old.european
14.04.03, 04:07
Takie haslo nosza coraz liczniejsi iraccy demonstranci w Bagdadzie.
Ogladalem dzis rozmowe kilku panow, byl m.in. dziennikarz z Al Jaazeera,
powiedzial m.in.interesujacymi rzeczami dwie szczegolnie trafne uwagi:
- USA wkroczyly prawdzie do Iraku, ale to byl spacer trwajacy i tak zbyt
dlugo biorac pod uwage, jak naprawde bezbronni byli Irakijczycy. Jednak Bush
ta wojne, ktora wypowiedzial, juz przegral. Bush oglosil swego czasu, po
ataku na WTC, wojne z islamem, wojne kultur i swiatow. Dzieki postawie
starych Europejczykow wojna kultur nie wybuchla, gdyz ci, ktorzy reprezentuja
ta kulture, do ktorej przynaleznosc marzy sie prowincjonalnej kulturowo
Ameryce, ci, ktorzy stanowia kwintesencje kultury zachodniej, wraz z Papiezem
reprezentantem najwazniejszego zrodla kultury zachodniej - religii
katolickiej, oraz przedstawicielami innych kosciolow chrzescijanskich,
nie staneli u boku Busha. Nastapil atak teksanskiego sekciarza i prowincjusza
na Irak, poparty przez kilku podobnych mu prowíncjuszy, napedzanych w pelni
uzasadnionymi kompleksami marginesu, przez Rumsfelda chlubiacegoi sie swym
niemieckim i tym samym europejskim pochodzeniem nazwanych
ironicznie "nowoeuropejczykami", co ci poczytali sobie za komplement.
- Rozwoj wydarzen jakie doprowadzily do wojny byl precedensowy, zachowanie
USA absolutnie nieodpowiadajace zadnym dotychczasowym normom ani logice.
USA uderzyly swa potega w najslabszy chyba i najbardziej bezbronny kraj
regionu, zabijajac tysiace bezbronnych. Tym samym stracily wszelkie powazanie
w swiecie arabskim. Odpowiedz swiata arabskiego, jaka niewatpliwie nastapi
bedzie rownie bezprecedensowa, wykraczajaca poza to, co USA dotychczczas
znaly, z atakiem na WTC wlacznie.
OE