Dodaj do ulubionych

A worst case scenario w podróży?

09.02.26, 18:58
Jako, ze jeden z moich sprzętów elektronicznych odmowil ostatnio na 2 dni działania, i tylko cudem powrócił do życia, zastanawiałam się, co będzie kiedy nie daj buk telefon odmówi współpracy albo się zgubi (dobrowolnie lub przymusowo), kiedy jest się w dłuższej parotygodniowej czy paromiesiecznej podróży zagranicznej.
Przecież to jest koniec świata, bo telefon obecnie to życie.
Wszystkie transakcje bankowe potwierdzam telefonem, czy tu normalne konto czy rewolut, do tego nie mam fizycznej karty z głównego banku, bo nie zdazyla dojść, tylko elektroniczna.
A taka da się zapłacić online, ale już na straganie za pietruszkę to nie.
Czy mozna się jakoś zabezpieczyć przed taką sytuacją, czy ematka tak miała i co się wtedy robi?
Obserwuj wątek
    • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 18:59
      dywersyfikacja
      • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:00
        P.S. Moje drugie imię to "Plan B" (I aż do "ż")
      • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:03
        A konkretniej?
        Załóżmy, ze tracisz telefon (tfutfu), jak transferujesz środki np. na,revoluta?
        Da się z innego urządzenia?
        • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:08
          Nie płacę telefonem, ale na potrzeby tego wątku mogę płacić.

          Jezeli gubię telefon to mam co najmniej 2-3 karty bankomatowe (różne banki i typy np Visa i Mastercard)

          Mam gotówkę w tym bilon

          Jak wyjeżdżam na długo to laptop obowiązkowo. Nie wiem jak z revolutem ale normalnie można przelewać pieniądze z konta na konto - nie wiem jaki problem?

          to takie piewrsze z brzegu
          • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:13
            W moim banku wszystkie transakcje potwierdzam telefonem. W revolucie odciskiem palca. Niestety to jest poważny problem w razie jak coś pójdzie nie tak. Chyba faktycznie trzeba mieć co najmniej 3 karty i tylez samo kont.
            • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:24
              W moim banku wszystkie transakcje potwierdzam telefonem

              ale pewnie dlatego, że to bankowość telefoniczna? Ja muszę wpisać tylko PIN do terminala (i to rzadko) kiedy płacę kartą. Telefon jest mi poterzbny tlyko do płatności on line.

              No i zawsze zostaje opcja pomocy z recepcji hotelu - np mogą się zgodzić, że przelejesz im kwotę X a oni wypłaca ci ją w gotówce

              p.s. i oczywiście nie trzymac kart razem , bo jak ci ukradna wszytskie to wszytskie będziesz musiała zablokować
              • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:26
                p.s. a i telefony też mam dwa - jeden bez internetu , drugi z internetem (zycie mnie zmusiło jak zaczęli zamykac kafejki internetowe itp)
              • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:06
                mocca25 napisała:


                > ale pewnie dlatego, że to bankowość telefoniczna? Ja muszę wpisać tylko PIN do
                > terminala (i to rzadko) kiedy płacę kartą. Telefon jest mi poterzbny tlyko do
                > płatności on line.


                Wszystkie online, czy to kupuję bilet lotniczy, czy wizę, czy też place via booking.com. albo przy transferze środków na inne konto.
                Wydawało się to ok. ze względów bezpieczeństwa, ale w razie kradzieży telefonu, to już jest problem.
                >
                > No i zawsze zostaje opcja pomocy z recepcji hotelu - np mogą się zgodzić, że pr
                > zelejesz im kwotę X a oni wypłaca ci ją w gotówce

                >
                A to tez jest jakieś rozwiazanie, albo poprosić rodzine I znajomych królika o przelew western union😉. Bo już mialam jakieś dziwne wizę, ze mam pieniądze, ale żadna siłą nie da sie ich wybrać.
                Tu gdzie jestem z kolei popularne są przelewy na telefon, zdaje sie, ze to się nazywa mpesa. Nawet kierowcom tuktuków tak sie płaci 🙂
                • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:14
                  o, western union to tez wyjscie. Ale musisz do kogoś zadzwonić smile -tu może pomóc recepcja hotelu
                  • klementynka1974 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:44
                    Ale czy w recepcji znają numery do Twoich znajomych? Ja mam je w .... telefonie sad i kółko się zamyka.
                    • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 01:50
                      klementynka1974 napisała:

                      > Ale czy w recepcji znają numery do Twoich znajomych? Ja mam je w .... telefonie
                      > sad i kółko się zamyka.


                      Możesz im je podać.... (nie znasz na pamięc oc najmniej kilku?)
    • marta.graca Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:02
      Miałam tak, korzystałam z telefonu męża.
      • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:05
        Hmm, mam męża, ma telefon, ale nie bardzo widze, jak mi to ma pomóc 😉
    • piataziuta [...] 09.02.26, 19:05
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:06
        To konkretnie poproszę rady, jak mam zrobić przelew z banku na revoluta bez telefonu
        • piataziuta [...] 09.02.26, 19:24
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • komorka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:08
            Rany, jaka stara jestem! ZAWSZE mam trochę gotówki, ot, choćby po to, żeby móc skorzystać z toalety, tak gdzie jest to płatne.
            • piataziuta Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:11
              Nie krytykuję posiadania gotówki. Krytykuję regres umysłowy pt.: "co jeśli stracę smartfona!?".
        • krisdevalnor Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:27
          elisabeth.nakatami napisała:

          > To konkretnie poproszę rady, jak mam zrobić przelew z banku na revoluta bez tel
          > efonu
          Normalnie, konto na Revolut przeciez tez ma swoj numer IBAN, robisz wiec zwykly przelew, mozesz wcześniej sobie zapisac siebie jako odbiorce
          • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:43
            zeby zrobic sobie zwykly przelew musze sie zalogowac na konto bankowe a zeby sie na nie zalogowac potrzebuje telefonu (sms lub apka do autoryzacji logowania).
            • krisdevalnor Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 00:40
              mikams75 napisała:

              > zeby zrobic sobie zwykly przelew musze sie zalogowac na konto bankowe a zeby si
              > e na nie zalogowac potrzebuje telefonu (sms lub apka do autoryzacji logowania).
              >
              Chodzilo mi o zrobienie przelewu logujac sie na swoje konto na kompie albo czyims telefonie bez uzywaniaa aplikacji. Wtedy przeciez nie potrzebujesz autoryzacji przez sms. A jezeli nie
              to moze sprawdz czy mozesz zmienic sposob, autoryzacji, w jednym z bankow (nie w Polsce) mam tzw multichannel code i mogę autoryzowac transakcje nim albo smsem, co wole w danej chwili
              • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 00:54
                Do zalogowania się z obcego komputera czy telefonu potrzebuję mój telefon do autoryzacji. Owszem, mogę to usprawnić i zalogować się prościej w niektórych bankach ale to działa nadal tylko z mojego sprzętu i ip znanemu bankowi. Na wyjeździe to nie przejdzie.
              • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 00:58
                krisdevalnor napisała:


                > Chodzilo mi o zrobienie przelewu logujac sie na swoje konto na kompie albo czyims telefonie bez uzywaniaa aplikacji. Wtedy przeciez nie potrzebujesz autoryzacji przez sms.

                Tylko, że ddkąd weszło dwustopniowe uwierzytelnianie, żeby zalogować się na cudzym urządzeniu potrzebuję autoryzacji w aplikacji, na urządzeniu, które bank rozpoznaje, jako już przypisane do mnie (aplikacja zastępuje sms'y, które są uznawane za mniej bezpieczną formę autoryzacji). Więc w ten sposób nie przejdę do kroku "wykonaj przelew". Do wykonania któego też zresztą potrzebuję autoryzacji w aplikacji (poza przelewami na własne rachunki w tym samym banku, własne karty, odbiorców zdefiniowanych jako zaufanych, do których przelewy nie wymagają akceptacji w aplikacji - no akurat mogą nie być pod ręką i przelew do nich nic mi nie da).
        • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:42
          zalogowac sie z jakiegos innego urzadzenia na messengera i poprosic kogos bliskiego o wyslanie kasy na revoluta, w ramach weryfikacji podac nr telefonu do hotelu, zeby ktos zadzwonil (bo zakladam, ze nikt nie pamieta nr telefonu do innych) i chwile pogadal.
    • bi_scotti Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:17
      To be completely honest, cell phone zabieram wylacznie w podroze do PL (gdy wyjzezdzam za granice). Wszedzie indziej - no phone. O to chodzi zeby sie odciac, czyz nie? big_grin Cheers.

      PS. For me, the worst case scenario w podrozy to jakas powazne choroba (tfu, tfu, odpluwam, odpukuje zeby nie zapeszyc ani sobie, ani nikomu!) gdzies daleko od relatively sensible medical help. Wszystko inne - raczej no problem/do ogarniecia smile
      • berdebul Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 11:15
        Jak to przeczytałam, to od razu mam w głowie milion scenariuszy big_grin nie ruszam się nawet do łazienki bez telefonu, bo gdybym upadła to jakoś trzeba wezwać pomoc.
    • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:39
      Wystarczy nie mieć całego życia wyłącznie w telefonie. Na codzień faktycznie posługuję się głównie telefonem, bo to wygodne. Mam jednak też portfel i w nim zawsze jakąś gotówkę, karty płatnicze i kartę do bankomatu. Bankowość internetową bez problemu można obsłużyć też z laptopa, więc zgubiony czy zepsuty telefon nie spowodowałby u mnie końca świata.
      • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:56
        eliszka25 napisała:

        > Bankowość internetową bez problemu można obsłużyć też z laptopa, więc zgubiony czy zepsuty telefon n
        > ie spowodowałby u mnie końca świata.

        Odkąd weszło dwustopniowe uwierzytelnianie to bez telefonu tak średnio, bo ten drugi stopień to najczęściej kliknięcie "accept" w aplikacji mobilnej. Coraz częściej dotyczy to też płatności kartą dokonywanych przez internet. Czyli jakbyś chciała kupić via net kupić bilety na samolot czy opłacić hotel za pomocą karty płatniczej, to, niestety, nie wystarczą same dane karty i kod CVV, potrzeba kliknąć na te "potwierdź" w aplikacji na telefonie.
        • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:00
          Ale jeżeli przelewasz na własne konto, które masz zapisane jako stały odbiorca, to 2 stopniowego uwierzytelnienia nie ma.

          p.s. niektórzy sprzedawcy mają opcję paypala
          • kura17 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:10
            > p.s. niektórzy sprzedawcy mają opcję paypala

            w Niemczech paypal jest bardzo popularny, w zasadzie wszedzie w internecie mozna nim zaplacic (tzn wszedzie tam, gdzie ja obecnie place).
            • gris_gris Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 08:38
              kura17 napisała:

              > > p.s. niektórzy sprzedawcy mają opcję paypala
              >
              > w Niemczech paypal jest bardzo popularny, w zasadzie wszedzie w internecie mozn
              > a nim zaplacic (tzn wszedzie tam, gdzie ja obecnie place).
              >
              >
              PayPal tez ma dwustopniowe uwierzytelnianie…
              • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:09
                Tylko ma nowych urzadzeniach
                • gris_gris Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:13
                  mocca25 napisała:

                  > Tylko ma nowych urzadzeniach

                  PayPal? Nie. Mam te same urządzenia, używam PayPal bardzo często, i nie muszę potwierdzać logowania tylko, jeśli to jest kolejna transakcja na tym samym urządzeniu w niewielkim odstępie czasu.
              • kura17 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:14
                > PayPal tez ma dwustopniowe uwierzytelnianie…

                ? ja place bardzo czesto paypalem - uwierzytelniac musze moze raz na 100 razy.
                moze nowsze konta tak maja? nasze ma milion lat.
                • gris_gris Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:25
                  kura17 napisała:

                  > ? ja place bardzo czesto paypalem - uwierzytelniac musze moze raz na 100 razy.
                  > moze nowsze konta tak maja? nasze ma milion lat.
                  >
                  >

                  Moje też! Może to zależy od kraju, wprowadzają po kolei?
                  • snakelilith Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 11:50
                    gris_gris napisała:


                    > Moje też! Może to zależy od kraju, wprowadzają po kolei?

                    Moje paypalowe konto też ma milion lat i mam tak samo jak ty, choć mieszkam w tym samym kraju co kura. To nie jest więc sprawa kraju. Tego jednak nie było od zawsze, nie pamiętam kiedy wprowadzano to zabezpieczenie, ale to już dobrych kilka lat.
                    Ale, kilka dni temu chciałam coś zamówić w about you i tam przy płatności paypalem chciano ode mnie zezwolenie na wydanie stałej autoryzacji do paypala zewnętrznej firmie płatniczej używanej przez about you. Nie mam pojęcia jak to funkcjonuje, ale wydaje mi się, że przy about you nie musiałabym już się więcej u paypala weryfikować, oni są autoryzowani przez mnie aż do odwołania. To ma niby robić płacenie wygodniejszym. Niestety, nie można było z tego od razu zrezygnować, więc zrezygnowałam z zakupu. Nie chcę takich rzeczy.
                    Może kura też coś takiego w stałych sklepach ma? Choć wątpię, bo ja płacę online praktycznie tylko paypalem i po raz pierwszy się z tym spotkałam.
                    Weryfikacji u paypala nie potrzebuję tylko, gdy suma jest bardzo niska i w sklepach, gdzie już wiele razy kupowałam (w H&M i w moje stałej aptece mi się zdarzyło), oraz w przypadkach, gdy płacę zaraz jedno po drugim, ale nawet tu przy wyższych sumach też o nią proszą.

                • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:27
                  Ja dodam, że przy powtarzający h się płatnościach czasami bez logowania pobiera.
                  • gris_gris Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:31
                    mocca25 napisała:

                    > Ja dodam, że przy powtarzający h się płatnościach czasami bez logowania pobiera
                    > .
                    No to prawdopodobnie kwestia czasu, kiedy to zmienią wszędzie, bo to idzie w tym kierunku.
                    Ja od niedawna do niektórych sklepów muszę się tak logować, nie chcą hasła, tylko muszę potwierdzić kodem z maila. Jest to dość upierdliwe i nie wiem, czemu służy, bo i tak płatność muszę znów potwierdzić.
                    • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:52
                      A od kiedy tak u Was jest?
                      • gris_gris Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 10:00
                        mocca25 napisała:

                        > A od kiedy tak u Was jest?

                        Z PayPal już nie pamiętam, dosyć długo (kilka lat). Sklepy (COS, Arket, &Other Stories, czyli grupa H&M) - od zeszłego roku.

                        Gorzej, że w pracy też się tak muszę logować, a telefon mam prywatny.
          • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:11
            O widzisz, zaraz dodam revoluta jako mojego stałego.
          • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:14
            mocca25 napisała:

            > Ale jeżeli przelewasz na własne konto, które masz zapisane jako stały odbiorca,
            > to 2 stopniowego uwierzytelnienia nie ma.

            Owszem, tylko że przelew na inne własne konto czy na własną kartę nic mi nie daje, jeśli chodzi o "wypchnięcie" środków na zewnątrz via net. Pomoże mi w płatności np. kartą przy użyciu terminala na miejscu, w kasie i tyle.
            • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:22
              ale to zawsze coś. A jeżeli sprzedawca nie ma opcji np paypala to niestety ktoś musi nam dany produkt kupić
              • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:55
                mocca25 napisała:

                > ale to zawsze coś.

                Zgadzam się.

                > A jeżeli sprzedawca nie ma opcji np paypala to niestety ktoś musi nam dany produkt kupić

                Z tym też.
        • lumeria Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:15
          >Odkąd weszło dwustopniowe uwierzytelnianie to bez telefonu tak średnio

          W razie awarii (np. rozbity telefon) w niektórych systemach można to wyłączyć na ograniczony czas.
        • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:29
          Ale jak zgubisz telefon, to do własnego konta dostaniesz się z pomocą laptopa. Natomiast na fizycznej karcie mam np. nr telefonu, na który mogę dzwonić 24/dobę i uzyskam pomoc, gdy stracę telefon i nie mogę zrobić uwierzytelnienia aplikacją. Jeśli masz wyłącznie telefon i dostęp do konta tylko z telefonu, to dobrowolnie pozbawiasz się alternatywy w razie sytuacji kryzysowych.
          • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:52
            Może coś mnie ominęło ale nie spotkałam się z sytuacją, że ma się dostęp do konta wyłącznie przez telefon a przez komputer/laptop nie. Prosta konsekwencja tego, że aplikacje mobilne weszły w użycie później.
            W każdym razie u mnie, przy dwustopniowej weryfikacji z komputerem/laptopem mam to, co opisałam wyżej. Czyli: będę mogła sobie zasilić pieniędzmi kartę płatniczą i płacić nią via terminale stacjonarne a przez net tam, gdzie jeszcze nie weszło to dwustopniowe uwierzytelnianie.
            • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:55
              tylko musisz ten laptop miećwink. I wtedy pojawiaja się inne możliwości

              p.s. btw nawet jak nie ma opcji paypala, to czasami nawet płatnosci on line nie są 2 stopniowo uwierzytelniane. Nie wiem od czego to zależy
              • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:57
                p.s.a problemem autorki byloby to, że tej karty nie miała., bo nie doszła na czas. Zakłądam, że karta wiele by jej ułatwiła
                • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:08
                  Tak, to trochę niefart, że minelysmy się z tą kartą. Dlatego dużo procesuje przez Booking.com, nawet taksówki lokalne, albo przez revoluta, bo tam wszystko mam bez opłat, przewalutowania, bankomaty i całą resztę.

                  Wydawałoby się, ze jestem dobrze przygotowana, bo mam i laptop i tablet i telefon i 2-3 ładowarki, ale w następną podróż wezmę jeszcze więcej sprzętów 😉. Btw. Dzięki za,wszystkie Twoje rady🙂
                  • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:16
                    No to faktycznie pech, że karta nie dotarła na czas. Niestety, czasem się zdarza.
            • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:14
              Ominął cię najwyraźniej post założycielski autorki, która pisze, że dostęp do konta ma wyłącznie z telefonu. Ja się odnoszę do postu startowego.

              Sam laptop nie rozwiązuje problemu dwustopniowego uwierzytelnienia, tylko dostęp do konta. Natomiast założę się, że każdy bank ma jakieś procedury na wypadek sytuacji kryzysowych i jak się z nim skontaktujesz, to da się tymczasowo coś ogarnąć.
              • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:22
                Nie, nie, dostęp mam i z telefonu i z laptopa i z tabletu. Co nie zmienia faktu, ze mam weryfikacje dwustopniową, więc kazdą transakcję muszę potwierdzić telefonem.
                Na,razie dodałam revoluta do stałych, to juz ,jest jakieś bezpieczeństwo, które mój mózg lubi ( bo lubi szykować sie na,worst case scenarios)
                • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:31
                  Potwierdza się w aplikacji, a aplikację można mieć nie tylko w telefonie.
          • snakelilith Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:42
            eliszka25 napisała:

            > Ale jak zgubisz telefon, to do własnego konta dostaniesz się z pomocą laptopa.

            Ja się nie dostanę, bo muszą uwierzytelnić logowanie telefonem.
            Przy logowaniu się do paypalu tak samo.
            Ale na wyjazdach nie płacę przelewami, nie muszę się logować do konta, telefon nie jest niezbędny. Płacę kartą, biorę jednak co najmniej dwie, z dwóch systemów płatniczych - Visa i Mastercard.
          • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:47
            ja wlasnie nie jestem pewna jak by to mialo dzialac, bo do zalogowania sie z laptopa potrzebny jest telefon a banki nie sa sklonne do rozmowy z obcego numeru i twierdza, ze wysla jakies informacje poczta na adres domowy. Zdalnie przez telefon mozna zablokowac zgubiona karte ale dostanie sie do bankowosci juz nie bedzie takie proste.
            • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:49
              Ja uwierzytelniam w aplikacji, która nie musi być koniecznie w telefonie oraz nie musi być wyłącznie w telefonie.
        • taje Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:14
          Dokładnie tak Alicia. W moim banku wszystkie przelewy są uwierzytelniane z aplikacji w telefonie. Nawet kiedy płacę online przez komputer.
          • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:18
            Mnie nie chodzi o przelewy, tylko o kontakt z bankiem. Raczej wątpię, że bank nie ma kompletnie żadnego rozwiązania na wypadek, gdy np. cos się stanie i w podróży nie masz dostępu do telefonu.
            • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:53
              eliszka25 napisała:

              > Raczej wątpię, że bank nie ma kompletnie żadnego rozwiązania na wypadek, gdy np. cos się stanie i w pod
              > róży nie masz dostępu do telefonu.

              Owszem. Pewnie każdy, po uwierzytelnieniu się nazwiskiem panieńskim matki, datą i miejscem urodzenia czy tam innym tajnym hasłemwink zablokuje ci na życzenie karty płatnicze. Ale raczej nie pozwoli na zlecenie w ten sposób jakiejś transacji płatniczej.
          • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:21
            I jeśli płacę po prostu kartą np. w sklepie, to nie muszę tej transakcji uwierzytelniać telefonem.
            • taje Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:28
              W sklepie wiadomo, ale wiele transakcji obecnie robi się online (kupno biletów samolotowych, wynajem samochodu i wiele innych).
              • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:33
                I w związku z tym bank raczej ma jakieś rozwiązanie na wypadek, gdy w podróży coś się stanie i nie masz telefonu.
                • taje Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:46
                  Wątpię, że każdy. Ja jakiś czas temu miałam problem w jednym z polskich banków ze zmianą numeru telefonu potrzebnego do zatwierdzania transakcji (smsami) na inny po utracie poprzedniego numeru i usłyszałam, że muszę z poprzedniego numeru (którego już nie miałam) zatwierdzić zmianę, albo do Polski przylecieć, bo przez telefon ani przez internet nic nie mogę zmienić...
                  • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:07
                    To ciekawe, bo nr telefonu mogę zmienić normalnie w bankowości mobilnej. Wystarczy, że wejdę w swój profil, gdzie mam opcję uaktualnienia danych. Myślałam, że to możliwe w każdym banku.
                    • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:18
                      eliszka25 napisała:

                      > To ciekawe, bo nr telefonu mogę zmienić normalnie w bankowości mobilnej. Wystarczy, że wejdę w swój profil, gdzie mam opcję uaktualnienia danych.

                      Też mogę sobie zmienić numer w bankowości mobilnej. Po czym owa bankowość zarząda ode mnie potwierdzenia tej zmiany w aplikacji na urządzeniu od tego drugiego stopnia uwierzytelnienia, czyli u mnie na telefonie właśnie.
                      • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:47
                        Aplikacje można mieć nie tylko na telefonie.
                    • taje Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:24
                      A u mnie nie można było zmienić numeru telefonu bez zatwierdzenia tego z telefonu, którego już nie miałam...
                      • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:47
                        taje napisała:

                        > A u mnie nie można było zmienić numeru telefonu bez zatwierdzenia tego z telefo
                        > nu, którego już nie miałam...
                        >

                        To rzeczywiście trochę absurd.
                        • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:31
                          U mnie było podobnie, poszłam do oddziału bo tak było najłatwiej, ale robiłam to w Polsce.

                          Mam w jednym z banków ustawione inaczej, tzn przy płaceniu kartą od pewnej kwoty, muszę podać specjalny pin do transakcji internetowych, na szczęście nie potrzebuje żadnej aplikacji, bramka do płatności przekierowywuje mnie do strony z dodatkową autoryzacją.

                          Do aplikacji bankowych mam Face ID, więc otwierają się tak jak telefon.
                    • snakelilith Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:29
                      eliszka25 napisała:

                      > To ciekawe, bo nr telefonu mogę zmienić normalnie w bankowości mobilnej. Wystar
                      > czy, że wejdę w swój profil, gdzie mam opcję uaktualnienia danych. Myślałam, że
                      > to możliwe w każdym banku.

                      Jest odwrotnie eliszka. Banki, które pozwalają jeszcze na wejście na konto bez podwójnego uwierzytelnienia są dziś rzadkością. Ja mam wrażenie, że takie u mnie w Niemczech już w ogóle nie istnieją.


                      • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:50
                        Ale ja nie pisałam nic o wchodzeniu na konto bez uwierzytelnienia tylko o tym, że po wejściu na konto można zmienić nr telefonu w swoim profilu. Uwierzytelnia się w aplikacji, która nie musi być na telefonie lub nie tylko na telefonie. Można mieć też kilka urządzeń „podpiętych” do konta, nie tylko telefon.
                        • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:50
                          Jakby zmienianie nr telefonu bylo takie proste, to hakerzy by mieli niezly plac zabaw.
                          • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:47
                            Ale jakie proste. Przecież możesz skorygować swoje dane we własnym profilu. Czy jak masz bankowość internetową, to już do końca życia musisz mieć ten sam numer telefonu i mieszkać pod tym samym adresem? No chyba nie.
                            • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 10:11
                              Tylko zeby sie dostac do tego profilu musze sie zalogowac a logowanie uwierzytelnia sie w telefonie. Jak sie przeprowadzam, to musze bank poinformowac o zmianie adresu. Moge to zrobic osobiscie albo wlasnie po zalogowaniu.
                              Nie kazdy na wakacje jezdzi z kolekcja sprzetu - telefon, tablet, laptop.
                        • alicia033 [...] 10.02.26, 00:37
                          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:42
              eliszka25 napisała:

              > I jeśli płacę po prostu kartą np. w sklepie, to nie muszę tej transakcji uwierzytelniać telefonem.

              Tak, też tak mam i o tym właśnie piszę, gdy używam wyżej słowa "terminal".

              Btw. zalogowanie się do konta z laptopa czy komputera, którego danych bank nie ma w zakładce "moje urządzenia" też wymaga u mnie dwustopniowej weryfikacji. Przy tych, które ma już zapisane też co ileś tam logowań życzy sobie kliknięcia w "accept".
              • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 10:13
                i zaoyta jak sie zalogujesz z innego ip niz zazwyczaj.
          • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:26
            Mam aplikację bankową w IPadzie, więc nie musi to być telefon.
            • elisabeth.nakatami Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:42
              O widzisz, mam tez aplikację na tablecie, ale primo to właśnie ostatnio tablet zaliczył parodniowy zgon, dwa, próbowałam teraz pobrać aktualizację aplikacji i ja aktywować, ale tu bank wymagał znów ode mnie paru kroków m.in. wpisania kodów z smsow (co jeszcze jest możliwe), ale poległam na połączeniu z konsultantem bankowym. Koszty roamingu są ogromne poza Europą ( samo odebranie smsa już kosztuje sporo, nawet przy wyłączeniu pobierania danych). Byla jeszcze opcja rozmowy z konsultantem na video, ale te opcje zostawię sobie naprawdę jako ostateczność, jako że jest polnoc prawie, ja jestem w łóżku, ubrana stosownie do temperatury 28 stopni 😉
            • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:50
              andace napisała:

              > Mam aplikację bankową w IPadzie, więc nie musi to być telefon.

              no ale musisz tego IPada mieć. W poście autorki nie chodzi o to, co zrobić, jak wprawdzie straciła telefon ale dalej ma wszystko, a w każdym razie wszystko, czego potrzebuje, żeby mieć nadal dostęp do płatności bankowych w ipadzie.
      • asiairma Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:11
        eliszka25 napisała:

        > Wystarczy nie mieć całego życia wyłącznie w telefonie. Na codzień faktycznie po
        > sługuję się głównie telefonem, bo to wygodne. Mam jednak też portfel i w nim za
        > wsze jakąś gotówkę, karty płatnicze i kartę do bankomatu. Bankowość internetową
        > bez problemu można obsłużyć też z laptopa, więc zgubiony czy zepsuty telefon n
        > ie spowodowałby u mnie końca świata.

        Z dwa lata temu byłam świadkiem, gdy jeden facet przyleciał na spotkanie służbowe. Prosto z lotniska, lekko spóźniony, wpadł prosto na lunch. Postawił neseser przy stoliku, na dworze, minęło kilkanaście sekund i torby nie było. A w torbie i dwa telefony, portfel i komputer, pewnie bielizna i koszula na zmianę. Nie trzymał portfela w marynarce bo było gorąco i marynarka przewieszona, a spodnie garniturowe zbyt dopasowane ...
        I jak widać, nie trzeba mieć całego życia w telefonie, aby mieć problem 2.5 tyś kilometrów od domu.

        PS Co zrobił nie wiem, ale widziałam go następnego dnia na spotkaniu. Wiem jedynie, że od razu skontaktował się z policją.
        • eliszka25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:37
          Autorka wątku pisze o zgubionym/skradzionym/zepsutym telefonie i mój wpis był odpowiedzą na ten problem. Jak ktoś wszystko, włącznie z pieniędzmi, ma w jednej torbie, to nie stawia jej tak, żeby można było ją łatwo ukraść. Najlepiej mimo wszystko nie nosić wszystkiego razem.
    • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 19:58
      Płacę za wszytko telefonem i zegarkiem, ale mam w portfelu fizyczne karty do bankomatu do polskiego i holenderskiego banku i 2 karty kredytowe z dwóch różnych systemów płatniczych.
      Dodatkowo moja mama jest współwłaścicielem mojego polskiego konta, więc jakby zaszła potrzeba, to ona może mi wysłać lub przelać pieniądze. Plus jak jeździłam na drugi koniec świata to była też współwłaścicielem moich lokat, jeżeli kiedykolwiek byłyby odpukać potrzebne środki na ewakuację czy inne zdarzenia losowe.

      Jako że często jeżdżę do Niemiec lub przez Niemcy, nauczyłam się że muszę mieć gotówkę, bo bez gotówki i bilonu nawet z WC się nie da skorzystać.
    • lumeria Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:11
      Zawsze mam plany awaryjne - gotówkę, kartę kredytową (z opcją użycia w bankomatach), telefony zapisane w notesiku, bilety wydrukowane.

      Co mnie uratowało, kiedy telefon wypadł mi z reki i się rozbił na początku podroży. Prosiłam przechodniów o pomoc by się zameldować w apartamentach gdzie nocowałam. Gotówkę miałam, kartę tez, przeżyłam parę tygodni całkiem nieźle.

    • eva_evka Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:22
      Telefon i kartę do Internetu można kupić wszędzie. Kwestia ceny. Sposob autoryzacji można zmienić z SMS na aplikację.
      • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:01
        Przy zmianie telefonu i numeru potrzebna jest dodatkowa autoryzacja żeby zalogować się do aplikacji, jak jest inny nr tel to często trzeba to zrobić przez tel - ja musiałam mieć video połączenie z moim bankiem.
        • eva_evka Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:07
          Mając Internet jest to "do ogarnięcia".
          • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:25
            Właśnie zmieniałam telefony (nawet nie numer) i nie było to takie proste, przy zmianie numeru jest to skomplikowane bo często na nr telefonu wysyłane są kody i potwierdzenia, w jednym z banków musiałam to zrobić osobiście bo to dane “wrażliwe”.
      • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 00:59
        I myślisz, że na nowym telefonie, z nowym numerem ściągniesz sobie aplikację i się ot tak zalogujesz do banku?
        • eva_evka Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 08:21
          Ja do swojego - tak.
          • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 10:15
            a ja do mojego nie, potrzebny byl kod, ktory mi przeslali na adres domowy.
    • smoczy_plomien Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:24
      Ja akurat płacę kartami, więc była kwestia tylko boarding passu, ale miałam taką sytuację, że prawdopodobnie sprzątaczka uszkodziła mi ładowarkę odkurzaczem (końcówka leżała na podłodze). Wróciłam wieczorem do pokoju, podłączyłam telefon do ładowania i po chwili poczułam smród palonego plastiku. Okazało się, że topnieje osłonka kabla :] Godzina późna, na baterii ledwie kilka %. Wyczaiłam, że końcówka była przekrzywiona i przy odpowiednim trzymaniu telefon się ładuje, a plastik się nie topi wink Zrobiłam zatem konstrukcję z poduszek i sprzętów pokojowych, żeby choć trochę podładować telefon. Oczywiście nie wchodziło w grę pójście spać, a że było późno, a samolot następnego dnia wcześnie, to podładowałam dosłownie na kilkanaście %, żeby rano dał radę na budzik, a na lotnisku pass i poszłam spać. Jak dotarłam do domu to miałam dosłownie 1% baterii.
      • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:33
        robiłam zatem konstrukcję z poduszek i sprzętów pokojowych, żeby choć trochę podładować telefon.

        Też kiedyś musiałam tak zrobić big_grin ('gniazdko" mi się poluzowało) - na szczęscie boarding passy miałm wydrukowane
      • eva_evka Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 20:33
        Polecam mieć zawsze powerbank i zapasowy kabel smile
        • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:20
          Mam zawsze 2 ze sobą, i to jednej na kabel a drugi z ładowaniem indukcyjnym jakby był problem z gniazdem do ładowania.
          W domu też mamy zawsze naładowane 3 power banki, leżą obok latarki.
        • smoczy_plomien Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:30
          To by nic nie pomogło, bo uszkodzona była wtyczka od strony telefonu.
          • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:41
            Dlatego odkąd mam telefon z ładowaniem przez magnetyczne ładowanie bez kabla, to mam 2 power banki.
      • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 23:53
        akurat boarding pass to najmniejszy problem, na lotnisku wydrukuja stosowny papierek tylko trzeba sie wczesniej zjawic.
        • alicia033 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 00:46
          mikams75 napisała:

          > akurat boarding pass to najmniejszy problem, na lotnisku wydrukuja stosowny pap
          > ierek tylko trzeba sie wczesniej zjawic.

          w ryanair trzeba za to zapłacić 55 euro...
          • mikams75 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 01:01
            Ooo, to tego nie wiedziałam, lot i inne zwykle linie drukują bez dopłat.
          • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 01:49
            Teraz podobno za darmo, ale nie sprawdzałam. Dlateog, że uniemożliwili drukowanie wczesniej
        • smoczy_plomien Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 11:00
          Ze wszystkim można sobie jakoś poradzić, ale ja z tych, co sobie wszystko wolą przygotować 3 dni wcześniej i potem iść na spokojnie, niż w biegu na ostatnią chwilę smile
    • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:18
      Zakładam że teraz sytuacja wygląda inaczej, ale jak byłam 15 lat temu w Wietnamie to nie było roamingu i nie dało się kupić karty na internet, tylko na rozmowy telefoniczne.

      Na Kubie w ogóle nie było internetu dostępnego dla turystów, w jednym hotelu w Havanie była kafejka internetowa, za ciężka kasę można było skorzystać z internetu, ale była taka cenzura że strona Aeroflot do odprawy ładowała się przez godzinę, nie wiem ile czasu zajęło otwarcie strony bo po godzinie zrezygnowałam. Nawet nie pamiętam ale chyba komórki też nie działały.

      Spędziłam miesiąc w Wietnamie, miesiąc na Kubie, w obu miejscach korzystałam głównie z gotówki i dało się nie tylko przeżyć ale i wszystko załatwić i ogarnąć. Bardzo dobrze to wspominam.
      • nellamari Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 07:04
        Akurat w Wietnamie złapałam jakąś parszywie swędzącą wysypkę i zderzyłam się z ichnią szpitalna służbą zdrowia, i to był worst case scénario tej podróży.
        • andace Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:13
          W Wietnamie się tak strułam że wylądowałam w szpitalu, na szczęście był to międzynarodowy szpital w Ho Chi Minh, a nie lokalny szpital bo myślę że to bym wspominała jako worst case scenario.
          Spędziłam dzień w szpitalu, kolejne 4 dni przeleżałam i przez 10 dni jadłam tylko ryż. Ale klinika była całkiem ok i pamiętam że nawet drogo nie było.

          Z kiepskich przygód: wybuchł wulkan na Jawie, ja byłam na Bali i musiałam wrócić do Dżakarty, bo lot do Polski miałam z Jawy, 2 dni stresu czy odblokują przestrzeń powietrzną i zdążę na lot powrotny.

          Koleżanka w Tajlandii postanowiła wynająć motorynkę i miała wypadek, na szczęście skończyło na strachu i siniakach i obtarciach i potłuczonej dudzie.
    • arthwen Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:19
      Posługuję się na co dzień wyłącznie telefonem, ale to chyba logiczne, że jak jedziesz gdzieś, gdzie utrata telefonu może być dużym problemem, to musisz mieć opcje zapasowe?
      Fizyczną kartę/dokumenty, inne urządzenie, gotówkę itd...
      I nie wydaje mi się, żebym była w mniejszości i było to jakieś dziwne, że biorę pod uwagę różne scenariusze...
      • andace Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 21:22
        I to jeszcze rozlokowane w innych miejscach, żeby tracąc torebkę/plecak nie stracić wszystkiego. Plus mam wydrukowane kopie paszportu (gdy jestem poza EU), a w Unii biorę tylko dowód i prawo jazdy, paszport zostawiam w domu (gdybym zgubiła lub gdyby ukradli mi dokumenty to zawsze można dosłać DHLem w 48h żeby móc wrócić do domu).
    • princy-mincy Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:11
      Dla mnie worst case to śmierć.
      Żadne tak elektroniczne gadżety tego nie przebija.
      Naprawdę można kupić dwa power banki, mieć oprócz telefonu tablet albo telefon wspolpodroznika.
      • andace Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:17
        Dlatego poza Europę mam zawsze wykupione wysokie ubezpieczenie, nie tylko zdrowotne ale i zapewniające transport medyczny i transport zwłok, żeby nikt nie musiał zakładać zbiórki żeby mnie przewieźć na leczenie do Polski.
        • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:26
          Ja na Europę też odkąd się dowiedziałam ile kosztuje transport medyczny
        • princy-mincy Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 10:01
          Ja też zawsze wykupuję- nawet jeśli jedziemy za miedzę do Czech.
    • maly_fiolek Re: A worst case scenario w podróży? 09.02.26, 22:21
      Ja zawsze biorę gotówkę (nieraz mi tyłek uratowała) zawsze drukuję na papierze adres hotelu i bilety.
      Do tego mam wydrukowane i schowane pierwsze strony z paszportu oraz umowę ubezpieczenia ( w walizce).
    • krwawy.lolo Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 01:54
      Biorę dwa telefony, laptopa, trzy karty kredytowe, dwie bierze żona (i telefon), tudzież gotówkę. Fakt, nie uprawiamy trekkingu w Mongolii.
    • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 01:58
      na marginesie - niektore banki dają (na życzenie) fizyczne tokeny (plastikowe dzyndzle) i to one spełniają funkcje drugiego uwierzytelniania.
    • nellamari Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 07:09
      Jestem ostro zaprawiona w bojach, poradzę sobie ze wszystkim, tylko nie z chorobą.
      Wszystko wożę podwójnie : paszporty, ID, karty kredytowe - jeden przy sobie, jeden w sejfie.
    • nieobiektywnie Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 08:01
      Normalnie, tak jak każda zwykła kobieta.
      Jak nie mam telefonu to wyciągam kartę.
      Jak nie mam karty to wyciągam gotówkę
      Jak nie mam gotówki to wyciągam cyc...
    • mocca25 Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 08:15
      Własnie zrobiłam male zakupy we francuskim sklepie on line. Płaciłam polską kartą. Nie musiałam tego uwierzytelniać. Nie mam pojęcia dlaczego, bo zwykle jest to wymagane
    • bezmiesny_jez Re: A worst case scenario w podróży? 10.02.26, 09:49
      No pomyślmy. Nie jadę bez fizycznej karty + zaopatruje się w gotówkę, jeśli kraj dziki albo Niemcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka