.......Witam Wszystkich
....Osiem lat temu, jesienią, opinia publiczna poinformowana została o
parafowaniu przez rząd ówczesnej Unii Wolności konkordatu - wiernopoddańczej
wobec katolickiego kleru umowy z Watykanem. Wkrótce po tym pozwoliłem sobie na
sporządzenie analizy tego dokumentu (wówczas jeszcze projektu traktatu).
Zwłaszcza pod kątem możliwości systemowego związania się państwa z religią
(katolicką), a także finansowych efektów tego związku – ocenianych z punktu
widzenia interesów państwa, oraz podatnika. Wtedy to, i już wtedy, stało się
dla mnie jasne, że właśnie szykowany jest wielki klerykalny skok na państwo
oraz jego kasę.
....Teraz, bo i ważna to przeciez rocznica, znów chciałbym przypomnieć jak
zaplanowany został rabunek w biały dzień - pod skrzydłami prawa, oraz na skalę
niebywałą wręcz, jak na 20 wiek.
....Na marginesie zapraszania do (znanej już niektórym) lektury chciałbym
spytać, ot tak, z czystej ciekawości – czy jest tu ktoś, kto, w przybliżeniu do
5 miliardów dolarów, potrafiłby podać wysokość kwoty wydojonej przez polski
kler katolicki z kieszeni podatnika. Nie parafianina, gdyż parafianin
dobrowolnie(!) daje na tacę. Mnie idzie tu o pieniądze wyrwane podatnikowi w
ciągu ostatnich dziesięciu lat przy uzyciu panstwa(?) W dekadzie bidy z nędzą,
strukturalnego bezrobocia w całych regionach Polski, obcinania wydatków
budżetowych na kulturę oświatę, zdrowie, rozwój... Mam tu oczywiście na myśli
budżety wszystkich szczebli – od budżetu centralnego do budżetow gminnych. I
bez pomijania szeregu instytucji oraz przedsiębiorstw będących własnością
państwa, a jednak szczodrze obdarzających kk oraz jego przybudowki przy
wszelkich możliwych okazjach.
....Życze miłej lektury, oraz refleksji nad celnością moich ówczesnych
przewidywań. Niektorzy z uczestnikow (tak sie skalda, ze ciagle ci sami) od
refleksji sa zwolnieni oraz usprawiedliwieni na tę okoliczność – staram sie byc
wyrozumialy

).
..
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Wdepnąć w Konkordat
..
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Czesc I, z 5
....Pomijając konkordatowe zapisy dotyczące ślubów, rozwodów i cmentarzy - gdyż
podstawy do narosłych tu kontrowersji są w gruncie rzeczy najłatwiejsze do
wyeliminowania - konkordat wchodzi w kolizję z demokratycznymi dażeniami
państwa, na trzech wzajemnie przenikających się płaszczyznach: zbliżenia,
zjednoczenia, uzależnienia.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Zbliżenie
....Na tej płaszczyźnie konkordat inicjuje zbliżenie państwa i Kościoła
(Artykuły 1-10, oraz wstęp), głównie poprzez kreowanie właściwej atmosfery dla
wzajemnych zobowiązań, deklaracji, i otwierania się na nie. Także Kościół stać
tu na wiernopoddańcze wobec państwa gesty (Art.6, 7) To, że okazują się one nic
nie znaczące, bądź niemożliwe do wyegzekwowania - nie powinno mącić
podniosłości nastroju. Istotą tej części jest bowiem symbolika i język
zbliżenia.
....Zajmuje ona sporo miejsca we wstępie zwłaszcza, w którym parafujący tekst
konkordatu przedstawiciele obydwu stron zgodzili się co do terminologii
określającej bazę umowy. Niemniej, zatwierdzili dwa zapisy, które wykraczają
poza symbole i zawierają stwierdzenia bardziej konkretne. Pierwszy z nich mówi
o powszechnie uznanych zasadach prawa międzynarodowego, >>łącznie z normami
dotyczącymi poszanowania praw człowieka i podstawowych swobód>>. Co jest o tyle
ciekawe, że Watykan - w odróżnieniu od Polski - nie ratyfikował odnośnych
konwencji. Szkoda, że strona watykańska nie przedstawiła przy tym własnego
punktu widzenia na problematykę >>praw i swobód człowieka>>, bo może zbliżenie
byłoby pełniejsze. Szkoda też, że oficjalnie reprezentujący interesy państwa,
ówczesny minister spraw zagranicznych, Krzysztof Skubiszewski, nie dopilnował
wyjaśnienia potencjalnych różnic interpretacyjnych. Oczywiście nie byłoby w tym
niedopatrzenia, i rozbieżności, gdyby minister (faktycznie) reprezentował
stronę państwową.
....Drugi z zapisów wstępu jest znacznie mniej jasny i stwierdza, że strony
uznają, iż >>fundamentem rozwoju wolnego i demokratycznego społeczenstwa jest
poszanowanie godności ludzkiej i jej praw>>. I choć jest to jedyny zapis, w
którym pojawia się słowo >>demokracja>>, reprezentujący ponoć interesy państwa
(nie Kościoła) minister nie był uprzejmy upewnić się - co >>wolne i
demokratyczne społeczeństwo>> oznacza dla strony watykańskiej. Sama treść
dokumentu nie pozostawia bowiem złudzeń co do tego, że w poruszonych kwestiach
istnieją fundamentalne rozbieżności pomiedzy definicjami watykańskimi, a
definicjami akceptowanymi przez wiodące demokracje. W tym też kontekście
omawiane zapisy stwarzają jedynie iluzję istotności powyższych terminów -
zwłaszcza dla strony watykańskiej.
....Czy zarzucanie Watykanowi czegokolwiek byłoby nieporozumieniem? Na dobrą
sprawę, konkordat jest jedynie satysfakcjonującą Watykan propozycją umowy z
państwem polskim. Bo czy - w zależności od własnego ustroju, i konstytucyjnych
zasad - ratyfikacja proponowanego traktatu będzie mozliwa - to już sprawa
Polski. Co do tego konkordat nie pozostawia najmniejszych wątpliwości - Watykan
zainteresowany jest zawarciem korzystnej dla siebie umowy, bez względu na
uwarunkowania. Czy w konsekwencji powyższego można przyjąć, że parafowanie
dokumentu oznaczało dla Watykanu tylko to, że strona polska nie widziała
godnych uwagi rozbieżnosci pomiędzy konkordatowymi postanowieniami , a polskim
ustrojem i prawem(?) Technicznie rzecz biorąc, odpowiedzi na powyższe pytania
mogą być pozytywne. Jedyny problem w tym, że Polska nie jest świeżo odkrytym
krajem na Marsie, o którego kulturze, problemach, aspiracjach, itd. -
przedstawiając mu swą propozycję zawarcia umowy o przyjaźni - oraz o
potencjalnych skutkach umowy, Watykan nie miał zielonego pojęcia.
....Na drugiej stronie tego samego etycznego medalu znajduje się więc kwestia
oceny postawy, reprezentującego państwo polskie, ówczesnego rządu. Oczywiście
każdy ma prawo do własnej, prywatnej, wizji ustroju swojego państwa - także
minister i premier. Niemniej jeśli w/w nie zadali sobie trudu aby upewnić się
co do zgodności własnych przekonań z racją stanu, której zdefiniowanie nie do
nich należało, to zachodzi pytanie dotyczące (choćby) prostej uczciwości
podstaw takiej reprezentacji.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Koniec cz. I, z 5