hugo_w2
16.09.06, 04:16
Ukraina, ustami nowego premiera Wiktora Janukowicza, ogłosiła zawieszenie
działań zmierzających do uzyskania członkostwa w Pakcie Północnoatlantyckim.
Przeciwko takiej decyzji protestuje mianowany przez prezydenta Wiktora
Juszczenkę minister obrony Anatolij Hrycenko. To poważny sygnał, że
prozachodnie sympatie w Kijowie ostro ścierają się z opcją promoskiewską.
Deklaracja Janukowicza, najwyraźniej niekonsultowana z obozem prezydenckim,
wywodzącym się z pomarańczowej rewolucji, świadczy o ostrej politycznej
debacie, w której ważną rolę ogrywa rosyjski straszak energetyczny. Na
decyzję premiera Ukrainy wpłynęły problemy wewnętrzne tego kraju. Kijów stoi
przed problemem zabezpieczenia dostaw surowców energetycznych na okres
nadchodzącej zimy i negocjuje dostawy rosyjskiego gazu, co może wyjaśniać
niewątpliwy ukłon w stronę Moskwy, jakim była deklaracja Janukowicza. Sam
premier, znany z promoskiewskich sympatii, chce także zapewnić dostawy do
energochłonnych wielkich zakładów produkcyjnych na wschodzie Ukrainy, gdzie
cieszy się najwyższym poparciem. Poza tym poparcie Ukraińców dla członkostwa
w NATO jest stosunkowo niewielkie, co jest oczywiście skutkiem
kilkudziesięcioletniej komunistycznej indoktrynacji z czasów ZSRR. Winy za
powstałą sytuację trzeba szukać także po drugiej stronie, i to nie tylko w
NATO, ale i w Unii Europejskiej, gdzie przestano ostatnio wspominać o dalszym
rozszerzaniu wspólnoty. To niechętne stanowisko, które automatycznie kieruje
Ukrainę w stronę Rosji, nie mogło pozostać niezauważone w Kijowie nawet przez
najbardziej proeuropejsko nastawionych polityków.
Deklaracja Janukowicza nie zamyka sprawy integracji Ukrainy w ramach struktur
euroatlantyckich. Wschodni sąsiad Polski będzie zapewne jeszcze przez wiele
lat balansował między Moskwą a Brukselą, w której znajdują się centrale
zarówno NATO, jak i Unii Europejskiej.
Ukraina nadal daleka jest od wasalizacji. Kijów zdaje sobie sprawę z tego, że
kluczową sprawą dla rozwoju kraju jest zarówno współpraca z Zachodem, jak i z
Rosją, a przede wszystkim dywersyfikacja dostaw surowców energetycznych. O
dalszych losach kraju może przesądzić nie tylko polityka, ale także
powodzenie przedsięwzięć prowadzących do głębszej integracji gospodarki
Ukrainy z Zachodem oraz niezależności energetycznej. To właśnie dlatego tak
ważne jest wspieranie przedłużenia rurociągu Odessa-Brody do Polski, który
może pomóc w uzyskaniu szerszego dostępu do kaspijskiej ropy. Bezcenne dla
integracji są także bezpośrednie kontakty Polaków i Ukraińców, które ożywiły
się znacznie po pomarańczowej rewolucji.
Polska racja stanu wymaga wspierania prozachodnich aspiracji Kijowa, i to
niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi w Warszawie. Po decyzji Janukowicza
droga Ukrainy do Europy będzie bardziej kręta i wyboista, ale to wcale nie
znaczy, że nie doprowadzi do celu.
Quelle PDN-NY(TD)