Dodaj do ulubionych

Świat ''FUGAZI"....

IP: 213.77.14.* 11.10.01, 10:48
FUGAZI
Wódka-przyjaciółka, sprawa odizolowania
W celi w Blackheath
Gaszę ogień w moim prywatnym piekle
Prowokując ból serca celem odzyskania licencji
Poety o krwawiącym sercu
Ukrytego w kruchej kapsułce
Podpierającego skorupę
Błyskotliwej świadomości
Owiniętej szalem kaca
Ochrzczonej łzami nad rzeczywistością
Tonąc w niestałym ataku na Picadilly,
W bezsensownym współzawodnictwie
Uciekając przez wilgotny elektryczny labirynt
(Pieścisz dłoń Ofelii z klasyczną ambicją
Umizgi Albatrosa, ślubne tradycje)
Ukryty wewnątrz walkmana z fałszywą aureolą
Nauszny środek antykoncepcyjny
Do poronienia, brzemiennej konwersacji,
(Lecz ona odwróciła harpun,
Który przebił moje serce?
I zawiesiła się na mej szyi)
Przed §wiadomym bełkotem Time'u, Life'u, Guardian'a
Bezpieczny i suchy we własnym morzu kłopotów
Całodniowi pracusie w odpowiednich krawatach
Dryfuję rzucony na fale, gdy ich
Uboczne przedstawienie, fotoplastykon,
Bohater stereo - tracą wiatr, cichną, czarują
Tonąc, tonąc w rzeczywistości
Złodziej z Bagdadu ukrywa się teraz w Islington
Modląc się o deportowanie swojej świętej krowy
Dziedzictwo romansu ze świata zmierzchu
Posag spokrewnionej tajemniczej dziewczyny
Wietnamski kwiat, układ w Dockland
Kochanka wyrwania z uścisku periodyków
Ta Magdalena zaciąga dług
Większy od uprzejmości
Karmiące dłonie zachodniej obietnicy
Duszą ją za gardło
Syn swastyki z 1945 roku
Wymachujący utlenionym sztandarem
Studenci napisów na murach
Zaklinają testamenty nienawiści
Aerozolowe różdżki podszeptują
Gdzie reflektory przecinają ogrodzenie
Z drutu kolczastego
Taka jest gra w szachy w Brixton
Rycerz z nadbrzeża zwija swój gazeciany zamek
Istota żyjąca z nawyków,
Żebrze u przewoźnika o monetę
Odejdzie w zapomnienie tak,
Jak starzy żołnierze
Na wytłuszczonych wezwaniach
Pokutują ze zgagą
Po ostatniej piątkowej kolacji
Syn obserwuje ojca
Przeglądającego nekrologi w gazecie
W poszukiwaniu nieobecnych
Przyjaciół ze szkoły
A generacja przyswaja sobie
Naturalną ignorancję
Kuląc się za zasłonami i zalepionymi,
Zamalowanymi oknami
Ludobójstwo dozwolone,
Od drzwi do drzwi obozu w Belsens
Puszki Pandory wypełnione masakrą
Krążą z wdziękiem, od satelitów roi się niebo
Czekaj - sezon przycisków ­
Przedostatnia migracja
Radioaktywne perfumy dla modnie,
Dla ostatecznie obłąkanych, obłąkanych
Czy zdajesz sobie sprawę?
Czy już rozumiesz?
Czy nareszcie rozumiesz?

Że ten świat jest całkowicie spieprzony?

Gdzie się podziali prorocy?
Gdzie się podziali wizjonerzy?
Gdzie się podziali poeci?

Aby zakłócić świt sentymentalnych chciwców

tekst: Fish

Obserwuj wątek
    • Gość: Tom Re: Jeszcze jeden do kompletu IP: 213.77.14.* 11.10.01, 10:58
      ZAPOMNIANI SYNOWIE
      Armalit, uliczne światła jak ukąszenie węża
      Badam dachy w poszukiwaniu snajpera,
      Żmiji, wojownika
      Jak śmierć w ciemności on cię okaleczy,
      Zrani, zabije
      Dla sprawy od dawna zapomnianej
      Na nie tak obcych brzegach
      Chłopcy ochrzczeni wojną
      Morfina, przeszywający krzyk, zły sen
      Robisz za numery na wojskowych przepustkach,
      Maskujących kombinezonach, workach z piaskiem
      Twoja dziewczyna poślubiła
      Twego najlepszego przyjaciela
      Koniec miłości, zatrute pióro
      Ciarki będą zawsze chodzić po tobie
      Rzucasz się, przewracacz, zasypiasz
      Te rany pala tak głęboko... tak głęboko!

      Twoja matka siedzi na krawędzi świata,
      Gdy ruszają kamery
      Panoramiczny widok - znów ożywa pole śmierci
      Twój ojciec opróżnia jeszcze jeden kufel piwa
      Jest jednym z nielicznych, których to obchodzi
      Wypełza zza saraceńskiej powłoki
      Z bezpiecznej pozycji swego fotela

      Zapomniani synowie, zapomniani synowie..­

      I gdy patroluje dolinę trójbarwnych cieni
      Musze bać się zła bo jestem tylko śmiertelny
      A śmiertelni mogą jedynie umrzeć
      Zadając pytania, domagając się odpowiedzi
      Od bezimiennych obserwatorów bez twarzy
      Którzy skradają się po wyłożonych dywanami
      Korytarzach Whitehall
      Którzy żądają profanacji, kaleczenia,
      Słownej masturbacji wewnątrz swych strzeżonych
      Biurokratycznych brzuchów
      Ministrze, ministrze dbaj o swoje dzieci
      Nie skazuj ich na potępienie
      Aby likwidowali tych
      Którzy występują przeciwko tobie

      Gdyż czyje jest królestwo, potęga i chwała
      Na wieki wieków - amen, amen, amen, amen, amen

      Stój! Kto idzie?!

      Śmierć...

      Zbliż się przyjacielu­...

      Jesteś tylko następną trumna
      Chowana w Szmaragdowej Wyspie
      Gdzie kamienne spojrzenia dzieci
      Opłakują twa śmierć uśmiechem terrorysty
      Długie ramie zamachowca podkłada ogniste
      Prezenty na sklepowych półkach
      W alejach słychać śpiew granatów
      Eksplodujących tymczasowym piekłem

      Zapomniani synowie

      Z kolejki po zasiłek do pułku­-
      W oka mgnieniu profesjonalista
      Pamiętaj jednak poniedziałkowe apele
      Gdy biegasz od drzwi do drzwi
      Podczas wiadomości dziennika
      Naród cię opłakuje
      Nieznany żołnierzu podlicz cenę
      Przez sekundę będziesz sławny
      Lecz odznaczony pośmiertnie

      Zapomniani synowie zapomniani synowie
      Pokój ziemi i umiarkowana łaska
      Pani Brown straciła swe dziecko
      Jeszcze jeden zapomniany syn



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka