Dodaj do ulubionych

Czy jesteśmy upośledzeni społecznie?

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.01.03, 21:59
Takie mnie nachodzą wątpliwości niekiedy, gdy myślę o naszych postawach
roszczeniowych i niezaradności spolecznej. To daj, tamto daj, to zrób, tamto
zalatw. Kto to ma zrobić? Ktoś, kto rzadzi, oczywiscie. Rzad. Inni. Ale nie
ja sam. Pomijam w tych rozważaniach kwestię oczywistą, mianowicie, ze obecny
system rzadzenia, ktory wytworzyl się w Polsce w rzeczywistości utrudnia
samorealizację spoleczenstwa przez m. in. rozrośniętą biurokrację i wysokie
obciązenia. Chodzi mi o to, ze to nie tacy ludzie odbudowywali kraj po
wojnie, nie tacy tworzyli Stany Zjednoczone, nie tacy tworzyli Łódź XIX
wieku, Rzeczpospolitą Obojga Narodów, czy imperium brytyjskie. Staliśmy się
niezaradną, pozbawioną tożsamości i woli działania masą ludzką gotową
sprzedac się za najbardziej gówniany etat, za trochę spokoju i idiotyczny
program w TV. Kraj grzęźnie w marazmie, ale jego obywatele spędzają po 5-6
godzin prez TV. Tak na marginesie - czy istnienie TV uniemozliwiloby
odbudowanie Warszawy? Pewnie tak. To przeciez miliony zmarnowanych godzin. I
nie chodzi tu o pracę dla innych (choć ona zawsze po częsci taką jest). O
pracę dla nas samych chodzi. Dla siebie i swojej rodziny. O wolę dokonywania
zmian i pojścia naprzód. O to, zeby zamiast chlać piwo przed sklepem w
Katowicach pojechac na Pomorze i wziąć gopodarstwo w dzierżawę. Zeby zamiast
siedziec na dupie za 900 PLN zalozyc wlasna dzialalnośc. Żeby nie godzić się
na nieudacznictwo i korupcje wladzy. O przyszlosc kraju i nas samych tu
idzie. Prowokacyjnie pytam - czy nasza pula genetyczna to same odrzuty?

A.
Obserwuj wątek
    • countdrakula Re: Czy jesteśmy upośledzeni społecznie? 20.01.03, 23:12
      Moze to nie jest genetyka ale napewno wzajemne otumanianie sie i zazrdosc.
      Polacy, ogolnie mowiac, to jest narod bardzo zawistny i grupowo niezaradny.
      Jako spoleczenstwo jestesmy narodem slabym i iciemnialym, i bojacym sie
      otwarcia. Nasze spoleczenstwo jes bardzo slabe i niezorganizowane dlatego ze
      kazdy kazdemu zazdrosci. W Polsce jak jeden koles ma dobrze to mu kazdy inny
      zazdrosci, bo pewnie ukradl, albo przemycil, albo Zyd czy inny Turek. Polak to
      jest na ogol taki gosc, co zamiast pracowac na to aby samemu miec lepiej, i
      poprzez to budowac ogolny dobrobyt, bedzie robil co moze zeby temu co ma dobrze
      bylo gorzej. To zjawisko widac na kazdym kroku, to chyba jest jakis wirus
      spoleczny. Niestety moze dopiero jak to nowe pokolenie co teraz jest w
      przedszkolu wyrosnie od podstaw w Uni to sie cos zmieni. W koncu zabory moze
      nie byly az takie zle bo ktos kurwa tym krajem rzadzil. No moze Unia to samo
      zrobi i bedzie dobrze.

      Teraz, jeden z drugim frajerem zwalaja czarna plage, koklusz na Zydow, Arabow,
      Turkow, Ruskich, Ukraincow, Walese, Michnika, SDL, Pis, PO czy innych zamiast
      na siebie samego. Sila spoleczenstw kultury zachodniej jest to, ze potrafia sie
      zorganizowac i pracowac na wspolne dobro. W Polsce panuje jeszcze ciemnota i
      trzeci swiat jesli chodzi o umiejetnosci organizacyjne. Lotwa - republika
      radziecka albo Wegry wyjda z tego gowna o wiele szybciej niz Polska, bo nie
      maja mentalnosci Polskiego cwaniaczka. Polskie otumanienie, cwaniactwo i
      lenistwo w urzedach panstwowych jest tak glegokie, ze trzeba by kazdego
      wypieprzyc z roboty na zbity ryj i dopiero wybrac tych dobrych, nieprzekupnych
      ludzi.

      Poza tym Polacy lubia duzo debatowac i wytykac palcami, zamiast konstruktywnie
      cos robic... TO NIE MOJA WINA!!! TYLKO JEGO WINA!!! i dupa zimna, nic sie nie
      dzieje. - Kazdy w tym kraju jest winny tego kryzysu i gnoju, kazdy jeden
      obywatej, lewica, prawica i banda lysego. Do tego jeszcze nie ma prawdziwych
      liderow spolecznych, ani jedna partia w Polsce nie jest godna mandatow
      poselskich, to jest kurwa sejmik sarmacki w 2003 roku. Przypomina to
      spoleczenstwo czarnych w USA, do dzisiaj kurwa obwinia sie niewolnictwo z przed
      200 lat za to ze jest jak jest. Ci co skumali czacze i wzieli sie za wlasny
      burdel maja dobrze. Ci co obwinaja bialasow i chca cos za nic, do dzis zyja w
      gettach. Ciekawe jak w polsce bedzie? Moze dopiero jak trzeba bedzie na
      barykady, narod sie zjednoczy.
      • Gość: AdamM Zgadzam się IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.01.03, 23:33
        z bardzo wieloma kwestiami, o ktorych piszesz. Nie mam zwyczaju rozbijac listow
        na częsci, a Twoj jest na tyle wielowątkowy, iż wiele odpowiedzi trzeba by
        probowac udielic. Przerasta to chyba moje obecne mozliwosci (czasowe na pewno).
        Warto jednak zwrocic uwagę na to, czy istnieją realne dzialania, ktore kazdy
        Polak (no moze prawie kazdy) moze/powinien podjac, ażeby za lat 5-10-20-30 bylo
        lepiej i abysmy, jak piszesz, potrafili sie organizowac dla wspolnego dobra jak
        czynia to chociazby niektore demokracje zachodnie (Wielka Brytania przede
        wszystkim). Powiem szczerze, ze widzialbym takie dzialania w dwoch obszarach. W
        szkole i w telewizji. Szkola z powodow oczywistych - tam ksztaltowane sa mlode
        pokolenia. Telewizja takze z powodow oczywistych - stamtąd czerpie madrośc
        znaczaca część starszej populacji. Wielokrotnie myslalem, ze zamiast tego
        gowna, ktore sprzedaje nam TVP powinni zrobić serial codziennie przed
        Wiadomosciami o 19.20 (10 minut) pt.: "Jak zyć mądrzej". I tam należaloby mowic
        dlaczego glupio i szkodliwie jest być zawistnym; dlaczego glupio jest ciagle
        obgadywac innych; co robic w takiej/innej/jeszcze innej sytuacji. Co to znaczy
        przewidywanie wlasnych dzialan. Co to są szkodliwe stereotypy. Itd., itp., etc.
        Śmieszne? Nie sądzę. Myslę, ze coś takiego jest nam bardzo potrzebne. Niestety
        wiem, ze nikt niczego takiego nie zrobi. Bo glupio, etc. No może Radio Maryja
        jak dostanie koncesję, ale wowczas będzie to mocno przeideologizowane i odrzuci
        od siebie czesc widowni. W koncu to wlasnie RM jako jedyne robilo
        fachowe "szkolki" jak glowsowac przed wyborami saorzadowymi, aby glosowanie to
        mialo sens. Tak wiec powiedzialbym, iz wielu z nas doskonale zdaje sobie sprawę
        z obciązajacych nas wad. Pozostaje kwestia co robić i jak to robić. Krytyki
        bylo niemalo i wiele chyba nas nauczyla. Ale czas ją przekuć w czyn, ze się tak
        po proletariacku wyrażęsmile


        A.
        • Gość: MadamM Re: Zgadzam się??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 13:18
          O czym Ty piszesz, panie kierowcoPoloneza/farmaceuto/lekarzu, czy kim tam
          jeszcze chcesz tu niby być???

          Sam jesteś ksenofobicznym siewcą nienawiści, popierającym nacjonalistyczno-
          faszyzujące postawy rodem z XIX wieku. Ty masz czelność pisać takie rzeczy???
          Zakłamany, przepełniony goryczą własnych niepowodzeń palant!!!
      • Gość: AdamM I jeszcze coś IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 20.01.03, 23:48
        ogladałem wczoraj taki program o Condoleezzie Rice. I tam byl komentarz, ze
        wychowujac się w nieprzychylnych jej warunkach (potencjalnie - czarna w bialych
        męskich elitach) nie przyjęła postawy walki (choc pewnie bylo o co) lecz
        postawę wykorzystywania wszystkich swoich potencjalnyh mozliwosci i
        odpowiedniego poruszania się w tym wrogim trochę "terenie". Tak żeby osiagnąc
        swój cel. Bardzo mnie to zastanowilo. Nikt przeciez nie powie, ze ona nie jest
        kobietą sukcesu. Nie powie też, ze sie sprzedala. Jest czarną kobietą wśród
        męskich bialych republikanów i jest doskonala - jako polityk, dyplomata, a
        nawet naukowiec. Choć brzmiec to może obcesowo, jednak widzę tu pewne paralele
        dla nas - Polakow. Nasze wejscie do Europy i nasza tam bytnośc moglaby być
        przeciez takim wlasnie manewrowaniem przez obce terytorium, przy wczesniej
        przyjęteym celu maksymalizacji potencjalnych korzysci, wynikajacych z
        przynaleznosci do tej grupy. Trochę spojnosci w mysleniu, zdolnosci
        przewidywania, zgody, kompromisu. Mniej chciwosci i zawisci. A przeciez
        perspekywy sa nie byle jakie.

        A.
        • Gość: piotrq obywatel IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 21.01.03, 01:05
          Zgadzam się z przemyśleniami obu was z grubsza rzecz biorąc, post Alfalfy
          poniżej ma w sobie też coś z prawdy, choć on sam się ustawił "w
          przeciwieństwie". Moim zdaniem rzecz jest w nieistnieniu społeczeństwa
          obywatelskiego i w panicznym lęku elit przed stworzeniem takiegoż z lęku o
          własne dupy. Moim zdaniem punkt wyjścia był całkiem niezły i można było pokusić
          się o ułatwienia w powstawaniu społeczeństwa obywatelskiego - a temu służy
          pozostawienie obywatelowi jak największego zakresu swobody osobistej,
          gospodarczej i politycznej. Na poparcie słów Alfalfy przytoczę fakt, że w
          czasach, kiedy nie zdążono jeszcze wprowadzić setek idiotycznych przepisów,
          setek dodatkowych obciążeń dla podejmujących ryzyko (i odpowiedzialność)
          własnej działalności gospodarczej i tysięcy dodatkowych urzędasów, Polacy
          istotnie wykazywali się przedsiębiorczością i odwagą. Potrafili zaczynać od
          dłubania drewnianych zabawek albo skłądania komputerów w domu, z czasem
          rozwijając to w prawdziwą firmę. I jeszcze szczegół: wtedy nie było jeszcze
          poczucia, że Polska jest krajem do głębi przeżartym demoralizacją i korupcją. A
          od samopoczucia obywateli wiele zależy, dlatego na giełdach tak czekają na
          wskaźniki optymizmu konsumentów.
          Cóż, aktualność Alfalfy spostrzeżeń jest teraz wątpliwa. Bardziej bowiem w
          Polsce opłaca się wydębić ruchawkami dotacje państwowe na nieróbstwo niż
          ryzykować własną działalność, zwłaszcza, gdy państwo i tak lwią część
          wypracowanych pieniędzy zabierze.
          Niestety, struktury państwa polskiego raczej przeciwdziałają powstawaniu
          społeczeństwa obywatelskiego, niż je wspomagają. Co widać, słychać i czuć.
          Zakres należnych obywatelowi swobód kurczy się coraz bardziej.
          Dygresja: co by nie mówić o Owsiaku, przeprowadził on (nieświadomie) jeden
          bardzo prawicowy eksperyment - na przystanku woodstock ograniczył do mninimum
          nadzór nad zgromadzoną burzliwą przecież młodzieżą. I okazało się, że ani wśród
          tej młodzieży (bodajże 100 czy 200 tys luda), ani w mieście wskaźnik
          przestępczości nie wzrósł. Czyli okazuje się to, czego za nic nie chcą przyznać
          polskie zlewicowane elity polityczne: człowiek obdarzony zaufaniem i należnymi
          swobodami podejmuje też zwiększoną odpowiedzialność, mniej też ulega pokusom
          demoralizacji. To się stosuje do narodów. Te, które mają maksymalnie zwiększony
          zakres swobód i wolności, generalnie dobrze prosperują (wyjątek to te kraje,
          które siedzą na ropie, ale to inna para kaloszy).
          To tyle na razie, muszę sie brać do roboty (na swoim smile )

          pozdrawiam
          • Gość: AdamM No IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.01.03, 01:19
            tak. Tylko pogratulować takiego listu. Naprawde madry i rzeczowy. Ale w związku
            z tym, co piszesz o nadmiarze przepisow (i o czym ja wspomnialem) przypomnę (o
            czym już kiedyś pisalem), ze potrzebujemy procesu szeroko zakrojonej
            delegislacji. To znaczy eliminowania prez sejm ustaw istniejących a
            niepotrzebnych i szkodliwych. I tu problem najważniejszy. Kto jest gotow cos
            takiego zrobić? Nikt nie zaryzykuje, gdyż oznacza to wkraczanie na "prywatne"
            terytoria. Ktos juz z tych przepisow zyje, zna się na nich, dzieki nim czuje
            się dowartosciowany. Nie pozwoli ich ruszyć, chocby mialy szkodzić polowie
            kraju. Wiec pytam: Jakie sa sposoby, aby skutecznie walczyć z ludźmi
            szkodliwymi, tj. takimi, ktorzy gotowi sa nieśc problemy i krzywdę innym byle
            tylko samemu zyskac. W kontekscie tej tu krotkiej wzmianki sa to ci, ktorzy
            tworzą zle i zbedne prawo i ci, ktorzy z tego korzystają i na tym zyją. Kazdy,
            kto troche porozmawial urzednikami w sadzie, ministerstwie, urzędzie miasta
            wie, ze oni pierwsi beda przeciw jakimkolwiek zmianom, gdyż ten nadmiar
            legislacyjnego buszu czyni ich potrzebnymi. Nie chcę tu brzmieć cynicznie lub
            zlosliwie. Niech ci ludzie nadal będa potrzebni, ale niech my też coś mamy z
            ich pracy. Nie tylko oni sami.

            A.
            • Gość: piotrq Mhm IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 21.01.03, 01:34
              Myślę, że najprostszą na razie sprawą do załatwienia na już byłaby zmiana
              ordynacji wyborczej, dopuszczenie do wyboru osób spoza istniejących partii
              politycznych, stowarzyszeń itd. (mogą być z ulicy smile ) i głosowanie
              bezpośrednie w okręgach jednomandatowych na osobę, nie na listę.

              Ograniczyłoby to myślę wchodzenie do Sejmu i Senatu gotowych sitw. Rzecz w tym,
              że tę zmianę musieliby uchwalić ludzie, w których ona by uderzała, czyli
              parlament w takim kształcie, jak dziś.

              Przy okazji wydaje mi się, że istniejąca ordynacja narusza konstytucję
              ograniczając bierne prawo wyborcze tylko do członków partii lub przez partie
              nominowanych na listy. Ale nie jestem prawnikiem, więc nie wiem.

              pozdrawiam
              • Gość: AdamM odpowiedź IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.01.03, 15:47
                Myślę, że najprostszą na razie sprawą do załatwienia na już byłaby zmiana
                > ordynacji wyborczej, dopuszczenie do wyboru osób spoza istniejących partii
                > politycznych, stowarzyszeń itd. (mogą być z ulicy smile ) i głosowanie
                > bezpośrednie w okręgach jednomandatowych na osobę, nie na listę.
                >
                > Ograniczyłoby to myślę wchodzenie do Sejmu i Senatu gotowych sitw. Rzecz w
                tym,
                >
                > że tę zmianę musieliby uchwalić ludzie, w których ona by uderzała, czyli
                > parlament w takim kształcie, jak dziś.

                I to jest najbardziej kluczowy element. Jak to zrobic, aby uchwalic zminy,
                ktore maja uderzac tych, ktorzy mieliby je uchwalic.

                pozdro
                A.





            • countdrakula Re: No 21.01.03, 01:39
              Mysle, ze jedynie ktos nowy, bez histori i bagazu i bez owijania w bawelne,
              przemowi do narodu jak facet z jajami, prosto z mostu. Ktos odporny na
              przekupstwo, fachowiec od ekonomi rynkowej, czlowiek twardej reki, facet
              ktoremu mozna zaufac i isc za nim przez sciane ognia. Czlowiek tem musi
              udowodnic czynami, ze ludzie maja interes glosowania na niego, a nie na pajacow
              z telewizji co do tej pory siedza i pierdza w fotele w Sejmie. Ten polityk musi
              miec wiekszosc w Sejmie. Gosc ten musi przedstawic solidny program, program z
              konkretnie okreslonym czasem na wdrozenie. Ten pan (lub pani) nie bedzie sie
              wstydzic albo obawiac ujawnienia swoich bledow, i musi pokazac i dac ludziom
              owoce ich pracy. Ludzie musza miec materialny interes w tym aby isc ten
              dodatkowy kilometr albo dwa codziennie w pracy i w domu.
              • Gość: piotrq teraz lepiej sie rozumie zamach majowy 1926 /ntxt IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 21.01.03, 01:47
                • countdrakula Re: teraz lepiej sie rozumie zamach majowy 1926 / 21.01.03, 01:55
                  Tak w zupelnosci - nasz Dziadek wiedzial wtedy co bylo jedynym lekarstwem i
                  zdjal pacha i przylal smile Tylko, ze dzisiaj trzeba to zrobic ekonomicznie,
                  spolecznie i politycznie bo inne czasy i pucze nie sa w modzie. Ale jak
                  najbardziej trzeba sie uczyc z historii.
      • alfalfa Re: Co za pierdoły!!! 21.01.03, 00:30
        Widisz to co sam chcesz widzieć gdy tymczasem jest cała masa ludzi którzy
        działaja, maja inwencje, pomysły i je realizują. Ty chcesz widzieć tą
        mniejszość, głośną i rzucającą się się w oczy gdy tymczasem reszta tyra i
        osiąga cos swoją pracą. To polskie marudzenie jest i Twoim udziałem, nie
        zuważyłeś? Polacy są wbrew pozorom bardzo przedsiębiorczy i dadzą sobie radę
        bardzo dobrze i to szybko. To co obserwujemy to agonia "starego" i cichy
        wzrost "nowego". Ja jestem pełen nadziei i optymizmu. Pokolenia, które już
        niedługo będą coraz bardziej brać udział w życiu społecznym będą jeszcze
        bardziej dynamiczne i mocniej pociągną do przodu. Polska jest "skazana na
        sukces"!
        • Gość: AdamM Tak tą sprawę teraz IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.01.03, 00:42
          widzę i tak o niej napisalem. Nie mialo to być malkontenctwo. Ja też uważam, ze
          Polska ma szanse, ale uważam rownież, ze olbrzymi potencjal jest w kraju
          marnowany. Potencjal dzialania. Nie ja pierwszy o tym piszę. To taka sytuacja,
          ze z jednej strony jest chęć coś zrobić, ale zeby to coś zrobić potrzebne jest
          odpowiednie środowisko, np. gospodarcze. To zaś mają zapewnić rądzący. Nie
          zapewniają. Na dole można trochę zrobić, ale pewnych reczy się nie przeskoczy.
          I zaczyna się marazm. Marazm, ktory wynika z poczucia niemoznosci istotnej
          kontroli swego losu i tego, co dzieje się wokół. Przyczyniamy się do tego
          wszyscy. Doswiadczam tego wielokrotnie na wlasnej skorze, mimo ze ja ze swojej
          strony postępuję zawsze tak, aby np. mój klient, etc. nie mia mi nic do
          zarzucenia. Ale trochę innych obszarow i już widzę, ze zasada cytowana przez
          p_ndzelka "nic tak nie cieszy jak cudze nieszczescie wciaz obowiazuje.
          Zapewniam Cię, ze niczego nie wymyslam. Optymistycznie mysle, gdy zajmuje sie
          tylko swoimi sprawami. Kilka wypraw do sądu, do banku, do urzędu uzmyslawia mi
          jakie mamy spoleczenstwo. To nie sa pierdoły o czym piszę.

          A.
        • countdrakula Re: Co za pierdoły!!! 21.01.03, 00:47
          alfalfa napisał:

          > Widisz to co sam chcesz widzieć gdy tymczasem jest cała masa ludzi którzy
          > działaja, maja inwencje, pomysły i je realizują. Ty chcesz widzieć tą
          > mniejszość, głośną i rzucającą się się w oczy gdy tymczasem reszta tyra i
          > osiąga cos swoją pracą. To polskie marudzenie jest i Twoim udziałem, nie
          > zuważyłeś? Polacy są wbrew pozorom bardzo przedsiębiorczy i dadzą sobie radę
          > bardzo dobrze i to szybko. To co obserwujemy to agonia "starego" i cichy
          > wzrost "nowego". Ja jestem pełen nadziei i optymizmu. Pokolenia, które już
          > niedługo będą coraz bardziej brać udział w życiu społecznym będą jeszcze
          > bardziej dynamiczne i mocniej pociągną do przodu. Polska jest "skazana na
          > sukces"!

          Ja sie z toba zupelnie zgadzam. Nie zaprzeczam tego co napisales. Mowilem
          ogolnie, to co sie widzi "stereotypowo" w Polsce, co niestety jest nadal prawda
          codzienna. Niestety aby upozytywnic negatyw trzeba zrobic 20 razy tyle co sie
          zrobilo aby unegatywnic pozytyw... A w Polsce od 500-lat bylo wiecej negatywow
          niz pozytywow. Trzeba zmiany mentalnosci, a do tego trzeba szefa , polityka
          jakiego w Polsce nie widac, jeszcze...

          Na zlosc samemu sobie narod nie idzie na wybory - cichy protest. Kto cierpi z
          tego powodu? To jest tak jakby jedynym lekarstwen na wyleczenie wirusa bylo
          jednoczesne zabicie pacjenta. W Polsce bedzie lepiej to prawda, ale samo sie
          nie zrobi.

          Popros w pracy faceta o to aby zrobil Ci przysluge i zrobil cos co nie jest
          jego odpowiedzialnoscia, dla dobra firmy. Zaloze sie, ze pierwsze co powie
          bedzie cos w stylu "a co ja bede robil cos wiecej niz to co moje?" Zapytaj
          sasiada czy sprzata po "Azorku" jak ten zwali kupe na trawniku pod oknem, itd.
          Trzeba zmiany myslenia w Polsce - o to mi chodzilo.

          • alfalfa Re: Co za pierdoły!!! 21.01.03, 01:06
            OK. panowie (przepraszam że Wam odopowiadam w jednym posćie). Wy tez macie
            rację ale przyszłość (i teraźniejszość, tak!) należy do tych bardziej
            aktywnych, do progresywnych i dynamicznych. Zawsze będą marudy i smętne dupki.
            Ich postawa będzie widoczna i dla potrzeb samobiczowania w mediach podkreślana
            ale to zawsze bedzie i jest MNIEJSZOŚĆ! Tak to widzę. To barany do golenia -
            beczą i daja sie golić. Media w swej hipokryzji i cyniźmie użalają sie nad
            nimi ... i tez ich golą! Tych, którzy zasuwają i naprawdę cos kreują nie widać
            i nie słychać ale to oni są "solą ziemi" a ta reszta to po prostu tło,
            masa. "Masowość" chołubi "baranów" ale nie oni tworzą rzeczywistość, oni sa
            zawsze ofiarami, miesem armatnim, jak zwał tak zwał. Sądzę że w swej wiekszośc
            Polacy są w przedsiębiorczym narodem z fantazją, narodem nie do zdarcia, czasem
            tylko słabnącym ale potrafiącym wykorzystac szansę i Polacy wiedzą że własnie
            teraz jest ich szansa! Nie dam sobie wmówić ze jesteśmy "cieńcy" - jesteśmy,
            bylismy i będziemy jednym z najwiekszych i najwazniejszych narodów Europy, mamy
            wpływ, energię, umiejętności i potrafimy je wykorzystać. Zbyt bardzo lubimy
            siebie krytykować i użalac się nad sobą gdy tymczasem nasze osiągnięcia są
            marzeniem innych, mniejszych narodów. Że są wśród nas gnidy? Ja na to nie
            zważam, one sa zawsze i wszedzie, w kazdym narodzie - nasza przeszłość i
            historia dobitnie to pokazuje ale pokazuje też że potrafimy mimo to, my Polacy
            wiele i to wielkich rzeczy! Jak już napisałem - może byc tylko lepiej i bedzie!
            pzdr.
            • Gość: Emi Re: Co za pierdoły!!! IP: *.proxy.aol.com 21.01.03, 02:52
              Co za obrzydliwe pierdoly alfalfa wypisujesz, z jakiego to kursu na
              wschodnioeuropejskiego kapitalistę te mundrosci wyniosles. Jest XXI wiek a ty
              mowisz o ludziach jak o >baranach ktorzy nie tworzą rzeczywistosci<. Więc
              zostawiacie te 50% spoleczenstwa( a może więcej?) bez nadzieji i perspektyw i
              cieszycie się jak to kraj rozwinąl się bo powstaly wysepki bogactwa dla takich
              jak ty.Typowy Polak z chorobliwie rozdmuchanym ego i jak tam zbudować
              nowoczesne spoleczenstwo jesli pogarda dla drugiego czlowieka jest podstawą
              wzajemnych relacji??
              • countdrakula Re: Co za pierdoły!!! 21.01.03, 03:04
                Gość portalu: Emi napisał(a):

                > Co za obrzydliwe pierdoly alfalfa wypisujesz, z jakiego to kursu na
                > wschodnioeuropejskiego kapitalistę te mundrosci wyniosles. Jest XXI wiek a ty
                > mowisz o ludziach jak o >baranach ktorzy nie tworzą rzeczywistosci<. Więc
                >
                > zostawiacie te 50% spoleczenstwa( a może więcej?) bez nadzieji i perspektyw i
                > cieszycie się jak to kraj rozwinąl się bo powstaly wysepki bogactwa dla
                takich
                > jak ty.Typowy Polak z chorobliwie rozdmuchanym ego i jak tam zbudować
                > nowoczesne spoleczenstwo jesli pogarda dla drugiego czlowieka jest podstawą
                > wzajemnych relacji??

                Chodzi tu o autorytet, osobowosc co potrafi zadzialac konkretnie a nie na
                papierku. Kolektywnie sie nie rzadzi. Nawet w najbardziej demokratycznych
                demokracjach, glowny autorytet ma wplyw na wszystkie decyzje kolektywu. Miller
                to cien takiego typu czlowieka.

                Wysepki bogactwa tworza bogactwo dla wszystkich, bo pracuja nad tworzeniem wysp.
              • alfalfa Re: Co za pierdoły!!! 21.01.03, 09:17
                Gość portalu: Emi napisał(a):

                > Co za obrzydliwe pierdoly alfalfa wypisujesz, z jakiego to kursu na
                > wschodnioeuropejskiego kapitalistę te mundrosci wyniosles. Jest XXI wiek a ty
                > mowisz o ludziach jak o >baranach ktorzy nie tworzą rzeczywistosci<. Więc
                >
                > zostawiacie te 50% spoleczenstwa( a może więcej?) bez nadzieji i perspektyw i
                > cieszycie się jak to kraj rozwinąl się bo powstaly wysepki bogactwa dla
                takich
                > jak ty.Typowy Polak z chorobliwie rozdmuchanym ego i jak tam zbudować
                > nowoczesne spoleczenstwo jesli pogarda dla drugiego czlowieka jest podstawą
                > wzajemnych relacji??

                Tak mnie zrozumiałaś? Cóż, może zbyt wielkim optymistą jestem (rozdmuchane ego,
                hehesmile? Pewnie powinenem się użalac i biadolic, współczuć i pomstować? Widzisz
                stwierdziłem, że nie będę i nie poddam się tej tendencji. Nie jestem bynajmniej
                żadnym człowiekiem sukcesu ale sie staram i działam. Na swoim, dla siebie i
                rodziny i nic mnie nie obchodzi marudzenie tej "wiekszości", jakieś pierdoły o
                nowoczesnym społeczeństwie i równości w szansach itp. Nie chcą to nie widza
                perspektyw - ich problem i muszą widać jeszcze nieźle po d... dostać żeby się
                obudzić. Mnie nikt nie wyposażył na starcie, żadnych forów nie dostałem.
                Mamusia kazała się uczyć to sie uczyłem a biznesik zaczynałem z 10 tys. pln z
                saksów i nadal niewiele więcej nie mam, za to długów mi przyrosło ale wiem i
                wierzę w to, że dam sobie radę i coś osiągnę - tak ze mnie oszołom, "typowy
                Polak"smile) co mieszka w Polsce a nie w USA i nie użalam sie nad sobą ani nie
                współczuję z oddali bawiąc się w "wujka z Ameryki". "Zostawiacie"? Kto
                zostawia??? Ja, który kombinuje jak by tu firmę rozkręcić niemal bez kapitału
                czy Ty z oddali w USA? Ja pogardzam? - NIE! Ja nie dopuszczam do siebie
                tego "polskiego marudzenia" bo - jak wyżej. Każdy ma szansę - KAŻDY!!! Więc do
                roboty!

                ps. chyba już czuję wiosnę bo mam tyle energii ostatnio, że chej!
        • maretina Re: Co za pierdoły!!!-czesciowe tylko 21.01.03, 12:11
          alfalfa napisał:

          > Widisz to co sam chcesz widzieć gdy tymczasem jest cała masa ludzi którzy
          > działaja, maja inwencje, pomysły i je realizują.

          w swojej pracy czesto spotykam sie z takimi ludzmi. to zapalency! sa wspaniali.
          czasami trafiaja na spoleczna sciane nietolerancji, a nawet potepienia, ale
          takich "scian" na szczescie jest malo.

          > mniejszość, głośną i rzucającą się się w oczy gdy tymczasem reszta tyra i
          > osiąga cos swoją pracą.
          tez fakt, ale ma on dwie strony.bywa i tak, ze "ta reszta" to malciki z
          piosenki kazika staszewskiegosad po trupach do celu, dla mamony, dla adrenaliny,
          dla zakrycia kompleksow itd...stanowiska, splendor, wiecej markowych rzeczy,
          jak wakacje to bron boze w polsce.... to "osiaganie czegos" czesto jest
          absurdalne i za wszelka cene.Ty pewnie miales na mysli ludzi srodka, znajacych
          umiar, ale malcikow jest sporo. przynajmniej w warszawie. warszawa robi sie
          snobistyczna i pokazowa. wytrychem w tym miescie do wszystkiego jest
          MODA.chcesz isc do klubu? uwazaj jak sie ubierzesz! jesli nie masz drogich
          ciuchow to w zwyklej koszuli w krate i w dzinsach ponizej 200 zlotych nie
          wejdziesz, SELEKCJONER klubu cie nie wpusci.albo moze twoja kobieta umaluje sie
          tak, ze selekcjoner powie, ze jej make up tu nie pasuje.
          potem kupisz sobotnia gazete wyborcza i przeczytasz o KARIERZE selekcjonera,
          jakim on jest wielkim fachowcem, psychologiem, socjologiem itd...(chociaz
          najczesciej ma ogolniak zaledwie skonczony).
          lata za zelazna kurtyna sprawily, ze wielu ludzi ze zdwojona sila chce nadrobic
          wszystko, zeby nie odrozniac sie od zachodu. nie wiem, ktorych w polsce jest
          wiecej, czy pokazowych malczikow, czy zwyklych i wspanialych zapalencow
          robiacych swoje zgodnie z umiejetnosciami, temperamentem, ktorzy przy
          okazji "swojego" nie zapominaja o "cudzym" tez waznym.

          To polskie marudzenie jest i Twoim udziałem, nie
          > zuważyłeś?

          nie lubie wiecznych malkontentow, ale tez nie ufam ludziom, ktorzy zawsze sa
          happy, nie da rady byc calorocznym luzakiem. to jest sztuczne! kazdy, nawet
          najwiekszy optymista ma gorszy dzien, prawda? ja w relacjach z ludzmi
          najbardziej cenie sobie szczerosc i umiar.nie trzeba zawsze wbrew sobie
          przylepiac usmiechu do twarzy by byc cool! wystarczy nie obarczac swoim gorszym
          nastrojem innych i biadolic tym najblizszym, nie kazdemu napotkanemu
          czlowiekowi.
          moj kolega pracujacy w stanach w osrodku badawczym (notabene wielki optymista),
          mowi, ze amerykanie z przesada kreuja swoj wizerunek zadowolonych w kazdej
          porze dnia i roku. dochodzi do absurdow: napadli, pobili... zapytany powie, ze
          jest wszystko w porzadku, a potem pojdzie do talk show i bedzie emocjonalnym
          ekshibicjonista.latwiej gadac do kamery prawde kiedy ogladaja miliony, niz
          kiedy kumpel z pracy pyta? paranoja.

          Polacy są wbrew pozorom bardzo przedsiębiorczy i dadzą sobie radę
          > bardzo dobrze i to szybko.

          i chwala Bogu, jakies zalety musimy posiadac, prawda?wink))


          To co obserwujemy to agonia "starego" i cichy
          > wzrost "nowego".
          zgoda! ale nie zapominajmy, ze w "nowym" nie wszyscy "starzy" sie odnalezli!
          nie bedziemy zmieniac metryk i zyciorysow 50 latkom. taki ktos nie sprzeda domu
          w katowicach, zeby wszystko jeszcze raz zaczac w warszawie czy gdzis tam...
          mlodemu latwiej ryzykowac, bo ma cale zycie przed soba. zatem pamietajmy, ze
          obok nas sa ci, ktorym nie powiodlo sie z roznych przyczyn i nie zostawiajmy
          ich samych. pomagajmy, ale rozsadnie. pomoc nie moze byc zyciem za kogos.

          Ja jestem pełen nadziei i optymizmu.
          ja staram sie taka byc.czasami na drodze do optymizmu stoi nasza szara
          rzeczywistosc. moj maz jest lekarzem i ciezko nam widziec rozowa przyszlosc w
          polskiej sluzbie zdrowia. pewnie zawsze juz lekarz w polsce bedzie popychadlem
          tyrajacym za psi grosz, albo "konowalem" gdy pacjent tak powie.w tej dziedzinie
          nic sie nie polepszylo... wrecz odwrotnie. mlodzi absolwenci medycyny nie moga
          otworzyc specjalizacji, ktora jest kluczowa w rozwoju zawodowym.
          w swojej pracy tez mam niekiedy przyklady zabijajace nadzieje: uklady, umowy
          pod stolem.... i jeszcze cos.... jak dobra praca, to tylko przez znajomosci.
          albo fart jak trafienie szostki w lotto.

          Pokolenia, które już
          > niedługo będą coraz bardziej brać udział w życiu społecznym będą jeszcze
          > bardziej dynamiczne i mocniej pociągną do przodu. Polska jest "skazana na
          > sukces"!
          oby w tym ciaganiu do przodu ludzie nie zapomnieli o ty, ze sa robotami. i
          jeszcze cos.... na sukces nie mozna byc skazanym, bo ciezka praca jest tylko
          jednym z jego elementow.... do sukcesu niezbedne jest jeszcze szczescie, a to
          nie kady ma.
          pozdrawiam
    • Gość: Billion Re: Czy jesteśmy upośledzeni społecznie? IP: *.dnvr.uswest.net 21.01.03, 00:12
      Przyklad polskich pracownikow panstwowych:
      "[...]Wielotygodniowe śledztwo reporterów "Newsweeka" i TVN odsłoniło
      wstrząsające fakty - w nielegalny proceder zamieszani są policjanci i
      pracownicy strzeżonych parkingów w całej Polsce. Z naszych ustaleń wynika, że
      rozbite w wypadkach, pozostawiane do dyspozycji policji samochody, a także auta
      odzyskane po kradzieżach i zarekwirowane pijanym kierowcom są okradane. Przez
      policjantów.[...]"

      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=13242
      Tylko ze to jest tylko kropla w morzu.
      • Gość: JAN Re: Czy jesteśmy upośledzeni społecznie? IP: A* / 163.121.23.* 21.01.03, 03:02
        taki jest trynd.Szmal na pierwszym miejscu. Bogacić sie ile wlezie. Żadne Adamy
        nie bedą miały wpływu. Komuna była bardziej moralna niż obecne czasy. Dzisiaj
        po trupach do kasy.
        Drogówka bedzie pracować za o polowe mniejsze pensje tak jak kelnerzy za komuny.
        Bokami nadrobią z nawiązką
    • Gość: grabarz he,he,he,he,he IP: *.vline.pl 21.01.03, 11:15
      Oczywiscie jest w tym prawda co piszesz,ale pamietaj,ze w czasach I RP
      wiekszosc ludzi w Polsce to byli niewolnicy tkzw. panszczyzniani
      chlopi.....podobnie i dzisiaj ich przodkowie( wiekszosc Polakow ) tez maja taka
      mentalnosc. Imperium Brytyjskie zbudowane na handlu niewolnikami glownie,bo
      bawelna,zloto byly w mniejszych ilosciach przedmiotem handlu itp.
      ps. dobrym przykladem moze byc np. Australia w XIX wieku .
    • monopol Jesteśmy niestety - do Adasia 21.01.03, 17:18
      Adamie - dziwisz się temu, że tkwimy w marazmie? Że przyjmujemy postawy
      roszczeniowe? Że oczekujemy na to, aż ktoś nam da? Że sami nie lubimy po nic
      sięgać, poza może przypadkami, kiedy to "coś" leży na tyle blisko, iż nie
      musimy wstawać po "to" z barłogu? Marazm, lenistwo, szarość, wierzby płaczące
      to nasza specyfika. Taką mamy naturę, ponadto weź pod uwagę to, że minione
      pięćdziesiąt lat komunizmu nasiliły intensywność naszych wad. Przyzwyczailiśmy
      się żyć z dnia na dzień, patrzeć w niebo, wiecznie narzekać, a cieszyć się
      jedynie wtedy, gdy rozpijemy połówkę. To może jest opis przejaskrawiony, jakże
      często jednak prawdziwy. Komuna wbiła nas w ziemię i niestety wiele jeszcze lat
      minie zanim polecimy ku słońcu. Pojedyńcze przypadki ludzi emanujących
      fałszywym optymizmem ( napisała o tym w tym wątku moja żona ) niczego tu nie
      zmienią. Tu trzeba masowej przemiany, która zapewne nastąpi, ale nie dziś i nie
      jutro, lecz za wiele lat. Trzeba ludzi zrównoważonych, zadowolonych z tego co
      mają i chcących osiągnąć więcej, ale nie poprzez ściąganie innych za nogi w
      dół, lecz poprzez stałe, cierpliwe i uczciwe dążenie do celu. Dopiero gdy
      wiekszość z nas zacznie uczciwie coś robić i to robić to, co do nas należy, gdy
      zaczniemy liczyć na siebie a nie na zasiłek dla bezrobotnych, gdy zaczniemy się
      wzajemnie wspierać, wówczas może coś się w nas zmieni. Efekty tej zmiany będą
      napędzać zmiany kolejne i kiedyś być może staniemy się normalnym
      społeczeństwem. Utopia? No właśnie... jak to jest z tą utopią?
      • Gość: piotrq złoty strzał IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 21.01.03, 17:34
        Obawiam się, że w Polsce żyje się fałszywą wizją tzw. "złotego strzału", czyli
        interesu życia (inwestycja 10 zł w piątek, a w poniedziałek już nie trzeba iść
        nigdzie, bo w banku jest 100 milionów), po którym można się wypieprzyć na
        piasku na Jamajce i nic nie robić do końca życia. Istotnie, na początku lat 90.
        się to (rzadko) zdarzało (nawiasem: w tych lewych kasach inwestycyjnych
        cwaniacy wykorzystywali powszechność tego mitu). Prawdziwy jednak żivot je
        jnde, trzeba zapieprzać, cały czas się uczyć, oszczędzać, mądrze inwestować i
        myśleć o przyszłości. A to już nie jest takie fajne jako perspektywa, lepiej
        się wysypiać i chodzić po zasiłek.

        Przy okazji anegdota: robiłem kiedyś pracę dla pewnego wydawcy, który miał
        kolegę. Koledze trafił się "złoty strzał". Mieszkał wtedy z żoną i dwójką
        dzieci u teściów. Co kupił za te pieniądze?

        odpowiedź poniżej (na odwrót, żeby było trudniej)

        ESSALK S ASEDECREM

        Jakież to, hm, TUTEJSZE... smile
        • monopol Wielkie przeżarcie 21.01.03, 18:20
          Dokładnie jest jak piszesz. Przecież chodzi o to, żeby leżeć, palcem nie kiwać,
          a pieniążki niech się same robią. Tak sobie wyobrażamy dobrobyt. Życie jest
          łatwe i przyjemne - nic nie dajesz, wiele dostajesz. Eldorado... Och, żeby
          jakiś kolejny Mojżesz zrzucił mannę z nieba...

          Nie trafia do ludzi to, że życie jest po to, żeby pracować, uczyć się i
          nieustannie się starać. Efekty się wypracowuje proszę szanownego Społeczeństwa!

          Ponadto, gdy efekty już są, to spożytkowuje się je w taki sposób, aby dały
          kolejne efekty. Nie kupuje się pięciu kilo kiełbasy i nie pożera się ich z
          zadowoleniem, nie kupuje się Mercedesa klasy S, ale inwestuje się a potem
          jeszcze raz się inwestuje i jeszcze raz... Na tym to wszystko polega.

          Ale kto mi w to uwierzy?

          Pozdrawiamsmile

      • Gość: AdamM Drogi monopolu, IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.01.03, 17:35
        Taki piekny list napisałeś, ze az się wzruszylem. Nawet jesli jest on odrobinkę
        przejaskrawiony na "nie" to jakże trafny. Jednakoż ja też wierze, ze zamiast
        patrzenia w niebo, szukania winnych wszędzie wokół siebie będziemy rok po roku
        stwac się madrzejsi i bardziej samodzielni. Taka prosta sprawa jak wzajemna
        pomoc sobie za granicą na ten przyklad. Chcę wierzyć, ze będziemy umieli się
        tak organizowac jak wiele innyh madrych nacji, ze zwalczymy w sobie obrzydliwą
        cechę zawiści. Ze motto p_ndzelka "nic tak nie cieszy jak cudze nieszczescie"
        przestanie przynajmniej czesciowo obowiazywac. Wazne jest jednak, aby sily
        rozkladac odpowiednio i aby nie zuzyc calego zapalu do 30-ki, bo potem zostanie
        zgorzknienie i zawisc. Trzeba nauczyc sie zyc dla siebie, dla dzieci, dla
        innych. Znajdowac sens i wyjscie z sytuacji gdy na pozor ich nie ma. Cwiczyc w
        sobie madrosc kazdego dnia. I udwadniac sobie i innym, ze madrosc zwyciezy. A
        strach przed nowym? Czyz nie pamietamy (Ty moze nie smile))) jak w latach 80-tych
        byl strach, ze jak zniosa kartki na mieso czy cukier to niczego nie bedzie,
        gdyz wszystko wykupia? Dzis taki strach wielu moze odczuwac prezd tak prostymi
        pomyslami jak redukcja fiskalizmu, liczby poslow, likwidacja urzedu prezydenta,
        okregi jednomandatowe, wspieranie siebie gospodarczo, prywatyzacja TVP, szeroka
        pomoc dla samotnych matek, podatek liniowy 18%, i wiele innych. Dla wielu to
        pomysly z innego swiata. Podobnie jak pomyslem z innego swiata bylo kiedys
        zniesienie kartek na mieso.

        PS jak mądzre napisal tu chyba piotrq, ze wezlem gordyjskim naszej sytuacji
        jest to, ze niezbedne zmiany musza uchwalic ci, ktorzy na nich straca. I jak z
        tego wyjśc. Ale cóż - kiedys wydawalo sie, ze ZSRR bedzie istnial wiecznie. I
        co? Istnieje?

        A.

        PS Wszystkiego dobrego dla Ciebie i zony Twej.

        • monopol Re: Drogi Adamie 21.01.03, 18:07
          Dziękuję Ci za pozdrowienia dla nassmile))

          Widzisz - to jest nas juz dwóch wierzących w to, że my Polacy mamy szansę się
          zmienić. Na końcu mojego poprzedniego postu zapytałem Cię, czy zmiany na lepsze
          to utopia. Odpowiedziałeś, podając przykłady, że wielokrotnie już uważaliśmy
          coś za pomysł z pogranicza literatury science-fiction ( vide wspomniany przez
          Ciebie upadek CCCP ), a później historia płatała nam figla i nasze marzenia
          stawały się rzeczywistością. Miejmy nadzieję, że i w tym przypadku masz rację,
          ja zresztą też w to wierzę.

          Strach przed nowym - to ogranicza, blokuje człowieka... Całkiem normalna to
          reakcja umysłu ( na marginesie - lata osiemdziesiąte i kartki pamiętam, choć
          przyznaję, że nie musiałem się jeszcze wtedy martwić o utrzymanie siebie, a
          tymbardziej rodziny smile)). Stąd pewnie teraz obawa prze Unią Europejską, przed
          zachodnim kapitałem, stąd pewnie poglądy, że przyjdzie Niemiec i zrobi z nas
          niewolników. Strach nie dotyczy zresztą tylko procesów toczących się w naszym
          kraju. Boimy się sami zmienić, zaryzykować, przestać wyczekiwać i zacząć
          działać. Boimy się sobie wzajemnie pomagać, ponieważ istnieje w nas obawa, iż
          ktoś może nas wykiwać, że my mu pomożemy, a on nas w nagrodę kopnie w dupę.

          Żeby pozbyć się tego strachu trzeba spróbować. Nowe zawsze po pewnym czasie
          staje się stare i przestaje straszyć.

          A władza? Władza byłaby już wtedy dobra, gdyby nam nie przeszkadzała...wink

          Władza niech wprowadzi takie zmiany prawne, żeby gospodarka była od niej
          niezależna. To naprawdę wystarczysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka