bumbula
22.11.09, 22:32
Przez 2 dni opiekowałam się chorym kotem (taki pół pers) koleżanki, która
pojechała na wesele. Miałam dać lekarstwo, jeść, pogłaskać. W nocy dostał
rozwolnienia, którego ślady zostawił w całej chałupie. Złapałam go, usidliłam
w łazience, ślady sprzątnęłam. Ale jego futro też było całe w gów.... Nie
miałam wyjścia, kota musiałam umyć. Nie był zadowolony, w połowie kąpieli mi
się wyrwał. I uciekając zostawiał podwójny ślad - jeden z wody, drugi z ... no
wiecie z czego. Bo, niestety, nadal go czyściło