xiazeluka
26.11.04, 11:16
Okupujacy ten kraj socjaliści traktują ludzi jak niewolne bydło, stemplując
ich peselami, nipami, przymusowym zusem, komunistycznym obowiązkiem meldunku
i tak dalej, zbędnych wymogów jest bez liku.
To wiedziałem juz wcześniej.
Jednak skala policyjnej inwigilacji obywatela przeszła moje najgorsze
wyobrażenia, kiedy przy okazji konieczności wymiany prawa jazdy (oczywiście -
za moje pieniądze, tak jakbym już w podatkach nie słożył haraczu na istnienie
okupacyjnej biurokracji) weszły w moje ręce inne urzędowe druczki...
1. Zgłoszenie wymeldowania.
Pomijając komunistyczną naturę tego wymogu - niewolnik ma spowiadać się swym
władcom, gdzie akurat ma ochotę przebywać, w "wolnym" kraju, ha, ha -
druczek, oprócz rubryk do przyjęcia, zawiera również takie:
A) wykształcenie.
B) stan cywilny
Może mi ktoś wytłumaczyć, na cholerę te informacje biurokracie, który ma
jedynie przyjąc informację o upuszczeniu dotychczasowego
miejsca "zameldowania"?
2. Załącznik do powyższego zgłoszenia dla WKU
O ile z dużym trudem mogę jeszcze zrozumieć, że armia chciałaby mniej więcej
wiedzieć, gdzie znajdują sie potencjalni rezerwiści, to zupełnie nie pojmuję,
na cholerę im takie dane, zawarte w druczku:
a) Miejsce pracy i zawód wykonywany
b) Wykształcenie
c) Zawód wyuczony
Wojsko to biuro pośrednictwa pracy czy co?
Tfu, faszystowski kraj, faszystowskie przepisy.