Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
06.05.02, 12:53
Szanowni Państwo,
w którymś z wątków,(w którym nie zanotowałem) -chyba Pan Wikul - napisał słowa, które zwróciły mą uwagę ,
gdyż bardzo trzeżwą ocenę obecnej sytuacji międzynarodowej zawierają.
Pan Wikul napisał :
" /�/
Współczesnie żaden kraj wielkości Polski nie ma szans na absolutna
smodzielność.Nawet takie kraje jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania też nie.
W warunkach Polski pozostały tylko dwie możliwości. Sojusz z Rosją (co bez
zbytniego rozwodzenia się można w ciemno odrzucić) lub ze St.Zjednoczonymi.
Europa bez USA nie jest w stanie załatwić żadnego konfliktu regionalnego, nie
mówiac o globalnym. Praktycznie Europa a więc i Polska skazana jest na opiekę
St.Zjednoczonym. /�/ "
Spodobała mi się wypowiedż. Zwróciła uwagę lapidarnym, syntetycznym, zdefiniowaniem obrazu stosunków
międzynarodowych i faktycznego układu sił na świecie.
Konstatacja ciekawa, a jednocześnie dobry punkt wyjścia do rozszerzenia powyższej myśli.
Jeśli dla Polski sojusz z Rosją jest niemożliwy, a słaba politycznie Europa - jak Pan Wikul słusznie zauważa - jest
w tej samej co Polska potrzebie sięgania po opiekę USA (Unia nie jest w stanie rozwiązać sama nawet błachego
konfliktu regionalnego) - to powstaje seria pytań, na które uważam trzeba uczciwie odpowiedzieć, szczególnie
teraz, w sytuacji przygotowywanego akcesu Polski do UE.
(1) Skoro jesteśmy już członkiem Nato, i wydaje się, że dzięki temu nasze zewnętrzne bezpieczeństwo zostało
na najbliższą przyszłość zagwarantowane, i w związku z tym faktem każda rozmowa o samodzielności, nie jest
już rozmową o samodzielności stricto militarno-politycznej, a bardziej o samodzielności ekonomicznej, też
wymagającej sojuszy i partnerstwa we współczesnym świecie, to czy wówczas wejście Polski do Unii na
warunkach dziś dla Polski niesprawiedliwych i bardzo twardych, w sytuacji, gdy nas akurat w tej chwili Europa
zbyt bardzo nie chce - jest krokiem rozsądnym ?
(2) Czy idąc tropem myśli, że Polska, tak samo jak Europa zależna w ostateczności jest od pomocy USA, czy -co
byłoby logiczne - nie należy brać pod uwagę amerykańskich życzeń i warunków stawianych zarówno Europie,
jak i Polsce. Jakich życzeń ? Jakich warunków ? Ano takich jakie wynikają z nastąpujących pytań : - Jakiej Europy
chce USA? Jaką rolę powinna w Europie pełnić Polska ?
Jeśli wydaje się dość jasne, że USA chce mieć w Europie silnego ekonomicznie i militarnie partnera, to
znaczy, że Amerykanie bądą dążyć w kierunku zintegrowania Polski z Europą nie tylko poprzez Nato, ale i
poprzez struktury ekonomiczne Unii.
Swiadomość tego faktu powoduje, że nasze gorączkowe starania się o członkowstwo w UE, za każdą cenę - są
nieco bezsensowne. Perspektywa pozostania przez Polskę na uboczu, niezintegrowanej z Unią jest przeciwna
amerykańskim celom politycznym na naszym kontynencie.
Czy nasze proeuropejskie elity polityczne tego nie widzą ? Nie chcą, nie potrafią wykorzystać ? Czemu ?- skoro
,do tej pory nierozegrana "karta amerykańska" może być ze skutkiem wykorzystana w naszej polityce wejścia do
Unii na uczciwych, rozsądnych i dla nas dogodnych warunkach. Pragmatyczni Amerykanie z pewnością chętnie
nam w tym pomogą, kierując się swym własnym, najlepiej pojętym interesem.
(3) Wyśmiewana przez wszystkie dotąd rządy - opcja pozostania poza UE - staje się w miarę upływu czasu i
niechęci Unii do przyjęcia Polski na normalnych zasadach , w miarę zbliżania się terminu referendum - coraz
bardziej realna. Jakie wówczas stoją przed nami możliwości ? Czy rzeczywiście - egzystencja poza Unią grozi
nam cywilizacyjną i gospodarczą zapaścią ?
Czy nie mamy wyjścia ? Poza Unią tylko niebyt ? Jak wyglądają gospodarcze możliwości Polski ? Jakie bycie
"poza" ma złe strony, a jakie atuty ? Czy renegocjonowany układ stowarzyszeniowy nie spełniałby w jakiejś
choćby mierze naszych oczekiwań ? Przecież niezależność od administracji brukselskiej też musi - z definicji -
nieść ze sobą pozytywy. Czyż bycie "tax free" dla dużej części Europy nie niesie ze sobą szans godnych
wykorzystania ? Mieliśmy okazję już w przeszłości (z dużym powodzeniem) popróbować siły handlu i przemysłu
wokółgranicznego. Czy układ stowarzyszeniowy z EU wzbogacony o współpracę na Wschodzie, oprócz
korzyści psychologicznych (wiara również we własne siły), nie przyniosłyby nam realnej poprawy ekonomii - nie
zamykając zachodnich, a otwierając wschodnie rynki ? Potencjał Rosji i Chin (obecnie najszybciej rosnące
gospodarki na świecie) stwarza ku temu realne możliwości. Na ile realne ? Konkretnie. Ktoś to badał ?
(4)Czy polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ma w ogóle przygotowany plan zapasowy na możliwość
niewejścia Polski do UE ? Przecież polityka musiałaby wyprzedzić handel i ekspansję na nowych rynkach. Na ile
jesteśmy na taką ewentualność przygotowani ? Czy urzędnicy odpowiedzialni za losy państwa biorą taką
ewentualność pod uwagę ? Jeśli tak nie jest - to świadczy to tylko o ich krańcowej nieodpowiedzialności i ślepej,
naiwnej wierze, że poza Unią życie na ziemi nie istnieje. Takie zaniedbanie oczywiście kwalifikowałoby się do
postawienia winnych przed sądem.
Polityka to umiejętność dokonywania ,ale też i TWORZENIA optymalnych wyborów . Czy sztuka uprawiania tak
rozumianej polityki w naszym kraju w ogóle istnieje ?
Wszystkie powyższe pytania stawiam ponieważ niestety przypuszczam, że nikt w sferach rządzących nie
zadał sobie trudu, by udzielić na nie odpowiedzi. Planów zapasowych jak się orientuję brak. Sferom politycznym,
które karkołomnie, za każdą cenę postawiły na akces do Unii - nie były potrzebne. Dziś fakt braku planów
alternatywnych może nawet być atutem (o paradoksie) za przystąpieniem. Jeśli wejdziemy do Unii oczywiście
odpowiedzi na postawione tu pytania nie będą konieczne. Lecz jeśli naród w referendum postanowi inaczej ? To
czyją będziekarygodna lekkomyślność - narodu za wybór - czy rządów za brak alternatywnych planów ?. Czy
Polacy jeszcze raz oddolnie muszą tworzyć coś na kształt społeczeństwa alternatywnego i zastępować
powołane do tego władze i urzędy, by opracować optymalny plan polskiego życia na najbliższe lata ? Plan na
wszystkie ewentualności - również te przez rząd nieprzewidziane.
Euromir