Dodaj do ulubionych

Pierwowzorem Jezusa byl bog grecki Jaion/Jasus

25.12.05, 04:16
ktorego czczono 6-7 setek lat przed Chrystusem. Podobnie jak Chrystus byl on
herosem, czyli synem kobiety/dziwicy i Boga, zostal przez Boga zabity, po
czym zmartwychwstal. Podobnie jak Jezus czynil cuda i byl opiekunem ludzi.
Byl najbardziej ukochanym z greckich Bogow. Wiele wskazuje, ze kult Chrystusa
zostal wpisany w juz istniejacy w Grecji i Rzymie kult Iasiona, nic wiec
dziwnego, ze chrzescijanstwo przyjelo sie w Grecji i Rzymie, a nie wsrod
Zydow. Ciekawe, ze w Rzymie najwieksza swiatynia Iasiona/Iasusa znajdowala
sie ponoc na wzgorzu watykanskim.




members.iinet.net.au/~quentinj/Christianity/iasion.html
Obserwuj wątek
    • aurora.we.mgle Mialo byc Iasion, sorry. 25.12.05, 04:17
    • jenisiej Jutrzenko, źrenico oka mego... 25.12.05, 04:48
      ...Ty to wszystko pamiętasz? Sądziłem, że jesteś sporo młodsza. Się
      merytorycznie nie wypowiadam, bo nie.

      Całuski Ci przesyłam z okazji pory roku, natomiast bez odniesień do kalendarzy
      opresyjnie nam narzucanych przez niejedną wszak religięwink

      PS Czy pisywałaś tu wcześniej pod innym nickiem? Mam pewną hipotezęwink
      • aurora.we.mgle Re: Jutrzenko, źrenico oka mego... 25.12.05, 17:37
        Witaj Jenisieju w dzien swiateczny, acz ponury w moje czesci globusa. Ja tez
        Cie pozdrawiam serdecznie. Kalendarze sa dla mnie bez znaczenia. Ktoras kultura
        musiala je narzucic, bo inaczej trzebaby zaczac liczyc od poczatku istnienia
        Ziemi, czyli mielibys teraz rok 4,5 miliardoiwy+999smile, co mysle utrudnialoby
        nasz ziemski zywotsmile. obecny kalendarz narzucilo nam cesarwto rzymskie, ale nie
        wykluczone, ze niedlugo przejdziemy na chinskismile
        Owszem pisywalam pod innymi nickami, co chyba nie jest przestepstwem. Frajda
        forum polega na tym, ze mozemy zakladac rozne skory i zyc w wirtualnej
        egzystencji, co w zyciu to raczej niemozliwe, choc niektorzy pisarze lubia kryc
        sie pod pseudonimamai. Lepiej przyznaj, ile Ty sam masz nickow, panie wschodnia
        rzeko.wink
    • rycho7 Qmran 25.12.05, 09:01
      aurora.we.mgle napisała:

      > ktorego czczono 6-7 setek lat przed Chrystusem. Podobnie jak Chrystus byl on
      > herosem, czyli synem kobiety/dziwicy i Boga, zostal przez Boga zabity, po
      > czym zmartwychwstal. Podobnie jak Jezus czynil cuda i byl opiekunem ludzi.

      Naukowcy niezmiennie wskazuja, ze wszelkie elementy boskosci Jezusa sa
      zapozyczone z wczesniejszych kultow. W ogole Ewangelie bylu pisane pod dyktando
      wczesniej uznanych atrybutow boskosci. Opisuja jaki Jezus powinien byc aby na
      postawie tradycji uznawano go za boskiego a nie jakim byl faktycznie.
      Chszescianstwo u swego zarania najbardziej konkurowalo z mitraizmem.
      Podobienstwa Jezusa mozna znalezc u dziesiatkow wczesniejszych bogow. Ale to
      wlasnie wynika z charakteru Ewangelii - uzasadniania poprzez tradycje.
      Prawdopodobnie Essenczycy czerpali garsciami z zasobow Biblioteki
      Aleksandryjskiej. Gdyby nie splonela to postac literacka Jezusa bylaby ponoc
      conajmiej o sto lat mlodsza od "oryginalu". Totez faktyczne istnienie Jezusa w
      historycznych czasach Pilata nie bylo specjalnie literacko niezbedne. A Jezus
      byl przedopodobnie jednym z Essenczykow. Podobienstwo tej postaci literackiej do
      greckiego boga tez moglo byc zamierzone. Plemione izraelskie po niewoli
      babilonskiej mowily nie po hebrajsku lecz po aramejsku (assyryjsku). Pozniej
      ulegajac helenizacji przechodzily na koine - ludowa greke. W warstwie religijnej
      elementem helenizacji mogl oczywiscie byc Joszua Chrystus.
      • aurora.we.mgle Re: Qmran 25.12.05, 17:45
        Dzieki Rychu za komentarz i pozdrawiam Cie swiatecznie. Przyznam, ze fascynuje
        mnie to przenikanie sie religii oraz ich wspolne korzenie, ktore zapewne
        wynikaja z samej ludzkiej natury, oraz jak bardzo kontrastuje to z odwiecznymi
        religijnymi antagonizmami i wojnami. Wydaje sie, ze religie/kultury byly i
        nadal sa tylko pretekstem dla wojen, w ktorych jak zawsze chodzi o kase,
        rozumiana szeroko jako dobra materialne i wplywy.
      • palnick Jezus Mitra 25.12.05, 23:55
        Cennym przykładem chrześcijańskiej propagandy milczenia, mijania się z prawdą,
        jest tak ważny dla wyznawców tej wiary dzień 25
        grudnia. Obchodzone, co roku tzw. Boże Narodzenie gromadzi tysiące nie
        świadomych ludzi, niezdających sobie sprawy z podstępnej
        mistyfikacji, mającej swe korzenie w IV w. Czy świętując dzień 25 grudnia
        świętujemy tylko i wyłącznie narodziny Chrystusa? Czy
        Boże Narodzenie jest, jak nam się wydaje, dniem charakterystycznym jedynie dla
        chrześcijaństwa? Podszyte kłamstwem Boże
        Narodzenie, dnia 25 grudnia, nieustannie potwierdza Kościół, ale na szczęście,
        obłudy tej nie potwierdza historia, lecz tą z kolei
        znają tylko nieliczni, z powody rozmiłowanej w fałszu ambonie.

        W starożytnej Persji za Achemenidów, ok. 550 – 330 r. p.n.e. czczony był dość
        powszechnie Mitra – indoeuropejski bóg
        światła, wspomniany już w najstarszej z indyjskich Wed (XIV w. p.n.e.). W I
        wieku kult Mitry szerzył się w Rzymie przenoszony,
        głównie przez żołnierzy wojsk stacjonujących na Wschodzie oraz kupców z Azji
        Mniejszej. Wiadomym jest, że tajemniczy rytuał Mitry,
        dotyczący wyłącznie mężczyzn, przewidywał siedem stopni wtajemniczenia i
        ciężkie, surowe próby. Obszerna legenda Mitry obejmuje,
        ponadto jego narodziny ze skały w praczasach, próbę sił z bogiem Słońca
        zakończoną przymierzem, a dokładniej rzecz ujmując
        identyfikacją oraz walkę z kosmicznym bykiem, uważanym za protoplastę całej
        przyrody. Od II – V w. na terenie Rzymu kult
        Mitry uznawany był oficjalnie, a sam Mitra został jednym z bogów państwowych.
        Swą niezwykłą popularność zyskiwał dzięki idei,
        zakładającej konieczność aktywnej walki ze złem.

        Przejdźmy jednak do meritum. Powszechnie znany i czczony Mitra - Sol invictus,
        czyli niezwyciężony bóg słońca stał się niestety
        celem ataku chrześcijaństwa, które w owym czasie rozrastało się w potężną siłę.
        Chrześcijaństwo walczące do tej pory z religią
        pogańską, odkryło nowego „wroga” znacznie bardziej niebezpiecznego, bo „wroga”
        łatwo przechodzącego do
        świadomości i obyczajowości ludzi, dzięki głoszonej wierze w nieśmiertelność,
        zmartwychwstanie i Sąd w zaświatach. Legenda Mitry
        dawała ludziom nadzieję na życie pośmiertne i skuteczną walkę ze złem, dlatego
        też była dla chrześcijaństwa pierwszorzędnym
        oponentem. Oprócz wiary w nieśmiertelność i Sąd Ostateczny występuje szereg
        innych, zaskakujących analogii pomiędzy
        chrześcijaństwem a kultem Sol invictus: chrzest, komunia, konfirmacja, Trójca
        święta Mitry (znacznie starsza od chrześcijańskiej),
        nabożeństwa w świątyniach, a nawet arka i potop, żeby wymienić najważniejsze z
        nich.

        Walka między tymi religiami była zażarta i krwawa. Chrześcijaństwo nie cofało
        się nawet przed najokrutniejszymi czynami, siłą
        zdobywało wyznawców Mitry, a co najważniejsze, przejęło dzień 25 grudnia –
        dzień narodzin Mitry, jako obchodzone obecnie
        Boże Narodzenie. Zburzono w tamtym czasie mitreum w Dieburgu, a w mitreum
        saarburskim odnaleziono szkielet związanego kapłana,
        którego zwłoki wrzucono tam, w celu zbezczeszczenia świątyni.

        Analogie występujące między chrześcijaństwem a kultem Mitry świadczą przede
        wszystkim o potędze Mitry, którego wyznawców
        chrześcijanie zdobywali nie tylko siłą, ale także przez przejmowanie, niemalże
        kradzież motywów i świąt przynależnych Sol invictus
        tj. Trójca święta Mitry, wybór przez chrześcijan niedzieli, jako dnia
        świątecznego, zamiast soboty, czyli biblijnego Sabatu (wg
        H. Lawera)
        Nie ulega wątpliwości, chrześcijaństwo to znakomity demagog, bo któż lepiej
        operuje fałszem i banałem? Chrześcijaństwo - kreator
        prawdy na własny użytek a w rzeczywistym rozrachunku kreator czystej fikcji.

        www.geocities.com/judaizm_humanistyczny/boe.htm
        • aurora.we.mgle Re: Jezus Mitra 26.12.05, 19:05
          Zgadza sie Palnicku,
          jest wiele dowodow, ze kult Jezusa zostal wbudowany w juz istniejace kulty
          innych bogow, taka byla zreszta hostoria wszystkich religii, gdzie nowe mity
          zastepowaly wczesniejsze i zazwyczaj dzialo sie to w sposob wymuszony. Obecnie
          religie klasyczne sa silowo zamieniane w nowa globalna religie konsumpcjonizmu,
          gdzie bogiem jest kasa. Do boga-kasy ludzie sie modla, za niego umieraja, a
          najwazniejsza swiatynia tego boga jest gielda na Wall Street. Nihil novi sub
          sole!smile
    • palnick Re: Pierwowzorem Jezusa byl bog grecki Jaion/Jas 25.12.05, 19:40
      aurora.we.mgle napisała:

      > ktorego czczono 6-7 setek lat przed Chrystusem. Podobnie jak Chrystus byl on
      > herosem, czyli synem kobiety/dziwicy
      ----------
      Emily, przypomniałaś mi dowcip:

      Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go, że
      córka nieustannie cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, ze
      jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży.
      - Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała doczynienia z
      żadnym mężczyzną ! Prawda, córeczko?
      - Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka. Lekarz bez słowa
      podszedł do okna i zaczął się intensywnie wypatrywać w dal.
      - Panie doktorze, czy coś nie tak?- pyta po pięciu minutach zaniepokojona
      mamuśka.
      - Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje
      się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. I za nic nie chce tego przegapić.
      • aurora.we.mgle Re: Pierwowzorem Jezusa byl bog grecki Jaion/Jas 25.12.05, 21:13
        witaj Palnicku,
        mam nadzieje ze mile spedzasz ten czas kultu choinek i dziewicy-matkismile.
        Wczoraj a propos slyszalam ciekawa auducje, w ktortej uczestniczyli teolodzy,
        ktorzy dyskutowali nad koniecznoscia nadania atrybutow boskosci kilku kobietom,
        bo inaczej chrzescijanstwo padnie. na razie mowi sie o Marii i Magdalenie, ale
        w planie sa i inne boginiesmile
        serdecznosci
        • piq poczytej sobie, zanim zaczniesz wypisywać... 25.12.05, 21:28
          ...mądrości znalezione w necie, podstawowe pozycje, np. "Historię idei i wierzeń
          religijnych", tylko krytycznie, bo Eliade potrafi ściemniać.

          Sukces chrześcijaństwa, pancernopokładowa, miał kilka źródeł; żeby wiedzieć
          jakie, trzeba nad sobą pracować, a nie wklepywać bzdury w wyszukiwarki.
          • rycho7 geniusz przekazu Chrystusa 26.12.05, 09:00
            piq napisał:

            > Sukces chrześcijaństwa, ..., miał kilka źródeł

            Rasputin tez osiagal sukcesy. Psychiatrzy bywaja potrzebni. Co nie oznacza, ze
            dewiacje ich pacjentow sa decydujacym nurtem rozwoju ludzkosci.

            Ewangelie daja nadzieje. Towar "zycia pozagrobowego" jest przesprytny. Jeszcze
            nikt nie potwierdzil, ze w tym worku jest kot. A kase pobiera sie za zycia.
            Caritasy ponaddto oddzielaja darczynce od obdarowanego. Zloty interes.
            • institoris1 znowu nie przemyslales do konca Rycho 27.12.05, 01:58
              jako, ze inny stan swiadomosci jak "zyje" nie jest czlowiekowi znany, nie jest zadnym szczegolnym "osiagnieciem" ewangelii, ze jedyny znany nam stan przenosi w wiecznosc; nie pojawia sie tutaj zaden nowy element procz tego, ktory jest nam doskonale znany- pozostanie dla mnie zagadka dlaczego akurat ten opis kwalifikujesz jako "przesprytny"?

              rycho7 napisał:

              > Ewangelie daja nadzieje. Towar "zycia pozagrobowego" jest przesprytny. Jeszcze
              > nikt nie potwierdzil, ze w tym worku jest kot. A kase pobiera sie za zycia.
              > Caritasy ponaddto oddzielaja darczynce od obdarowanego. Zloty interes.
              • rycho7 czego nie przemyslales do konca Rycho????????????? 27.12.05, 08:09
                institoris1 napisał:

                > jako, ze inny stan swiadomosci jak "zyje" nie jest czlowiekowi znany, nie jest
                > zadnym szczegolnym "osiagnieciem" ewangelii, ze jedyny znany nam stan przenosi
                > w wiecznosc; nie pojawia sie tutaj zaden nowy element procz tego, ktory jest na
                > m doskonale znany- pozostanie dla mnie zagadka dlaczego akurat ten opis kwalifi
                > kujesz jako "przesprytny"?

                Nie rozumiem co w powyzszych zdaniach chcesz przekazac.

                Ujmujac najkrocej. Za obietnice przyszlego zycia wiecznego wystarczylaby
                obietnica przyszlej zaplaty. Sprytne jest wymaganie zaplaty z gory. Dotyczy to
                zarowno oplat za liturgie jak i wymuszanie zachowan wygodnych dla wladzy.
                Obietnica nagrody za to, ze daje sie okradac jest przesprytna.
              • rycho7 sedno sprawy 27.12.05, 08:14
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3084629.html
                """""""
                > Dziś parafia św. Stanisława jest podobno jedyną w całych Stanach
                > Zjednoczonych, gdzie lokalny biskup nie ma kontroli nad majątkiem i finansami
                > parafii.
                """""""

                Wiadomo, ze w tym biznesie chodzi o pieniadze.
    • v.ci Czyżby ? 26.12.05, 18:38
      Jestem w posiadaniu opasłego , ponad 700-stronicowego wydania "Mitów greckich"
      Roberta Gravesa . Nie ma tam ANI SŁOWA o takim bogu .

      Jest tam zaledwie drobna wzmianka o tytanie Jazjonie (Jazjosie) , który wsławił
      się jedynie tym , że był kochankiem Demeter . Spici nektarem przespali się ma
      polu . Zeus rozgniewany tym , że jakiś tytan ośmielił się tknąć boginię
      Demeter , zabił go piorunem . "Niektórzy jednak utrzymują , że Jazjosa zabił
      jego brat Dardanos , bądź też rozszarpały go własne konie".

      Podobieństwo do losów Jezusa - delikatnie mówiąc - niezbyt wielkie .

      Również "Słownik mitologii greckiej i rzymskiej" Jolea Schmidta nie wspomina
      słowem o takim bogu .

      Jeśli już mamy gdzieś upatrywać pierwowzoru postaci Chrystusa , to z pewnością
      nie w starozytnej Grecji . Raczej bliżej . W Egipcie .

      • aurora.we.mgle Re: Czyżby ? 26.12.05, 18:55
        wniosek Vici - nie wierz uczonym ksiegom!smile)
        Nie wiem dlaczego Graves nie napisal wiecej o Iasionie/Jasusie, moze ze
        wzgledow teolo-politycznych? Ja sie o nim dowiedzialam najpierw podczas
        wycieczki w Grecji od bardzo madrej przewodniczki Greczynki, ktora byla
        uniwersytecka historyczka specjalizujaca sie w historii i religiach Antycznej
        Grecji. Ona opowiedzial mi o Iasionie w knajpce przy winie, reszte poczytalam
        sobie na internecie. Moze KK celowo nakazywal zacieranie jego mitow, zeby
        podobienstwo nie bylo oczywiste? Nie bylby to przypadek odosobniony. Legendarna
        postac Magdaleny i samej Marii tez zostaly zmienione, teraz teolodzy zachodni
        zaczynaja przywracac im nalezne miejsce w mitach religijnych chrzescijanstwa,
        gdzie o Magdalenie mowi sie jako pierwszym Apostole, a Marie wstawia sie juz do
        panteonu Bogow. Mysle, ze radykalne zmiany nastapia wraz z wyborem nastepnego
        mlodszego papieza, teraz trwaja przygotowania intelektualne do tych zmian.
        Wesolych swiat!
        • aurora.we.mgle Moze niedlugo bedziemy mieli swiety kwadrat? 26.12.05, 18:58
          gdzie Maria i Duch Swiety do bostwa zenskie. W religii, jak w zyciu, musi byc
          pelen parytetsmile
          • wikul Re: Moze niedlugo bedziemy mieli swiety kwadrat? 26.12.05, 19:16
            Kwadrat to ty już masz. W swojej pustej głowie.
            • aurora.we.mgle rozumiem wikule, ze wolisz swiety pieciakat 26.12.05, 21:47
              wiec dodaje do panteonu jeszcze jedna boginie, siostre Marii albo Magdaleny.
              jestes idealnym uosobieniem slynnej mysli Plautusa "homo homoni lupus est". z
              okazji swiat zecze ci, zeby Swieta Trojca dodala ci troche zyczliwosci do ludzi
              i madrosci, zwanej tolerancja dla odmiennych pogladow innych ludzi. one
              naprawde przydaja sie w zyciu i wrecz sa niezbedne dla demokracji.
              badz zdrow i szczesliw w swoim swiatku.
              • wikul Rozumiem auroro, ze wolisz ateistyczny pięciakat, 26.12.05, 22:26
                ...ja zaś klasyczny duet.

                aurora.we.mgle napisała:

                > wiec dodaje do panteonu jeszcze jedna boginie, siostre Marii albo Magdaleny.
                > jestes idealnym uosobieniem slynnej mysli Plautusa "homo homoni lupus est". z
                > okazji swiat zecze ci, zeby Swieta Trojca dodala ci troche zyczliwosci do
                ludzi
                >
                > i madrosci, zwanej tolerancja dla odmiennych pogladow innych ludzi. one
                > naprawde przydaja sie w zyciu i wrecz sa niezbedne dla demokracji.
                > badz zdrow i szczesliw w swoim swiatku.


                Ja jestem najbliżej słynnego powiedzenia znanego filozofa - "wiem że nic nie
                wiem". Czego i twobie życzę. Nie chcę się czepiać ale mądrość nie jest
                tolerancją (i odwrotnie). Poczytaj co o tolerancji pisz prof.Legutko (powinien
                ci byc bliski - obecnie senator PiS-u).
                "(...) Tolerancja? To słowo straciło swój pierwotny sens i obecnie już nic nie
                znaczy, a ściślej, może mieć jakiekolwiek dowolne znaczenie. Tolerancja opiera
                się obecnie na zbyt wielu arbitralnych założeniach. Najważniejszym z nich jest
                przekonanie o potrzebie chronienia jakichkolwiek wartości, niezależnie od tego,
                czy są słuszne, czy też nie. Tego chce większość, która wywołuje presję. Cały
                sens tzw. tolerancji pozytywnej sprowadza się do tego, że nie ma ona granic.
                Dlatego jeśli jakakolwiek grupa będzie dobrze zorganizowana i będzie się
                skutecznie domagać swoich racji, to je uzyska. Tak się stało w przypadku
                homoseksualistów. Nowe rozumienie tolerancji (tolerancja pozytywna) wyparto
                tolerancję w jej pierwotnym znaczeniu (tolerancja bierna, negatywna). A więc
                nie wystarczy już, że znosimy kogoś i powstrzymujemy się od wrogich działań,
                np. nie zaglądamy sąsiadowi do sypialni, czy nie okładamy go pałką. Teraz
                musimy jeszcze okazywać życzliwość, akceptację i sympatię. To wykoślawione
                pojmowanie tolerancji sprawia, że przestałem rozumieć, co ktoś ma na myśli,
                mówiąc do mnie o tolerancji." Tyle Legutko. Ja tą opinie podzielam.
                Badź zdrowa i szczesliwa w swoim lewacko-utopijnym światku.
                • tojajurek Re: Rozumiem auroro, ze wolisz ateistyczny pięcia 27.12.05, 00:26
                  wikul napisał:

                  Poczytaj co o tolerancji pisz prof.Legutko (powinien
                  > ci byc bliski - obecnie senator PiS-u).

                  Tolerancja opiera
                  > się obecnie na zbyt wielu arbitralnych założeniach. Najważniejszym z nich
                  jest
                  > przekonanie o potrzebie chronienia jakichkolwiek wartości, niezależnie od
                  tego, czy są słuszne, czy też nie.

                  To jest jakiś pseudonaukowy bełkot (cytuję tylko ten fragment, gwoli przykładu).
                  Jeżeli autor potrafi w jednym zdaniu mówić o "wartościach" (nie definiując co
                  przez to rozumie) i równocześnie dzielić te "wartości" na słuszne i niesłuszne
                  (również nie precyzując kto ma to oceniać), to doprawdy ciekawi mnie jakie są
                  ostatnio kryteria nadawania tytułów profesorskich.
                  Przed laty Stanisław Lem wymyślił określenie "płatni mędrcy" - przez analogię
                  do płatnych opryszków - tylko działających i innej branży.
                  Pasuje tu jak ulał!
                  • wikul Na litość boską nie kompromituj się, można Legutki 27.12.05, 00:57
                    ...nie lubić, czy nie zgadzać się z jego poglądami ale to jest Ktoś :

                    Ryszard Legutko - profesor filozofii, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego
                    (Instytut Filozofii) i Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera,
                    prezes Ośrodka Myśli Politycznej, autor książek Platona krytyka demokracji
                    (1990), Spory o kapitalizm (1994), Tolerancja. Rzecz o surowym państwie, prawie
                    natury, miłości i sumieniu (1997, Nagroda Ministra Edukacji Narodowej),
                    przekładów dialogów Platona wraz z komentarzem naukowym Fedon (1995), Eutyfron
                    (1998), Obrona Sokratesa (2003), wyborów esejów i felietonów Bez gniewu i
                    uprzedzenia (1989, Nagroda PEN Clubu), Nie lubię tolerancji (1993), Etyka
                    absolutna i społeczeństwo otwarte (1994, Nagroda im. Andrzeja Kijowskiego),
                    Frywolny Prometeusz (1995), I kto tu jest ciemniakiem (1996), Czasy wielkiej
                    imitacji (1998), Złośliwe demony (1999), O czasach chytrych i prawdach
                    pozornych (1999), Society as a Departament Store (wydanie amerykańskie, 2002).


                    Obawiam się że go nie zrozumiałeś.
                    • palnick Tolerancja to pobłażliwość drogi Wikulu. 27.12.05, 01:14
                      A ja jestem od dawna tolerancyjny wobec Ciebie. Legutko to nikt specjalny,
                      chyba że ty musisz mieć bogów również od prysznica.
                      • wikul Re: Tolerancja to pobłażliwość drogi Wikulu. 27.12.05, 01:27
                        palnick napisał:

                        > A ja jestem od dawna tolerancyjny wobec Ciebie. Legutko to nikt specjalny,
                        > chyba że ty musisz mieć bogów również od prysznica.



                        Twoje uproszczenia i naginanie faktów jest na tym forum powszechnie znane.
                        O dorobku Legutki powinieneś wiedzieć więcej chociaż nie podzielasz jego
                        poglądów. Nawiasem mówią to dziwne bo ostatnio zajął sie polityką i został
                        senatorem, miłemu twemu sercu, PiS-u. Poczytaj trochę żebyś w towarzystwie
                        nie palnął jakiegoś głupstwa.

                        www.bezuprzedzen.pl/biblioteka/legutko_ryszard.shtml
                        I jeszcze co to naprawdę jest tolerancja:

                        www.opoka.org.pl/biblioteka/F/FE/tolerancja_nieta.html
                        • palnick Czy tolerancja to pobłażliwość drogi Wikulu? 27.12.05, 01:47
                          Odpowiedz własnymi słowami.
                    • tojajurek Re: Na litość boską nie kompromituj się, można Le 27.12.05, 02:04
                      wikul napisał:

                      > ...nie lubić, czy nie zgadzać się z jego poglądami ale to jest Ktoś :
                      > Obawiam się że go nie zrozumiałeś.

                      Obawiam się, że go zrozumiałem. Nie jest to filozof, któremu jego prawdę
                      zczytywałbym z ust. A pozaty ten beztroski bełkot o wszystkim na raz z pozycji
                      monopolu do Najwyższej Prawdy.
                      Mnie uczono (dawno już temu) pewnych zasad naukowej analizy problemu.
                      Ważniejsze z tych zasad sprowadzały się po pierwsze do operowania wyłącznie
                      zdefiniowanymi pojęciami (Ażeby wiadomo było o czym jest dysputa), po drugie
                      naukowiec nie ocenia z góry, nie klasyfikuje poglądów, z którymi się styka, a
                      raczej próbuje opisać mechanizmy ich powstawania. Czymś dyskwalifikującym
                      badacza byłoby arbitralne dzielenie badanych poglądów na "Słuszne"
                      i "Niesłuszne".
                      To mi pachnie metodologią pracy naukowej tow. Stalina. Ten najlepiej wiedział
                      co jest słuszne, a za co w tiurmu.
                      Może za mało czytałem prof, Legutki, ale to, co przeczytałem wzbudziło moje
                      wątpliwości: czy mam myśleć czytając (mogę się wtedy z tyn czy owym nie
                      zgodzić), czy też mam kupić dzieła Profesora, przejrzeć spis rozdziałów (żebym
                      wiedział o co chodzi), a następnie rozwalać pałą łby wszystkich, którzy w
                      swojej głupocie wyartykułują jakieś wątpliwości odnośnie genialności autora.

                      Pozwolę sobie na koniec stwierdzić, iż fakt, że ktoś bez trudu sadzi prace
                      naukowe jedna za drugą - jak krowa placki na miedzy - raczej jedynie obniża
                      moją ocenę tych dzieł. Dzieło(a także myśl) maprawdę głębokie - muszą się
                      najpierw przegryźć, jak stare wino. Inaczej jest to bylejaki sikacz dla ludu.
                      I z czymś takim najwyraźniej mieliśmy tu do czynienia.
                      .
                • aurora.we.mgle Re: Rozumiem auroro, ze wolisz ateistyczny pięcia 27.12.05, 02:40
                  Ja nie jestem ateitka, wikule, tylko odeszlam od tradycyjnych religii, choc
                  wychowalam sie w kulturze i duchowosci chrzescijnskiej. Dla mnie Bogiem jest
                  teraz cala Natura i z nia czuje sie zjednoczona. Nikt Boga nigdy nie widzial i
                  nie zobaczy, wiec wszystko opiera sie wylacznie na wyobrazni i wierze. Jedni
                  wierza w Boga stworzonego wyobrazni ludow zyjacych pare tysiecy lat temu, inni
                  (jak ja) tworza jego wlasny wizerunek. Tolerancja to akceptowanie tych innych
                  wizerunkow i sposobow myslenia bez wysmiewania czy ponizania ludzi myslacych
                  inaczej. Pamietaj, ze wszystkie wielkie odkrycia w nauce, ktore byly dzielami
                  ludzkiego geniuszu, byly poczatkowo wysmiewane i odrzucane przez masy.
                  Nierzadko bierze dziesiatki a nawet setki lat, zeby masy zrozumialy i
                  zaakceptowaly dzielo geniusza. tak bylo z odkryciem Kopernika.
                  pozdrowienia
                  • wikul Rozumiem auroro, ze wolisz czytać swoje a ja dalej 27.12.05, 22:58
                    ...będę polecał ci Legutkę.

                    aurora.we.mgle napisała:

                    > Ja nie jestem ateitka, wikule, tylko odeszlam od tradycyjnych religii, choc
                    > wychowalam sie w kulturze i duchowosci chrzescijnskiej. Dla mnie Bogiem jest
                    > teraz cala Natura i z nia czuje sie zjednoczona. Nikt Boga nigdy nie widzial
                    i
                    >
                    > nie zobaczy, wiec wszystko opiera sie wylacznie na wyobrazni i wierze. Jedni
                    > wierza w Boga stworzonego wyobrazni ludow zyjacych pare tysiecy lat temu,
                    inni
                    > (jak ja) tworza jego wlasny wizerunek. Tolerancja to akceptowanie tych innych
                    > wizerunkow i sposobow myslenia bez wysmiewania czy ponizania ludzi myslacych
                    > inaczej. Pamietaj, ze wszystkie wielkie odkrycia w nauce, ktore byly dzielami
                    > ludzkiego geniuszu, byly poczatkowo wysmiewane i odrzucane przez masy.
                    > Nierzadko bierze dziesiatki a nawet setki lat, zeby masy zrozumialy i
                    > zaakceptowaly dzielo geniusza. tak bylo z odkryciem Kopernika.
                    > pozdrowienia


                    Nie akceptuję a znoszę, poliglotko. Zastanów ssię nad źródłosłowem tolerancji.
                    Podałem tyle linków ale widzę że z nich nie skorzystałaś.
                    Czy akceptujesz inność polegającą na rozdeptywaniu trawników, bazgraniu po
                    murach, sikaniu w bramach czy parkowaniu gdzie popadnie ? Tolerancja sama w
                    sobie nic nie znaczy i nie ma żadnej wartości. I o tym wlaśnie słusznie pisze
                    Legutko.
                    A z wynalazkami bywało różnie. Nie słyszałem żeby ktoś wysmiewał sie z
                    komputerów, ale kto wie.
          • piq nie czytaj ty jednak, gwiazdo czerwona,... 26.12.05, 21:13
            ...xiąg uczonych, bo i po co, tam same durnoty wypisują, lepiej sobie znajdź
            bryka w necie. Będziesz błyszczała erudycją na zebraniu Robotniczej Partii
            Intelektualistów.
            • palnick Re: nie czytaj ty jednak, gwiazdo czerwona,... 27.12.05, 01:15
              piq napisał:

              > ...xiąg uczonych, bo i po co, tam same durnoty wypisują, lepiej sobie znajdź
              > bryka w necie. Będziesz błyszczała erudycją na zebraniu Robotniczej Partii
              > Intelektualistów.
              ------
              Milcz palancie smile
        • v.ci Re: Czyżby ? 26.12.05, 23:06
          A dlaczego miałbym wierzyć jakiejś stronce w necie , gdzie - jak wiadomo -
          każdy może zamiesćić praktycznie wszystko ?

          Ja również byłem na wycieczce w Grecji - 10-dniowej objazdówce po całym kraju
          od Macedonii po Mykeny na Peloponezie . W Atenach mieliśmy przewodnika Greka .
          Nikt o tym nie wspomniał .

          Podobnie na wycieczce w Rzymie , gdzie podobno było miejsce kultu tego boga .

          PS Przy winie nie takie rzeczy się opowiada . Na następny dzień aż głowa boli
          wink

          Wesołych wink
          • aurora.we.mgle Re: Czyżby ? 27.12.05, 02:29
            Widac miales niedouczonego przewodnika, vicismile). Moja byla lepsza i zaczela mi
            o nim opowiadac w stanie pelnej trzezwosci, poza tym pamietaj, ze Grecy nie nie
            upijaja. Jasion byl jednym z herosow, ale poczytaj sobie rowniez o jeszcze
            wiekszym podobienstwie Jezusa do perskiego herosa Mitry (vide Palnick powyzej i
            i moj link). Tu chodzi zreszta nie o absolutne podobienstwo Jezusa do jakiegos
            antycznego boga, ale o idee ewolucji religii. Nie ma religii oryginalnych,
            wszystkie one ewolucyjnie wywodza sie od tych bardziej pierwotnych i nie mam
            watpliwosci, ze chrzescijanstwo nie jest ostania religia, ani nawet religijnym
            apogeum. Wierze, ze zastapi je powszechna ludzka wiara w Gaie polaczona ze
            zrozumieniem i wewnetrzna potrzeba ochorny zycia na Ziemi, ktore nie jest
            wieczne. Od nas zalezy, czy ono przetrwa do naturalnych zmiemskich granic (moze
            nastepne 1-2 miliardy), czy tez ludzkosc wykonczy je przedwczesnie.
      • jaceq Re: Czyżby ? 26.12.05, 21:45
        v.ci napisał:
        > Nie ma tam ANI SŁOWA o takim bogu .

        I nie dziwota, bo go nie było.
        Nasza Aurorka najprawdopodobniej coś pokiełbasiła. Chodziło Jej prawdopodobnie
        o tego gościa, który bzykał Demeter, o którym piszesz, tym Jazjonie vel
        Iasionie, który jednak nijak na boga awansować nie mógł, mimo, że niektóre
        teogonie podają, że zrobił go Elektrze sam Zeus. Oczywiście trudno znaleźć
        jakieś podobieństwo jego losów do życia Chrystusa, a już z pewnością nie
        większe niż np. Prometeusza.

        Trochę piszą o nim tu:

        www.theoi.com/Erotes/Demeter+Iasion.html

        _____________________________
        Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
        • jaceq Re: Czyżby ? 26.12.05, 21:53

          Zapomniałem dodać: oczywiście znajdą się różni tacy, którzy jak zechcą to i
          jeża wydupcą, więc tym bardziej sklecą teorię jaką zechcą. Spotyka się różne
          takie, np. że Mojżesz nie wyprowadził ludu z ziemi egipskiej, bo skusiła go
          władza i został faraonem Echnatonem, usiłował nawet sprzedać kult JHWH
          egipskiemu motłochowi pod postacią Atona. Potem Aurorki to znajdują i piszą,
          że "napisali w internecie", a jak napisali, to to musi być prawda.

          O Jazjonie, "pogańskim Jezusie" jest to:

          members.iinet.net.au/~quentinj/Christianity/iasion.html

          Sądząc z adresu, spłodzić to mógł nasz przyjaciel Kagan. Świat w końcu nie jest
          aż taki wielki.
          _____________________________
          Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
          • palnick Re: Czyżby ? 14.04.06, 16:33
            To Kagan zyje?
    • aurora.we.mgle Poczytaj powyzej Palnicka, Jacku 26.12.05, 22:07
      i dowiesz sie, ze Iasion nie byl jedynym bogiem, w ktorego wpisano Jezusa, byli
      nimi takze Mitra, Dionizos i wielu innych. Religie uwielbiaja plagiaty, bo
      oryginaly by sie nie przyjelysmile
      pozdro i usmiechnij sie przy podwojnym swiecie.
      • jaceq Auroro, ja to wiem, że uwielbiają. 26.12.05, 22:13

        Np. - czemu akurat 25 grudnia?
        Nie o to mi chodziło.

        _____________________________
        Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
      • jaceq Re: Poczytaj powyzej Palnicka, Jacku 26.12.05, 22:15

        > Iasion nie byl jedynym bogiem

        On był żadnym bogiem, nie tylko nie jedynym. wink
        _____________________________
        Ojciec Dyrektor: "Radio Maryja to zbiorowa psychoterapia"
        • aurora.we.mgle jeszcze o Mitrze, prototypie Jezusa 26.12.05, 22:36

          www.iranchamber.com/religions/mithraism_influence_on_christianity.php
          • szach0 _________wiara jest nielogiczna? a wiara w logikę? 27.12.05, 08:18
            For it appears to me that among the many exceptional and divine things your
            Athens has produced and contributed to human life, nothing is better than those
            mysteries. For by means of them we…have been civilized. [T]he basis not only
            for living with joy but also for dying with a better hope.

            Cicero
            • rycho7 wiara w logike, logika wiary 27.12.05, 08:42
              Utozsamienie wiary z wiedza pozwala na haszokuglarstwa. Wiara to nie to samo co
              wiedza. I wystarczy. Uparciuszek i tak pozostanie przy swoim.
              • szach0 Re: wiara w logike, logika wiary----> NIEPRAWDA!!! 27.12.05, 09:01
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=33962823&a=33999208
                Dołożyłem wszelkich starań z">" pomny Twej poprawy na polu przestrzegania zasad
                haszokamyczkowych;

                rycho7 napisał:

                > Utozsamienie wiary z wiedza pozwala na haszokuglarstwa. Wiara to nie to samo
                > co wiedza. I wystarczy. Uparciuszek i tak pozostanie przy swoim.

                HASZCZ######trawersując###########:

                Utozsamienie mądrości z wiedza pozwala na ryszokuglarstwa. Mądrość to nie to
                samo co wiedza. I wystarczy. Uparciuszek i tak pozostanie przy swoim.
                • hasz0 Czegóż milczysz? Parodia Cię zabiła? Kto mieczem 27.12.05, 09:10
                  • haszszachmat Żartowałem! Możesz się już popisywać bezkarnie/n 27.12.05, 09:30
                    • rycho7 Re: Żartowałem! Możesz się już popisywać bezkarni 27.12.05, 10:20
                      Sadzisz, ze sie Twego "miecza" boje?

                      Twojego na forum sie nie boje. Ale moherowych lap dlugich od wiecznego noszenia
                      siatek sie boje.

                      Nie licze na to, ze Bog rozpozna swoich. Wole ten padol lez.
                  • rycho7 ale bufon, zmniejsz cisnienie Hasu 27.12.05, 10:17
                    hasz napisal:

                    > Czegóż milczysz? Parodia Cię zabiła?

                    Nie dopuszczasz mozliwosci, ze ktos ma cos jeszcze w zyciu do roboty poza
                    odpowiedaniem haszkowi?

                    Zmniejsz cisnienie w syfonie.
                    • haszszachmat zmniejsz cisnienie Hasu OK zmniejszyłem bufonie! 27.12.05, 10:35
                      • rycho7 zmniejsz jeszcze ilosc swych popisow 27.12.05, 10:41
                        ilosc watkow, ilosc kreskowan, ...
                • rycho7 niczego nie utozsamiam 27.12.05, 10:14
                  szach0 napisał:

                  > Utozsamienie mądrości z wiedza pozwala na ryszokuglarstwa.

                  Gdzie ja utozsamiam mądrośc z wiedza? Jedynie w Twoich pomowieniam. Nie widze
                  wiec powodu sie tlumaczyc.
                  • haszszachmat Re: niczego nie utozsamiam 27.12.05, 10:24
                    To nie Twoje słowa?

                    Nie utozsamiłeś nimi mądrości z wiedza,
                    utożsamiając brak wiedzy z brakiem mądrości (zdolności do poznania prawdy )?

                    > "Nie znasz, wiec to co znasz jest prawda."
                    • rycho7 ??? 27.12.05, 10:40
                      haszszachmat napisał:

                      > To nie Twoje słowa?
                      >
                      > Nie utozsamiłeś nimi mądrości z wiedza,
                      > utożsamiając brak wiedzy z brakiem mądrości (zdolności do poznania prawdy )?
                      >
                      > > "Nie znasz, wiec to co znasz jest prawda."

                      A jakis zwiazek wykazesz? Twoj brak wiedzy jest Twoja madroscia? Bo ja o swojej
                      madrosci nic nie pisalem ani nic nie myslalem. Ilosc wspolczesnej wiedzy
                      uniemozliwia bycie "czlowiekiem Renesansu". Mnie wystarza swiadomosci moich
                      ograniczen.
    • rycho7 Re: Pierwowzorem Jezusa byl bog grecki Jaion/Jas 27.12.05, 10:43
      aurora.we.mgle napisała:

      > ktorego

      Sadzac po stylu i tematyce mamy do czynienia z nowum wcieleniem aurory52.
      Lagodniejszym, strawniejszym. Juz sie boje nawrotow zacieklosci.
    • palnick Trzeźwość i szczerość pastora luterańskiego. 27.12.05, 12:20
      Niewierzący pastor.

      Jacek Pawlicki 03-09-2003, ostatnia aktualizacja 03-09-2003 17:56

      Duńczyk Thorkild Grosboll udowodnił, że można być pastorem, brać pieniądze za
      szerzenie wiary w Jezusa i publicznie mówić o tym, że nie wierzy się ani w
      Boga, ani w zbawienie. Niewiara pastora obnażyła słabości duńskiego Kościoła
      luterańskiego

      Wszystko zaczęło się w maju 2003 r. w rybackim miasteczku Lyngby-Taarbaek na
      północ od Kopenhagi. 55-letni Thorkild Grosboll, luterański pastor z 25-letnim
      stażem 22 maja udzielił wywiadu dość popularnej gazecie "Weekendavisen".
      Powiedział w nim m.in., że "nie wierzy w Boga ani w dziewicę Marię".

      Cytat: "Nie ma Boga w niebie, nie ma życia wiecznego, nie ma zmartwychwstania",
      szybko obiegł świat. Media, nie tylko duńskie, przytaczały co celniejsze
      sformułowania Grosbolla - np. porównujące Jezusa do Robin Hooda. Sam pastor
      przyznał wprawdzie, że jego słowa wyjęto z kontekstu, ale nie wyparł się braku
      wiary.

      Boskość tak, Bóg nie

      Przełożona pastora biskup Lise-Lotte Rebel z diecezji w Elsynor wezwała go na
      dywanik, zażądała publicznego odwołania tych słów i przeprosin. Odmówił. Po
      spotkaniu z panią biskup powiedział dziennikarzom, że wierzy "w coś boskiego,
      ale nie w Boga, który stworzył człowieka i mrówkę".

      Rebel nie czekała ani chwili - zawiesiła go w obowiązkach i oskarżyła o
      podważanie tradycyjnych wartości kościelnych. Kościoły luterańskie dopuszczają
      bowiem sporą różnorodność, jeśli chodzi o formy nabożeństwa i nauczania,
      przywiązują natomiast ogromne znaczenie do manifestowania wspólnej wiary.

      Pani biskup nie przeszło nawet przez głowę, że słuszna z punktu widzenia
      Kościoła decyzja wywoła istną burzę w Lyngby-Taarbaek. Parafianie murem stanęli
      za Grosbollem, domagając się, by natychmiast przywrócono mu urząd. Na początku
      czerwca ulicami miasteczka przeszły marsze poparcia. - Jeśli w naszym Kościele
      nie ma miejsca dla pastora Grosbolla, to nie ma go i dla wielu z nas - groził
      Lars Heilesen, przewodniczący komitetu parafialnego.

      Biskup Rebel stara się jednak trzymać twardą linię: - Pastor jest pracownikiem
      państwowym, który ma określone obowiązki i nie może mówić publicznie
      wszystkiego, co mu ślina na język przyniesie, powołując się na gwarantowaną
      przez konstytucję wolność słowa.

      Luteranizm jest w Danii religią państwową, Kościołem dotowanym przez rząd
      (dotacje stanowią 12 proc. jego budżetu), więc duchowni - podobnie jak
      ministrowie czy urzędnicy - są pracownikami państwowymi. W ostateczności spory
      między zwierzchnikami Kościoła a niższą kadrą rozwiązuje minister ds. wyznań
      lub parlament.

      Pustka za fasadą

      W sprawie Grosbolla na szczęście nie trzeba było uciekać się do ostateczności.
      Pod koniec lipca pastor dogadał się z biskup Rebel. Ta pod naciskiem parafian
      przywróciła mu po siedmiu tygodniach zawieszenia urząd kapłański. Musiał tylko
      złożyć oświadczenie, iż żałuje, że poddał w wątpliwość autorytet Kościoła
      luterańskiego. Nie zająknął się jednak ani słowem o zadeklarowanym wcześniej
      braku wiary w fundament chrześcijaństwa, czyli w zmartwychwstanie! Wiernym to
      nie przeszkadzało, ale w sierpniu 158 duchownych wystosowało list otwarty, w
      którym potępiają zbyt kompromisową decyzję biskup Rebel.

      W liczącej 5,5 mln mieszkańców Danii luteranie stanowią ok. 85 proc. Masowa
      przynależność do Kościoła słabo przekłada się jednak na prawdziwą wiarę, a
      jeszcze słabiej na uczestnictwo w życiu Kościoła i nabożeństwach (praktykuje 5-
      6 proc. wiernych). Wielu krytyków państwowego luteranizmu ostrzega, że za jego
      fasadą kryje się pustka. Zdaniem komentatorów bunt Grosbolla obnażył słabości
      Kościoła. Cytowany przez francuski dziennik "Le Monde" duński doktor teologii
      Theodore Jorgensen uważa, że Kościół jako instytucja przeżywa kryzys tożsamości
      i wiarygodności, gdyż zbyt długo był przekonany o tym, że jego podwaliną jest
      samo słowo boże.

      O rozmiarach kryzysu świadczą choćby wyniki czerwcowego sondażu - 15 proc.
      ankietowanych Duńczyków stwierdziło, że można być pastorem, nie wierząc w
      zmartwychwstanie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka