Dodaj do ulubionych

Chłopców trzeba wynieść razem z biurkami...

IP: *.swic.dialup.inetia.pl 20.02.03, 12:18
Sprawa Rywina pokazuje że wzajemnie popierających się chłopców trzeba wynieść
z gabinetów razem z biurkami. Odzielenie prezesów i polityków od biurek w
które są wszczepieni pazurami jest bezskuteczne. Bez przegranej wyborczej
jakakolwiek zmiana w kraju jest niemożliwa. Dotyczy to wszystkich stanowisk w
okresie bezrobocia gdzie panuje zasada Nikodema Dyzmy - wytrzymać choćby
jeszcze trzy miesiące. Kasa leci, można jeszcze trochę chlapnąć. Nepotyzm
pozwala na surfowanie po pozostałych jeszsze stołkach co daje możliwość
złapania paru groszy. Ale nie ma już miejsc z których można jeszcze coś
skubnąć.Wiec nie ma sensu manicure bo bazury muszą być silne. A głodny lud u
opłotków czai się z widłami...
Obserwuj wątek
    • Gość: Janusz Re: Chłopców trzeba wynieść razem z biurkami... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.02.03, 13:38
      Gość portalu: Piotr.. napisał(a):

      > Sprawa Rywina pokazuje że wzajemnie popierających się chłopców trzeba wynieść
      > z gabinetów razem z biurkami. Odzielenie prezesów i polityków od biurek w
      > które są wszczepieni pazurami jest bezskuteczne. Bez przegranej wyborczej
      > jakakolwiek zmiana w kraju jest niemożliwa. Dotyczy to wszystkich stanowisk w
      > okresie bezrobocia gdzie panuje zasada Nikodema Dyzmy - wytrzymać choćby
      > jeszcze trzy miesiące. Kasa leci, można jeszcze trochę chlapnąć. Nepotyzm
      > pozwala na surfowanie po pozostałych jeszsze stołkach co daje możliwość
      > złapania paru groszy. Ale nie ma już miejsc z których można jeszcze coś
      > skubnąć.Wiec nie ma sensu manicure bo bazury muszą być silne. A głodny lud u
      > opłotków czai się z widłami...
      =================
      Niestety masz rację, ale tylko częściowo. Wybory mogą zmienić chłopców na
      innych nie mniej pazernych i wszystko potoczy sie dalej jak po poprzednich
      wyborach. Zmiane ustroju w Polsce "głodny lud" zawdzięcza sam sobie w związku z
      tym nie powinien tak bardzo narzekać. A że zamienił siekierkę na kijek?

      Lud nigdy nie miał wiele do powiedzenia i zmiana ustroju doprowadziła tylko do
      zmiany sposobu powoływania panów dla ludu. Pana można oceniać według zasług dla
      ludu. Tak sie jednak składa, że ostatnio wyłonieni panowie więcej dbają o swoje
      a nie martwią sie innymi. To może oczywiście doprowadzic lud do skrajności:
      lud zacznie targać panów po szczekach.

      Wtedy pojawią sie nowi panowie. Tacy co to zawsze z ludem. Jakiś czas bedzie
      spokój, a potem...

      Mawiał kiedyś kabareciarz Pietrzak, że dobry pasożyt dba o swego nosiciela.
      To było w kontekście panów z pod czerwonego sztandaru. Dziś sztandary zmieniają
      barwy, ale nie zmieniają nastawienia panów. Jeśli wiec pasożyty zabiją organizm
      na którym pasożytują, to sami też nie bedą mogli żyć.

      Tylko jaki pan chce o tym słuchać?

      Pozdrawiam

      Janusz
      • _helga Re: Chłopców trzeba wynieść razem z biurkami... 20.02.03, 13:54
        Gość portalu: Janusz napisał(a):

        > =================
        > Niestety masz rację, ale tylko częściowo. Wybory mogą zmienić chłopców na
        > innych nie mniej pazernych i wszystko potoczy sie dalej jak po poprzednich
        > wyborach. Zmiane ustroju w Polsce "głodny lud" zawdzięcza sam sobie w związku
        z
        >
        > tym nie powinien tak bardzo narzekać. A że zamienił siekierkę na kijek?


        To nie do konca prawda, Janusz. Mam na mysli twoj pesymizm. To, z czym mamy
        obecnie w Polsce do czynienia, ma swoja nazwe - system polityczno prawny w
        jakim zyjemy nazywa sie crony-capitalizm. Bynajmniej nie jest jedynym mozliwym
        systemem, powiem wiecej, jest czyms nieznanym w tzw. "rozwinietej demokracji".
        Przy czym - tu cie pewnie zaskocze - "rozwinieta demokracja" wcale sie nie
        ogranicza do polkuli polnocnej. Do takich systemow zaliczane sa rowniez na
        przyklad Indie, kraj niebogaty, a jednak...

        Czy sie cos w tej sprawie zmieni czy nie, zalezy przede wszystkim od aktywnosci
        spolecznej. Z punktu widzenia naprawy systemu - tu powiem rzecz straszna, ale
        chyba niestety prawdziwa - nawet rozruchy sa lepsze niz spoleczna biernosc. W
        tym sensie pamietne rozruchy glodowe w Wenezueli przyczynily sie do reform w
        systemie sadowniczym i znacznego ukrocenia korupcji. W ciagu roku wsadzili do
        pudla wiecej sedziow, niz w poprzednich 50 latach...


        > Lud nigdy nie miał wiele do powiedzenia i zmiana ustroju doprowadziła tylko
        do
        > zmiany sposobu powoływania panów dla ludu. Pana można oceniać według zasług
        dla
        >
        > ludu. Tak sie jednak składa, że ostatnio wyłonieni panowie więcej dbają o
        swoje
        > a nie martwią sie innymi. To może oczywiście doprowadzic lud do skrajności:
        > lud zacznie targać panów po szczekach.
        >
        > Wtedy pojawią sie nowi panowie. Tacy co to zawsze z ludem. Jakiś czas bedzie
        > spokój, a potem...
        >
        > Mawiał kiedyś kabareciarz Pietrzak, że dobry pasożyt dba o swego nosiciela.
        > To było w kontekście panów z pod czerwonego sztandaru. Dziś sztandary
        zmieniają
        >
        > barwy, ale nie zmieniają nastawienia panów. Jeśli wiec pasożyty zabiją
        organizm
        > na którym pasożytują, to sami też nie bedą mogli żyć.
        >
        > Tylko jaki pan chce o tym słuchać?
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Janusz
        • Gość: Janusz m/s "Helga" i inni optymiści... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.02.03, 18:04
          Myslałem, ze ktos potraktuje mój tekst jako "komunizujacy" a Ty Helgo z takim
          zrozumieniem...

          Istotnie żyjemy w ustroju przypominającym republike bananową (przynajmniej w
          sensie empirycznym). Ciekaw jestem jakich nowych panów społeczeństwo zafunduje
          sobie w nastepnych wyborach. Wybór bedzie mocno zawężony zważywszy, ze już
          prawie wszyscy są wypróbowani.

          Chwalona niedawno na tych "łamach" dyktatura nie ma raczej szans zaistnieć
          z powodu przywiazania naszego narodu do (chciałem napisać wolności) warcholstwa.

          Gdyby trafił sie jakiś dyktator i wziął rozdyskutowane towarzystwo za twarz...
          marne szanse. Głowe daję, że powstałoby natychmiast podziemie wolnościowe, które
          odniosłoby zwyciestwo a nastepnie...kazało sobie zapłacić za kombatanctwo (vide
          przykłady z niedawnej przeszłości).

          Tak więc znowuż pesymistycznie. Już po osiemnastej moge wiec przygotować moją
          ulubioną szklaneczke z napitkiem polskich biznesmenów, po którym to napoju z
          każdym łykiem wraca optymizm.
          Zdrowie optymistów!

          Janusz
        • Gość: Hiacynt półkule heglowe IP: 195.205.252.* 20.02.03, 18:13
          _helga napisała:


          > Przy czym - tu cie pewnie zaskocze - "rozwinieta demokracja" wcale sie nie
          > ogranicza do polkuli polnocnej. Do takich systemow zaliczane sa rowniez na
          > przyklad Indie, kraj niebogaty, a jednak...


          półkule helgowe

          Hiacynt
          • Gość: Janusz Re: półkule heglowe IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.02.03, 23:52
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

            > _helga napisała:
            >
            >
            > > Przy czym - tu cie pewnie zaskocze - "rozwinieta demokracja" wcale sie nie
            >
            > > ogranicza do polkuli polnocnej. Do takich systemow zaliczane sa rowniez na
            >
            > > przyklad Indie, kraj niebogaty, a jednak...
            >
            >
            > półkule helgowe
            >
            > Hiacynt

            ===================
            Szkoda, że nie odniosłes sie do tego co napisała Helga merytorycznie.
            Osobiste urazy mozesz przecież wyrazić pisząc do Jej skrzynki. Chyba, ze chodzi
            Ci o "widowiskowość". Myslę jednak, ze tego typu widowiska już się z lekka
            przejadły.
            Pozdrawiam

            Janusz
            • Gość: Hiacynt widowiskowa helga IP: 195.205.252.* 21.02.03, 08:15
              Gość portalu: Janusz napisał(a):

              > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
              >
              > > _helga napisała:
              > >
              > >
              > > > Przy czym - tu cie pewnie zaskocze - "rozwinieta demokracja" wcale si
              > e nie
              > >
              > > > ogranicza do polkuli polnocnej. Do takich systemow zaliczane sa rowni
              > ez na
              > >
              > > > przyklad Indie, kraj niebogaty, a jednak...
              > >
              > >
              > > półkule helgowe
              > >
              > > Hiacynt
              >
              > ===================
              > Szkoda, że nie odniosłes sie do tego co napisała Helga merytorycznie.

              Stwierdziłem fałsz przesłanki.

              > Osobiste urazy mozesz przecież wyrazić pisząc do Jej skrzynki.

              Byli tacy co zaryzykowali. Już ich nie ma.

              > Chyba, ze chodzi Ci o "widowiskowość".

              najbardziej widowiskowa na forum jest Helga.

              > Myslę jednak, ze tego typu widowiska już się z lekka przejadły.

              powiedz to Heldze

              Hiacynt
        • Gość: Andrzej Czynny opor przeciwko rzadom oligarchow IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 21.02.03, 01:52
          Brawo _helga.

          Polecam w podobmym tonie swietny artykul z Reczypospolitej
          W skrocie: Autor artykulu zastanawia sie co sie stalo z inteligencja w kraju
          oraz namawia do skorzystania z prawa do czynnego oporu wobec narastajacej oraz
          wzmozonej fali nierzadu ze stron oligarchistycznej wladzy w III RP

          Podaje link: Artykul "Kryzys państwa - kryzys społeczeństwa". Autor: Ireneusz
          Krzemiński jest profesorem socjologii

          arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030217/200302170080.html?k=on;t=2003011920030218

          Przyjemnej lektury
          • ms_helga Re: Czynny opor przeciwko rzadom oligarchow 21.02.03, 03:10
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Brawo _helga.
            >
            > Polecam w podobmym tonie swietny artykul z Reczypospolitej
            > W skrocie: Autor artykulu zastanawia sie co sie stalo z inteligencja w kraju
            > oraz namawia do skorzystania z prawa do czynnego oporu wobec narastajacej
            oraz
            > wzmozonej fali nierzadu ze stron oligarchistycznej wladzy w III RP
            >
            > Podaje link: Artykul "Kryzys państwa - kryzys społeczeństwa". Autor: Ireneusz
            > Krzemiński jest profesorem socjologii
            >
            > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030217/200302170080.html?
            k=on;t=20030
            >
            11920030218"target="_blank">arch.rp.pl/a/rz/2003/02/20030217/200302170080.html?
            > k=on;t=2003011920030218</a>
            >
            > Przyjemnej lektury
            >

            Dziekuje, rzeczywiscie przyjemnie sie czyta. Ten tekst oceniam i tak na bardzo
            ostrozny. Obawiam sie, ze stan zorganizowania spolecznego jest po 10 latach od
            Okraglego Stolu nizszy niz na poczatku procesu transformacji. Takie
            przynajmniej sa dane. Wcale tez nie jest takie tajemnicze to, co pisze o
            milczeniu srodowisk intelektualnych, ktore (w normalnej sytuacji) powinny
            stanowic cos w rodzaju "systemu wczesnego ostrzegania". Po prostu nie ma zadnej
            samodzielnosci myslenia. Rozumiem przez to samodzielnosc w stosunku do wladzy,
            co wiaze sie nie tylko z funduszami, ale i mozliwosciami druku, dyskusji, itd.

            Biznes jest albo za slaby i zduszony fiskalnie - albo tez zupelnie nie
            zainteresowany finansowaniem niezaleznej dzialalnosci intelektualnej (ci, co sa
            pod system "podczepieni" nie maja zadnego interesu w krytyce systemu). Wladza
            oczywiscie na krytyke siebie samej raczej kasy nie wysupla, a moze jeszcze
            etatu pozbawic. Moge sie zalozyc, ze fundusze europejskie tez beda zdalnie
            sterowane - a po wypowiedzi Chiraca juz widac, kto je dostanie - ci, co beda
            umieli wykorzystac znakomite okazje, zeby zamykac swe gebysmile

            Wiec rzeczywiscie, chyba zostal tylko czynny opor. Ja osobiscie juz nie wierze
            w zadne mozliwosci samozreformowania sie tego systemu. Tylko ze kto chcialby
            sie narazac na etykietke awanturnika, heh?
    • Gość: kataryna Re: Chłopców trzeba wynieść razem z biurkami... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.03, 23:54
      Gość portalu: Piotr.. napisał(a):

      > Sprawa Rywina pokazuje że wzajemnie popierających się
      chłopców trzeba wynieść
      > z gabinetów razem z biurkami.

      Pierwsze kroki zostały już poczynione, prokurator
      wyniósł komputery i papiery, przyjdzie pora także na
      biurka.
    • ms_helga Staniszkis o sprawie Rywina i pretorianach 22.02.03, 02:01
      Puszczam nizej w calosci, bo wrzuca do archiwum i nie bedzie mozna znalezc. To
      jest wywiad Staniszkis w RMF FM:

      Bez pragmatyzmu i wartości system się rozpada. I państwo i gospodarka. - mówi
      prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog w rozmowie z RMF.


      Konrad Piasecki, RMF: W co gra Lew Rywin? Po co mu te wnioski o wyłączenie
      dwóch posłów z komisji.

      Jadwiga Staniszkis: Dal mnie do było ożywcze profesjonalne wejście, ponieważ to
      są absolutnie uzasadnione wnioski formalne. Wyłączenie eksperta, którego
      zwierzchnik jest pełnomocnikiem strony przeciwnej, jest absolutnie uprawnione,
      tak postąpiłby każdy są amerykański, ponieważ to ekspert decyduje np. o
      dopuszczeniu dowodu. A tutaj osadza się człowieka, wprawdzie nie w sensie
      sadowym, ale w sensie śmierci lub życia cywilnego.

      Konrad Piasecki, RMF: Ale korzystne dla Lwa Rywina byłoby skompromitowanie tej
      komisji. Powiedzenia tego na końcu. Popatrzcie państwo, oto w tej komisji
      pracowali ludzie, którzy nie byli bezstronni; ekspertem był ktoś, kto nie był
      bezstronny.

      Jadwiga Staniszkis: Nie on to ujawnia na początku i buduje, jak gdyby
      nastawienie publiczności wobec siebie. Ja go nie znam osobiście. Ale to jego
      zachowanie, zakłopotanie, zawstydzenie – jest aktorskie, ale jest super.

      Konrad Piasecki, RMF: To jest budowanie swojego wizerunku?

      Jadwiga Staniszkis: On wie, że tutaj decydują wrażenia i pokazuje, że tutaj
      procedury są płynne i różne dla różnych uczestników tego postępowania. Już to
      ujawnił, nie odzywając się praktycznie.

      Konrad Piasecki, RMF: A czy obserwując wczoraj czy dzisiaj Roberta
      Kwiatkowskiego zeznającego przed komisją śledczą, widziała pani w nim
      człowieka, który tonie?

      Jadwiga Staniszkis: Nie obserwowałam, bo jestem osoba zbyt zajętą. Słuchałam
      fragmentów wczoraj, dzisiaj – wyraźnie zbudował się w roli menadżera. Nie wiem,
      jaki będzie efekt tej sprawy. Ja widzę całą tę sprawę w 3 wymiarach: po
      pierwsze losy ustawy, które rozgrywały się zanim pojawił się Rywin – tzn. to,
      co działo się między Agorą (najbardziej zainteresowaną) i Kancelarią Premiera,
      premierem i panem Nikolskim. Pamiętajmy, że nastąpiło zmiękczenie pierwotnej
      wersji ustawy na rzecz Agory, pozwalającej na koncentrację dużo wcześniej. I co
      zdecydowało – czy interwencja prezydenta, czy interwencja pana Koksa, czy były
      jakieś przepływy pieniężne. Wszystko te trzeba wyjaśnić. To są tylko hipotezy.
      Dalej – czy były jakieś układy towarzyskie. To jest pierwszy wymiar. Potem
      pojawił się Rywin, który twierdził, że nie wiedział o tych uzgodnieniach.
      Wydaje mi się, że jeśli on stwierdzi, że działał na własną rękę i tak, jak
      rewizor Gogola – budowałem sobie wzmocnienie, jednemu mówiłem, że reprezentuję
      tego, a drugiemu, że innego – być może to się wszystko w ten sposób rozejdzie.
      Ale jest jeszcze wymiar trzeci, czyli sytuacja, w której jest ta zmowa
      milczenia; gdy nie tylko grupy interesu i władza wchodzą w struktury
      oligarchiczne, ale także media.

      Konrad Piasecki, RMF: Czy Robert Kwiatkowski utonie na tej sprawie, czy nie?

      Jadwiga Staniszkis: Obawiam się, że ta sprawa będzie wyglądała w ten sposób, że
      Rywin powie: zwariowałem, żartowałem, wczułem się w rolę, próbowałem, jak
      działa system. Nikogo nie obciąży, ale wszyscy będą skompromitowani. I kwestia
      takiego monologu Rywina nastąpi w momencie, kiedy już wszyscy utoną.

      Konrad Piasecki, RMF: Czyli ochlapie błotem wszystkich?

      Jadwiga Staniszkis: Tak. I nic się nie wyjaśni.

      Konrad Piasecki, RMF: Ale będą jakieś konsekwencje? Pani prorokowała niedawno,
      że w tym roku dojdzie do zmiany premiera. Czy dojdzie do zmiany premiera w
      związku z Rywingate?

      Jadwiga Staniszkis: Sądzę, że dojdzie do zmiany premiera także w związku z
      Rywingate.

      Konrad Piasecki, RMF: A jak Pani myśli – dlaczego jest tak, że politycy lewicy
      nie są w tej sprawie konsekwentni, tak bardzo się różnią? Raz Kwiatkowskiego
      uderzają, potem troszeczkę odpuszczają. Lewicowi członkowie komisji składają
      wniosek o jego zawieszenie, a ich koledzy partyjni zaczynają Kwiatkowskiego
      bronić.

      Jadwiga Staniszkis: Ja to powiedziałam po pierwszym dniu działania komisji. Z
      jednej strony było widać to porozumienie prawej strony, żeby nie bić w
      Michnika, bo być może rodzi się nowy monopol medialny; ale z drugiej strony
      podziały w obozie koalicyjnym. Okazuje się, że obóz prezydencki nie jest taki
      jednolity. Albo poświęca się Michnika, albo poświęca się Kwiatkowskiego i
      tzw. „Ordynacką”, czyli być może są tu inne podziały. Być może typy służb i
      generacje. W każdym razie to jest zupełnie inna mapa interesów, postaw niż
      myśleliśmy.

      Konrad Piasecki, RMF: Kiedyś pisała Pani o takich grupach gospodarczo-
      politycznych opartych na mętnych powiązaniach kapitału prywatnego i
      państwowego. Kiedy Pani to pisała, miała Pani przed oczami tą grupę trzymającą
      władzę, o której mówił i myślał Lew Rywin?

      Jadwiga Staniszkis: Nie wiem, o kim myślał Lew Rywin. Być może u niego było to
      tylko zaklęcie. W naszym wypadku można powiedzieć, że wykształciło się – jak
      nazywa to Huntington – społeczeństwo pretoriańskie. Rozpad systemu władzy,
      sterowności jest tak duży, że grupy interesu i odłamy państwa traktują urzędy
      jako własność prywatną i biorą sprawy w swoje ręce ustalając reguły gry. I to
      może być oligarchia, a może to być szersze, ale zawsze jest to kosztem
      demokracji.

      Konrad Piasecki, RMF: Powiedziała Pani, ze ta sprawa ochlapie wszystkich
      błotem, ale czy jest szansa, że na końcu wyjdziemy z niej choć trochę
      oczyszczeni.

      Mam nadzieję to się odkryje. I środowisko prawników Rywina pokazuje, że ważne
      są procedury; że jeżeli nie będziemy pilnować procedur i pewnych wartości, to
      nie będzie ośrodka zaufania. Bez tego system się rozpada. Bez pragmatyzmu i
      wartości system się rozpada. I państwo i gospodarka.
      • ms_helga Ucielo adres www. 22.02.03, 02:02
        www.rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=49796&loc=1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka