patience
31.01.06, 22:39
tak mi sie przypomniala powodz we Wroclawiu i Cimoszke kwitujacego ludzkie
nieszczescie, ze powodzianie mogli sie ubezpieczyc. Przypomina mi sie tez jak
SLDowski rzad odmawial ogloszenia stanu katastrofy naturalnej, bo nie chcialo
im sie wysilac. I te piekarnie mi sie przypominaja, z wlasnej maki piekace
chleb dla powodzian, a potem ludzi dobrej woli, ktorzy go przekazywali dalej.
W samym srodku katastrofy prawie milion ludzi zostal pozostawiony sam sobie.
Mam na mysli Wroclaw i jego zatopione okolice. I teraz patrze na ten dach. W
jakim tempie pojawil sie premier, prezydent, w jakim tempie zorganizowano
pomoc. W powodzi tez zgineli ludzie. Tyle bylo ludzkiego nieszczescia... ale
zaloby narodowej nie bylo. Widac dla SLDaryzmu spolecznego taka katastrofa to
za mala katastrofa. I sobie mysle jeszcze o tym jaki musi byc poziom buty w
ludziach nazywajacych sie 'obozem cywilizacji'... Do piachu z nimi.