hugo_w2
02.02.06, 22:49
Doroczne orędzie o stanie państwa to wydarzenie, bez którego trudno wyobrazić
sobie funkcjonowanie amerykańskiej demokracji. W słowa prezydenta USA
wsłuchuje się cały świat. W tym roku nie było inaczej, bo George W. Bush
przedstawiał program na szósty, w powszechnej opinii najtrudniejszy rok
swojej prezydentury, w momencie gdy poparcie dla niego jest rekordowo niskie.
W wygłoszonym we wtorek wieczorem przemówieniu Bush skupił się przede
wszystkim na problemie wojny z terroryzmem. Prezydent podtrzymał swoje
dotychczasowe stanowisko w sprawie Iraku, przedstawiając świetlane
perspektywy demokratyzacji tego kraju, oraz pogroził Iranowi. W sumie
wyraźnie dał do zrozumienia, że nie należy spodziewać się zasadniczych zmian
w polityce zagranicznej Waszyngtonu.
Dużo ciekawsze były zarysowane przez prezydenta założenia polityki
wewnętrznej Białego Domu, takie jak uniezależnienie Stanów Zjednoczonych od
ropy naftowej, utrzymanie niskich podatków i zapewnienie Amerykanom szerszego
dostępu do ubezpieczeń medycznych. Cieszy też, że prezydent po raz kolejny
opowiedział się za ograniczoną reformą imigracyjną, zapowiadając wprowadzenie
nowej kategorii czasowych wiz pracowniczych, co ma złagodzić problem
nielegalnej imigracji.
"Ameryka jest uzależniona od ropy" - mówił we wtorek prezydent,
przedstawiając wizję wybicia się USA na energetyczną niezależność. Bush
przedstawił plan zwiększenia dotacji na czyste źródła energii - energię
jądrową, nowoczesne technologie spalania węgla oraz - w przypadku samochodów -
na paliwa odnawialne, wytwarzane nie tylko z kukurydzy i innych roślin
uprawnych, ale także z odpadów rolnych i leśnych. Dzięki temu Stany
Zjednoczone powinny ograniczyć import ropy naftowej z niestabilnego
politycznie Bliskiego Wschodu. Środki, jakie Biały Dom zamierza przeznaczyć
na ten cel, są jednak dość skromne i trudno się dziwić, że propozycję Busha
skrytykowano jako niewystarczającą.
Zamykając kolejny, burzliwy rok swojej prezydentury Bush powrócił także do
ubiegłorocznych propozycji zatwierdzenia na stałe cięć podatkowych oraz
ułatwienia dostępu do opieki medycznej dla osób zatrudnionych w małych i
średnich firmach. Aplauzem przyjęto propozycję utworzenia dwupartyjnej
komisji, która dokładnie zbada finansowe skutki stopniowego przechodzenia na
emeryturę pokolenia powojennego wyżu demograficznego.
Powodzenie prezydenckich inicjatyw stoi jednak pod znakiem zapytania. W
ubiegłym roku wysiłki Białego Domu na rzecz reformy systemu emerytalnego
Social Security oraz zmian w systemie podatkowym spaliły na panewce.
Tegoroczne propozycje Busha wyglądają bez wątpienia realniej, niż zarysowana
rok temu wizja lotu załogowego na Marsa, ale w obecnym roku odbędą się wybory
do Kongresu i nie wiadomo, czy republikańska większość na Kapitolu zdecyduje
się na przeforsowanie często kontrowersyjnych propozycji. Nie należy więc się
dziwić, jeśli i tym razem prezydenckie orędzie okaże się listą pobożnych
życzeń.
Quelle PDN-NY,TD