dokowski
11.03.05, 16:40
Wielu Polaków nie rozumie pojęć „nie wolno”, „nie należy”, „to jest złe” itp.
Homo sovieticus wychowany przez totalitarną władzę nie odróżnia tego co złe,
od tego co zakazane, czyli zabronione przez prawo. Umysł zniewolony kojarzy
każdą dezaprobatę z możliwością represji prawnych, gdyż taka była kultura
prawna w totalitarnej Polsce. Jeżeli komuś coś się nie podobało, to zakazywał
tego, jeśli tylko miał władzę. Milicjant mógł zakazać wszystkiego: śpiewania,
biegania czy siedzenia na ulicy, w zależności od humoru. Portier czy cieć
mogli zakazać tego w „swoim” budynku. Salowa czy lekarz w szpitalu,
nauczyciel czy woźna w szkole. Homo sovieticus czuł satysfakcję, jeśli mógł
gdzieś rządzić się tak, jak damski bokser rządzi się u siebie w domu. Zresztą
lewicowcy zwykle okazują się, że w domu są pijakami i damskimi bokserami.
Dzisiaj taki umysł zniewolony daje się nam we znaki swoja głupotą na dwa
sposoby. Pierwszy to ten klasyczny z PRL, czyli mający ciągoty do rządzenia
tam, gdzie prawo nie powinno sięgać – ci wszyscy nasi lewicowi „władcy” o
totalitarnych poglądach, złodzieje od koncesji, zakompleksieni biurokraci
itd. są dobrze rozpoznawani i krytykowani na tym forum, więc od razu przejdę
do opisu tej drugiej grupy, mniej widocznej, która jest również chora na homo
sovieticus, ale objawy ma nieco inne.
Ten drugi odmienny zespół objawów homo sovieticus polega na tym, że jeśli
taki umysł zniewolony słyszy, że coś jest złe lub że czegoś robić się nie
powinno, to reaguje strachem, że to jest głos jakiejś władzy, która będzie za
to ścigać. „Pisanie i wydawanie antysemickich książek jest złe, jestem
przeciwko takim wydawnictwom, nie powinno się takich książek wydawać”. Na
takie zdanie homo sovieticus reaguje jak automat: „A gdzie wolność słowa?!”.
A wolność słowa obowiązuje i ma się dobrze. Nie ma zakazu i nie powinno być
zakazu. Jeżeli ktoś czyni zło, to nie znaczy, że czyn ten jest sprzeczny z
prawem. Jeżeli ktoś coś krytykuje, to nie znaczy, że jest władcą, który zaraz
wprowadzi do kk karę za to. Jeżeli jestem przeciwnikiem aborcji czy
eutanazji, to nie znaczy, że chcę wsadzać za to matki czy córki do więzienia.
Jeśli uważam prostytucję za zło, to nie znaczy że chcę, aby policjanci
wyłapywali prostytutki z ulic i wsadzali do aresztu. Jeśli nie lubię pedałów,
to nie znaczy, że zaraz wydam zakaz publicznego trzymania się z ręce.
Zauważcie, że homo sovieticus, który boi się każdej krytyki, bo myśli, że za
to wsadzają do więzienia, to taki sam typ, jak fundamentalista religijny,
który sądzi, że wszystko co jest grzechem, powinno być zabronione przez prawo