Dodaj do ulubionych

Inny Świat

01.10.02, 23:42
Inny Świat

Janusz Korwin-Mikke

Nie istnieje w naszej cywilizacji model czystego kapitalizmu (zresztą taki
ideał nigdy nie istniał - i, być może, istnieć nie będzie) ani też model
czystego socjalizmu (zbliżały się do niego Szwecja i Kambodża - ku rozpaczy
politologów zdrajcy wewnątrz szwedzkiej socpartii zaczęli rozmontowywać
pracowicie budowane "państwo dobrobytu", a interwencja Wietnamu uniemożliwiła
doktorowi Pol Potowi wytrzebienie resztek Zła). Tym niemniej każdy może na
własne oczy zobaczyć, jak reagują na zdarzenia polityczne i gospodarcze
organizmy różniące się podejściem do zasad laissez faire.

Gospodarka Stanów Zjednoczonych w zasadzie opiera się na wolnym rynku.
Odchodzi od tego w wielu miejscach, czasem nawet dalej niż biegły marzenia
komunistów - ale zawsze są to wyjątki od zasady. Natomiast gospodarka Unii
Europejskiej (nie mylić z EWG!), od początku oparta jest na zasadzie rządów
Państwa-Opiekuna - i jeśli gdzieś sięga się do instrumentów wolnorynkowych,
to na tej samej zasadzie, na jakiej nieboszczyk Władysław Gomułka (ps. "tow.
Wiesław") zezwolił na skup butelek przez firmy prywatne.

Według doktryny UE, państwo (najlepiej: Komisja Europejska) może zezwolić
firmom prywatnym na działanie, zachęcać do niego, a nawet prywatyzować firmy
państwowe - w każdym jednak momencie może tym firmom zakazać działalności na
dowolnym polu - podczas gdy w USA takie ograniczenia trafiają się nawet
często, jednak każdorazowo muszą być do tego wynajdywane jakieś wyższe
przyczyny, jak np. walka z Al-Qaidą. W przeciwnym razie podniósłby się wrzask
ze strony innych firm - oraz części prasy.

Różnica leży przy tym i w tym, że w Europie konkurencyjne firmy witają z
zadowoleniem tłamszenie konkurencji. Jest to więc różnica kultury: socjalizm
po prostu odpowiada dzisiejszym Jewropejczykom. Z banalnego, wielokrotnie tu
wymienianego, powodu: zwolennicy opierania się na własnych siłach
powyjeżdżali w większości do Hameryki...

Tu dygresja: we wczesnych latach 70. ub. wieku, gdy narastał konflikt o Kanał
Panamski, pisałem, że gdybym był dyktatorem polityki zagranicznej Stanów
Zjednoczonych, to (pod płaszczykiem jakiegoś UNICEF-u czy UNESCO, oblężonych
przez głodnych socjologów zawsze gotowych przeprowadzać najbardziej nawet
nonsensowne badania) "przebadałbym" Panamczyków. W kwestionariuszu byłyby dla
niepoznaki najdziwniejsze pytania (o aborcję, o feminizm - wsio rawno) i
jedno istotne: o stosunek do leseferyzmu (i, być może, o pochodzenie
narodowe). Następnie uruchomiłbym fundusze, by dopłacać leseferystom do
osiedlania się na (załóżmy) wschód od Kanału - a socjalistom na zachód.
Następnie...

Tu dygresja w dygresji: historycy utrzymują, że Panama powstała (w 1903 r.)
tylko dlatego, że Republika Kolumbii żądała zbyt wysokich opłat za kanał, a
dla mniejszego państwa były to sumy bardziej znaczące; USA poparły secesję,
mając nadzieję, że mniejsze państwo będzie niżej podskakiwać. Nie
przewidziały powstania ONZ - i XX-wiecznego prymatu "praw narodu" nad
podpisanymi dokumentami prawnymi (nb. powoływał się na nie i Adolf Hitler,
wypowiadając w 1939 r. roku traktat z Polską!!)

...następnie pozostaje założyć radiostację "Wolne Kordyliery" i "Bezpieczny
Przesmyk" (od nazw w obu częściach Panamy - spokojna głowa: dziennikarze
wyznający odpowiednie wartości się znajdą!) oraz kilka gazet promujących na
swoim terytorium odpowiednie wartości i obrzucających obelgami "tych..." (tu
trzeba znaleźć dla drugiej strony odpowiednią nazwę - najlepiej od jakiegoś
plemienia Indian; uwaga: Indianie Cuna utworzyli w 1899 r. własną "Republikę
Tule" i do dziś utrzymują w zachodnich prowincjach Veraguas i Bocas del Toro
własną flagę, bardzo podobną do hiszpańskiej, tylko ze Swastyką w herbie!!) -
mówić o np. Santiago i Chepo jako o stolicach (spokojna głowa, burmistrzowie
i mieszkańcy obydwu miast będą chcieli zostać prezydentami i mieszkańcami
stolic niepodległych republik!!) - i gdzieś po kilkunastu latach
dokonać "aksamitnego rozwodu". Kanał Panamski stałby się niezależnym
terytorium, Strefą Pokoju pod egidą USA, dzielącą skłóconych Latynosów...
ach, ci wiecznie żrący się tubylcy!

Otóż - tu będzie koniec dygresji - zastanawiam się, czy dokładnie to zjawisko
nie wystąpiło spontanicznie po obu stronach Atlantyku. Hippisi i ludzie
pragnący bezpieczeństwa wyjeżdżali z USA do Europy - a zwolennicy wiecznego
ruchu w interesie i leseferyści w odwrotnym kierunku. I teraz zbliżamy się do
momentu zerwania między tymi kulturami!!

Zobaczmy teraz, jak reagują gospodarki Europy i Ameryki na obecne zdarzenia
polityczne.

W USA powstał po 11 IX kryzys - wywołany przez polityków. Niesamowite,
przekraczające środki bezpieczeństwa podjęte podczas II wojny światowej
zarządzenia Białego Domu i ustawy Kongresu zakłóciły życie. Statki
przetrzymywane są w portach po kilka dni dłużej niż przed Zamachem. Linie
lotnicze wskutek konieczności utrzymywania sfory agentów, rewidowania
pasażerów itp. tracą miliardy dolarów. Administracja kontroluje każdą
transakcję - sprawdzając (nawiasem pisząc, zupełnie nieefektywnie), czy nie
jest to dofinansowaniem "terrorystów", grozi agresja na Irak. Jak na to
reaguje gospodarka?

Normalnie.

Nastąpił automatyczny (z dyskretną pomocą sir Alana Greenspana - tak, ród
Grynszpanów awansował właśnie - zasłużenie - na szlachtę!) spadek wartości
dolara. Tym samym wzrósł amerykański eksport, a zmalał import. ENRON i
WorldCom bankrutują. Giełda szaleje. Ale gospodarka utrzymała tempo wzrostu
ok. 5%.

Oczywiście, jest to dla Amerykanów niekorzystne: mają mniej towarów
europejskich i japońskich, część z nich zamiast wymarzonego "BMW" musiała
kupić "Forda", a ubożsi Polonusi nie będą mogli kupić na zagrychę polskich
korniszonów. Trudno, za szaleństwa polityków ktoś musi zapłacić!

Ale gospodarka ani drgnęła.

Czytaliśmy w podręcznikach, jak to USA zarobiły miliardy dzięki wojnom w
Europie. Tymczasem USA, szykując się do wojny, tracą - a w Europie gospodarka
nie drgnęła (z zera w górę...). Jedyne, co obserwujemy, to raptowny zjazd w
dół Irlandii - ale to efekt przyjęcia euro jako waluty. A poza tym -
stagnacja.

Tak działa euro-socjalizm...

Janusz Korwin-Mikke
Obserwuj wątek
    • Gość: +++Ignorant WRESZCIE COŚ SENSOWNEGO! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.02, 00:03

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka