Gość: AdamM
IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl
20.01.03, 21:59
Takie mnie nachodzą wątpliwości niekiedy, gdy myślę o naszych postawach
roszczeniowych i niezaradności spolecznej. To daj, tamto daj, to zrób, tamto
zalatw. Kto to ma zrobić? Ktoś, kto rzadzi, oczywiscie. Rzad. Inni. Ale nie
ja sam. Pomijam w tych rozważaniach kwestię oczywistą, mianowicie, ze obecny
system rzadzenia, ktory wytworzyl się w Polsce w rzeczywistości utrudnia
samorealizację spoleczenstwa przez m. in. rozrośniętą biurokrację i wysokie
obciązenia. Chodzi mi o to, ze to nie tacy ludzie odbudowywali kraj po
wojnie, nie tacy tworzyli Stany Zjednoczone, nie tacy tworzyli Łódź XIX
wieku, Rzeczpospolitą Obojga Narodów, czy imperium brytyjskie. Staliśmy się
niezaradną, pozbawioną tożsamości i woli działania masą ludzką gotową
sprzedac się za najbardziej gówniany etat, za trochę spokoju i idiotyczny
program w TV. Kraj grzęźnie w marazmie, ale jego obywatele spędzają po 5-6
godzin prez TV. Tak na marginesie - czy istnienie TV uniemozliwiloby
odbudowanie Warszawy? Pewnie tak. To przeciez miliony zmarnowanych godzin. I
nie chodzi tu o pracę dla innych (choć ona zawsze po częsci taką jest). O
pracę dla nas samych chodzi. Dla siebie i swojej rodziny. O wolę dokonywania
zmian i pojścia naprzód. O to, zeby zamiast chlać piwo przed sklepem w
Katowicach pojechac na Pomorze i wziąć gopodarstwo w dzierżawę. Zeby zamiast
siedziec na dupie za 900 PLN zalozyc wlasna dzialalnośc. Żeby nie godzić się
na nieudacznictwo i korupcje wladzy. O przyszlosc kraju i nas samych tu
idzie. Prowokacyjnie pytam - czy nasza pula genetyczna to same odrzuty?
A.