xiazeluka
17.12.04, 10:35
Za Interią:
"Nie wolno bić i obrażać dzieci - głosi projekt ustawy, do którego
dotarł "Super Express". - Tworząc przepisy mieliśmy na myśli przede wszystkim
najpowszechniejsze formy karcenia, czyli przysłowiowego klapsa w pupę
tłumaczy minister Magdalena Środa.
Projekt nakłada na opiekunów zakazy, ale nie ma w nim mowy o sankcjach, jakie
grożą za ich złamanie. - W każdym przypadku będzie o tym orzekał sąd - mówi
Grzegorz Wrona, prawnik, który pracował nad projektem ustawy.
O przestępstwie donieść powinien każdy, kto się o nim dowie. Ile lat będzie
nam groziło za klapsa, gdyby sprawa weszła na wokandę, jeszcze nie wiadomo.
Do tego potrzeba zmian w kodeksie karnym."
________________________________________________
Towarzyszka Środa postanowiła jednak udowodnić całemu światu, że głupoty,
które opowiadała uprzednio nie były dziełem przypadku - ten babsztyl jednak
ma w czaszce zamiast mózgu wodę zmieszaną z domestosem.
Klaps w pupę, dyscyplinujący smarkacza, nie jest żadną tam przemocą ani
naruszaniem godności, jeno doraźnym środkiem sprowadzającym do pionu w
sytuacji ataku histerii, niekontrolowanej złości czy walenia głową o podłogę
(dzieci mają słabo rozwinięty system nerwowy, co czasami skutkuje podobnymi
ekscesami). Klaps jest czytelną granicą, za ktorą nie wolno się bachorowi
posunąć - i nie ma w tym nic złego, dzieci potrzebują takich wytycznych dla
zachowania równowagi emocjonalnej. To, co błędnie uznaje się za złośliwość,
to po prostu testowanie odporności rodzicielskiej i zasięgu własnej swobody.
Czynienie z klapsów przestępstwa kryminalnego to kompletna paranoja -
wprowadzanie sądu w życie wewnętrzne rodziny bez jakiegokolwiek powodu,
demonstracyjne burzenie autorytetu rodzicielskiego i antagonizowanie dzieci z
rodzicami. Ta wstrętna flądra na niepotrzebnym stanowisku opłacanym przez
podatników winna zostać w trybie natychmiastowym usunięta od budżetowego
koryta.