lehesten
22.12.04, 00:07
Najwyższy czas! Minęło już sporo lat. Nie ma co odkładać na później. Trzeba
się przyznać głośno: byłem agentem Służby Bezpieczeństwa. Obecnie tłumaczy
się z „bycia - nie bycia” Małgorzata Niezabitowska, rzecznik w rządzie
Mazowieckiego: zaprzecza, że była agentem, ale okazuje się, że był tam jakiś
ubek prowadzący a ona sama miała nawet pseudonim. Jak błotem chlapnęło, to
zostanie na życie całe. Po co mi to!
Obawiam się, że przenigdy ani IPN, ani jakiś inny jeszcze śledczy z uwagi na
marginalne stanowiska, które od lat piastuję nie zainteresuje się moją sprawą
i nie wyjawi światu jak to się stało, że zostałem agentem SB. No to wam
opowiem.
1
W 1981 roku, w przededniu zakładania struktur Niezależnego Związku Studentów
(byłem wśród wąskiej grupki, która w Białymstoku NZS zakładała) zostałem
wezwany na białostocki Plac Wyzwolenia, czyli do komendy ubecji przy ulicy
Sienkiewicza. Za prostym biurkiem siedział mój starszy kolega ze studiów,
którego pamiętałem jeszcze z niezłego naonczas Pierwszego Liceum. Pytał
ogólnikowo czym się zajmuję, a ja nieco zestrachany opowiadałem jak najęty,
że studiuję filpol, że prowadzę galerię „Raport”, że mam koleżanki i kolegów,
że wspieramy sercem całym przemiany, lecz Broń Boże ustroju nie chcemy
obalić, ale wierzymy, że możliwy jest komunizm z ludzką twarzą itd.
Pytał mnie również K. co robiłem w Warszawie w mieszkaniu Leszka Moczulskiego
i jakie plany mamy w związku z tzw. Marszem Gwiaździstym. Tu nic nie
chlapnąłem, skoro bowiem wiedział gdzie byłem to i tak wiedział wszystko. K.
pokazał mi również zdjęcia z manifestacji przed Komitetem Wojewódzkim PZPR, w
której brałem udział. To był naprawdę hicior. Łaziło nas przed „kawu” z
kilkanaście osób, i wszyscy byli sfotografowani! Byłem pod wrażeniem
znakomitej jakości i dużym wymiarom tych zdjęć! Takich nie widziałem nawet w
galeriach. Wówczas zrozumiałem, że żarty z ubeków mają krótkie wąsy, że to
cwana drużyna, cwańsza niż ja, „Solidarność” i nawet późniejszy IPN, o czym
dalej.
2.
Już w latach 90 tych wielokrotnie zwracałem się do szefa UOP w Białymstoku
Krzyśka Bondaryka (razem siedzieliśmy), aby odnalazł te foty, ale on kręcił,
migał się, a może mówił prawdę. Ponoć zginęły, przepadły, zaginęły. Moja
teczka - podobnie jak Niezabitowskiej - tak podejrzewam, że nie zaginęła.
Pewnych dokumentów nie było, a inne owszem - były.
Dobra, dobra - ubek pokiwał głową i po półtorej godziny kazał mi podpisać
dokument - jak dziś pamiętam - złożony na pół. Część dolna była dla mnie
niewidoczna, bowiem była złożona, na części górnej jak sobie przypominam
ostrzegano mnie pod jakąś karną sankcją, że rozmowa jest tajna i zobowiązuję
się, aby o jej treści nikogo nie powiadamiać. Podpisałem, i w ten sposób
zostałem – może podobnie jak Niezabitowska , agentem SB.
Potem już po aresztowaniu, po wyjściu z więzienia, gdzieś tak w drugiej
połowie lat 80 tych wezwano mnie ponownie. Przesłuchiwał mnie porucznik
(nazwisko znam) pozornie tylko tępawy, który wyciągnął MOJĄ TECZKĘ i
wypytywał mnie o moje zainteresowanie historią i dlaczego biorę udział w
międzynarodowej konferencji poświęconej 500 leciu osadnictwa Żydów na
Podlasiu itp., i ponownie papierek do podpisu, że się zobowiązuję... Moja
teczka puchła. Miałem już pewnie pseudonim i może agenta prowadzącego.
Już w latach 90. dostałem pismo z prokuratury z nakazem stawiennictwa w
tejże. Pani prokurator - z poprzedniej ciągle ekipy - ale wtedy łagodna,
ciepła i grzeczna jak dziecko na wigilię obiecywała, że dostanę wkrótce swoją
teczkę, i żo to jest także jej inicjatywa w tej sprawie itp. Nigdy teczki nie
dostałem, a pani prokurator w międzyczasie - gdy morze się uspokoiło -
awansowała wyżej. I już nigdy do mnie nie napisała.
3.
I teraz „łapią” Niezabitowską. Jutro ujawnią teczkę, może Rokity, Bujaka,
Frasyniuka, pośmiertnie Kuronia. Mnie jeszcze nie, jestem bezpartyjny, a więc
właściwie nie liczę się dla nikogo. Nie jestem frontowcem, nie stoję po
żadnej ze stron, nikogo więc nie interesuję i nikt się ze mną nie chce
sprzymierzać. Ludzi kompromisu w Polsce - tyle co kot napłakał.
Co ja sobie o tym myślę? Ja sobie myślę, aby ci wszyscy co działali w NZS i w
KPN, ci z „Solidarności” i ci bezpartyjni, ci co siedzieli po więzieniach, ci
wszyscy którzy podpisali jakiś papierek: przyznali się dziś pospołu do
współpracy z SB. To sprawę uprości i wreszcie zakończy.
Bo mnie cholera ciężka bierze, kiedy dowiaduję się, ze IPN odnajduje teczki
coraz to młodszej generacji działaczy, podsunięte mu świadomie przez znacznie
sprytniejszych ubeków - i ten IPN w imię jakieś chorej sprawiedliwości musi
je otwierać, wzywać i wszczynać. I widzę taki obraz: rzeszę tłumaczących się
wielbłądów ku uciesze emerytowanych, dobrze uposażonych prokuratorów i
ubeków. W tamtych czasach nas przesłuchiwali, a dziś drwią i pękają ze
śmiechu.
4.
IPN musi się w jakiś sposób do tych fałszywek ustosunkować. A nawet nie
fałszywek, tylko realnie podpisanych dokumentów przy których jakiś ubek
obdarował nas wymyślonym przez siebie pseudonimem i złożył obok naszego swój
podpis jako agenta prowadzącego. Bo ubek jakikolwiek by nie był też człowiek:
wiedział co to jest „punktowanie”, „nadgodziny”, wiedział w jaki sposób
uzasadnić swoją niezbędność. I powoływał do życia tabuny agentów, którymi
dziś zajmuje się IPN. Wkrótce - im bliżej wyborów - tych zjaw i rewelacji
będzie odkrywał coraz więcej. A mi zdawać się będzie, że powołany do dzieła
szlachetnego przekształca się powoli w Instytut Patologii Narodowej. Zdaje
się murować dom przywracania sprawiedliwości dziejowej murując cegły na
drewnianej podwalinie.
x x x
IPN może i bardzo by chciał, ale nie może zajmować się tymi setkami działaczy
PRON i całym mrowiem ludzi podłych dziś często piastujących stanowiska
dyrektorów, prezesów, czy rektorów najwyższych uczelni w Polsce.
Czystych jak łza, prawych, niesprzedajnych polskich patriotów.
Ich teczek po prostu nie ma. Od czasu do czasu zapląta się jakiś Oleksy.
Tomasz Wiśniewski Prezes Stowarzyszenia Szukamy Polski www.szukamypolski.pl
Aresztowany 28 kwietnia 1982 roku. Podczas przesłuchań odmówił składania
zeznań. Opuścił więzienie 11 stycznia 1983 roku.
www.szukamypolski.pl