andrzejg
20.12.04, 15:34
Klient jednego z hipermarketów po zapłaceniu za zakupy 450 zł został
zatrzymany przez ochronę pod zarzutem kradzieży z opakowania kilku sztuk
preparatu leczniczego, których wartość oceniono na 15 zł. Został przeszukany,
poddany rewizji osobistej, także bez obecności policji. Nie odnaleziono ani
naruszonego opakowania, ani rzekomo skradzionych sztuk preparatu. Niczego nie
zarejestrowała też kamera. Sprawa trafiła do sądu grodzkiego. Podstawą
oskarżenia było zeznanie detektywa sklepowego – osoby zatrudnionej przez
hipermarket do „wyłapywania” podejrzanych klientów.
To przydarzyć się może każdemu. Nie każdy jednak wie, że w takich sytuacjach
bezwzględnie trzeba wezwać policję i nie należy podpisywać żadnych
oświadczeń, protokołów i tym podobnych „podtykanych” dokumentów, w których
zestresowany klient zobowiązuje się pokryć straty sklepu, a pracownicy
ochrony – do puszczenia wszystkiego w niepamięć. Również Polski Związek Firm
Ochrony przyznaje, że nie można przymuszać osób ujętych, podejrzanych o
kradzież do podpisywania jakichkolwiek „oświadczeń i protokołów” i to nawet w
obecności funkcjonariuszy policji. Według Michała Herde ze Stołecznego Klubu
Federacji Konsumentów, podpisując takie oświadczenie, konsument nie ma
pewności, jak później postąpi ochrona. Niedopuszczalne jest również, aby
ochrona dokonała przeszukania. Podkomisarz Marcin Szyndler z Komendy Głównej
Policji podkreśla, że przy pomówieniu o kradzież w sklepie pracownicy ochrony
nie mają żadnych uprawnień do przeszukiwania osób zatrzymanych w takich
okolicznościach. Jest to zwyczajnym naruszeniem prawa. Takiego samego zdania
jest Polski Związek Firm Ochrony. Według niego pracownik ochrony może
natomiast wezwać do okazania zawartości bagażu i kieszeni.
Marek Kobylański
www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1356&dok=1356.6.3.2.1.1.0.1.htm
Ciekawe ,czy ten detektyw sklepowy ma płacone od obrotu?
A.