Dodaj do ulubionych

NIECH ŻYJE GLOBALIZACJA I MFW

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 16:09
Obserwuj wątek
    • wild LOCKHEAD - rozwiązać Bank Światowy i MFW! 28.09.02, 18:20
      Czas rozwiązać Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy!

      Kenneth R. Timmerman (The Wall Street Journal)

      Głównym punktem programu waszyngtońskiego szczytu Banku Światowego i
      Międzynarodowego Funduszu Walutowego powinno być przyjęcie dwóch uchwał.
      Pierwsza mogłaby być deklaracją zwycięstwa, a druga powinna stanowić o
      rozwiązaniu obu instytucji.

      Bank Światowy i MFW zostały powołane do życia w ostatnich dniach II wojny
      światowej podczas konferencji aliantów w Bretton Woods z myślą o odbudowie
      zniszczonej wojną Europy. W latach 60-tych obie instytucje znalazły sobie inny
      cel uzasadniający ich dalszą egzystencję - w ramach zimnowojennych zmagań
      między wolnym światem a radzieckim blokiem komunistycznym zaczęły wspierać
      dyktatury Trzeciego Świata.

      Teraz za prezesury Jamesa D. Wolfensohna, Bank Światowy określa swoją misję
      jako zwalczanie ubóstwa i korupcji w krajach rozwijających się. Oczywiście cel
      jest jak najbardziej szczytny, jednak w rzeczywistości pożyczki Banku
      Światowego przyczyniły się w ogromnym stopniu do nasilania problemu biedy i
      korupcji w krajach, którym instytucja rzekomo pomagała.

      Pomoc udzielana krajom rozwijającym się jest niczym przysłowiowe piąte koło u
      wozu. Pożyczki Banku były w ciągu ostatnich trzydziestu lat jednym z
      najbardziej rzucających się w oczy przykładów trwonienia pieniędzy. Projekty
      pochłonęły setki milionów dolarów, ale zakłady, których budowę finansował w
      całości Bank Światowy, nic nie wyprodukowały. W wielu przypadkach budowy w
      ogóle nie ukończono, a pieniądze i tak trzeba będzie zwrócić.

      Za przykład może posłużyć tu Zair, przemianowany jakiś czas temu na Kongo.
      Szacuje się, że Szwajcarskie konta bankowe kontrolowane przez byłego dyktatora
      Mobutu Sese Seko powiększyły się prawie o 4 mld dolarów, przy czym wpływy na
      rachunki były proporcjonalne do pomocy udzielanej przez Bank Światowy.
      Spłacanie długu spadło dziś na barki szarych obywateli Konga.

      Z kolei środki, jakie Bank Światowy przyznał Indonezji, wzmocniły wojskową
      dyktaturę generała Suharto, która miała być antykomunistycznym bastionem w
      regionie. Na przestrzeni 25 lat Bank Światowy wpompował do Indonezji niemal 30
      mln dolarów. Pieniądze zostały przeznaczone na budowę dróg, szkół, elektrowni i
      oczyszczalni ścieków, ale jednocześnie zasiliły konta popleczników Suharto.
      Chociaż Indonezyjczycy skorzystali na rozbudowie infrastruktury, co piąty dolar
      został od razu ukradziony. Z tajnego sprawozdania przygotowanego w sierpniu
      1997 r. przez placówkę Banku Światowego w Dżakarcie wynika, że co najmniej 6
      mln dolarów trafiło do kieszeni miejscowych urzędników i polityków, a pożyczkę
      będą spłacali nie oni, ale obywatele Indonezji.

      W czasie zimnej wojny, jak powiedział kiedyś rzecznik Banku Peter
      Stevens, "korupcja była tolerowana i wliczana w koszta prowadzenia interesów".
      Pod koniec 1996 r. Wolfensohn ogłosił pod naciskiem członków Banku i
      organizacji pozarządowych, że będzie walczył z korupcją z całych sił. W ten
      sposób instytucja znalazła sobie nową misję.

      Po trzech latach zagorzałej walki z korupcją Bank ujawnił, że stwierdzono
      nadużycia w przypadku 40 kontraktów, których łączna wartość sięgnęła 40 mln
      dolarów. na pewno jest to pokaźna suma, ale jeśli wziąć pod uwagę to, że
      instytucja ta finansuje rocznie 45 tys. kontraktów, które warte są 45-50 mld
      dolarów wydaje się, że to jednak śmiesznie mało. Jack Blum, który badał sprawę
      z ramienia amerykańskiego Senatu, twierdzi, że liczby przytaczane przez Bank są
      jedynie dowodem na to, że jego przedstawiciele w dalszym ciągu nie traktują
      poważnie walki z marnotrawstwem, oszustwami i nadużyciami. - W niektórych
      krajach 60 % pieniędzy zwyczajnie znika. Zdaniem optymistów minimum 10 % pomocy
      finansowej idzie w błoto. A 10% to co najmniej 2 mld dolarów - przekonuje Blum.

      Indonezja i Zair nie są jedynymi przykładami krajów, w których skorumpowani
      przywódcy trudnili się kradzieżą kosztem zwykłych obywateli. W Rosji, gdzie
      korupcja stała się nieodłączna częścią mechanizmu rządzenia, miliardy dolarów z
      pomocy międzynarodowej były odprowadzane na prywatne zagraniczne konta bankowe.

      Wiktor Iliuchin, przewodniczący komisji bezpieczeństwa Dumy, udokumentował
      chytry plan członków rosyjskiego rządu, którzy w sierpniu 1998 r. wyprowadzili
      z kraju 4,8 mld dolarów pochodzące z jednej transz kredytu MFW, siostrzanej
      instytucji Banku Światowego. W liście do rosyjskiego prokuratora federalnego z
      23 marca 1999 r. Iliuchin opisał ze wszystkimi szczegółami, jak to pieniądze
      wędrowały przez Nowy Jork, Australię do Londynu, skąd po trzech dniach były z
      powrotem przelewane do Nowego Jorku, a potem na prywatne konta w Londynie,
      które "zapewniały rosyjskim oligarchom luksusowy styl życia".

      Podczas dochodzenia Kongresu w marcu 1999 ówczesny amerykański sekretarz skarbu
      Robert Rubin lakonicznie potwierdził oskarżenia Iliuchina, wyrażając
      przypuszczenie, że duża część 4,8 mld dolarów wysłanych do Rosji w sierpniu
      1998 "mogła być w niewłaściwy sposób wyprowadzona z kraju".

      Równie niepokojące są kolosalne rozmiary funduszy przyznawanych komunistycznym
      Chinom. Od 1981 roku Pekin otrzymał w sumie ponad 31 mld dolarów, zaś w ciągu
      ostatnich trzech lat Bank pożyczał chińskiemu rządowi blisko 3 mld dolarów
      rocznie, co stanowi prawie 15 % ogółu nowych kredytów, które są w dużej mierze
      nieoprocentowane.

      Pożyczki te są kontrowersyjne z tego względu, że podtrzymują istnienie obozów
      pracy, a także procedury przymusowego przesiedlania ludzi do Tybetu. Poza tym
      pieniądze te idą na wspomaganie tajemniczych projektów firm będących własnością
      Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Jedna z takich firm to korporacja Xinjiang
      Productionand Construction, której MFW przyznał nieoprocentowany kredyt na
      przetwórstwo zboża. Mieszkający dziś w USA Ablajan Baret, były zastępca szefa
      spółki, przyznał że Bank Światowy dostarczał nasiona, nawóz, sprzęt rolniczy,
      a "firma" w rzeczywistości zajmowała się ściganiem muzułmańskich dysydentów.

      Bank Światowy przeprowadzał wprawdzie inspekcje, by sprawdzić, jak
      wykorzystywane są pieniądze z kredytów, ale Baret i jego ludzie zachowywali się
      wtedy zgodnie z instrukcjami jaki otrzymywali od chińskich władz. - Mieliśmy
      przykazane, by nie wkładać milicyjnych mundurów i nie zdradzać, że należymy do
      partii komunistycznej - wspomina Baret.

      Konserwatywna Heritage Foundation z Waszyngtonu opublikowała wyniki badań
      przeprowadzonych wśród 68 krajów rozwijających się, które dostają ogromne
      zastrzyki gotówki z Banku Światowego. Okazało się, że od 1970 roku do 1997
      wzrost produktu narodowego brutto w 39 państwach tej grupy wyniósł średnio 1 %
      rocznie. Wzrost gospodarczy 20 innych krajów został wręcz spowolniony, mimo
      wsparcia finansowego Banku Światowego.

      - Krajom, w których nie ma wolnego rynku, nie pomogą żadne fundusze - tłumaczy
      badacz Heritage Foundation Brett Schaifer - A tam, gdzie jest wolny rynek, nie
      trzeba napędzać gospodarki za pomocą pieniędzy.

      Obawy o skuteczność MFW i Banku Światowego skłoniły amerykański Kongres do
      powołania komisji, która miała za zadanie opracować program zreformowania obu
      instytucji. Komisja na czele, której stoi ekonomista Allan Meltzer, ogłosiła
      swoje zalecenia 9 marca. Główne propozycje to umorzenie długu najbiedniejszych
      państw, zaprzestanie udzielania kredytów stosunkowo zamożnym krajom, takim jak
      Chinom czy Rosja, i całkowite odejście od pożyczek długoterminowych.

      Zalecenia komisji są niewątpliwie przełomowe, ale w tej chwili jest już za
      późno na reformy. Zarówno Bank Światowy, jak i MFW to dinozaury ery zimnej
      wojny. Kongres powinien wreszcie przejrzeć na oczy i przestać je utrzymywać
      sztucznie przy życiu. Zachód lepiej wykorzystałby pieniądze, gdyby bezpośrednio
      finansował i zarządzał wykonywaniem projektów w najbiedniejszych i najbardziej
      potrzebujących krajach świata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka