Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
12.11.02, 07:34
Wypowiedź ks. bp. Stanisława Stefanka, ordynariusza łomżyńskiego
Nie czytałem jeszcze ksiąg "Wokół Jedwabnego", które ukazały się w tych
dniach staraniem IPN, nie odnoszę się więc do tej publikacji. Jako biskup
miejsca mogę przekazać opinię na temat działań, które podjęto - zwłaszcza z
okazji 60. rocznicy wymordowania Żydów w Jedwabnem. Podjęto je po to, aby po
pierwsze - dojść do prawdy, a po drugie po to, żeby stworzyć pomost,
płaszczyznę dialogu między dwoma narodami - polskim i żydowskim.
Zaniedbania leżą przede wszystkim po stronie szukania prawdy. To są
zaniedbania - IPN i agend, którymi on się posługuje - instytucji, które
przyjęły na siebie obowiązek wyjaśnienia prawdy. Z całego bowiem poszukiwania
prawdy uczyniono nie tyle badania naukowo-prawne, co trybunę publicystyczno-
propagandową, ze z góry ułożonym scenariuszem i postawioną tezą. To był
największy błąd, ponieważ od samego początku posługiwano się metodami, które
niezwykle bulwersowały ludzi znających fakty, a także obecnych mieszkańców
Jedwabnego. Sam zamiar, który mógł być bardzo szlachetny i pożyteczny, minął
się z uczciwością, a w konsekwencji minął się z celem. Z omówień prasowych
można odnieść wrażenie, że nawet dwutomowe dzieło wydane przez IPN nie
posunęło sprawy do przodu. Jest raczej przedrukiem archiwalnych dokumentów,
które można było przeczytać gdzie indziej, na tyle niekompletnym, że
niewyjaśniającym sprawy, nie mającym więc żadnego znaczenia.
W publicystyce dotyczącej sprawy Jedwabnego jest wiele uproszczeń. Rzadko
wspomina się o tym, że pierwszymi, którzy oddawali życie za obronę człowieka,
byli księża. Był wśród nich m.in. proboszcz z Jedwabnego zamordowany podczas
okupacji sowieckiej przez NKWD. Ujawnione ostatnio archiwa sowieckie ukazują
wiele szczegółów dotyczących zamordowania tegoż księdza. W publicystyce
powtarza się też skrót myślowy: duchowieństwo łomżyńskie sympatyzowało z
Narodową Demokracją, a skoro tak, to znaczy, że było antysemickie. Jest to
typowy propagandowy, ogłupiający sposób stawiania pewnych tez. Duchowieństwo
nie na polityce opiera moralność, tylko na Dziesięciu Przykazaniach
przekazanych przez Mojżesza i na Ewangelii. Przez wieki synagogę i katedrę
łomżyńską oddzielała stosunkowo wąska ulica i nigdy nie odnotowano tutaj
żadnych zajść. Jeżeli więc w pewnym momencie dochodzi do tragedii, to trzeba
wyjaśnić, co do niej doprowadziło. Zachodzi obawa, że przyjęcie fałszywych
przesłanek u początków dociekań prowadzi w konsekwencji do błędnych wniosków.
Jeżeli u początków ogłasza się tezę: Polacy zabili, to później można już
tylko pytać, kto ich nauczył zabijać: rodzice czy księża.
Drugi problem dotyczy budowania płaszczyzny dialogu. Mam kontakt z niektórymi
środowiskami żydowskimi, które zgłaszają potrzebę dialogu. Zawsze odpowiadam
pozytywnie i mam najszczerszą chęć kontynuować dialog, na razie listowny.
Jednak podstawową przeszkodą w kontaktach jest głośna, nieuczciwa w swoim
zamiarze propaganda, na domiar złego ubrana w dosyć poważne szaty, jakie
normalnie noszą sędziowie, prokuratorzy i profesorowie. Z powodu tej
fundamentalnej nieuczciwości środowisko miejscowe czuje się środowiskiem
napadniętym przez ludzi silnych - tym razem uzbrojonych nie tylko w kamery
telewizyjne, aparaty fotograficzne, ale również w medialne kontakty
międzynarodowe, umożliwiające wywołanie na całym świecie artykułów na ten sam
temat. Tak uzbrojona armia napada na spokojną miejscowość, która w tej chwili
boryka się z bezrobociem i wieloma problemami, jakie przeżywa polska wieś,
polskie miasteczka. W tej atmosferze bardzo trudno jest zaproponować poważne
spotkania, dialog, dlatego że natychmiast jesteśmy "przejmowani medialnie"
przez ten program, który ma swoją tezę. Wszystko, nawet zwykłe pojawienie się
biskupa, natychmiast jest interpretowane. Kiedyś ze względów czysto
osobistych poszedłem na miejsce zgładzenia Żydów, tak jak chodzę na
cmentarze. Przyjechałem do Jedwabnego i odwiedziłem to miejsce, odwiedziłem
też groby niemieckie - z innego okresu, i groby polskie. Zwykłe odwiedziny
grobów były natychmiast powodem manipulacji prasowych na temat, czego tam
biskup szuka, czego nie oświadczał. Nie mamy więc atmosfery do tworzenia
właściwych relacji międzyludzkich, bo są one stale zakłócane doktrynerską,
zaplanowaną z góry propagandą.
Wypowiedź za KAI