Dodaj do ulubionych

Linda Lovelace nie żyje

24.04.02, 08:34
Linda Lovelace, who has died aged 53 as a result of injuries sustained in a car
crash, was both the best and worst advertisement for pornography. As the star
of Deep Throat (1972), she helped make porn "chic." For a little while after
its release, the dirty movie ceased to exist, while the triple-X adult feature
provided a night out for swinging couples.

Yet only eight years later, in her third autobiography, Ordeal, Lovelace
claimed she had been hypnotised, beaten and threatened at gunpoint to have sex
in front of the cameras - and she spent the rest of her life campaigning
against pornography. She also claimed that two earlier autobiographies, The
Intimate Diary Of Linda Lovelace and Inside Linda Lovelace - in which she made
statements like "I live for sex" - had been fabricated by ghost-writers.

As for the facts, it is generally accepted that she was born Linda Boreman, the
daughter of a New York policeman, in the Bronx, and had an unhappy home life.
After leaving school, she may have worked in a boutique and as a photographer.
In 1970, she met Charles "Chuck" Traynor, a pornographer who made "loops",
short 8mm films, sold and shown illegally. Lovelace appeared in at least eight,
the most notorious of which showed her having sex with a dog. She and Traynor
married.

Deep Throat was not the first hardcore feature film to test New York's
obscenity laws, and it is technically and artistically of very poor quality.
But it had a relatively big budget of $24,000, and a lot of publicity.
Lovelace, quite pretty, but thin and angular - and nothing like the pouting,
big-breasted Playboy models that American men have always preferred - plays a
woman who, because her clitoris is in her throat, can only find satisfaction
through oral sex, something she appears to do with enthusiasm.

Somewhat surprisingly, the reviews praised the film's style and humour, and
soon New York society began to patronise the World cinema, a grind-house near
Times Square. By 1973, the title was so well known that a Washington Post
editor used it as a pseudonym for a Watergate informer.

Lovelace appeared in three more films: the inevitable Deep Throat Part II
(1974); then Linda Lovelace Meets Miss Jones (1975), opposite another porn
superstar, Georgina Spelvin; and, finally, Linda Lovelace For President (1975),
an unsuccessful soft core comedy. Although Deep Throat was shown widely in
unlicensed premises in Britain, it did not get a British Board of Film
Classification certificate until 2000.

It was after she divorced Traynor, who married Marilyn Chambers, a more
conventional porn beauty, that Lovelace claimed she had been forced into
pornography. The press was generally sceptical but, although she named names,
nobody sued. She later became a star attraction again, but at events organised
by Women Against Pornography, and, in 1984, she testified at hearings of the
Meese Commission, established by President Reagan to investigate the effects of
pornography on women and children.

Yet another autobiography, Out of Bondage (1986), made more rumours official,
notably that "one of New York's five Mafia families" had profited from the
success of Deep Throat. Exactly by how much is still not known: the most quoted
amount is $600m, but many reports put the true figure in excess of the $750m
earned by Harry Potter And The Philosopher's Stone, officially the world's most
successful film.

In Out Of Bondage, Lovelace also claimed that she had contracted hepatitis from
a contaminated blood transfusion, and breast cancer from silicone implants that
Traynor had demanded. Certainly, in her last television interview last year,
she looked almost unrecognisable, and was barely able to speak.

Based in Denver, Colorado, since 1990, she is survived by her second husband,
Larry Marchiano, and their two children.

Linda Lovelace (Linda Susan Boreman), actor, born January 10 1949; died April
22 2002

Obserwuj wątek
    • Gość: kunce Re: Linda Lovelace nie żyje IP: *.chello.pl 24.04.02, 09:13
      dawno temu, w Literaturze na świecie (kwiecień'88) opublikowano 'Prawdziwą
      historię Lindy Lovecace" pióra Glorii Steinem. "Głębokie gardło", które
      uczyniło z niej pierwszą gwiazde porno i sprawiło, że ten gatunek stał się
      wręcz modny, nie dało jej pieniędzy ani szczęścia. Nakręcony w 1972 roku w
      przeciągu zaledwie kilku dni film, kosztował grosze, jakieś 40 tyś.$., a w
      ciagu kilku pierwszych lat zarobił ponad 600 mln $. Pokazywał, wręcz
      instruktazowo, co śliczna dziwczyna o niewinnej buzi może osiąnąć w
      pieszczotach oralnych, jeśli się tylko trochę przyłoży. I jaka sama będzie
      szczęśliwa. Dziewczynie za role dano 1 200$, których zresztą nigdy nie
      zobaczyła na oczy, bo na wszystkim kładł ręke mąż...
      Na poczatku lat osiemdziesiatych ukazała się książka Lindy, w której opisała
      kulisy swego życia z mężem-tyranem, pod dyktando którego powtarzała, że nie ma
      żadnych zahamowań i świetnie sie bawi tym, co robi. A mąż, wykorzystując
      popularność, umawiał ja np. na randki z 5 facetami, którzy pragnęli przeżyć
      zbiorowy gwałt, pozwalał klientom bić i traktować ja tak brutalnie, że
      spowodowało to trwałe uszkodzenie odbytu i naczyń krwionośnych w nogach.
      Ale, jak powiedział Tym, jest prawda czasu i prawda ekranu. Prawda o
      szczęśliwej Lindzie, artystce technik oralnych, żyć będzie dzięki celuloidowej
      taśmie.
      • Gość: kunce czyżby nikt nie widział Lindy w "Głębokim gardle"? IP: *.chello.pl 26.04.02, 14:33
        ...aż trudno uwierzyć.
        • tyu ja też nie - a powinienem? /no txt/ 26.04.02, 17:08
          • Gość: kunce Re: ja też nie - a powinienem? /no txt/ IP: *.chello.pl 26.04.02, 18:29

            nie, bo ani pani Linda, ani "Głębokie gardło" nie jest niczyją "powinnością".
            Mogłoby być jednak tematem do dyskusji, pretekstem do wymiany myśli... jednak...

            ...może jednak wróćmy do "Małego Księcia"? jest też rozpoznane grono miłośników
            Puchatka...

            • Gość: Imagine Re: ja też nie - a powinienem? /no txt/ IP: *.unl.edu 26.04.02, 18:38
              Gość portalu: kunce napisał(a):

              >
              > nie, bo ani pani Linda, ani "Głębokie gardło" nie jest niczyją "powinnością".
              > Mogłoby być jednak tematem do dyskusji, pretekstem do wymiany myśli... jednak..
              > .
              >
              > ...może jednak wróćmy do "Małego Księcia"? jest też rozpoznane grono miłośników
              >
              > Puchatka...
              >

              No wlasnie. Czasami zadziwia mnie fakt, jak malo wiem o tym swiecie, ze ktos
              inny cos, gdzies, czytal, widzial, ba.... potrafi pamietac jakies tam Glebokie
              Gradlo. Ja jednak zyje na peryferiach i cieszy mnie to.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: kunce wsi spokojna, wsi wesoła IP: *.chello.pl 26.04.02, 19:03
                rzeczywiście, czasami lepiej nie widzieć. Wtedy nawet po wielu latach nie stają
                Ci przed oczyma wyraźnie widoczne w niektórych ujęciach siniaki na ciele młodej
                gwiazdeczki porno. Nie zastanawiasz się, dlaczego jej ojciec, matka nie
                zareagowali widząc swoja córkę na setkach afiszy kinowych. Nie zastanawiasz
                się, gdzie i kto mółby i chciałby pomóc "takiej". A tu, w Polsce, kto
                wyciąnąłby do niej rękę? Nie trzeba też dociekać, co sie stało z dziewczyną z
                sąsiedniej wsi, która wyjechała do pracy w Niemczech i jakoś długo nie wraca...
                Czy życiorys Lindy, który zamieścił Maurycy, nie nasuwa żadnych pytań? porównań
                z tu i teraz?
                • Gość: Imagine Re: wsi spokojna, wsi wesoła IP: *.unl.edu 26.04.02, 19:31
                  Gość portalu: kunce napisał(a):

                  > rzeczywiście, czasami lepiej nie widzieć. Wtedy nawet po wielu latach nie stają
                  >
                  > Ci przed oczyma wyraźnie widoczne w niektórych ujęciach siniaki na ciele młodej
                  >
                  > gwiazdeczki porno. Nie zastanawiasz się, dlaczego jej ojciec, matka nie
                  > zareagowali widząc swoja córkę na setkach afiszy kinowych. Nie zastanawiasz
                  > się, gdzie i kto mółby i chciałby pomóc "takiej". A tu, w Polsce, kto
                  > wyciąnąłby do niej rękę? Nie trzeba też dociekać, co sie stało z dziewczyną z
                  > sąsiedniej wsi, która wyjechała do pracy w Niemczech i jakoś długo nie wraca...
                  >
                  > Czy życiorys Lindy, który zamieścił Maurycy, nie nasuwa żadnych pytań? porównań
                  >
                  > z tu i teraz?

                  ktory glos twej chwale zdola,
                  ten swiat ocieka krwia. mysle, ze straciles troche ostrosc widzenia. 20 tysiecy
                  dzieci umiera dziennie z glodu, a ty mi o jednej nieszczesliwej kobiecie,
                  busz szykuje 200 tysiecy zolnierzy, by dokonczyc pojedynek swego tatusia
                  z saddamem, a na swiecie ginie bez sladu okolo 30 tysiecy mlodych kobiet i dzieci
                  rocznie. nie chce w zadnym stopniu umniejszyc tragedii jaka przezyla ta kobieta,
                  ale ja slyszalem o masie takich tragedii w miesci w ktorym mieszkam, czy w
                  Warszawie, w ktorej mieszkalem. Jaki ma sens wyciaganie na oltarze tej kobiety ?
                  Imagine.
                • mmikki to już prawie ćwierć wieku 26.04.02, 19:37
                  tak dawno oglądaliśmy ten film z paryskim kuzynem. Robił wrażenie.
                  Jakiś czas potem wpadł mi w rece artykulik z prasy brukowej o wypadku poważnego
                  uszkodzenia krtani pewnej kobiety przez faceta zainspirowanego wyczynami Lindy.
                  • Gość: iMAGINE Re: to już prawie ćwierć wieku IP: *.unl.edu 26.04.02, 19:41
                    mmikki napisał(a):

                    > tak dawno oglądaliśmy ten film z paryskim kuzynem. Robił wrażenie.
                    > Jakiś czas potem wpadł mi w rece artykulik z prasy brukowej o wypadku poważnego
                    >
                    > uszkodzenia krtani pewnej kobiety przez faceta zainspirowanego wyczynami Lindy.

                    No dobra. 18 ludzi dzisiaj zginelo w szkole niemieckiej. A wy mi tu o
                    czyichs czyrakach w gardle.
                    Imagine.
                    • mmikki imagine czyli wyobraź sobie 26.04.02, 21:17
                      podobno wyobraźnia nie ma granic. Może czas zmienić nicka self-control?
      • Gość: EUROMIR "Głęboko w gardle" IP: *.cm-upc.chello.se 27.04.02, 01:19
        Droga Panno Kunce,
        czy aby pamięć nie zawodzi ? Jeśli sobie dobrze przypominam film ś.p Lindy L. nazywał się "Głęboko w gardle",
        a nie jak podajesz "Głębokie gardło" - przecie to zasadnicza różnica. Mieć "głębokie gardło" - to znaczy być
        podmiotem seksualnym skoncentrowanym na wykonaniu usługi - najprawdopodobniej bezdusznie, bez
        przyjemności, którą to przyjemność poznać, zrozumieć można dopiero wówczas, gdy "głębokie gardło"
        (pięknej kobiety) przemieni się w samolubne seksualnie "głęboko w gardle" niedbałe o satysfakcję partnera.

        Twój na zawsze :

        Euromir
        • Gość: kunce Mocium Panie, z nami zgoda IP: *.chello.pl 27.04.02, 10:38
          Drogi Euromirze,
          czy też raczej Eromiłku Jedyny!
          Uległość i posłuszeństwo, do którego zostałam wdrożona (i które jest dla mnie
          źródłem niebywałej wręcz satysfakcji) każe mi przyznać Ci rację, a siebie samą
          przykładnie ubiczować. Za co ubiczować? spytasz mój Aniele Łagodności. Bo w
          pierwszym odruchu chciałam podjąć polemikę, poddać Twą myśl w wątpliwość, i
          wspominając na doktorat zaimponować Tobie i Profesorowi błyskiem intelektu. W tym
          celu sięgnęłam nawet po "ęncyklopedię Drugiej Płci" Kopalińskiego, by pamięć ma
          uzyskała wsparcie u autorytetu - niestety! Linda L. nie zasłużyła na wpis do tej
          księgi (na pociechę poczytałam sobie o Lolitce).
          Miły, być może pamięć mnie zawodzi. Jako panienka nie tak wiele przecież wiem o
          tych sprawach.
          U nas Ty, Luby, wyznaczasz miarę głębokości, o czy zapewnia Cię
          Twoja Kunka (Panna), której tkwisz Głęboko w Secu.
          • tyu Mocium Panie, z NIMI zgoda... 27.04.02, 18:14
            Gość portalu: kunce napisał(a):

            > Drogi Euromirze,
            > czy też raczej Eromiłku Jedyny!
            > Uległość i posłuszeństwo, do którego zostałam wdrożona (i które jest dla mnie
            > źródłem niebywałej wręcz satysfakcji) każe mi przyznać Ci rację, a siebie samą
            > przykładnie ubiczować. Za co ubiczować? spytasz mój Aniele Łagodności. Bo w
            > pierwszym odruchu chciałam podjąć polemikę, poddać Twą myśl w wątpliwość, i
            > wspominając na doktorat zaimponować Tobie i Profesorowi błyskiem intelektu. W t
            > ym
            > celu sięgnęłam nawet po "ęncyklopedię Drugiej Płci" Kopalińskiego, by pamięć ma
            >
            > uzyskała wsparcie u autorytetu - niestety! Linda L. nie zasłużyła na wpis do te
            > j
            > księgi (na pociechę poczytałam sobie o Lolitce).
            > Miły, być może pamięć mnie zawodzi. Jako panienka nie tak wiele przecież wiem o
            >
            > tych sprawach.
            > U nas Ty, Luby, wyznaczasz miarę głębokości, o czy zapewnia Cię
            > Twoja Kunka (Panna), której tkwisz Głęboko w Secu.


            Tekst ów, na publicznym Forum zamieszczony, skłania mnie do jakże głębokich
            przemyśleń. Bo:
            1. Gdzież, ach, jeszcze poza tą parą taka zgoda w stadle (przyszłym) bywa?
            2. Gdzież Dama tak dystyngowana, a tak nadobnej duchowej urody zarazem, w tak
            subtelny sposób potrafi musnąć umysł swego mężczyzny, arcydelikatnie dając mu do
            zrozumienia, że racja należy oczywiście do Niego - ale z Jej woli...
            3. Tekst ów był dla mnie w całości zrozumiały, tym niemniej podejrzewam, że dla
            Pana Euromira, drugie, trzecie... itd dno dostrzegającego swym głębokim (nie, nie
            gardłem!) umysłem - jest zrozumiały po wielekroć bardziej. Cóż, nie każdemu
            dostępne są niuanse jakże hermetycznego niekiedy języka erotycznego, zwłaszcza
            przez Parę Takich Ludzi stworzonego...

            P.S. I ja jestem miłośnikiem Kubusia P. - o Małym Księciu nie wspominając. To tak
            na wszelki wypadek, gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości.

            Pozdrawiam Państwa - Pannę Kunkę z konieczności ( sad( ) za pośrednictwem Pana
            Euromira.
            • tyu ...ale wróćmy do tematu 27.04.02, 21:17
              Wracając do tematu - w sporze między Panną Kunką a Imagine jestem bliżej tego
              drugiego. Ale - nie bez rozterek. Śmierć głodowa spotyka nierównie więcej ludzi
              (w tym oczywiście i kobiet), niż "tylko" traktowanie takie, jakiego doznała
              Linda L. A jednak.
              To trochę tak, jakby władze świata (załóżmy, że są takie) postanowiły nie
              wydawać ani dolara (czy euro) na kulturę, dopóki nie zlikwiduje sie głodu i
              epidemii. Priorytety niby słuszne...
              Dlatego, zachowując należne proporcje, RÓWNIEŻ nie należy zapominać o takich
              praktykach, jakie doprowadziły Lindę L. do "sławy", ale i cierpienia. Że nie
              wspomnę o zjawisku bardzo nieodległym: handlu żywym towarem.
              Co Wy na to?

              Pozdrawiam Was wszystkich. Imagine również.
              • sceptyk Re: ...ale wróćmy do tematu 27.04.02, 21:35
                tyu napisał(a):

                > Że nie
                > wspomnę o zjawisku bardzo nieodległym: handlu żywym towarem.
                > Co Wy na to?
                -----------------------------

                Jesli chodzi o Nas, to juz od pewnego czasu zbieram - dosc powoli mi to idzie,
                przyznam sie - na zakup jakiegos zywego towarka. Czy znasz moze, Tyu, jakiegos
                godnego polecenia dostawce, abym mogl zaczac, no niestety jedynie wstepne,
                pertraktacje?
                sc-k

                • tyu Sceptyk wrócił do tematu 28.04.02, 09:00
                  sceptyk napisał(a):

                  > Jesli chodzi o Nas, to juz od pewnego czasu zbieram - dosc powoli mi to idzie,
                  > przyznam sie - na zakup jakiegos zywego towarka. Czy znasz moze, Tyu, jakiegos
                  > godnego polecenia dostawce, abym mogl zaczac, no niestety jedynie wstepne,
                  > pertraktacje?
                  > sc-k


                  Nie sądziłem, że masz takie inklinacje.
                  Konkretnego dostawcy nie znam, ale słyszałem, że takowi często siedzą w krzakach
                  przy przelotowych trasach. "Towar" stoi nieopodal.
                  Jeśli będziesz jechał TIR-em - możesz liczyć na upust.

                  O to Ci chodzi?
                  • sceptyk Bo temat jest w zasadzie przyjemny 28.04.02, 15:21
                    tyu napisał(a):
                    >
                    > Nie sądziłem, że masz takie inklinacje.
                    > Konkretnego dostawcy nie znam, ale słyszałem, że takowi często siedzą w krzakac
                    > h
                    > przy przelotowych trasach. "Towar" stoi nieopodal.
                    > Jeśli będziesz jechał TIR-em - możesz liczyć na upust.
                    >
                    > O to Ci chodzi?
                    -------------------------------

                    Tyu drogi, to juz poprawnosc polityczna tak dalece poszla, ze moja niewatpliwa
                    sympatie do kobiet okreslasz jako jakas, zapewne dziwna, 'inklinacje'? Poza tym,
                    nie dopowiedzialem, a Ty, swoim zwyczajem, opacznie zinterpretowales. Moje
                    oszczednosci (ciezka praca osiagniete) nie maja pojsc, bynajmniej, na jakas
                    ruskom czy ukrainska zhenszczine z krzakow. O nie. Moje mysli w calkiem innych
                    regionach swiata som. Czy nie myslales nigdy, drogi Tyu, o takiej drobnej,
                    spokojnej Japoneczce (na przyklad), co malymi kroczkami, bezszelestnie po domu by
                    sie przemieszczala, w MILCZENIU!, i a to herbate (zielona) dygajac (po japonsku)
                    podala, a to czarke ryzu z paleczkami, a to kawalek korzenia zen-szen z sosem
                    sweet and sour...

    • chaladia Re: Linda Lovelace nie żyje 26.04.02, 21:40
      No to jej szkoda.
      Grała kogoś, kim nie była i być nie chciała,
      tak przynajmniej wynikało z jej ostatnich pamiętników.
      Ale kiedyś była wzorem wyrafinowanej sztuki erotycznej dla całego pokolenia.
      Szkoda, że to była tylko filmowa fikcja...

      Chaladia Bolandi

      A tak BTW - gdzie dziś jeszcze można wypożyczyć kastę z Deep Throat?
      Porządna videowypożyczalnia czymś takim się będzie brzydzić,
      a dla porno-shopu to za łagodne jak na dzisiejsze czasy.
    • Gość: U Re: Linda Lovelace nie żyje IP: *.gis.net 27.04.02, 02:01
      Nie zginie pamiec o tej dziewicy
      Czesc jej tchawicy.



      A tak naprawde,to niech spoczywa w spokoju.
    • Gość: boss Re: Linda Lovelace nie żyje IP: *.sprint.ca 27.04.02, 10:01
      Well, I say, fuck her....smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka