don_carpio
30.04.02, 17:22
Wywiad z prof. Tomaszem Szarotą ( T.P. NR17 z 28 kwietnia br )
– Niemieckie reakcje na „Sąsiadów” i Jedwabne wywołały w Polsce sporo emocji.
– Nie bez racji. Zaskakująca jest interpretacja wydarzeń jedwabieńskich i
toczącej się w Polsce dyskusji przez część prasy niemieckiej. Zwrócił na to
uwagę w swym świetnym i uczciwym artykule „Co komu przystoi” Joachim Trenkner
(,,TP” z 9 grudnia 2001). Otóż mord w Jedwabnem upoważnia niektórych
niemieckich publicystów do twierdzenia, że wydarzenia te rozbijają, zupełnie
ich zdaniem nieuzasadniony, mit Polaków jako „narodu ofiar”. I czynią z nas
współsprawców Zagłady i kolaborantów, a nie ofiary hitlerowskiego barbarzyństwa
i walczących z hitlerowskim okupantem „niepokornych”. W Niemczech konsekwencją
tak interpretowanej dyskusji o Jedwabnem jest uogólnienie postaw – winni nie są
już jacyś sąsiedzi, ale polskie społeczeństwo, naród, Polacy.
Tymczasem ważną kwestią są proporcje. Dla mieszkańca Melbourne czy Nowego Jorku
nazwa Jedwabne może dziś znaczyć niemal tyle co Auschwitz, Treblinka i
Majdanek. Przyjechało do mnie kiedyś dwóch dziennikarzy z Ameryki, by
porozmawiać o Jedwabnem. Zapytałem, czy mówi im coś nazwa Babi Jar. Popatrzyli
na mnie ze zdziwieniem: „Co to ma wspólnego z Jedwabnem?”, zapytali. Nic,
powiedziałem, poza tym, że w ciągu dwóch dni zamordowano tam 33 tys. ludzi.
Zapytali: „Co? Gdzie?”. Mówię: Niemcy zamordowali w Babim Jarze 33 tys. Żydów.
Padła odpowiedź: „Niemcy? A kogo to obchodzi?”.
więcej:
www.tygodnik.com.pl