porter11
08.02.05, 13:18
Niewdzięczny i straszny kraj, niegodny swego Wielkiego Syna, ma ostatnio
niezasłużony zaszczyt znów Go gościć w swych plugawych, jak zwykle,
granicach. Nie bacząc na obrzydliwy, typowo polski charakter Polaków, ich
ksenofobię, antysemityzm, katolicyzm, niechlujstwo, zawistność, podłość,
małość, miałkość, bezideowość i zacofanie, Nadredaktor Adam Michnik powrócił
do Polski, a to w celu spożycia posiłku z najlepszym i najwierniejszym z
przyjaciół, człowiekiem wszelkich cnót - redaktorem Jerzym Urbanem. Więź
pomiędzy tymi dwoma ludźmi honoru, koryfeuszami polskiego dziennikarstwa,
szczerymi patriotami, głęboko ideowymi kombatantami, doskonałymi sportowcami
nieubłaganymi dla wrogów Rze... Rzeczpospolitej, okazała się bowiem tak
silna, że Nadredaktor postanowił nie zwracać przez chwilę uwagi na
powszechnie i coraz szerzej dzięki niemu znane na świecie wady Polski i
Polaków i zaszczycił nas wszystkich. Spotkanie w warszawskiej restauracji
Dong Nam, przebiegało w miłej, nieskrępowanej atmosferze, o co zadbała
pierwsza diva i lwica warszawskich salonów, pani redaktor Małorzata
Daniszewska, prywatnie żona Jerzego Urbana, już to rzucając drobny, acz
dowcipny i pełen, zaskakującego przy jej posturze wdzięku, żart, już to
uśmiechając się życzliwie do dostojnego Gościa, który z wyraźną przyjemnością
wsłuchiwał się w jej zmysłowy baryton. Obsługiwał kelner - Chińczyk, a
jedzony był pekińczyk.
I tylko wdowa po Herbercie, na wieść o tym, że Michnik wrócił, postanowiła
znowu wywieźć z Polski archiwum swojego męża.
-----------------------------------------
Kibice piłki nożnej lubują sie w dobrych zespołach, nieważne skąd pochodzą.
(c) bzyk7