Dodaj do ulubionych

Unia budzi sie z letargu :O)

07.10.20, 07:12
Wiceszefowa europarlamentu Katarina Barley dla "Wyborczej": Praworządność nie jest wewnętrzną sprawą krajów UE

WYWIAD Bartosz T. Wieliński
6 października 2020 | 17:05


"Konsekwencje finansowe za łamanie praworządności przez członków Unii? Tak, ale chcemy, by groziły one rządom, a nie obywatelom" - mówi Katarina Barley, wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, była minister sprawiedliwości Niemiec.

Europosłowie PiS zamierzają złożyć wniosek o odwołanie Katariny Barley z funkcji wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego. Powodem jest wypowiedź dla niemieckiego radia publicznego, w którym mówiła o „finansowym zagłodzeniu” Węgier. Jej zmanipulowaną wersję – że dąży do zagłodzenia Polski – od tygodnia wałkują media publiczne przypominając prowadzone przez Niemców, także za pomocą głodu, ludobójstwo Polaków podczas wojny. W takim kontekście potępił Barley nawet premier Mateusz Morawiecki.

Katarina Barley, 52-letnia polityk niemieckiej socjaldemokracji, była minister sprawiedliwości, jest orędowniczką wprowadzenia ostrych zasad zamrażania wypłaty unijnych funduszy dla krajów naruszających praworządność czy wolność mediów.

Do tej pory jedynym odwołanym wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego był reprezentant PiS Ryszard Czarnecki. Usunięto go za porównanie europosłanki Róży Thun do szmalcowników.

Rozmowa z Katariną Barley, wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego

Bartosz T. Wieliński: Uprzątnęła już pani biurko? Polski MSZ oczekuje, że poda się pani do dymisji.
Katarina Barley: Nie. Dlaczego miałabym to robić?

Zarzuca się pani, że w wywiadzie dla niemieckiego radia wzywała do zagłodzenia Polski.
- To nieprawda. Użyte przeze mnie słowa dotyczyły wyłącznie premiera Viktora Orbána i stworzonego przez niego na Węgrzech korupcyjnego systemu, w którym pieniądze z unijnego budżetu płyną na konta jego krewnych i przyjaciół. Uważam, że korupcji nie wolno tolerować, a układu wokół Orbána nie można już dłużej tuczyć za pomocą europejskich funduszy.

Oburzenie władz w Warszawie bierze się stąd, że słowo „zagłodzić” wywołuje skojarzenia z prowadzonym przez Niemcy ludobójstwem na Polakach podczas drugiej wojny światowej.
- Ale przecież ja nie mówiłam o Polsce. Mam wielki szacunek dla narodu polskiego. Świętowaliśmy właśnie 30-lecie zjednoczenia Niemiec. Jestem świadoma, jak wielki wkład miała Polska w to, że żelazna kurtyna runęła, a mój kraj przestał być podzielonyu. Mam jednak także krytyczne stanowisko wobec działań obecnego polskiego rządu.

Rządy w Warszawie i Budapeszcie instrumentalizują każdą krytyczną wypowiedź pod swoim adresem, bo nie tolerują krytyki - niezależnie od tego, czy pochodzi ona z kraju, czy z zagranicy. Wystarczy spojrzeć na ataki na niezależne media czy sędziów, którzy mają odwagę kwestionować decyzje władz. Rządzący w Polsce i na Węgrzech uważają, że skoro wygrali wybory i mają większość, to mogą robić, co im się podoba. Demokracja nie polega na tym, że rządząca partia ma zawsze rację.

Słowa o zagłodzeniu są niezwykle mocne. Faktycznie sytuacja jest tak poważna?
- W przypadku Viktora Orbána i stworzonego przez niego systemu korupcyjnego tak. Dzięki unijnym pieniądzom jego zięć oraz przyjaciel ze szkoły należą obecnie do najbogatszych ludzi na Węgrzech. Orbán kazał wybudować w swojej rodzinnej wsi, w ogrodzie swojej daczy wielki stadion piłkarski. Za unijne pieniądze podciągnięto tam linię kolejową. Sprzeniewierzono miliony euro, oszukano Węgrów, bo dzięki wsparciu UE bogacić miał się cały kraj, a nie tylko rodzina i znajomi Orbána, oszukano obywateli innych krajów UE. Ludzie nie chcą, by z ich podatków nakręcano korupcję. To osłabia Unię Europejską.

W Polsce natomiast mamy do czynienia z atakiem na praworządność. Władza uważa, że może wszystko, że wolno jej powyłączać mechanizmy kontrolne. To sprzeczne z zasadami demokracji. Komisja Europejska zwróciła na to uwagę w niedawno opublikowanym raporcie dotyczącym przestrzegania praworządności w UE.

Niemcy w tych kwestiach rzadko zabierają głos. A jeśli już Węgry lub Polskę krytykują, to o wiele mniej stanowczo niż pani
- To kwestia przynależności do europejskich partii politycznych. Europejscy Konserwatyści są bardzo wyrozumiali, jeśli chodzi o sprawki konserwatywnych rządów. Orbána chroniono przez dziesięć lat, w ten sposób zachęcono siły polityczne w innych krajach, by poszły jego drogą.

Jako minister sprawiedliwości zawsze zajmowałam jasne stanowisko w sprawie ataków na niezależność polskich sądów, rozmawiałam o tym z polskimi kolegami. Polski rząd nieustannie powtarza, że krytykowane przez Komisję Europejską przepisy ograniczające niezależne sądownictwo funkcjonują też w innych krajach, jako przykład podając rozwiązania obowiązujące w Niemczech czy we Francji. Tymczasem każdy kraj ma swoją własną, tworzoną przez wieki strukturę prawną, co jest zupełnie w porządku. Myślą przewodnią UE jest w końcu "zjednoczenie w różnorodności". Dlatego nie należy analizować pojedynczych przepisów czy ustaw, tylko trzeba patrzeć na całość. Gdy spojrzy się całościowo na zmiany, jakie przeforsował PiS, staje się jasne, że chodzi o to, by działań rządu nic nie ograniczało i nie kontrolowało.

W debatach w Parlamencie Europejskim politycy PiS często przywołują przykład Niemiec, więc posłużę się niemieckim przykładem. Po wyborach w 2013 r. moja partia SPD zawarła koalicję z CDU i CSU. Powstała tzw. wielka koalicja. W Bundestagu wspólnie mieliśmy dużą przewagę, a opozycja była bardzo słaba. By mogła wypełniać swoje funkcje, obniżyliśmy liczbę podpisów wymaganych do składania wniosków. Obóz rządzący wzmocnił więc prawa opozycji, bo w demokracji opozycja ma do odegrania swoją rolę. Nikt nie powiedział, że skoro mamy większość, to będziemy robić, co chcemy, nie licząc się z innymi. Przeciwnie - zwiększyliśmy kontrolę władzy.

Unia Europejska dyskutuje teraz o mechanizmie zamrażania funduszy dla krajów, które łamią unijne zasady. Jak to ma wyglądać?
- Mechanizm ma polegać na tym, że łamanie fundamentalnych zasad będzie się wiązać z konsekwencjami, także finansowymi. Ale chcemy, by konsekwencje wyciągano wobec rządów, które z premedytacją łamią zasady, a nie wobec obywateli tych krajów.

Dlatego musimy znaleźć sposób na to, by nie odcinać węgierskiego społeczeństwa od wsparcia z budżetu UE, jednocześnie sprawiając, by pieniądze nie przechodziły przez ręce ludzi blisko powiązanych z premierem Orbánem. W Polsce należy zadbać o to, by wspierać społeczeństwo otwarte, walczących z dyskryminacją albo samorządy.

Polski rząd twierdzi, że byłoby to złamanie traktatów i że kraj członkowski może przebudowywać system sądowniczy według swojego uznania.
- To, jak traktuje się praworządność, nie jest wewnętrzną sprawą kraju członkowskiego. Jeśli kraj łączą tak złożone więzy prawne, jak ma to miejsce w łonie UE, to kraje członkowskie muszą polegać na tym, że sądy są niezależne. Bo może się zdarzyć, że trzeba będzie się zdać na wyrok wydany przez sąd w innym kraju. Poza tym, jeśli mamy do czynienia z rządami, które tłumią u siebie krytykę, nie zapewniają wolności mediom, to pod znakiem zapytania stoi również pomoc prawna. Unia Europejska opiera się na praworządności. Gdy ktoś praworządność łamie, zagraża całej wspólnocie.

Obserwuj wątek
    • benek231 Unia budzi sie z letargu :O) - 2 07.10.20, 07:18
      Obawiam się, że pani sięga po mocne słowa, ale na końcu kanclerz Merkel zawrze z Orbánem jakiś zgniły kompromis i mechanizm mrożenia funduszy zostanie rozwodniony. W Polsce i na Węgrzech zostanie po staremu.
      - Chodzi nie o nazwiska, tylko o strukturę Unii Europejskiej. Polska i Węgry chciałyby, żeby decyzje zapadały wyłącznie w Radzie Europejskiej, w gronie przywódców państw członkowskich. Tam jest miejsce na negocjacje i na szantaż. Przywódcy Polski mogą grozić, że jeśli będą za ostro traktowani z powodu łamania praworządności, w odwecie zablokują jakieś inne przedsięwzięcia. Dlatego Rada nie zajęła w sprawie mechanizmu jasnego stanowiska. Ale Komisja Europejska już tak. Wiceprzewodnicząca Vera Jourová i komisarz sprawiedliwości Didier Reynders dokonali uczciwej analizy praworządności w całej UE i jasno mówią o naruszeniach w Polsce i na Węgrzech.

      W końcu jest też Parlament Europejski. Trzy instytucje muszą teraz znaleźć kompromis. Nie wiem, jak on ostatecznie będzie wyglądać, ale w parlamencie słychać bardzo wiele głosów, że trzeba wyciągać konsekwencje, a efektywny mechanizm jest niezbędny. Płyną one nawet z Europejskiej Partii Ludowej, której członkiem ciągle jest Fidesz Orbána. Mamy różne zastrzeżenia do projektu budżetu, ale bez efektywnego mechanizmu dotyczącego ochrony praworządności na pewno go nie poprzemy.

      Nie mamy wyboru. Nie możemy wymagać poszanowania demokracji, praworządności czy wolności mediów od krajów spoza UE, skoro mamy z tym sami problemy. Politycy PiS-u i Fideszu twierdzą, że mają inną interpretację tego, jak działa demokracja czy państwo prawa i że musimy to uznać i zawrzeć z nimi w tej sprawie jakiś kompromis. Ja mówię "nie": negocjować możemy wszystko, ale w sprawie fundamentalnych zasad żadnych kompromisów być nie może.

      wyborcza.pl/7,75399,26372564,wiceszefowa-europarlamentu-katarina-barley-dla-wyborczej.html#S.main_topic-K.C-B.2-L.3.maly
      A pisiory tak liczyly, ze znowu uda im sie zrobic z igly widly, oraz burze w szklance wody, nabrac wszystkich na stary numer z hitlerowcami a nastepnie zmusic ich do tlumaczenia sie i wycofania. W tym przypadku zmusic K.Barley do rezygnacji.

      Obawiam sie, ze juz nikt nie da sie omamic osmiorniczkami.
      • oleg3 Krzysiu, coś ci zacytuję 07.10.20, 13:39
        "Z wypowiedzi Katariny Barley, z całego jej wywiadu, którego udzieliła Deutschlandfunk, wyziera arogancki, protekcjonalny duch imperium zwracającego się do swych nieposłusznych poddanych" – twierdzi niemiecka dziennikarka Krisztina Koenen.

        W swoim artykule dziennikarka podkreśla, że wypowiedź wiceszefowej Parlamentu Europejskiego były niedopuszczalne. Koenen dodaje jednak, że jej zdaniem również reakcja rozgłośni była skandaliczna.

        "Dzień później wypowiedź Barley zniknęła z wywiadu. Odpowiedzialność za przedstawienie tej oczyszczonej przecież z wszelkich ewentualnych historycznych konotacji propozycji wiceprzewodniczącej parlamentu, wzięła na siebie lojalnie redakcja Deutschlandfunk. „W pierwszej wersji sfałszowaliśmy oświadczenie Katariny Barley, wyolbrzymiając je. Poprawiliśmy ten błąd i przepraszamy”. Przeprosili za wypowiedź? ‎Przeprosili Węgrów? Nic z tych rzeczy. Przeprosili tylko za błąd redakcyjny. W miejscu tego „wyolbrzymienia”, w wywiadzie do dziś stoi jak byk: „Musimy go (Orbána) zagłodzić finansowo. On przecież potrzebuje też pieniędzy. A jeśli mu powiemy, że nie dostanie ani grosza, to w końcu, jak sądzę, będzie musiał ustąpić w takim czy innym momencie”. Nieźle co? Skapituluj albo umrzyj z głodu" – pisze Koenen.

        Fragmenty artykułu przetłumaczył bloger portalu tysol.pl Marian Panic.
        źródło
        • benek231 Wybrales zle dziennikarstwo :O) 07.10.20, 15:19
          Pisac kazdy moze - takze bzdury.

          W wypowiedzi Barley nie dostrzegam zadnej arogancji czy ducha imperium. Po prostu troszczy sie o to do czego zostala powolana, by sie troszczyc - o dobro Unii Europejskiej.

          Fragment z jej wywiadu:

          >>
          Słowa o zagłodzeniu są niezwykle mocne. Faktycznie sytuacja jest tak poważna?
          - W przypadku Viktora Orbána i stworzonego przez niego systemu korupcyjnego tak. Dzięki unijnym pieniądzom jego zięć oraz przyjaciel ze szkoły należą obecnie do najbogatszych ludzi na Węgrzech. Orbán kazał wybudować w swojej rodzinnej wsi, w ogrodzie swojej daczy wielki stadion piłkarski. Za unijne pieniądze podciągnięto tam linię kolejową. Sprzeniewierzono miliony euro, oszukano Węgrów, bo dzięki wsparciu UE bogacić miał się cały kraj, a nie tylko rodzina i znajomi Orbána, oszukano obywateli innych krajów UE. Ludzie nie chcą, by z ich podatków nakręcano korupcję. To osłabia Unię Europejską.

          W Polsce natomiast mamy do czynienia z atakiem na praworządność. Władza uważa, że może wszystko, że wolno jej powyłączać mechanizmy kontrolne. To sprzeczne z zasadami demokracji. Komisja Europejska zwróciła na to uwagę w niedawno opublikowanym raporcie dotyczącym przestrzegania praworządności w UE. >>

          Nawiasem mowiac caly ten fragment powinienem byl wytluscic i popodkreslac. To co wlasnie powiedziala Barley zapiera dech i powala. Czesc i chwala tej kobiecie za zajecie nieprzejednanie uczciwego stanowiska wobec wegierskich zlodziei.

          Tak, Wegry i Wegrzy jak najbardziej zasluguja na to by dostac po dupie. Podobnie z Polska i Polakami. Nie zgadzam sie z Barley, ze nalezy wylacznie rzadzacym dac odczuc co nalezy, a nie obywatelom. Bo obywatele popierali Orbana w faszyzacji kreaju (oni maja calkiem niezle faszystowskie tradycje), a wiec takze obywatele musza odczuc smak sankcji unijnych. Po to by zaczeli glowkowac co tu jest nie tak. Inaczej beda popierac krzywdzonego biedaczyne Orbana.
          Podobnie w przypadku Polski i tej kaczej bandy.
            • benek231 Wybrales zle dziennikarstwo :O) 07.10.20, 17:05
              oleg3 napisał:

              > > Pisac kazdy moze - takze bzdury.
              >
              > Ty Krzysiu korzystasz z tego prawa bez żadnego umiaru.
              **
              Trafiony - zatopiony. Znowu, bo z ciebie taka Wanka-Wstanka jest.

              A nawiasem mowiac to napisalem "pisac kazdy moze - takze bzdury" z mysla o tej dziennikarce, a wiec niepotrzebnie sie nabuldoczyles.
          • monalisa2016 Re: Wybrales zle dziennikarstwo :O) 07.10.20, 16:46
            benek231 napisał:

            > Pisac kazdy moze - takze bzdury.
            >
            > W wypowiedzi Barley nie dostrzegam zadnej arogancji czy ducha imperium. Po pros
            > tu troszczy sie o to do czego zostala powolana, by sie troszczyc - o dobro Unii
            > Europejskiej.
            >

            Benio mowic tez kazdy moze takie bzdury jakie wypowiedziala pani Barley ale ty powinienes sie zastanowic jakie znaczenie moga miec jej slowa dla ledwozipiacej unii?

            Ta pani bedac ministrem sadownictwa w Niemczech nie odegrala w prawdzie zadnej pozytywnej roli oprocz zbierania super zarobku wiec przesunieto ja do unii na zasadzie tak zwanego Peter-Prinzip czyli nadzwyczaj miernych ale wiernych systemowi.
      • qwardian Re: Unia budzi sie z letargu :O) 07.10.20, 14:12
        Podejrzewałem, że ma korzenie anglosaskich masonów, bo chce nas zagłodzić. To niepodobne do teutońskich nadludzi, którzy chcą wydobyć z człowieka co najlepsze, to jest miłość do pracy i rywalizacji..
    • institoris2 ty krzys jednak beznadziejny przypadek jestes 07.10.20, 22:20
      i kompletnie nie pojmujesz o co biega.

      Tak na marginesie, ja, w przeciwienstwie do ciebie, przeczytalem zarowno (ocenzurowany) wywiad tow. Barley dla Deutschlandfunk, jak i artykul pani Koenen i zgadzam sie z jej ocena, ze "Z wypowiedzi Katariny Barley, z całego jej wywiadu, którego udzieliła Deutschlandfunk, wyziera arogancki, protekcjonalny duch imperium zwracającego się do swych nieposłusznych poddanych"
      Stwierdzila przykladowo, ze "obecnie negocjujemy budżet, który jest ważny przez siedem lat i jest w nim dużo pieniędzy. Polska i Węgry chcą dostać te pieniądze, (te dwa kraje) żyją z pieniędzy europejskich"; majac na uwadze ze nadwyzka netto z funduszy UE dla Polski to 0,02% polskiego PKB, trudno jest nie zakwalifikowac tej wypowiedzi jako wlasnie arogancje i protekcjonalizm.
      W wywiadzie Barley dla szmatlawca takich sformuowan juz oczywiscie nie ma, bo michniatka sa dobrze wyszkolone i wiedza o co pytac, a o co nie, tak, zeby polska publike niepotrzebnie nie rajcowac.

      Ala mniejsza z tym i wracajac do meritum- pisiacki premier, matol twojego krzys pokroju o nazwisku tow. Morawiecki, Mateusz pojechal byl na szczyt Rady Europy i dogadal sie z europeiskimi przywodcami na temat podzialu pieniedzy z dodatkowego "funduszu covidovego" (750 mld. EUR).
      Wyrazalem juz na tym forum obawe co tam w zamian w imieniu Polski naobiecywal, z pewnoscia nie jest to nic z czego moglibysmy sie cieszyc.
      Pisiactwo pewnie uwaza, ze sprawa jest zalatwiona, europejskie lewactwo uwaza inaczej i stad ataki na Polske i Wegry.

      Tow. Barley kompromis wynegocjonowany na Radzie Europy oczywiscie sie nie podoba, bo jest zdania, ze szantaz wobec Polski, czy tam Wegier moglby byc o wiele skuteczniejszy i mozna by z tych dwoch krajow wycisnac znacznie wiecej, dlatego podwaza ona decydujacy glos Rady Europy i domaga sie, by stanowisko Rady Europy jako takiej, uwzglednialo stanowisko operetkowego "Parlamentu Europejskiego" i towarzyszy biurokratow z Komisji Europejskiej.

      (fragment z wywiadu)
      "A w związku z tym, czego oczekuje Pan od zbliżającego się spotkania szefów państw i rządów UE, szczytu, który został przełożony z powodu korony?

      Barley: Szczerze mówiąc, nie mogę się już wiele spodziewać, ponieważ negocjują z Orbánem od tak dawna. Ostatecznie Parlament również musi być w stanie to osiągnąć, ponieważ Rada zajmuje stanowisko, tj. Państwa członkowskie, Komisja zajmuje stanowisko i Parlament zajmuje stanowisko, a wszyscy trzej muszą ostatecznie dojść do porozumienia. Komisja i Parlament muszą wtedy także wywrzeć presję na Radę jako całość, a w szczególności na Węgry i Polskę."
      Tow. Barley wymyslilo sie calkowicie przestawic procesy decyzyjne w UE.

      I to jest krzys cala istota, a nie, jak tam majaczysz, "walka o praworzadnosc"

    • monalisa2016 Re: Unia budzi sie z letargu :O) 07.10.20, 23:25
      benek231 napisał:

      > Unia budzi sie z letargu


      Kto budzi sie z letargu???
      Benio zeby dac watkowi taki tytul trzeba byc rzeczywiscie niezbyt pojetnym co dzieje sie w unii.
      Kto budzi sie z letargu Benio?
      Unia czy uspione klamstwami spoleczenstwo unii?
      Mimo protestow, zwolnien z pracy, aresztowan (dzis w Den Haag/Nederland), przesladowan, represji unijne spoleczenstwo budzi sie i idzie na barykady przeciw restrykcjom, przeciw unii, przeciw rzadom.
      Nie sztuka jest cytowac cudze mysli, sztuka jest cos wiedziec na ten temat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka