego-prezesi.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.glowka
Od dwoch lat twierdze, ze obsadzenie przez PiS posad w spolkach skarbu panstwa swoimi ludzmi, od gory do sprzataczki, a nastepnie windowanie ich plac, premii, nagrod, musi byc zwiazane z systemem wyplacania sie partii. Uwazalem, ze zatrudnieni w tych spolkach placa Partii haracz za mozliwosc intratnej pracy. Co i tak oplaca im sie, nawet po odjeciu wplacanych kwot.
No i prosze, znow wyszlo na moje. Pomimo zapewnien klero-faszystow, ze ich rzady charakteryzowac sie beda uczciwoscia i przejrzystoscia. Gdy tymczasem podatnik rabany jest na potege i opluwany prosto w twarz.
Tzw. "suweren" to glownie beneficjenci rezymu, wlacznie z zatrudnonymi w spolkach skarbu panstwa. Oni, czyli taki np. Sz0k, Perla, Kretynluka, Qwardian, Piq, Oleg3, przejmuja sie nadal "afera osmiorniczkowa", a rabowane ze spolek miliardy nie robia na nich najmniejszego wrazenia. Ktore to spolki, jak sama nazwa mowi, przynajmniej w czesci sa wlasnoscia podatnika.
Kaczynski to tepy komunistyczny leb, ktory stosuje to czego nauczyl sie wczesniej kiedy nalezal do PZPRu, tzn. finansowania potrzeb Partii poprzez dojenie panstwowych przedsiebiorstw.