davout_
09.03.06, 13:27
Plan Sorosa, czyli... "plan Balcerowicza"
To, co znamy z propagandy krajowej jako tak zwany plan Balcerowicza, w istocie
jest tworem całkowicie importowanym. Lewicowy miliarder żydowskiego
pochodzenia, George Soros (urodzony na Węgrzech), znany z olbrzymiego majątku,
zgromadzonego w wyniku różnego rodzaju spekulacji giełdowych, jest faktycznym
autorem przemian gospodarczych w Polsce po 1989 roku. Jego wysłannikiem był zaś
amerykański ekonomista, Jeffrey Sachs, znany przede wszystkim z tego, że zdołał
zlikwidować w Boliwii inflację, wynoszącą 240 procent! O kosztach tej operacji
nikt nie chciał słyszeć, choć wiadomo, że większość Boliwijczyków przeżyła
tę "terapię" dzięki uprawie liści koki.
Któż wówczas w Polsce nie chciał zmian na lepsze? Tym bardziej, że opozycja
solidarnościowa tak naprawdę nie miała żadnych planów gospodarczych, a jej
koncepcje były zbiorem niespójnych i nieprzemyślanych postulatów. Ale nie
dopuszczano do głosu tych ekonomistów, którzy mieli plany poważne, choć
wymagające wielu lat pracy.
Jeffrey Sachs (jako wysłannik Sorosa) wystąpił w 1989 roku przed posłami OKP z
przemówieniem, które zrobiło wrażenie, obiecywał bowiem natychmiastowy cud
gospodarczy: "Zlikwidujemy całkowicie inflację w ciągu sześciu miesięcy. Stopa
życiowa zacznie wzrastać za pół roku (...). Nie dajcie sobie wmówić, że
radykalny program gospodarczy wymaga cierpień i wyrzeczeń". Ludzie potrzebowali
wówczas nadziei, że będzie lepiej. Skoro bez cierpień i wyrzeczeń, to jakże nie
spróbować?
O tym, czyj to był plan, napisał w swych wyznaniach Waldemar Kuczyński: "Soros
przyjechał z planem reformy gospodarki polskiej, zwanym planem Sorosa. Była to
kombinacja ?szokowej? operacji antyinflacyjnej z restrukturyzacją naszych
firm".
Przeciwko planowi Sorosa protestowali ekonomiści, ale tych wówczas nikt nie
słuchał. Decydujący głos mieli bowiem politycy (tacy jak... Jacek Kuroń czy
Bronisław Geremek), którzy - jako dyletanci - potrzebowali spektakularnego
sukcesu. Aby go uzyskać, posuwali się nawet do tego, że do największych
tajników ekonomicznych naszego kraju dopuszczeni zostali ludzie, których
interesy były całkowicie sprzeczne z naszymi: nie tylko Soros czy Sachs, ale
nawet szef centralnego banku Izraela Michael Brun. Wszedł on bowiem w skład
Rady Ekonomicznej przy Prezesie Rady Ministrów. Czy można sobie wyobrazić
sytuację... odwrotną?