Dodaj do ulubionych

Komisja śledcza ds Iraku...

04.01.05, 10:31
...powinna powstać, jeżeli nie w tym Sejmie to w którymś z następnych.
Powinno zostać wyjaśnione jak doszło to wplątania sie suwerennej III RP w
najbardziej haniebną awanturę w jej historii. I czy była to naprawdę
wyłącznie POLSKA decyzja. Swoje specsłużby ma przecież nie tylko Rosja, ale i
Stany Zjednoczone. Nie jest więc pewne, czy prawie jednomyślny chór polskich
polityków i (niezaleznych a jakże) mediów popierających to obrzydlistwo nie
miał czegoś wspólnego z CIA.
Wiele rzeczy byłoby do wyjaśnienia.
Obserwuj wątek
    • zazen Re: Komisja śledcza ds Iraku... 04.01.05, 11:34
      Mnie ciekawi co innego.
      Mianowicie jakim cudem tyle krajów, które są demokratyczne, kompletnie
      zlekceważyło zdanie opinii publicznej. Nie kojarzę inne wydarzenia po
      IIws, które by tak dobitnie pokazało co elity sądzą o swoich wyborcach.

      A kamyczek wrzucony do własnego ogródka - wystarczyło zamienić "wojna",
      na "interwencja", "okupacja" na "stabilizacja" i nagle okazało się, że
      nikt nie musi pytać Sejmu o zgodę na wysłanie polskich wojsk /czego wymaga
      konstytucja/ - proste, jasne i cyniczne. Jak cała polityka.
      • Gość: rusalka Re: Komisja śledcza ds Iraku... IP: *.aster.pl 04.01.05, 12:55
        Niestety, w demokracji, w ktorej z nadmierna uwaga slucha sie opinii publicznej,
        wpada sie w pulapke rzadow miernoty i holoty. A miernota i holota ma w d..ie
        wszystko, co dzieje sie z dala od jej zascianka. "Niech na calym swiecie
        wojna/Byle polska wies zaciszna, byle polska wies spokojna". Nie tak to szlo?
        Dlatego to dobrze, ze na czele niektorych krajow (niekoniecznie naszego, ale
        coz...) stoja ludzie myslacy, ktorzy sa w stanie patrzec dalej niz czubek
        wlasnego nosa i - w razie koniecznosci - podejmowac niepopularne decyzje. A
        jesli chodzi o naszych politykow - sami ich sobie wybralismy. I nawet jesli
        psioczymy np. na ordynacje wyborcza, to przeciez opracowali ja ludzie, KTORYCH
        TEZ SAMI WYBRALISMY!!! Albo wezcie na siebie odpowiedzialnosc za te decyzje
        (jesli to chlopcy z waszej opcji politycznej przyjeli takie zapisy), albo
        pogodzcie sie z tym, ze zyjecie w swiecie pelnym idiotow.
        • indris Paradoksem demokracji... 04.01.05, 13:13
          ...jest to, że ludzie przez lud wybrani mogą całkowicie bezkarnie robić rzeczy
          zupełnie inne, niż te, które przed wyborami zapowiadali. Np. ani Kwas w r.
          2000, ani SLD w 2001 nie zapowiadali bezkrytycznego popierania amerykańskiego
          bandytyzmu. I paradoksem jest to, że o ile ktoś nie dotrzyma umowy zawartej
          prywatnie, to od umowy można odstąpić, a jeżeli oszustwa wyborczego dopuści sie
          partia polityczna, to trzeba czekać do końca kadencji. DLatego twierdzę, że
          demokracja we wszystkich krajach świata, poza może Szwajcarią jest w dużej
          mierze fikcją. Jedynym środkiem zaradczym jaki widzę jest odwoływalność posłów
          przez wyborców i rozszerzenie zakresu instytucji referendum (oczywiście bez
          żadnych progów frekwencyjnych).
          Zaś na "niepopularne decyzje" w ustroju demokratycznym w ogóle nie ma miejsca.
          Jeżelitakowe zapadaja - a zapadają - to jest to dowód ułomności demokracji. Bo
          demokracja to rządy "demosu" właśnie, nawet jeżeli go rusałka uważa za hołotę.
          • Gość: rusalka Re: Paradoksem demokracji... IP: *.aster.pl 04.01.05, 13:30
            Indris, odrobine uczciwosci... Jak Kwas mial zapowiadac - badz nie - popieranie
            amerykanskiego "bandytyzmu"? Przeciez wtedy nawet nie bylo jeszcze "wojny z
            terroryzmem". To troche tak, jakbys wymagal, ze wypowie sie w kampanii wyborczej
            na WSZYSTKIE MOZLIWE tematy, jakie przez nastepne piec lat moga sie pojawic w
            orbicie jego i naszych zainterssowan. Gdyby np. (odpukac) pierdyknela teraz
            jakas pobliska elektrownia atomowa, a prezydent podjalby decyzje, ktora by ci
            sie nie podobala, tez bys mial pretensje, ze przed wyborami o tym nie mowil?

            A "rozszerzenie instytucji referendum" w czterdziestomilionowym kraju to -
            wybacz - bzdura, grozaca paralizem wszelkiego prawodawstwa. Demokracja zas jest
            fikcja nie dlatego, ze nie mozemy odwolac poslow w polowie kadencji (chociaz to
            zle), ale dlatego, ze otaczajaca nas masa blaznow ma krotka, wybiorcza pamiec,
            moralnosc Kalego i falszywe pojecie o wlasnej wielkosci - chetnie wybiera wiec
            wciaz tych sammych oslow, cwiercinteligentow i oszustow, lapiac sie na lep... No
            wlasnie, na byle jaki lep.

            A co do "demosu" - tak, uwazam go za holote. I jesli masz choc krztyne rozumu i
            potrafisz zdobyc sie na odrobine obiektywizmu, to przyznasz mi racje. Wiem, ze
            to obrazliwe stwierdzenie, ale wiem rowniez, ze demos nie zawahalby sie, zeby na
            mnie bluznac, gdyby mial okazje. Nie czuje sie zobowiazana do uprzejmosci.
            • Gość: pix Re: Paradoksem demokracji... IP: 193.111.166.* 04.01.05, 13:48
              Wojnę z terroryzmem ogłosił Bush zaraz po interqwencji Alkaidy w Nowym Jorku.
              O tę akcję Busz obwiniał miedzy innymi Wuja Saddama i już wtedy zapowiadał
              krucjatę dodatkowo kłamliwie zarzucając Irakowi produkcję zakazanych broni i co
              śmiesznejsze, o gazowanie Kurdów, które miało miejsce ponad 10 lat temu, kiedy
              los tych biedaków był Buszmenom calkiem obojętny bo trwała wojna z Iranem.
              O tym wszystkim i jeszcze więcej musiała wiedzieć nasz ojciec narodu i za to
              mam do niego największy żal.Nie tylko ja.
              • Gość: rusalka Re: Paradoksem demokracji... IP: *.aster.pl 04.01.05, 14:07
                > O tym wszystkim i jeszcze więcej musiała wiedzieć nasz ojciec narodu i za to
                > mam do niego największy żal.Nie tylko ja.

                Tak, musial o tym wiedziec. Ale NIE W KAMPANII WYBORCZEJ, ktora miala miejsce
                rok wczesniej!!! A o to mial do niego pretensje indris. Chodzi mi tylko o to, ze
                prezydent NIKOGO NIE OSZUKAL podejmujac taka a nie inna decyzje w sprawie Iraku.
                Zwalacie odpowiedzialnosc na A.K., bo nie mozecie sie pogodzic z mysla, ze SAMI
                GO WYBRALISMY. Niestety.
                To tyle, jesli chozi o krotka i wybiorcza pamiec naszego, pozal sie Boze, narodu.
                • Gość: pix Re: Paradoksem demokracji... IP: 193.111.166.* 04.01.05, 14:39
                  Mam żal dlatego, że moja pamięć jest dobra a nie zła!
                  Sam przecież przyznał, że jego serdeczny przyjaciej George Dablju "zwodził go"
                  w sprawie Iraku. A skoro od początku było wiadomo, że Saddam NIE MA broni ani
                  nie stanowi zagrożenia, a mimo to zdecydował o napaści i okupacji, znaczy to ze
                  nasz prezio ZWODZIŁ NAS SWIADOMIE! T o, że ktoś został wybrany na prezydenta,
                  nie znaczy, że może robić wszystko i mówić: trzeba bylo mnie nie wybierać!
                  • Gość: miop Re:jakie tam paradoksy, propaganda i tyle IP: *.broker.com.pl 04.01.05, 15:30
                    propaganda utrzymuje ludzi w ciemnocie
                    zaslaniajac istote wyborow
                    w prezydenckiej kwacha kampanie nieuwlaszczenia polakow
                    w unijnym referendum kampanie na rzecz utrzymania sejmu mafijnego mullera

                    wybory sa co dwa lata czasem czesciej
                    tyle ze trzeba chodzic na wybory i wybierac z glowa
                    a nie z gazeta wybiorcza czy trybuna
            • Gość: milicjant Re: Paradoksem demokracji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 14:16
              Każdy ma prawo do swoich poglądów i nazywanie hołotą osób o innych poglądach
              jest przejawem cynizmu. Co do błaznów to trzeba powiedzieć, żę mają oni na tyle
              sprytu aby znaleźć sponsorow na akcje wyborczą. Poważny i uczciwy zwykle się
              nie dorabia i nie może stawać do wyborów. Jest to ewidentny skutek demokracji
              na modę amerykańską. Bezrobotny nie może zostać posłem i nie może "Rusałce "
              odpowiedzieć, że myśli inaczej i nie jest hołotą.I jeszcze jedno. Wyprawa do
              Iraku była oparta na świadomym wprowadzeniu w błąd opinii publicznej. Skoro
              błąd wyjaśniono to należy się z akcji wycofać. W zamian można wysłać Rusałki.
              • Gość: rusalka Re: Paradoksem demokracji... IP: *.aster.pl 04.01.05, 15:04
                "Holota" nie nazywam WSZYSTKICH ludzi, ktorzy maja inne poglady niz ja - tylko
                tych bezmyslnych. Poza tym owszem, jestem cyniczna. Takie zycie.
                "Blaznami", ktorych wokol pelno, nazywam nie tych, ktorzy trafili do parlamentu,
                lecz tych, ktorzy ich wybrali. Chyba nie zrozumiales mojego postu.
                Bardzo dobrze, ze bezrobotny nie zostanie poslem: skoro jest bezrobotny, mam
                powazne watpliwosci co do jego kwalifikacji zawodowych, predestynujacych go do
                zajecia miejsca w parlamencie.
                Zamiast rusalek z pewnoscia lepiej spisaliby sie w Iraku milicjanci wink
            • indris Paradoksem demokracji... 04.01.05, 14:21
              ..jest to, ze właściwie demokracja ona nie jest. Co do Kwasa i rządu w chwili
              wybuchu awantury irackiej, to mieli oni dobre rozeznanie, że postępują wbrew
              woli zdecydowanej większości Polaków. A w prawdziwej demokracji rządzący nie
              mają prawa postępować wbrew woli ludu, bo są tylko jej wykonawcami. Tak zresztą
              zachowałsie nietylkoKwas, bo analogicznie postapiły rządy "demokratycznych"
              krajów Europy, które do awantury Busha się przyłączyły (Hiszpania, Anglia,
              Włochy). Gdyby było możliwe natychmiastowe rozliczenie posłów rządów i
              prezydentów za takie postepowanie, to z pewnością Bush toczyłby swoją wojnę sam.
              Rozszerzanie instytucji referendum wcale nie musi być bzdurą. Jest to rzecz
              bardzo częsta w Szwajcarii, który to kraj całkiem nieźle egzystuje. Prawda, że
              jest to kraj mały. Ale rozwój technik telekomunikacyjnych może tę różnicę
              szybko zniwelować. Myślę, że już niedługo internet będzie równie dostępny jak
              telewizja (która teraz jest nawet w brazylijskich favelas a jeszcze w 1974...).
              Właśnie w Brazylii 2 tura ostatnich wyborów prezydenckich odbyła sie całkowicie
              elektronicznie i wyjątkowo sprawnie: wyniki były już następnego dnia rano (nie
              sondażowe ale oficjalne).
              Prawdziwym problemem obecnej demokracji reprezentacyjnej jest "autonomia"
              reprezentantów wobec reprezentowanych. Prof. TAdeusz Zieliński pisał kiedys
              nawet, ze to dlatego starożytni nie wyszli poza demokracje bezpośrednią.
              Możedziękiinternetowi demokracja bezpośrednia powróci ?
          • beemelka a moze to bylo zgodne z zyczeniami, interesami... 04.01.05, 13:48
            a moze to bylo zgodne z zyczeniami, czy interesami Putina? Nie bierzesz tego
            pod uwage w swojej swiatlej rozumowosci?
            Prezio i Kuczma zrobili to, czego wymagal dziadzia z Kremla.....-

            indris napisał:

            > ...jest to, że ludzie przez lud wybrani mogą całkowicie bezkarnie robić
            rzeczy
            > zupełnie inne, niż te, które przed wyborami zapowiadali. Np. ani Kwas w r.
            > 2000, ani SLD w 2001 nie zapowiadali bezkrytycznego popierania amerykańskiego
            > bandytyzmu. I paradoksem jest to, że o ile ktoś nie dotrzyma umowy zawartej
            > prywatnie, to od umowy można odstąpić, a jeżeli oszustwa wyborczego dopuści
            sie
            >
            > partia polityczna, to trzeba czekać do końca kadencji. DLatego twierdzę, że
            > demokracja we wszystkich krajach świata, poza może Szwajcarią jest w dużej
            > mierze fikcją. Jedynym środkiem zaradczym jaki widzę jest odwoływalność
            posłów
            > przez wyborców i rozszerzenie zakresu instytucji referendum (oczywiście bez
            > żadnych progów frekwencyjnych).
            > Zaś na "niepopularne decyzje" w ustroju demokratycznym w ogóle nie ma
            miejsca.
            > Jeżelitakowe zapadaja - a zapadają - to jest to dowód ułomności demokracji.
            Bo
            > demokracja to rządy "demosu" właśnie, nawet jeżeli go rusałka uważa za hołotę.


            • Gość: miop Re: wybrali to co wybrala angielska sklepikarka IP: *.broker.com.pl 04.01.05, 15:41
              ktora miala dostac kopa w wyborach
              a tu trafila sie okazja malwiny
              "niestety" smile dla premiera hiszpani irak nie byl malwinami
              dla prezia i oblesnego angola tez nie
              tyle ze narod mniej wkurzony niz hiszpanie po zamachu

              jedynie bush sie przeszwarcowal dzieki farmerom
              gdzie bezrobocie jeszcze jest na poziomie 2%
              teraz pomoc zywnosciowa dla azji moze tez mu pomoc w rolniczych stanach
              nic tak nie dziala jak pelne wlasne koryto
    • Gość: J.K. Polska polityka zagraniczna jest wlasciwa, Indris. IP: *.arcor-ip.net 04.01.05, 14:25
      I nie ma tu co wyjasniac i wyjasniane nic nie bedzie.
      W sprawie polityki zagranicznej panuje w Polsce Consensus.

      Jezeli Ty nie rozumiesz, co to jest Polski Interes Narodowy
      (dobre stosunki z USA - by Niemcy i Rosja wreszcie "przyzwyczaily sie" do
      niepodleglej Polski) to juz Twoj problem.

      Polityka zagraniczna Polski - po przejeciu wladzy przez PO i PiS sie nie zmieni.
      Takze ta - dotyczaca Iraku.
      Oczywiscie beda zmieniac sie realia i rodzaj i skala polskiego tam
      zaangazowania.
      Ale to juz inny problem.
      • Gość: pix Re: Polska polityka zagraniczna jest wlasciwa, In IP: 193.111.166.* 04.01.05, 14:57
        Przepraszam, co to za Polski Interes Narodowy: dobre stosunki z USA (daleko) -
        złe stosunki z Rosją i Niemcami (blisko)? Na co liczysz, że jak Putin wejdzie
        do Białegostoku to George spuści atom na Moskwe? ahahaha
        • Gość: miop Re:polski interes to spokoj i dobrobyt obywateli IP: *.broker.com.pl 04.01.05, 15:49
          jest oczywiste ze nie jest to zwiazane z popieraniem wojny w iraku
          i obecnoscia tam polskich najemnikow
          watpliwe tez jest aby pis z po dbali o interes narodowy
          przezyjemy w prl-bis rzady lsd-bis
      • Gość: Garfield Re: Polska polityka zagraniczna jest wlasciwa, In IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:58
        To że wśród elit politycznych panuje consensus co do polskiej polityki
        zagranicznej nie oznacza wcale, że jest ona właściwa. Raczej świadczy o
        zasciankości tych elit i bardzo płytkim zrozumieniu przez nie interesu
        narodowego. Polski interes narodowy to silna, dobrze zintegrowana Unia
        Europejska w dobrych stosunkach z Rosją i mocna w Unii pozycja Polski. Szkodzi
        temu interesowi wikłanie się w amerykańskie awantury imperialne. Ameryka
        broniąca nas przed niemieckim i rosyjskim zagrożeniem w XXI wieku to jakiś
        surrealizm.
      • indris Polska polityka zagraniczna jest obrzydliwa... 04.01.05, 16:48
        ...i na dodatek głupia. Consensus w jej sprawach panuje TYLKO w gronie "onych",
        czyli kompletnie wyalienowanych "elyt", od kwasa do Kaczorów. Ale owe "elyty"
        nie są wieczne a bez końca rządzić wbrew woli większości społeczeństwa się nie
        da.
        Nie jest powiedziane, że PO i PiS będą mogły samodzielnie rządzić. Mam
        nadzieję, że nie. A jeżeli nawet, to następne wybory (2009) zmiotą wszystkie
        obecne "elyty".
    • Gość: Pedro Re: Komisja śledcza ds Iraku... IP: *.hist.uj.edu.pl 04.01.05, 15:55
      Świetnie, tylko po co? Na ławie oskarżonych musieliby stanąć niemal wszyscy
      zajmujący się zawodowo polityką, także ci, którzy nie zasiadają w Sejmie (np.
      Geremek i ska), dziennikarze, bizmesmeni etc. W Polsce przed inwazją na Irak w
      przeciwieństwie do krajów cywilizowanych w ogóle nie było w tych środowiskach
      dyskusji o Iraku i podejrzanych ciągotach Busha do wojny. Nie było żadnej
      publicznej debaty, gdy w parlamentach i mediach europejskich aż wrzało. Z
      Polaków tylko Jacek Kuroń miał odwagę wykrzyczeć stanowcze nie tej wojnie. No i
      jeszcze papież, ale kto się nim w Polsce przejmuje. Włosi szybko ogłosili
      hasło: "Albo jesteś z papieżem, albo Bushem", Polacy na to nie wpadli, wybrali
      Busha, nawet drugi raz w kampanii prezydenckiej. Dlaczego polskie "elity"
      poparły w ślepo inwazję na Irak? Dlaczego bez echa przeszła doktryna Busha,
      która nad Wisłą winna przywołać jednoznaczne skojarzenia z pewnym panem
      malarzem? Dlaczego w naszych mediach przy temacie tortur w Bagdadzie nikt nie
      przywołał nazwy Szkoły Ameryk w forcie Benning i raportu Clintonowskiej komisji
      na temat jej działalności? Bo takie mamy "elity". Tu rządzi ignorancja i
      niedouczenie. Gdyby choć połowę czasu spędzonego na pogoń za mamoną poświęcili
      na lekturę i samokształcanie, jak ich europejscy koledzy, byłoby lepiej. A tak
      pozostaje nam wstydzić się przed Bogiem i Historią, tak jak należy wstydzić się
      pacyfikacji Haity za Napoleona.
      • Gość: Garfield Polskie elity a wojna w Iraku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 16:25
        W postawie wobec wojny w Iraku objawia się niedojrzałość polskich elit. Z
        jednej strony te postpezetpeerowskie - proamerykańskie z gorliwością neofity,
        bez wahania zamieniające jednego hegemona na drugiego, z drugiej
        Solidarnościowe, (Kuroń,Modzelewski,Hall to chwalebne wyjątki), zastygłe w
        bezkrytycznym uwielbieniu dla US i ich polityki zagranicznej. Bezkrytyczne
        poparcie dla tej polityki,niechęć do jej krytycznej analizy, niedostrzeganie
        lub bagatelizowanie jej ciemnych stron, to wszystko w niemałym stopniu
        przyczynia się do szybkiej erozji autorytetu moralnego jakim te środowiska się
        cieszyły.
    • Gość: ubu_roy Re: Komisja śledcza ds Iraku... IP: *.nyc.rr.com 04.01.05, 16:24
      Dawno rownie debilnej opinii nie czytalem.
      Udzial w tej wojnie to najmadrzejsza polityczna i strategiczna decyzja jaka sie
      udala polsce od setek lat.
    • canaris.jr Re: Komisja śledcza ds Iraku... 04.01.05, 16:38
      Niezaleznie od poglądów politycznych, udział polskich pododdziałów w Iraku
      jest zadaniem koniecznym, by uratować świat od bestii islamskiej...niestety
      nasi partnerzy niemcy czy francuzi zachowują się krotkowzrocznie licząc na
      konfitury...przyszłe pokolenia ich rozliczą za ekonomiczny cynizm.... (jeśli
      te pokolenia w ogóle się ostaną)
      Wobec bestii islamskiej , tylko pancerna pięść może ocalic swiat... davidy
      robią za nas nordyków przeogromną robotę...nie opluwajcie żydów, to naprawde
      przyjazny i nieżbędny dla świata naród...
      • Gość: graf admiral Spee Re: Komisja śledcza ds Iraku... IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 04.01.05, 17:31
        a korytko chodzilo predziowi po zakonczeniu kadencji jakies przewodnictwo w
        Nato albo cos podobnego .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka