Dodaj do ulubionych

Udawane negocjacje

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.11.02, 08:31
Negocjatorzy z Polski spotkali się w zeszłym tygodniu z przedstawicielami
Komisji Europejskiej na nieformalnych konsultacjach zapoczątkowujących
ostatni etap negocjacji członkowskich. Celem spotkania było, jak oficjalnie
podano, określenie priorytetów końcowej fazy rokowań mających zakończyć się w
grudniu.
Konsultacje dotyczą przede wszystkim warunków finansowych członkostwa i
rolnictwa. Zdaniem jednego z dyplomatów UE, "kandydaci znają już z grubsza
naszą ofertę finansową na pierwsze trzy lata członkostwa, uzgodnioną 25
października na szczycie w Brukseli. Zapraszamy ich teraz do urealnienia
własnych postulatów". Przytoczył on przy tym słowa premiera Danii, Andersa
Fogha Rasmussena, wypowiedziane w czasie miniszczytu z krajami kandydującymi
28 października w Kopenhadze: "Pole manewru jest ograniczone". Jak podaje
PAP, także źródła zbliżone do polskich negocjatorów przyznają m.in., że nie
widzą innej szansy na większą poprawę unijnej oferty dla rolnictwa niż
podniesienie pułapu dopłat bezpośrednich dla rolników w pierwszym roku
członkostwa z 25 do 30 proc. i skrócenie okresu osiągnięcia pełnych dopłat z
9 do 5-7 lat. W zderzeniu z planowaną przez UE na najbliższe lata reformą
zmierzającą do radykalnego ograniczenia dotacji, a szczególnie dopłat dla
rolników, "osiągnięcie" to nie wydaje się satysfakcjonujące...
Kolejną sprawą, która winna budzić niepokój, jest zaproponowany Polsce oraz
innym krajom kandydującym sposób prowadzenia końcowych negocjacji. Jak
informują media, rola przedstawicieli Unii ogranicza się w czasie tych
konsultacji do wysłuchiwania i notowania postulatów. Nie mają oni
upoważnienia do prawdziwych negocjacji. Pomijając już sam fakt, iż jasno z
tego wynika, że są to negocjacje na niby, to takie rozwiązanie nijak się ma
do przyjętych w cywilizowanym świecie norm dyplomatycznych. Okazuje się
bowiem, że ponoć w najważniejszych punktach dotyczących naszej akcesji wysocy
unijni komisarze nie mają dla nas czasu i wysyłają pomniejszych biurokratów,
co by nas "wysłuchali i zanotowali urealnione postulaty", z którymi później w
wolnej chwili łaskawie się zapoznają. Bardziej od partnerskich negocjacji
przypomina mi to średniowieczne stosunki między suwerenem a jego wasalem...
Zgoda, wręcz nieukrywany entuzjazm, z jakim rząd przyjmuje takie traktowanie
zarówno samych negocjatorów, jak i Polski jako takiej, świadczy jednoznacznie
o fatalnej kondycji naszych politycznych elit, o ich - nazywając rzecz po
imieniu - przeniewierstwie. Nic dziwnego, że unijni komisarze są coraz
bardziej butni.
Wojciech Olszak

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka