dokowski
14.07.05, 21:56
Nasz udręczony przez socjalizm naród słabo jeszcze orientuje się w polityce.
Myli nie tylko socjalizm z socjaldemokracją, nie tylko liberalizm z lewicą,
ale czasem wręcz nie rozumie, czym jest konserwatyzm. Wielu Polakom wydaje
się, że konserwatysta to fanatyk religijny. Aby pokazać jak błędne jest takie
utożsamienie zacytuję Jamesa S. Trefila, profesora fizyki z Uniwersytetu
George'a Masona w stanie Virginia, USA:
"Kiedy zaczynałem prace nad tą książką, wydawało mi się, że kobieta ma
absolutne i niezbywalne prawo wyboru. Gdyby mnie wówczas przyciśnięto do
muru, dowodziłbym, jak sądzę, że prawo to przysługuje jej do chwili urodzenia
dziecka. Podłożem tego rodzaju poglądu był tradycyjny jeffersonowski
konserwatyzm - poczucie, że rząd nie powinien mówić ludziom, co mają robić".
Gwoli wyjaśnienia dodam, że pan profesor wtedy nie zdawał sobie sprawy z
tego, jak powszechne jest ratowanie życia wcześniakom. Gdy się o tym
dowiedział, uznał prawo siedmiomiesięcznego płodu do życia i stał się
przeciwnikiem aborcji w trzecim trymestrze. Nadal oczywiście, jak przystało
na tradycyjnego konserwatystę był zwolennikiem wolnej aborcji przez pierwsze
6 miesięcy ciąży.
Pamiętajmy więc o tym, że w USA liberalizm utożsamiany jest z tradycyjnym
konserwatyzmem. Ponieważ konserwatyzm oznacza po prostu przywiązanie do
wartości, które dziadowie i pradziadowie naszych rodaków uważali za
najważniejsze.
Zakaz aborcji nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem, jest raczej wyrazem
poglądów totalitarnych.