Dodaj do ulubionych

Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu.

    • Gość: Perła **************** do Zbyszka Hołdysa tu jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 20:15
      Nie było moją intencją sprawianie Ci przykrości. Po prostu korzystając z
      możliwości porozmawiania z Tobą, chciałem dowiedzieć się o sprawie tej. A
      sprawa drażliwa jest. Rzeczywiście, zastrzeżenie o którym pisałeś jest. Z kolei
      trudno wymagac od nabywcy, który w dobrej wierze kupował bilety aby przewidywał
      jakąś katastrofę właśnie. Z formalnego punktu widzenia rację masz. Ale Lipko w
      stodole potrafił grać, czy na studniówce też. Bo ludzie chcieli tego. A Ty do
      Tuzów polskiej muzyki rockowej należysz przecież. Poza tym wypowiadasz się
      publicznie. Bardzo autorytatywnie do tego. Pamiętam, jak w GW zaatakowałeś z
      grubej rury jedną z antykomunistycznych partii za wykorzystanie w reklamówce
      wyborczej muzyki kogoś tam.
      Być może sprawę koncertu wyjaśniłeś publicznie, a mnie to umknęło. Jeżeli tak,
      to przepraszam z góry. Nikt nie podejrzewa Cię o zagarnięcie tych pieniedzy.
      Niepotrzebnie o tym wspominasz. I nie chodzi o koncert już. Chodzi tylko o
      poszanowanie widza, słuchacza, lub w takim przypadku o słowo, które niektórym z
      trudnością przychodzi. Słowo: "przepraszam" właśnie.

      pozdrawiam

      Perła
    • Gość: AndrzejG Dzicy ludzie z Markotu - "Dzieci Ulicy" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 21:08
      Zrobiłem ile mogłem.Wpłaciłem pieniądze na konto Markotu

      Centrum Pomocy Bliźniemu
      Marywilska 44
      Warszawa 03 042

      konto:
      PBK IX o/Warszawa
      11101040-421040000883
      Dopisek: Centrum Pomocy

      Jakież to proste.
      Wiem od Zbyszka Hołdysa , że te 'Dzieci Ulicy' zaspiewają.
      Ja nie zaśpiewam , bo nie potrafię , więc zrobiłem co dałem radę.
      Wildziu.Nie burmusz się.Nie mam więcej miejsc pracy.Wiesz jak teraz jest
      na rynku i mogę Ci powiedzieć tyle ,że te pieniadze nie poszły kosztem
      moich pracowników.Nie martw się o swoją pensję.

      Andrzej
      • Gość: wild nie martwie sie - odliczysz sobie z VATu - po to IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 22.08.02, 21:11
        Ci kasa fiskalna... smile

        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Zrobiłem ile mogłem.Wpłaciłem pieniądze na konto Markotu
        >
        > Centrum Pomocy Bliźniemu
        > Marywilska 44
        > Warszawa 03 042
        >
        > konto:
        > PBK IX o/Warszawa
        > 11101040-421040000883
        > Dopisek: Centrum Pomocy
        >
        > Jakież to proste.
        > Wiem od Zbyszka Hołdysa , że te 'Dzieci Ulicy' zaspiewają.
        > Ja nie zaśpiewam , bo nie potrafię , więc zrobiłem co dałem radę.
        > Wildziu.Nie burmusz się.Nie mam więcej miejsc pracy.Wiesz jak teraz jest
        > na rynku i mogę Ci powiedzieć tyle ,że te pieniadze nie poszły kosztem
        > moich pracowników.Nie martw się o swoją pensję.
        >
        > Andrzej
        • Gość: AndrzejG Żeby o czymś pisać , to trzeba na tym się znać IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 21:19
          Podpowiedz mi w jaki sposób darowizne gotówkową odpiszę sobie od VAT
          i to przy uzyciu kasy fiskalnej.

          Andrzej

          • Gość: wild Żeby o czymś pisać , to trzeba na tym się zna IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 22.08.02, 21:22
            hahaha


            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Podpowiedz mi w jaki sposób darowizne gotówkową odpiszę sobie od VAT
            > i to przy uzyciu kasy fiskalnej.
            >
            > Andrzej


            a powiedz w jaki sposób ja pracuje u Ciebie?

            wilduś
            • Gość: AndrzejG Re: Żeby o czymś pisać , to trzeba na tym się zna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.02, 21:26
              Gość portalu: wild napisał(a):

              >
              >
              > a powiedz w jaki sposób ja pracuje u Ciebie?
              >
              > wilduś

              No właśnie.
              Cały czas się opierdzielasz i wołasz o zapłatę,
              to rzeczywiście juz lepiej dać Dzieciom Ulicy.

              Andrzej
        • Gość: dorota Re: nie martwie sie - odliczysz sobie z VATu - po IP: *.man.bialystok.pl 23.08.02, 13:36
          A ja sie boje ze wartosc dodana trafi do skarbu panstwa , a nie do mnie i z
          czym ja wtedy zostane, VAT jest najdrozszym podatkiem, bez niego nie moze
          powaznie istniec gospodarka zadnego kraju, bo nie ma stabilnosci.
          Najmniejsze zachwiania na rynku moga pognebic kraj.
          • Gość: wild Re: nie martwie sie - odliczysz sobie z VATu - po IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 23.08.02, 13:42
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > A ja sie boje ze wartosc dodana trafi do skarbu panstwa , a nie do mnie i z
            > czym ja wtedy zostane, VAT jest najdrozszym podatkiem, bez niego nie moze
            > powaznie istniec gospodarka zadnego kraju, bo nie ma stabilnosci.
            > Najmniejsze zachwiania na rynku moga pognebic kraj.

            zgadzam sie! smile Vat to najbardziej perfidny z podatków jest niewidoczny dla
            większości a gryzie jak robak...
    • Gość: Samanta Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 22.08.02, 23:21
      ZOBACZCIE NA ONECIE.PL KSIEGE KONDOLENCYJNA POSWIECANA MARKOWI KOTANSKIEMU.
    • Gość: xxl Re: Marek... Szept... Przyjaz´n´... I cisza w domu. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 12:36
      ten facet musi zabrac glos na kazdy temat i przy kazdej okazji....
      • Gość: Hiacynt Re: Marek... Szept... Przyjaz´n´... I cisza w dom IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:38
        Gość portalu: xxl napisał(a):

        > ten facet musi zabrac glos na kazdy temat i przy kazdej okazji....

        przykłady będą ??

        Hiacynt
    • kurnos Panie Zbyszku- DZIĘKUJE. 23.08.02, 13:04
      Długo czekałem aby się do Pana odezwać.Wiem ,że Pana wątek został zainspirowany
      wątkiem pt."Marek Kotański nie żyje", na którym stoczyłem dość
      trudną "pyskówkę" z istotami człekokształtnymi , którym daleka jest droga do
      człowieczeństwa.Panskie słowa :"A niech by to było i Masseratti... Ja bym mu
      dał wszystkie swoje wspaniałe gitary, i dom swój bym mu dał, i cały talent...
      Byleby tylko żył."- chyba do końca życia zagoszczą w moim sercu.
      Nie wchodziłem w ten wątek , by nie sprowadzić tu tych "nibyludów" z tamtego
      wątku,by panowała tu dostojna cisza-godna tylko takim ludziom jak Marek.
      Cieszę się z jednego,że udało mi się przekonać choćby jednego (Andrzeja
      G),który trafił z pokornym wyznaniem skruchy na tą strone.Zreszta co ja będę
      pisał-przeciez Pan czytał cały tamten wątek.
      DZIĘKUJE.
      Kurnos
      Ps.Walka z tymi "ludźmi" tak mnie wyczerpała,że postanowiłem opuściś F-
      Aktualności na którym znajdują się takie potworki w ludziej skórze,dając temu
      wyraz w wątku "testament mój".Teraz mówie do pana juz z drugiej strony.Ja Panie
      Marku napewno sie nie zmienię,będę dalej z tymi którzy potrzebują
      przyjaznejdłoni.
    • enen Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. 23.08.02, 13:25
      [C. Miłosz]

      Piosenka o końcu świata


      W dzień końca świata
      Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
      Rybak naprawia błyszczącą sieć.
      Skaczą w morzu wesołe delfiny,
      Młode wróble czepiają się rynny
      I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
      W dzień końca świata
      Kobiety idą polem pod parasolkami,
      Pijak zasypia na brzegu trawnika,
      Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
      I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
      Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
      I noc gwiaździstą odmyka.
      A którzy czekali błyskawic i gromów,
      Są zawiedzeni.
      A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
      Nie wierzą, że staje się już.
      Dopóki słońce i księżyc są w górze,
      Dopóki trzmiel nawiedza różę,
      Dopóki dzieci różowe się rodzą,
      Nikt nie wierzy, że staje się już.
      Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
      Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
      Powiada przewiązując pomidory:
      Innego końca świata nie będzie,
      Innego końca świata nie będzie.
    • Gość: mangus3 Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.officedepot.com.pl 23.08.02, 18:45
      Św. pamięci Marek Kotański był człowiekiem nietuzinkowym i wielkim duchem.
      Pomagał ludziom na przekór czasom, ludziom, uprzedzeniom bądź też
      wyimaginowanym zabobonom. Widział on w każdym człowieku dobro. Wychodził
      poniekąd z założenia że to nie człowiek jest zły lecz środowisko w jakim dane
      mu się było obracać.Do ludzi uzależnionych podchodził jak ojciec był
      wyrozumiały ale jednocześnie konsekwentny w utrzymywaniu porządku i dyscypliny
      w ośrodkach Monaru i Markotu. Może to zabrzmi banalnie ale posiadał wiele cech
      ś.p Matki Teresy ze względu na jej troskę o drugiego człowieka. A taka postawa
      w czasach pogoni za pieniądzem i rosnącą znieczulicą społeczną jest godna
      najwyższych pochwał. Zgadzam się z panem Hołdysem- wielkim muzykiem że została
      pustka po wielkim człowieku który działał zdala od świateł jupiterów i kamer i
      pomagał tylu ludziom, którzy choć na dnie wcąż byli ludźmi tyle że chorymi.
      Pozdrawiam pana Hołdysa i wszystkich ludzi dobrej woli
      • Gość: Asterix Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.dialo.tiscali.de 23.08.02, 22:19
        Marek Kotanski

        M.Kotanski byl czlowiekiem niezwyklym .

        Nie wystarczy powiedziec , ze byl czlowiekiem dobrym . Byl czlowiekiem
        lepszym od nas. On uczynil trescia swgo zycia problemy i sprawy o ktorych
        isnieniu nic nie chcemy wiedziec , o ktorych najchetniej zapomnielibysmy
        jeszcze dzisiaj i wymazali starannie z naszej pamieci .

        M.Kotanski byl czlowiekiem niezwykle utalentowanym .

        Posiadal niezwykla energie ducha . Ludzi ktorych dotknelo nieszczescie ,
        nie pytal o przyczyny . Nie dzielil je na zawinione i
        niezawinione . Szukal natychmiast sposobow pomocy . Robil wszystko , aby
        zlu zaradzic . I to najlepiej w wymiarze spolecznym , dlugofalowo i na
        terenie calego kraju .

        M.Kotanski byl wizjonerem ,

        ktory nie tylko potrafil wskazac i zdefinjowac cele , ale mial dosyc
        sily , wytrwalosci i odpornosci , aby te cele realizowac . Zgodnie z
        warunkami w ktorych przyszlo mu dzialac , byl wielkim improwizatorem . Ale byl
        rowniez i wykazal to nie raz , uzdolnionym organizatorem , a to niestety duza
        rzadkosc w naszym kraju .

        M.Kotanski byl charyzmatycznym przywodca

        Swoim przykladem uwrazliwial na cierpienia innych . Wskazywal drogi i sposoby
        niesienia pomocy . Porywal , mobilizowal , szkolil do ich zwalczania tysiace
        ludzi .

        M.Kotanski wyprzedzal swoj czas i napotykal na sprzeciwy.

        W polskim spoleczenstwie , zwlaszcza w jego warstwach nizszych ,
        niezamoznych , zle wyksztalconych o niskim stopniu uswiadomienia ,
        dzialalnosc M. Kotanskiego napotykala na opory . Typowym przykladem moze tu
        sluzyc proba zbudownia domu dla chorych na aids w Kaweczynie k.Warszawy .
        Projekt ten nie doszedl do skutku w wyniku zbiorowego protestu :
        miejscowych koltunow, przyglupich tepych biurokratow i ciemnych klechow .
        To ta Trojca Ciemnogrodzka bedzie jeszcze niejednokrotnie , w roznym czasie i
        w roznych miejscach , probowac utrudniac dzialalnosc M.Kotanskiego .

        M.Kotanski dzialal z potrzeby serca .

        Byl jednym z najwiekszych spolecznikow naszych czasow . Nigdy nie
        ubiegal sie o zaszczyty , honory , urzedy , czy tez gratyfikacje .
        Zadawalal sie skromna pensja z Ministerstwa Zdrowia , wlasnymi
        sukcesami i sukcesami swoich wspolpracownikow . Nagrody ktore mu
        przyznano /Wiktory , orderBrata Alberta/ byly milym gestem ,ale nie
        odzwierciedlaja ogromu dziela jakiego dokonal .






        M.Kotanski nie cieszyl sie wielka sympatia kleru / chociaz tu trzba przyznac
        byly b.chlubne wyjatki/ .
        Roznice postaw polegaly na tym , ze kler glosil zasady milosci
        blizniego , a Kotanski je praktykowal .

        M.Kotanski nie byl ulubiencem politykow .

        W kraju w ktorym uksztaltowala sie klasa polityczna , /zarowno ta z prawej
        jak i z lewej strony / dbajaca wylacznie o wlasne interesy , spolecznik
        pokroju Kotanskiego nie mogl liczyc na uznanie.

        Dla ludzi wladzy , dzialalnosc Marka Kotanskiego i jego osiagniecia
        uzyskane skromnymi srodkami , byly jednym wielkim oskarzeniem rzuconym
        klasie rzadzacej . Oskarzeniem o nieudolnosc , o prywate , o nieumiejetnosc
        myslenia i dzialania w interesie spolecznym , o niedostrzeganie
        i o obojetnosc na palace problemy spoleczenstwa.


        M.Kotanski byl w naszym kraju niekwestionowanym –
        < Rzecznikiem Ludzi Biednych , Chorych i Uposledzonych >.

        Nikt go na to stanowisko nie powolywal , nikt go nie mianowal , nikt mu za
        pelnienie tej funkcji nie placil . Pozycje te osiagnal spontanicznie .
        Byla naturalnym dzielem Jego zycia .

        Przyklad M.Kotanskiego bedzie wielkim niedoscignionym wzorem poswiecenia
        i ofiarnosci dla dobra innych .

        Wzorem dla nas wszystkich .



        • Gość: Asterix Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.dialo.tiscali.de 23.08.02, 22:23
          Chcialbym panu Zbigniewowi Holdysowi podziekowac za piekny list .
          • Gość: kiki Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.02, 23:03
            Idę scieżką obok drogi, którą wyzanczył Marek Kotański. Teraz po jego
            tragicznej śmierci jeszcze bardziej wiem, że warto swoje życie poświęcić idei
            (zapchana skrzynka kondolencyjana w ONECIE) . Ci, którzy próbują rozliczać go,
            za to co miał myślą kategoriami XIX siłaczki (idiotki, która zmarnoawła swój
            talent - mówię to jako polonistka). Pomyście ile stracili jego bliscy -
            godzili się, by swój czas oddawał innym.Należy oddać mu część i przejąć jego
            ideę, by świat był lepszy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: wild chwila kiki! zostanę narkomanem... IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 23.08.02, 23:11
              Gość portalu: kiki napisał(a):

              > Idę scieżką obok drogi, którą wyzanczył Marek Kotański. Teraz po jego
              > tragicznej śmierci jeszcze bardziej wiem, że warto swoje życie poświęcić idei
              > (zapchana skrzynka kondolencyjana w ONECIE) . Ci, którzy próbują rozliczać
              go,
              > za to co miał myślą kategoriami XIX siłaczki (idiotki, która zmarnoawła swój
              > talent - mówię to jako polonistka). Pomyście ile stracili jego bliscy -
              > godzili się, by swój czas oddawał innym.Należy oddać mu część i przejąć jego
              > ideę, by świat był lepszy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              czy pomożesz mi?? czy pomożesz mi aby świat był lepszy?

              ps. wysupłam ostatni gorsik na maryche aby mieć depresje...
        • sceptyk Do Asterixa 23.08.02, 23:15
          Gość portalu: Asterix napisał(a):

          >>> Projekt ten nie doszedl do skutku w wyniku zbiorowego protestu :
          > miejscowych koltunow, przyglupich tepych biurokratow i ciemnych klechow .
          > To ta Trojca Ciemnogrodzka bedzie jeszcze niejednokrotnie , w roznym czasie
          i w roznych miejscach , probowac utrudniac dzialalnosc M.Kotanskiego .

          > (...)

          > M.Kotanski nie cieszyl sie wielka sympatia kleru / chociaz tu trzba przyznac
          > byly b.chlubne wyjatki/ .
          > Roznice postaw polegaly na tym , ze kler glosil zasady milosci
          > blizniego , a Kotanski je praktykowal .
          ------------------------------------------------

          Nie mogles sobie, natchniony durniu, innego watku wybrac do ataku na Kosciol
          Katolicki?
          • carmina Bez tytułu 23.08.02, 23:51
            Nie zastanawialam sie nigdy blizej nad Jego działaniem. Takie oczywiste bylo,
            ze był. Takie oczywiste było , ze pomagał wielu. Można było mysleć, że tak
            bedzie zawsze. Przecież nie było powodów, zeby myśleć inaczej.
            Budził kontrowersje, jak każda indywidualność, ale wiadomo, że bez niej nie
            uda się nic.

            Cisza może dzwonić straszną pustką. Chłodny palec dotyka serca. Obojętność
            gwiezdnych zimnych ścieżek. Nie ma nic. Nie ma nas. Moze bezpiecznie, ale
            zimno. Sto lat świetlnych samotności.
            Czy to możliwe? Być, a zaraz potem nie? Jak to będzie bez nas? Czy wstanie
            dzień kolejny, czy zaspiewają ptaki, wiosło zanurzy się w zielonej wodzie? A
            nas juz nie bedzie? Niepojete. Żal. Ale...Bylismy czem wy jestescie. Czemeśmy -
            Wy będziecie. I wtedy liczy sie Pamięć. I wiara. I nadzieja. I miłość.
            Jedyna odpowiedź.

            Pokój jego duszy

            Carmina


    • Gość: Paco Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 21:35
      > Kotan był świetnym działaczem, pomógł wielu ludziom tworząc pewien
      > system pomagania. Był też wielkim narcyzem, co w dużym stopniu ten system
      > skoślawiło i skrzywdziło równie wiele osób. Ale starał się !
    • Gość: everyman Nie tylko do Zbyszka IP: 212.69.68.* 24.08.02, 12:24
      Rozumiem Cie Zbyszek doskonale, i nie tlko Ciebie ale wszystkich co kochają
      Kotana. Ktoś kto był na Marywilskiej i nie ruszyło go, jest chyba z kamienia
      albo slepy. Pojedźcie tam z KILOGRAMEM CUKRU! Pojedźcie z czymkolwiek! Woziłem
      im różne rzeczy. Materiał na zasłony, meble, papier do xero (choś wtedy Maciek
      Michalski nie miał jeszcze xero, ale miał papier!). Raz przywiozłem im z
      hurtowni cały samochód słodyczy na granicy terminu. Ale była wyżerka!!! Mógłbym
      tak pisać i pisać.... Poźniej życie rzuciło mnie na inne tory i dopingowałem
      Marka z daleka, całym sercem. I piórem. Wpadłem na pomysł napisania pracy
      magisterskiej o Monarze, Marku, o tym jak to wszystko się zaczeło, jakie były i
      są problemy, jak się w Monarze wychodzi z narkomanii itd... Udało się. Czas do
      nich wrócić. Przyjaciół poznaje się...
      • wild kiedy bedzie następna wyżerka?dam cynk komu trzeba 24.08.02, 12:52
        Gość portalu: everyman napisał(a):

        > Rozumiem Cie Zbyszek doskonale, i nie tlko Ciebie ale wszystkich co kochają
        > Kotana. Ktoś kto był na Marywilskiej i nie ruszyło go, jest chyba z kamienia
        > albo slepy. Pojedźcie tam z KILOGRAMEM CUKRU! Pojedźcie z czymkolwiek!
        Woziłem
        > im różne rzeczy. Materiał na zasłony, meble, papier do xero (choś wtedy
        Maciek
        > Michalski nie miał jeszcze xero, ale miał papier!). Raz przywiozłem im z
        > hurtowni cały samochód słodyczy na granicy terminu. Ale była wyżerka!!!
        Mógłbym
        >
        > tak pisać i pisać.... Poźniej życie rzuciło mnie na inne tory i dopingowałem
        > Marka z daleka, całym sercem. I piórem. Wpadłem na pomysł napisania pracy
        > magisterskiej o Monarze, Marku, o tym jak to wszystko się zaczeło, jakie były
        i
        >
        > są problemy, jak się w Monarze wychodzi z narkomanii itd... Udało się. Czas
        do
        > nich wrócić. Przyjaciół poznaje się...


        poczekaj... wczoraj stałem sie narkomanem, możesz przeprowadzić ze mną wywiad (
        naukowy ) za kostke cukru... tanio?



        PS. tak, ta praca doktorska z pewnością wniesie jakiś dobry pomysł aby cukier
        kupić jeszcze taniej niż jest... to sie nazywa zapotrzebowaniem na dobry pomysł
        z którego skorzystają inni biedni lubiący spozywać cukier... podzielisz sie z
        nimi pomysłem czy skorzystasz z patentu-monopolu?



        humanizm zdegenerowany do rezerwatu zoologicznego z bananami na sznurku
    • mallina Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. 24.08.02, 14:45
      Marek Kotanski robil to co czul ze robic powinien, osoba charyzmatyczna, i wiem
      ze znajdzie sie wiele osob ktore powie ze zawdziecza Mu powrot do zycia i
      spoleczenstwa.
      Jako osoba rozpoznawalna, popularna byl, jest i bedzie narazony na krytyke
      (chwalic widac duzo trudniej..), ale to i autor watku wie, ze taka cena
      popularnosci.
      Nie wszyscy musza rozumiec sens Jego dzialan, istnienia Monaru,
      Markotu..napewno te osoby ktore dostaly tam swoja druga (trzecia, czwarta....)
      szanse na to by znow istniec doceniaja to co Kotanski stworzyl i w ich pamieci
      pozostanie On jako czlowiek czyniacy dobro.

      Kolega o nicku wild ma prawo myslec inaczej, jako osoba o duzym
      indywidualizmie, w opozycji (z zalozenia) do wszystkich tutaj..
      Coz chwytajac za slowka zamiast merytorycznej dyskusji wyniklo przekomarzanie
      sie, a Ty nadal jestes przekonany o swojej blyskotliwosci i trafnych uwagach,
      widac kazdy sposob dobry na leczenie swoich kompleksow.
      • Gość: wild lekarko cudzych dusz... IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 24.08.02, 14:48
        mallina napisała:

        > widac kazdy sposob dobry na leczenie swoich kompleksow.

        powiedz czy Ty masz jakieś kompleksy? smile

        tak czy nie?

        potrafisz odpowiedzieć?

        • mallina Re: lekarko cudzych dusz... 24.08.02, 16:05
          > powiedz czy Ty masz jakieś kompleksy? smile
          >
          > tak czy nie?
          >
          > potrafisz odpowiedzieć?
          >
          potrafie.
          odpowiedz:tak

          tylko ze to nie jest miejsce na ich leczenie
          • Gość: wild Re: lekarko cudzych dusz... IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 24.08.02, 16:20
            otworzyć inny wątek? pogadamy! smile
            • mallina Re: lekarko cudzych dusz... 24.08.02, 16:25
              prosze bardzo, nie boje sie rozmawiac, nawet z dzikim...
              smile
              • Gość: wild Re: lekarko cudzych dusz... IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 24.08.02, 16:30
                mallina napisała:

                > prosze bardzo, nie boje sie rozmawiac, nawet z dzikim...
                > smile

                hm... ale ja jestem bardzo dziki! smile
                • mallina Re: lekarko cudzych dusz... 24.08.02, 16:42
                  przekomarzac tez sie moge jak czujesz taka potrzebe, ale w tym watku juz Ci nie
                  odpisze, bo sam wiesz ze dotyczy on innej calkiem sprawy.
                  jak juz wiec starczy Ci odwagi na zalozenie oddzielnego watku to daj znac w
                  ktorym miejscu powstal.

                  dzikus tez czlowieksmile
                  • Gość: wild dziwne nie? facet gdzieś tam lata a tu jakiś wild IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 24.08.02, 17:10
                    gada... jasna cholera cóż to za kompleks... to tylko pogrzeb na czacie
                    • Gość: liloom do gory IP: *.11.vie.surfer.at 24.08.02, 20:09
                      nawet nie chce mi sie skomentowac niektoryh glupot.
                      Zginal wielki Czlowiek.
                      • Gość: wild ja zginie Twój przyjaciel załóż wątek a ja IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 24.08.02, 20:14
                        Gość portalu: liloom napisał(a):

                        > nawet nie chce mi sie skomentowac niektoryh glupot.
                        > Zginal wielki Czlowiek.

                        też "do góry"! wpisze - czy mądry przez to będe?
                        • Gość: liloom wild wstydze sie za ciebie IP: *.11.vie.surfer.at 26.08.02, 20:58
                          Jak mozna skomentowac smierc, albo komentarz o smierci?
                          Ludzie gina codziennie, sa tak samo wazni - dla swoich najblizszych...
                          jedni przechodza przez zycie cichutko inni glosniej, jedni zyja tyko dla
                          siebie, inni potrafia tez dla innych...
                          Czy nie jest to dla Ciebie wielkosc WILD? Jest to dla Ciebie cos zwyklego?
                          Znasz takich ludzi duzo? Krytykuj WILD, Ty do takich ludzi wyraznie nie
                          nalezysz...
                          Co mozna napisac o smierci kogos wielkiego? "szkoda"?????????
                          tutaj slow nie trzeba wild, tu trzeba pamieci.
                          • Gość: wild Liloom masz racje IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 27.08.02, 12:09
                            Gość portalu: liloom napisał(a):

                            > tutaj slow nie trzeba wild, tu trzeba pamieci.
      • Gość: Asterix Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 30.08.02, 17:20
        Drogi Sceptyku !

        Z tym Kosciolem Katolickim to masz troche racji .
        Jakos od dziecka nie moge nabrac zaufania dla instytucji , ktora
        w obronie wlasnej potegi nie cofnela sie przed paleniem ludzi zywcem .
        Pozwol , ze wojen religijnych i licznych krucjat , poprostu przez grzecznosc
        nie wspomne ...

        Sciskam Cie serdecznie !

        Nawiedzony duren

        - jak mnie w ramach milosci chrzescijanskiej uprzejmy byles nazwac.
    • Gość: mateusz Do szanownego autora wątku Z. Hołdysa ... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.02, 15:23
      Pełna zgoda co do siewców dobra, niezależnie
      od tego czego się dorobili i czy ze sobą
      konkurują.
      Każde uratowane życie, każdy respirator ... to się
      liczy i tego nie można podważyć.

      ***

      Może nie jest to stosowane, bo wątek na inny
      smutny temat, ale chcialem Cie przy okazji zapytać
      a Twoj utwór z Opola. Linia melodyczna nr 1 moim
      zdaniem (ci co wygrali zagrali wtorne kawałki).

      Intrygują mnie jenak 2 kwestie:

      1) Co oznacza refrenowy apel "weź mnie we śnie" ?
      Nie uważasz, że to może być opacznie zrozumiane ?

      2) Skad się wziął rym "byłem w muzeum i wywróciłem
      się na linoluem" ?

      Moim zdaniem ww. + teledysk ma wymiar cokolwiek komiczny
      - czy taki był zamiar ?

      Pozdrawiam

      Mateusz

    • Gość: Advokat Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.net.autocom.pl 25.08.02, 21:19
      We wtorek słuchałam audycji ''Klub trójki'' poświęconej panu Markowi.Na
      początku wyemitowano fragmenty wypowiedzi Kotańskiego z 2000 roku.Potem
      rozmawiano o nim i jeszcze dzwonili słuchacze.Tak czy inaczej pod koniec byłam
      cała zalana łzami tak jak 1 listopada chyba 2000 kiedy opowiadał w Trójce o
      ludziach których wyciągnął z nałogu i z którymi się zaprzyjaźnił.Cokolwiek bym
      powiedziała o panu Marku Kotańskim zabrzmiałoby to banalnie.Nie jestem nawet w
      stanie wyrazić w paru słowach ile dla mnie znaczył-nigdy z nim nie
      rozmawiałam,ale kiedy zmarł,czułam się tak jakbym straciła kogoś bliskiego.Był
      dla mnie autorytetem-nie dlatego,że jeździł super samochodem,czy mieszkał w
      willi,ale dlatego,że dawał siebie,nie oczekując niczego w zamian.Dlatego,że w
      czasach,kiedy narkomani i bezdomni byli największym marginesem,on wyciągnął do
      nich rękę-nie licząc się z konsekwencjami.Miał charyzmę i miał wielkie
      serce.Dla mnie na zawsze pozostanie największym człowiekiem moich czasów.Nie
      znam szczegółów początków jego działalności,bo mnie wtedy na świecie nie
      było.Jednak wiem jedno: to co zrobił Marek Kotański jest wielkie i przynosi
      więcej korzyści niż paplanina o miłosierdziu,w kraju ludzi zakłamanych i
      chamskich.Powtórzę za jednym z dziennikarzy: o jednego dobrego człowieka
      mniej.Wielka wrażliwość,wielka odwaga,wielka postać.
      • Gość: Paco O święta naiwności! Amen IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 21:26
      • Gość: anmanika Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.08.02, 10:00
        Przeczytałam wszystkie posty i miałam łzy w oczach, uważałam się dotąd za
        dobrego człowieka. Dawałam pieniądze panu który u nas na podwórku karmił koty,
        dawałam datki na dzieci, schroniska, daję staruszkom które sprzedają cokolwiek
        na rogu ulicy płacąc podwójną cenę. Takich osób jak ja jest zapewne wiele. Pan
        Marek Kotański był od nas oddalony o conajmniej galaktykę, on pomoc bliźnim
        realizował konsekwetnie i nie wiem czy znajdziemy w Polsce kogoś kto tak
        wierzył w człowieka. Niestety w naszym narodzie wylęgła się paskudna cecha:
        bezinteresowna zawiść i są tacy którzy mają pretensje do Pana Marka, tylko nie
        bardzo rozumiem za co.
        Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych a w tym wypadku jest to nieprawdą bo
        nikt Go nie zastąpi, aczkolwiek osób które pomagają mniej zaradnim bliźnim
        zapewne nie brakuje. Niestety o nich się nie dowiemy bo gazety i czasopisma są
        zawalone artykułami o modelkach które nic absolutnie sobą nie reprezentują oraz
        wywiadami z kolejną byznesłoman.
        Cieszę się, że tu na forum mam szansę poznać tych wrażliwców którym świat
        dookoła nie jest obojętny
    • sceptyk Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. 27.08.02, 12:44
      Dzis w Rzepie artykul, przyblizajacy postac Marka Kotanskiego tym, ktorzy o nim
      wiedzieli mniej (tak jak ja). Z artykulu wylania sie czlowiek ze wszystkimi
      swymi zaletami, jak i ulomnosciami. Wcale przez to nie mniej wartosciowy. Ba,
      pelniejszy i prawdziwszy. Mam pretensje do Z.Holdysa, ze jako gospodarz watku
      nadal kierunek i pozwolil na mnozenie sie wspomnien o Marku Kotanskim w duchu
      'beatyfikacyjnym'. Watpie, by takie podejscie bylo potrzebne.

      www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/gazeta/wydanie_020827/publicystyka/
      publicystyka_a_1.html
      • Gość: . Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.intranet.opi / 192.2.1.* 27.08.02, 20:19
        Nie wiem jak pisać o nurtującej mnie sprawie. Mam wielki szacunek do tego co
        robią ludzie pokroju Marka Kotańskiego, ale jest coś co nie daje mi spokoju.
        Przeglądam różne serwisy informacyjne i cały czas nie mogę znaleźć odpowiedzi
        na dręczące mnie pytanie. Może ktoś kompetentny udzieli odpowiedzi, dlaczego w
        celu ratowania Marka trzeba go było wieść, aż na Bielany (to jakieś 40
        kilomertów od MDMaz.)? Pytanie wydaje mi się o tyle istotne, że w Nowym Dworze
        Mazowieckim jest szpital z oddziałem chirurgicznym (choć nie ma tam oddziału
        kardiologicznego). Niech mi ktoś wytłumaczy, że nie było lepszej alternatywy
        niż szpital na odległym Żoliborzu!
        Może to mało istotny szczegół a ja o czymś nie wiem, może to zły moment na
        poruszanie tej sprawy, ale żal ściska serce że zginął taki czałowiek.
      • Gość: marcopolo to nadaj swoj kierunek. IP: *.dostep.pl 29.08.02, 00:52
        ...czemukolwiek i w jakikolwiek sposob.
        podaj jakis watek i nadaj mu wlasciwy kierunek, o ktory nie bede mial do ciebie
        pretensji.
        • sceptyk Re: to nadaj swoj kierunek. 29.08.02, 01:04
          Kolego, nie bardzo rozumiem. Tobie sie ten ton wspomnien o M. Kotanskim podoba,
          mnie mniej. Racz wyjasnij swoj post. Chodzi Ci o 'moj' watek? Jest ich kilka,
          ale co z tego ma wynikac? Tam sobie kazdy gada co mu sie podoba. Argumenty sie
          licza. Powtarzam, jesli umknelo Twej uwadze: Holdys napisal swoje osobiste
          wspomnienie o Marku Kotanskim. Nie widze w nim miejsca na dyskusje. To sie
          powinno ukazac w drukowanej Gazecie, a nie na Forum. Jak zamieszcza na Forum,
          musi liczyc sie z dyskusja. Ludzie maja prawo miec rozne opinie.
          • Gość: to ja zgodnie z twoja teza i zalozeniem IP: *.dostep.pl 29.08.02, 01:17
            powinienes swoj watek ten zamiescic u urbana w nie. yakie jest moje zdanie.
            mozemy mie rozne opinie. inne twoje watki powinny byc odpowiedni
            w "superexpressie" i "zlym" o ile zostanie to pismo wznowione.
            i teraz pytanie do twojego mozgu:
            kto powinien sie zastosowac do czyich wskzowek - ty do moich i zamilknac, czy
            holdys drukowac w "gazecie" a nie na forum?
            (skad wziales definicje, wedle ktorej holdys powinien drukowac a nie pisac na
            forum i ze forum to (jak wynika) belkot i nie na temat? ciekawi mnie jakim
            procesorem szperasz w rozumie)
            • sceptyk Napisz to jeszcze raz 29.08.02, 01:26
              Stosuj normalnie przyjeta interpunkcje. Duze litery na poczatku zdan itp. Mnie
              o tej porze juz troche oczy bola i nie widze powodow, abym je forsowal bo
              jakiemus anonimowemu idiocie nie chce sie troche przylozyc. A jesli nie umiesz,
              to popros starszego brata.
              • Gość: prozniack a wiec potwierdza sie - jestes debilem IP: *.dostep.pl 29.08.02, 01:34
                teraz ja ciebie poucze: pisz interpunkcja uliczna, stawiaj znaki kiedy chcesz.
                ale najsamwpierw wlacz mozg (maly, bateria niewielka).
                jestes niekumatym stworkiem, ktory formatuje ludzi do swoich marnych gabarytow.
                ten tekst (swoj albo moj) wyslij do miodka a sam wypierdol z forum.
                teraz ja ustalam reguly.
                czyli zmiana sytuacji.
                • wild "debil" 30.08.02, 17:44
                  Czy uważasz sie za lepszego od debila?

                  Jeżeli tak? w czym i dlaczego?
    • Gość: wild Re: Marek... Szept... Przyjaźń... I cisza w domu. IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 27.08.02, 23:54
    • Gość: fantasia NUMER KONTA MARKOTU IP: 62.233.138.* 28.08.02, 00:15
      Przelałam pieniądz na podane konto. A że robiłam to z banku internetowego, po
      wpisaniu numeru konta wyświetlona została nazwa banku odbiorcy. I nie jest to,
      jak podał Zbyszek Hołdys, PBK, a BPH S.A. Mam nadzieję, że to nie w numerze
      konta jest błąd i że pieniądze dojdą tam, gdzie powinny. Panie Zbyszku, proszę
      o ewentualne sprostowanie i informację, czy to Pan podał niewłaściwą nazwę, czy
      to ja się machnęłam lub mój bank oszalał.
      Dziękuję i pozdrawiam,
      f.
      • Gość: ziemek Re: NUMER KONTA MARKOTU IP: 2.4.STABLE* / 10.1.114.* 28.08.02, 08:40
        no widać że Pani niezorientowana w gospodarce... bank BPH SA połaczył się z
        PBK SA jakiś czas temu i teraz jest PBK-BPH SA . Tak samo z BZ i WBK . Tak
        więc nie ma powodów do obaw .
        • Gość: Z.Hołdys Jak tylko się dowiem, to potwierdzę... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 10:43
          Nazwę Banku podawała mi Hanka janowska, wiceprezeska Markotu, przez komórkę o
          słabym zasięgu... Jest bardzo możliwe - to jedyne wytłumaczenie, jakie
          znajduję, poza wspomnianą wyżej możliwością fuzji nazw - ze moje zmęczone
          latami hałasu uszy usłyszały coś, co brzmi jak PBK, a jet BPH...
          Dziś, po pogrzebie sprawdzę jak jest naprawdę i natychmiast dam znać ma forum.
          Przepraszam za kłopot.
          Zbyszek
          • g75 Re: Jak tylko się dowiem, to potwierdzę... 28.08.02, 15:20
            Pan Ziemek ma rację.
            Banki BPH i PBK połączyły się. Stąd całe nieporozumienie.

            Gosia
          • szlymak A co? Kasy na nowego Jeepa brakuje? 29.08.02, 09:53
            No to jak z tym kontem - podawaj! Bo nie wiemy gdzie wpłacać! A może jest
            strona gdzie można poklikać ku uciesze paru ćpunów którzy na raze muszą chodzić
            pieszo?
            • Gość: szlymack tu jest strona IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 10:05
              strona o cpunach jest na marywilskiej 44. dymnij z kapcia (na piechote) i
              obejrzyj. swietna witryna. no i forum - z 600 dyskutantow non stop gotowych na
              szlymaki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka