jaceq
20.01.07, 14:30
Coś w rodzaju ankiety.
Ja - oczywiście - nie zamierzam.
Długi, acz bardzo interesujący artykuł:
jakilinux.org/gnu/vista-drm-i-nasze-prawa/
"Czym to grozi i jak się bronić?
Do czego to wszystko zmierza? Wydaje sie, ze do tego, aby jedna firma
(Microsoft) przejęła kontrolę nie tylko nad rynkiem software, ale również
rządziła rynkiem hardware, wydając właściwie polecenia zewnętrznym firmom w
jaki sposób mają projektować sprzęt. A wszystko dla “ochrony własności”, czyli
na zlecenie RIAA i MPAA. To nietypowa i paradoksalna sytuacja, która — o ile
rzeczywiście wejdzie w życie — może spowodować zastój rynku IT na wiele
dobrych lat. Pakt twórców contentu z twórcami oprogramowania to jeden z
pierwszych (o ile nie pierwszy) tak poważnych ruchów na rynku IT, które w
żadnym stopniu nie są podyktowane wymaganiami klientów. Wręcz przeciwnie —
klienci (Ci świadomi swoich praw) nie mogą być z takiego obrotu sytuacji w
żadnym stopniu zadowoleni.
Jak się więc bronić przed tym “paktem zła”?
1. Po pierwsze — ignorować sprzęt i oprogramowanie wykorzystujące systemy
DRM w jakiejkolwiek postaci. Nie kupować muzyki, filmów i innej treści
zabezpieczonej przez mechanizmy DRM. Zamiast tego, korzystać z usług
rekomendowanych przez kampanię Defective By Design, są to narzędzia i serwisy
wolne od DRM.
2. Po drugie — ewangelizować, ewangelizować i jeszcze raz ewangelizować!
Twoi znajomi zapewne nie są świadomi niebezpieczeństw na jakie naraża ich
potencjalnie DRM. Uświadamianie i edukacja to najlepsza droga do tego, aby jak
najwięcej ludzi dowiedziało się o tych zagrożeniach i przy swoich zakupach
zwracało uwagę na mechanizmy DRM ukryte w produktach."
Jeden aspekt tej sprawy, nieco odmienny, ale związany:
Powiedział mi jeden taki koleś, że sobie kupił za blisko 80 PLN taką jedną
płytę audio cd, która "chodzi" mu tylko w tzw. "wieży" i w kinie domowym. Za
to odmawia "chodzenia" w samochodzie i oczywiście w PC, tak więc nie ma co
myśleć o konwersji ścieżek na przenośnego ipoda czy coś w tym guście. Trochę
mnie to zaskoczyło, bo ja mam tą samą płytę, kupioną w World of Music z pół
roku wcześniej za 7.99 euro i moja "chodzi" we wszystkim, w co ją tylko
wsadzę. Koleś pożyczył mi swoją (nie wiem, czy tym czynem nie złamał
przypadkiem prawa) - i rzeczywiście, wiesza aplikacje do odtwarzania. Ja już
mam taką jedną - Rolling Stonesów kupionych też w WOM (ale dla odmiany drogo),
co commander widzi na niej nie ileśtam plików typu "track", ale jedno
pliczydło tak ponad 600 MB i jakieś dziwne inne pliki, oczywiście dla
dowolnego rippera nie do strawienia. No to sobie poradziłem tak, że z p2p
ściągnąłem nielegalne (w moim przypadku legalne, bo płytę posiadam legalnie)
zwykłe pliki mp3, celem wpuszczenia ich do urządzeń portable (składanki dla
samochodu na cd, playlisty dla ipoda via usb itp.) Ale na dłuższą metę, kiedyś
mnie "namierzą", jak tak dalej pójdzie, a kapele tzw. "garażowe", wydające
swoją produkcję na zasadzie "open" - będą ścigane przez ZPAV za partyzantkę
przeciwko DRM.
A koleś przepłacił za swoją płytę (żadna tam nowość) i chyba już teraz wie,
dlaczego. Firma sprzedała mu nie tylko content, ale - w ramach sprzedaży
wiązanej - dorzuciła też swoją implementację DRM, oczywiście odpłatnie, tylko
że w umowie kupna-sprzedaży było to bardzo maleńkimi literami. Koleś nie chce
uchodzić za frajera, zapowiedział więc, że teraz będzie najpierw odwiedzał
bazary a nie tzw. salony muzyczne.
A w Polsce oczywiście, jak się walczyło z piractwem, tak się będzie walczyć
dalej, za pieniądze enduserów-frajerów, oczywiście.