Gość: Ptysio
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.12.04, 21:31
Wróciłem z Tajlandii 3 tygodnie temu, byłem m.in. na Phuket. Znam ciut
topografię kraju, drogi (jeździliśmy tam wynajętym autem) i rozkład wysp.
Wbrew zapewnienieniom Telewizji Polskiej, wyspa Ko Samui, na którą udał się p.
Piotr Kraśko nie znajduje się ani w pobliżu Phuket, ani nawet w tej samej
zatoce, co dotknięte kataklizmem wybrzeża i wyspy, znajduje się ona bezpieczna
w Zatoce Tajlandzkiej, po przeciwnej stronie półwyspu, gdzie fale są jakie
były, a życie nadal płynie niezmącone choćby jednym fałdem tsunami. Ciekawe,
że Telewizja Polska, wysyłając formalnie Kraśkę na wakacje, bo o misji
dziennikarskiej trudno tu mówić, próbuje nam wmówić, że ów Kraśko, pragnący
przejąć schedę po Milewiczu, na którego ostatnio pozuje tak tonem wypowiedzi
jak i próbami relacji z "naprawdę gorących" miejsc na ziemi, otóż że ów Kraśko
JEST W CENTRUM WYDARZEŃ! Przecież to jest jawna kpina. Młody cwaniak,
karierowicz, śliski piskorz udaje, że relacjonuje coś dla nas, pokazując
zdjęcia z Reutersa i wmawiając, że z Ko Samui lepszy widok... Dla mnie wstyd i
żenada. Wstyd za TVP, wstyd, że Kraśko się byczy, pieprząc coś o ludzkiej
tragedii... Uważni niech spojrzą na mapę. No ale kariera przede wszystkim:
"Byłem tu, widziałem to, relacjonowałem tamto. Max Kolonko się chowa, bo
jestem większy luzak, Milewicz precz, bo ja się bardziej narażam. Dla państwa
z Tajlandii mówił Piotr Kraśko".
Chociaż co do jednego muszę się zgodzić - na Ko Samui jest faktycznie gorąco,
średnio 32 stopnie w cieniu.