marianna.rokita
14.01.05, 02:20
Cytujac:
W latach 80. stary Giertch tak wielbił Jaruzelskiego, co to była za miłość!
Stan wojenny popierał, wstąpił do popierającej WRON Rady Konsultacyjnej,
publikował pochwały generała... A po 1989 roku ciągle powtarzał, że trzeba
zostać w RWPG i Układzie Warszawskim, bo Rosjanie to przyjaciele, a Niemcy
śmiertelni wrogowie. No ale czego to się nie zrobi dla ciepłej posadki w
Strasburgu!Gdy 13 grudnia 1981 r. gen. Jaruzelski wprowadził stan wojenny
Maciej Giertych w liście otwartym do społeczeństwa polskiego w 1982 r. na
lamach "OPOKI" napisał: "Zapewne nie spodoba się to niektórym moim
czytelnikom lecz oświadczam otwarcie, że uważam, że dobrze się stało, iż
omawiany tu przewrót w dniu 13 grudnia nastąpił. Dobrze, że znalazł się ktoś,
kto umiał nagłym aktem woli przeszkodzić dojściu do skutku rewolucji, która
wiodła Polskę pod każdym względem ku katastrofie. (...) Nie mogę się zgodzić
z poglądem, że przewrót 13 grudnia był posunięciem politycznym sowieckim.
Wszystko wskazuje na to, że było to posunięcie polskie". Potem z miłości do
mundurów i komunistów wszedł do kolaboranckiej tzw. "rady konsultacyjnej"
przy generale Jaruzelskim. A kiedy komuna zaczynała się już walić, pan
Giertych wiedział swoje i trzymał się jej kurczowo, broniąc jak
niepodległości (?): "...jest w interesie Warszawy, by pozostać w sprzężeniu z
Moskwą, nie opuszczać Paktu Warszawskiego ani RWPG, zwalczać ruch litewski
niepodległościowy i odmawiać przystąpienia do Wspólnoty Europejskiej; do tego
tygla w stylu amerykańskim, który pragnie zniszczyć Polskę swoim kapitalizmem
bezosobowym, kosmopolitycznym, cudzoziemskim. Natomiast w naszym interesie
jest Wspólny Dom Gorbaczowa, bo w nim nikt nie zrezygnuje z własnej
suwerenności i dlatego że ZSRR będzie dobrze włączony do Europy" "La Stampa",
czerwiec 1990 (w tym samym wywiadzie dla włoskiej gazety Maciej Giertych znów
kadził gen. Jaruzelskiemu i wyaził nadzieję, że ówczasny prezydent RP będzie
rządził jeszcze długo i szczęśliwie).