patience
11.02.05, 07:15
Mija półtorej godziny od początku spotkania. Borusewicz milczy.
Fotoreporterzy robią zdjęcia. Cholewa chce usłyszeć słowa przebaczenia,
patrzy proszącym wzrokiem.
- Powiedziałem to, bo mam nadzieję, że teraz będzie mi lżej - kwituje.
Borusewicz nagle kuli się, zakrywając twarz, i zaczyna szlochać. Nie podaje
Cholewie ręki. Cholewa jest czerwony na twarzy, ale ma suche oczy.
- Tak, myślę, że będzie ci teraz lżej - mówi po chwili Borusewicz. - Byłeś
fragmentem mechanizmu tego nieludzkiego systemu. No dobra Mietek, jedź do
domu, powiedz dzieciom. Musisz to szybko zrobić, bo jak dowiedzą się o tym
nie od ciebie, będzie za późno.