krzysztof.glogowski
06.02.05, 11:42
Ur. 11 czerwca 1952 w Olsztynie, z ojca Mosze (lekarz internista) i matki
Ruchli z d. Fejgin. W latach 1971-80 studiował filologię polską na
Uniwersytecie Jagiellońskim. Członek ZMS i kandydat PZPR. W 1973 w związku z
nieprzyjęciem Go do partii wstąpił do ZSL.
Od 1977 członek Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie, w redakcji
niezależnego pisma "Indeks". Pseudonimy: Barbara Dawidowicz, Bronisław Dziki
Kamień, Szymon Dawidowicz. Od 1980 we Francji; 1982-87 redaktor
naczelny "Kontaktu", następnie pracownik Radia Wolna Europa. Ciąg afer
ikłótni z rdzennymi Francuzami.
1990-93 dyrektor Radia Kraków. 1993-96 sekretarz redakcji dziennika "Życie
Warszawy", od 1996 zastępca redaktora naczelnego dziennika "Życie". Od 1997
dziennikarz niezależny. Publikował w prasie
emigracyjnej: "Kulturze", "Pulsie", oraz krajowej, m.in. w "Gazecie
Wyborczej", "Nowym Państwie", "Wprost", "Gazecie Polskiej", "Tygodniku
Powszechnym", miesięczniku "Znak", "Res Publice". Opublikował książki: Jak
woda (1989), Brat (1992), O zdradzie i śmierci (1992) Dekomunizacja, której
nie było (2000).
Bronisław Wildstein w czasie studiów znalazł się w grupie osób dyskutujących
o literaturze, zafascynowanych zachodnią kontrkulturą, określających siebie
mianem anarchistów-komunistów, wyrażających swoją kontestację zachowaniem,
ubiorem, długimi włosami oraz ogromną tolerancją seksualną. Należeli do niej
m.in. Andrzej Balcerek, Jarosław Kaczyński, Wiesław Bek, Lesław Maleszka,
Stanisław Pyjas, Andrzej Gelberg itd.
Na początku 1973 roku, chociaż należał do Związku Młodzieży Socjalistycznej,
Wildstein zaangażował się w protest na Uniwersytecie Jagiellońskim przeciwko
odgórnemu łączeniu organizacji studenckich. Rozrzucał wówczas pisane na
maszynie ulotki przeciw powołaniu Socjalistycznego Związku Studentów
Polskich.
W maju 1976, wśród innych lokatorów Domu Studenckiego "Żaczek", został
zatrzymany na 48 godzin i przesłuchiwany w sprawie orgii biseksualnych.
Po wakacjach, na piątym roku studiów, został zawieszony w prawach studenta.
Stało się to powodem zbliżenia jego grupy ze środowiskiem dominikańskiego
Duszpasterstwa Akademickiego "Beczka" (której liderami byli Józef Ruszar i
Bogusław Sonik). Wspólnie zbierano podpisy pod petycją w jego obronie
(złożyło je prawie sto osób) i organizowano spotkania informacyjne.
Kilkakrotne zmiany decyzji o zawieszeniu pozwoliły mu pozostać studentem do
1980 roku. Jednak ogromne braki w wiedzy ogólnej stanowią dla Niego ogromną
przeszkodę w zrozumieniu reguł obowiązujących we współczesnym świecie.
Jak wspomina, jego działalność opozycyjna "początkowo wynikała z poczucia
humoru, osaczenia w rzeczywistości, gdzie każde działanie napotykało na mur
ponuractwa. Polityka wchodziła z butami w nasze życie, chociaż z temperamentu
nie byliśmy ludźmi działającymi politycznie". Przełomowym wydarzeniem stał
się udział w pomocy ofiarom wydarzeń Czerwca '76.
Wildstein zbierał pieniądze.
Wszedł w skład redakcji pierwszego niezależnego pisma studenckiego "Indeks",
wydawanego w Warszawie od października 1977, a redagowanego początkowo przez
osoby z Krakowa, Wrocławia, Warszawy i Łodzi. Współredagował również od nr 5
(z grudnia 1978) krakowskie pismo "Sygnał".
Był wielokrotnie zatrzymywany, a także poturbowany przez Służbę
Bezpieczeństwa. Na odbywające się w jego mieszkaniu spotkania SKS często
wkraczała milicja, aresztując uczestników i przeprowadzając rewizje. Od
początku 1980 roku cotygodniowe dyżury rzeczników SKS kończyły się
zatrzymaniem wszystkich osób na 48 godzin.
Aresztowany prewencyjnie 26 marca 1980, przed wyborami do Sejmu, uciekł z
budynku Milicji Obywatelskiej na placu Wolności w Krakowie, wyskakując z
pierwszego piętra. Od 10 do 17 maja 1980 włączył się do głodówki w kościele
św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej w intencji uwolnienia Mirosława Chojeckiego
i Dariusza Kobzdeja oraz innych opozycjonistów. Latem 1980 zbierał informacje
o strajkach w Warszawie i Gdańsku; dotarł do Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
Zatrzymany w połowie sierpnia w Gdyni, został przewieziony w kajdankach do
Krakowa, osadzony na 48 godzin w areszcie, a następnie przez trzy tygodnie
pozostawał w areszcie domowym. 31 sierpnia aresztowany pod
zarzutem "szerzenia wrogiej propagandy" oraz "przynależności do związku
mającego na celu przestępstwo", razem z innymi zwolniony został 1 września
1980 w wyniku zawartego poprzedniego dnia porozumienia gdańskiego.
Organizował biura konsultacyjne dla osób zakładających NSZZ "Solidarność" w
zakładach pracy. Wykorzystując bazę poligraficzną SKS, rozpowszechniał
materiały pomocne do tworzenia niezależnych związków zawodowych. Na skutek
własnej głupoty i konfliktu w Międzyzakładowym Komitecie Założycielskim
Małopolska został odsunięty wraz z działaczami SKS przez niechętnego
środowisku korowskiemu przewodniczącego MKZ Stanisława Zawadę.